Rozdział 28

Albus zauważył, że do jego gabinetu zbliża się niespodziewany gość. Wiedząc, że nie zna hasła nakazał gryfowi się otworzyć.

Hmm, ciekawe co się stało? Był zaciekawiony albowiem z rozpiski wynikało, że powinna być na lekcji transmutacji.

Haruka weszła do środka.

- Dzień dobry, panie dyrektorze.

- Witaj, moja droga. Co cię dziś do mnie sprowadza? - uśmiechnął się lekko. - Myślałem, że jesteśmy umówieni na ciut późniejszą godzinę.

- Kot! - Król odezwał się pierwszy. - Zły kot!

- Przyszłam złożyć skargę - Haruka spojrzała na starszego czarodzieja spokojnie, ale on wyczuł że jest spięta.

- Skargę powiadasz? - wskazał ręką na fotel naprzeciw niego. - Dropsa? Na kogóż to i co się stało?

- Na profesor McGonagall - Haruka odparła siadając, ale dropsa nie wzięła.

Albus przyjrzał się jej zamyślony. Kilka minut wcześniej wyczuł jak zamek robi się zimny, jakby był zły lub zdenerwowany.

- Kontynuuj proszę.

- Najpierw nie chciała Króla na lekcji.

- Zły kot - potwierdził ptak.

- Potem odebrała mi pięć punktów za spóźnienie, które zostało spowodowane tym, że musiałam poprosić Króla by na mnie poczekał.

- Zły kot! - Król burknął szczerze oburzony.

Albus zauważył, że obecność Króla bardzo zainteresowała Fawkes'a. Dyrektor z lekkim zaskoczeniem zarejestrował gdy feniks wydał z siebie pełen aprobaty dźwięk po tym jak ujrzał Harukę. Zabawne, ale zareagował tak wcześniej tylko na Harry'ego. Starszy czarodziej uzmysłowił sobie, że pomimo czasu jaki Haruka spędziła w zamku po raz pierwszy feniks ujrzał nowych lokatorów Hogwartu.

- Siadłam w ławce z McShanem, bo to było jedyne wolne miejsce - Haruka nie reagując na słowa swojego przyjaciela kontynuowała. - Zostałam zignorowana przez panią profesor, gdy zapytała o animagach. Przeczytałam książkę, by zostać niesłusznie oskarżonym o zakłócanie porządku.

Dziewczyna wyjaśniła dyrektorowi do końca co zaszło na lekcji.

- I na koniec odebrano mi pięćdziesiąt punktów, ponownie niesłusznie i kazano przyjść do pana.

Dumbledore głaskał brodę słuchając jej wywodu. Oburzenie dziewczyny było szczere.

- Profesor McGonagall zdaje się mnie nie lubić od momentu kiedy zostałam przydzielona do Slytherinu. Jakby to że tam jestem sprawiło, że nagle stałam się kłamcą – jej głos nagle stał się zniechęcony. - Jakby bycie Ślizgonem oznaczało, że nie można wierzyć żadnemu z moich słów. A ja powiedziałam prawdę! To ten Gryfon kłamał! Jeśli ona wszystkich ze Slytherinu tak traktuje, to nie dziwota że chcą dołączyć do Śmierciożerców. Pewnie myślą, że wtedy ktoś będzie darzył ich szacunkiem za umiejętności które posiadają.

- To rzeczywiście kłopotliwe - starszy czarodziej zaczął spokojnie. Wiedział od Severus'a, że Haruka wie o Śmierciożercach od Harry'ego i że nie przejawia żadnego zainteresowania tą tematyką. Było jednak w tym stwierdzeniu coś ciekawego, co poruszyło jakiś fragment jego umysłu. Trzeba to rozważyć. - Ale musisz wiedzieć, że między Gryfindorem a Slytherinem zawsze istniała cicha rywalizacja.

- Ale ona jest nauczycielem i powinna być obiektywna - Haruka zagłębiła się w fotelu. - Bo czemu to ja mam ponosić konsekwencje tego, że historia między Gryfindorem a Slytherinem nie ułożyła się inaczej? Ja jestem tu by się uczyć i poznawać magię. Mam gdzieś politykę i waśnie rodowe.

- To samo powtarzam Severusowi jeśli chodzi o Harry'ego - Albus przytaknął.

Haruka przekrzywiła głowę wpatrując się w niego intensywnie i z zaciekawieniem jednocześnie.

- Chce pan powiedzieć że McGonagall mści się na mnie za Potter'a?

- Profesor McGonagall, panno Tenoh - oczy dyrektora zabłysły dziwnym blaskiem. - I tam zaraz mści...

- To jak pan to nazwie dyrektorze? Znęcaniem się? Ona uwierzyła tamtemu Gryfonowi nawet gdy ten się jąkał!

- A niby jak chcesz udowodnić, że to nie ty? - spytał zaintrygowany.

- Jest Veritaserum - Haruka zaczęła wyliczać - legilimens i myślodsiewnia. Jest sporo możliwości.

- Ale to zakłóciłoby lekcję. Poza tym legilimens jest na pograniczu prawnym...

- Nie musiałoby zakłócać lekcji - ton jej głosu był stanowczy. - Wystarczyłoby pozwolić mi siedzieć gdzie byłam a po lekcji kazać nam obu zostać i wówczas sprawdzić. Podejrzewam że na samo słowo „Veritaserum" ten drań powiedziałby całą prawdę.

- Hmm - Albus przyjrzał się jej uważnie zamyślony. - To ma sens. I zgodziłabyś się na myślodsiewnię?

- Oczywiście! Powiedziałam prawdę!

Czarodziej machnął ręką. Na stole wylądowała srebrna misa.

- Gotowa ją udowodnić?

Jej ciemne oczy patrzyły na niego jak na idiotę.

- To nie po to tu przyszłam?

Albus zaśmiał się lekko.

- Mam ci opisać jak wygląda ten proceder?

- Nie trzeba. Czytałam o tym.

Kiwnął głową zainteresowany. Ciągle go czymś zaskakiwała.

- Podejdź do mnie, wobec tego. Za wiekowy już jestem na gwałtowne zrywy.

Wstając Haruka posadziła Króla na fotelu, ale on przeskoczył na biurko i podszedł przyjrzeć się feniksowi. Oba ptaki przyglądały się sobie z wielkim zaciekawieniem i wydawały się komunikować samym spojrzeniem.

Albus z Haruką popatrzyli na ptaki przez chwilę, po czym dziewczyna podeszła bliżej.

- Skoncentruj się na wydarzeniach z lekcji - czarodziej delikatnie dotknął różdżką jej skroni i wyciągnął srebrną nić, którą umieścił w myślodsiewni. - A teraz sprawdzimy co tam się wydarzyło.

Dumbledore z uwagą obserwował całe zajście. Było dokładnie tak jak opisała. Tylko, że on zwrócił uwagę na kilka innych rzeczy: jej słowa, brak różdżki przy transmutacji, sposób czytania książki.

- Czemu podniosłaś rękę, gdy profesor McGonagall powiedziała o letnim zadaniu domowym?

- Chciałam powiedzieć że przeczytałam już książkę wcześniej i spytać czy ma dla mnie inne zadanie - wzruszyła ramionami patrząc na własne wspomnienia.

- Hmm - wyszli z myślodsiewni. - Porozmawiam na ten temat z Minewrą i zwracam Slytherinowi siedemdziesiąt pięć punktów. Te pięć za spóźnienie zostawię do jej dyspozycji. Może zechce to przemyśleć. A skoro już tu jesteś to możemy porozmawiać o regulaminie szkolnym. Dropsa?

Haruka przewróciła oczami, ale siadła ponownie w fotelu.

- Nie dziękuję, ale napiłabym się wody.

Albus kiwnął i przed nią pojawiła się szklanka.

- Dziękuję. Którą cześć chce pan usłyszeć najpierw? - spytała sięgając po picie.

- Szczerze mówiąc to żadną - zaśmiał się radośnie czym zarobił od niej kolejnym spojrzeniem z serii „na łeb chyba upadłeś człowieku", co go jeszcze bardziej rozbawiło. - Powiedz mi za to, co takiego w transmutacji tak cię interesuje, że chcesz dostęp do ksiąg zakazanych?

- Animagia - odparła szybko i szczerze.

- Chcesz się zamienić w smoka?

- Na pewno nie w królika - uśmiechnęła się sarkastycznie. - Aczkolwiek taki mały, biały z dużymi ostrymi zębami mógłby McShane'a użreć! Bo smok to by go raczej ogonem pacnął.

Albus zaczął się głośno śmiać. Oba ptaki spojrzały na niego z zażenowaniem.

- Ach - dyrektor wziął dropsa. - Animagia do łatwych nie należy i nie każdy jest w stanie się zmienić. To są długie godziny spędzone na koncentracji...

Haruka machnęła ręką.

- Znam ogólny zarys - weszła mu w słowo. - Chcę szczegóły a cierpliwość mam, wszak mogłam draniowi nos rozkwasić na lekcji.

Przekręcił głową rozbawiony, ale nagle pewna myśl wpadła mu do głowy.

- Może powinnaś porozmawiać o tym z profesor McGonagall? Wszak ona jest animagiem i potrafi zmienić się w kota.

- Zły kot! - burknął Król.

- I zły pomysł - Haruka dodała. - Ona mnie nie lubi i prędzej wujek Severus brodę zapuści niż ona mi w czymś pomoże.

- Wujek? - oczy Albusa ponownie zaświeciły.

- O żesz... - nastolatka mruknęła cicho do siebie, ale nic więcej nie powiedziała.

- Rozumiem, rozumiem - dyrektor z uśmiechem sięgnął po kolejnego dropsa. - Severus nie należy do osób okazujących uczucia publicznie. Twój sekret jest ze mną bezpieczny. Dla okazania dobrej woli sam napiszę ci pozwolenie do biblioteki po książki o Animagach.

Jej oczy spojrzały na niego podejrzliwie, ale ofertę przyjęła.

- To załatwione - uśmiechnął się. - Czas na odrabianie lekcji, moja droga. Widzimy się na kolacji.

Po czym wręczył jej upoważnienie dla pani Pince.

Ciekawe czy to utrzyma ją z dala od Harry'ego? pomyślał zadowolony z siebie.

A/N Małe, białe króliki rulez ^_^ Szczególnie te z ostrymi ząbkami he he ^_^