Rozdział 27
Z samego ranka Haruka słuchała ze zdziwieniem pozdrowień, najpierw od dziewczyn ze swojego pokoju potem reszty Slytherinu, by wchodząc do Wielkiej Sali usłyszeć radosne „cześć" lub „hej" od różnych ludzi. Głównie Krukonów i Puchonów, ale zdarzyło się też kilku odważnych z Gryfindoru.
Wow i to tylko dlatego że przeleciałam się po Wielkiej Sali?
Pierwszy raz od przybycia do Hogwartu Haruka jadła śniadanie w towarzystwie rówieśników i musiała przyznać, że było to miłe uczucie.
- To było niesamowite - odezwała się Gorawen. Dziewczyna miała długie, blond włosy i zielone oczy. Była z tego samego rocznika co Haruka. Jej najlepsza przyjaciółka Astoria, która siedziała naprzeciwko Haruki miała również długie blond włosy, ale jej oczy miały ładny odcień niebieskiego. Do właśnie do niej i do innych z trzeciego rocznika skierowana była ta opowieść. - Haruka przeleciała nad grupą Puchonów i zaczęła ścigać Znicz pomiędzy świecami. I nagle pac... złapała go tuż przed samym nosem Dumbledore'a. Szkoda że nie widziałaś jego miny. Była przezabawna.
Wszyscy wokół zaczęli się śmiać gdy Gorawen zaczęła stroić śmieszne miny, chcąc by inni mieli obraz tego co zobaczyła ona.
- To że chłopaki przyjęli cię do drużyny też było niesamowite - wtrącił Benedykt, mały pucułowaty chłopak.
- Czemuż to? - Haruka zainteresowała się.
- Nigdy wcześniej nie brali rezerwowych, a poza tym to bardzo męski klub - konspiracyjnie wtajemniczyła Harukę Astoria.
Haruka uniosła prawą brew jakby niemym zapytaniu „naprawdę"?
Cały trzeci rocznik jak na komendę pokiwał w milczeniu głowami. Rozbawiło to nastolatkę, ale zamaskowała to pakując w usta całe jajko. Kawałek drugiego podała Królowi, który również zdawał się być rozbawiony.
xxxxxxxxxxxxx
Lekcje potoczyły się spokojnie. Haruka odkryła że bardzo lubi numerologię i skomplikowane obliczenia. Profesor Vector była pod dużym wrażeniem, więc Haruka zarobiła dziesięć punktów.
Dwie kolejne godziny z profesorem Flitwickiem poszły jej śpiewająco. Trzeci rocznik Slytherinu zarobił tego dnia pięćdziesiąt punktów, z czego połowa była jej.
Mugoloznawstwo było ciekawe - omawiali sposób w jaki Mugole gotują. Haruce wydało się to pasjonujące, a jednocześnie znajome. Nie była jednak sobie w stanie przypomnieć, co w tym takiego znajomego. Może gotowałam razem z rodzicami? Zamknęła oczy. Przez moment ujrzała czyjeś plecy i poczuła zapach morza. Wypełniła ją dziwna radość, którą chwilę potem zastąpił smutek.
Czy to była mama?
Problemy zaczęły się przed transfiguracją. Gdy McGonagall otworzyła drzwi na zajęcia a uczniowie zaczęli wchodzić nauczycielka wyraziła zdecydowany sprzeciw wobec obecności Króla na jej lekcjach.
Haruka z ciężkim sercem poprosiła kruka, by na nią zaczekał. Król nie był zachwycony.
- Ruka! Rus! Kot! Nie! - ptak zaskrzeczał gwałtownie.
- Proszę poczekaj tutaj na mnie - poprosiła ponownie przenosząc go na najbliższy parapet.
Król zatrzepotał skrzydłami i naburmuszony siadł. Nasypała mu ziaren, które zawsze nosiła dla niego w kieszeni.
- Pięć punktów za spóźnienie, panno Tenoh - usłyszała gdy weszła do klasy.
Stanęła zaskoczona, ale jej twarz przybrała obojętny wyraz. Siadła przy jedynym wolnym miejscu obok jakiegoś Gryfona.
- Mamy w tym roku do przerobienia dużo bardzo zaawansowanego materiału - McGonagall kontynuowała. - Mam nadzieję, że wszyscy jesteście gotowi. Otwórzcie podręcznik na stronie jedenastej. Zaczniemy od animagów. Czy ktoś wie czym są?
Ręka Haruki wystartowała do góry.
- Ktokolwiek? - kobieta rozejrzała się po sali całkowicie ignorując uniesioną dłoń. - Wobec tego zabierzcie się proszę za lekturę. Czy wszyscy oddali letnie zadanie domowe?
Z klasy doszły ją odgłosy potakiwań. Ręka Haruki znowu powędrowała do góry.
- Tak, panno Tenoh, zdaje sobie sprawę z tego że go nie masz - McGonagall powiedziała oschle i odwróciła się by siąść przy swoim biurku.
Dziewczyna spojrzała w jej kierunku lekko przechylając głowę w lewą stronę, ale zdecydowała że nie warto i zaczęła po raz czwarty czy też i piąty czytać całą książkę. To była jedna z tych dziwnych umiejętności, które u siebie odkryła - umiała bardzo szybko czytać z dużym zrozumieniem tekstu. Dzięki temu była w stanie przerobić materiał nie tylko z klas 1-3. Tak więc gdy pozostali uczniowie męczyli się nad pierwszym rozdziałem Haruka była już w połowie książki.
Kiedy pierwszy raz przeczytała o animagach zrozumiała dowcip dyrektora o smoku. Ale potem zaczęła się zastanawiać w co mogłaby się zamienić. Smok wydawał się niesamowity, ale i duży więc nie łatwo byłoby taką postać ukryć.
No chyba że zamienić się w takiego małego smoka jak w Mulan. … Mulan? Co to jest? Skąd ja to znam? przemknęło jej przez głowę.
Siedzący obok niej chłopak zdawał się też skończyć czytać i zdecydowanie się nudził, bo zaczął robić papierowe kulki i rzucać nimi w siedzącą z przodu dziewczynę; Gryfonkę na dodatek, tak jak on sam. Haruka ignorowała jego zachowanie udając, że nadal czyta.
Dziewczyna pisnęła nagle, gdy poczuła że papier trafił ją w ucho.
- Slytherin traci pięć punktów, panno Tenoh - McGonagall odezwała się nagle zza biurka.
- Za co? - Haruka spojrzała na nią zaskoczona. - Za czytanie?
Kilku Ślizgonów zachichotało.
- Nie udawaj głupiej - McGonagall warknęła. - Za zakłócanie spokoju i rzucaniem papierem w koleżankę z klasy.
- To nie ja! - Haruka odezwała się spokojnie mając nadzieję na wyjaśnienie sytuacji.
McGonagall nawet na nią nie spojrzała.
- Proszę czytać! Czy co skończyli mogą zacząć odpowiadać na pytania – nauczycielka machnęła ręką i na tablicy pojawiły się zagadnienia.
Haruka spojrzała na siedzącego obok chłopaka, który uśmiechnął się do niej sarkastycznie szczerząc zęby. Po czym zaczął rzucać w nią swoimi papierowymi kulkami.
- Proszę o pozwolenie zmiany miejsca - Haruka odezwała się na głos.
- Panno Tenoh, proszę przestać przeszkadzać, bo Slytherin straci więcej punktów!
- Nie! - Haruka wstała czując jak wzrasta w niej niechęć i gniew. Za wszelką cenę próbowała uniknąć jego wybuchu. Nie wiedziała jak może się w tej sytuacji zachować, nigdy wcześniej nie czuła gniewu. - To nie ja rzucam papierem a siedzący obok mnie Gryfon. Jestem w stanie zrozumieć odebranie punktów za spóźnienie, aczkolwiek i tak uważam to za niesprawiedliwe, bo wynikało z pani niechęci do mojego kruka. Ale nie pozwolę by odebrano mojemu domowi punkty za coś czego nie zrobiłam!
Z torby wyciągnęła książkę z numerologii i przeszła na drugi koniec sali, gdzie nie wyciągając różdżki zmieniła ją w stół. Pergamin zmieniła w krzesło. Po czym siadła przy stworzonym przez siebie stole, wyciągnęła kolejny pergamin i zaczęła pisać jakby nigdy nic.
Klasa patrzyła na nią oniemiała, a McGonagall warknęła zirytowana.
- Dziesięć punktów za zakłócanie spokoju.
Haruka nawet nie podniosła głowy, oddychając powoli i głęboko, i nadal pisząc.
- I kolejne dziesięć za nieodpowiednie zachowanie wobec nauczyciela.
Oczy Haruki zrobiły się chłodne, ręka zatrzymała się przez moment po czym znowu zaczęła pisać, ale nadal się nie odezwała.
- Panno Tenoh, proszę wrócić na swoje miejsce!
- Tylko wtedy gdy on je opuści - wskazała piórem na sprawcę wydarzeń, który zaczął niespokojnie kręcić się na krześle. - I przeprosi swoją koleżankę, resztę klasy i mnie za swoje zachowanie.
Spojrzała ostro na nauczycielkę, która przez moment się zawahała.
- Panie McShane?
- Ale ja nie wiem o czym ona mówi - chłopak zaczął się jąkać. - Ja sobie spokojnie książkę czytałem...
- Panno Tenoh z klasy! Natychmiast! - McGonagall górowała nad biurkiem Haruki.
Dziewczyna spojrzała na nią a potem na Gryfona.
Wstała. Nadal nie wyciągając różdżki przywróciła książce i krzesłu ich pierwotną postać. Wpakowała je do torby i bez słowa ruszyła w stronę drzwi.
- Pięćdziesiąt punktów za oszczerstwa i proszę się zgłosić do dyrektora! - usłyszała za sobą.
Słysząc te ostanie słowa Haruka walczyła ze sobą by nie trzasnąć drzwiami.
Król zaskrzeczał radośnie na jej widok, co sprawiło że część napięcia z niej uszła.
- Chodź - wyciągnęła rękę. - Idziemy do dyrektora.
