A/N: Tak, tak, wiem. Długo nas tu nie było ale już jesteśmy i oby teraz poszło szybciej, choć długa jeszcze droga przed nami ^_^

Dziękuję wszystkim za cierpliwość i życzę pogodnych świąt.

Rozdział 30

Niedzielę Haruka postanowiła spędzić w bibliotece. Nie była zbytnio zaskoczona, gdy wchodząc tam po szybkim śniadaniu odkryła, że oprócz pani Pince, przy jednym ze stołów siedziała Hermiona a przy innym dwóch starszych Krukonów.

- Jak mogę ci dziś pomóc, kochaniutka – pani Pince spojrzała na nią z lekkim uśmiechem. Była jedną z tych osób, które polubiły Harukę w jej pierwszym tygodniu. Jej głód wiedzy i chęć jej poszerzenia sprawiły, że Irma chętnie opowiadała jej o księgozbiorze, pokazała bibliotekę i pozwoliła na wypożyczenie ksiąg zanim zaczął się rok szkolny.

- Mam pozwolenie od dyrektora Dumbledore'a do skorzystania ze zbioru ksiąg zakazanych – Haruka wręczyła jej radośnie świstek pergaminu.

- Oho, to co dziś czytamy?

- Pozycję Litwiniusza o animagach.

Oczy pani Pince utknęły w niej intensywnie przez dłuższy moment.

- To dość zaawansowana pozycja. Nie chciałabyś skorzystać najpierw z czegoś łatwiejszego?

Haruka uśmiechnęła się do niej elegancko.

- Sądzę, że to będzie idealna pozycja na początek.

Bibliotekarka uniosła brew w rozbawieniu. Jak dorośnie tym uśmiechem będzie w stanie dużo załatwić.

- Oczywiście moja droga. Chodź, pokażę ci gdzie jest. Pamiętaj tylko, że te księgi pod żądnym pozorem nie mogą opuścić biblioteki!

- Tak pani Pince. Przygotowałam się na to i mam spory zapas pergaminu na notatki.

Kobieta skinęła zadowolona. Nie ma to jak dobry i przygotowany uczeń.

Księga była gruba i ciężka, co oczywiście nie było problemem dla czarodziejów, którzy mogli ja lewitować.

Była to pierwsza z lektur, które dziewczyna chciała przeczytać, a zawierała ona potrzebne informacje o tym jak należy poprawnie ćwiczyć by osiągnąć zamierzony efekt. A o to chodziło Haruce.

Spędziła godziny robiąc notatki do ćwiczeń jakie zamierzała wykonywać. Uważnie przy tym czytając wszystkie ostrzeżenia i spostrzeżenia. Zanim się obejrzała pani Pince pojawiła się obok niej.

- Haruka, czas na obiad – bibliotekarka uśmiechnęła się widząc zdziwioną minę dziewczyny. - Trwa już od pół godziny, więc lepiej się pośpiesz. Chyba powinnam pomyśleć o dodatkowych godzinach otwarcia dla ciebie i panny Granger, bo obu was ciężko się pozbyć.

Widząc nadzieję w oczach dziewczyny mruknęła:

- Nic z tego! Tylko żartowałam! Jest niedziela i mi też należy się coś z dnia. Poszła! Siu siu! - machnęła żartobliwie ręką i widząc, że Haruka skończyła, odstawiła księgę na jej miejsce.

xxxxxxxxxxxxxxx

Po szybkim posiłku Haruka zdecydowała spędzić trochę czasu na zewnątrz. Jako że nie mogła latać, zdecydowała że bieganie będzie odpowiednie. Król, który wcześniej zdecydował, że w bibliotece siedzieć nie będzie, dołączył do niej.

Percival i kilku innych pierwszorocznych przyłączyli się do zabawy w ganianego. Po pewnym czasie grupka rozrosła się, bo znalazło się więcej chętnych do zabawy. Ktoś miał piłkę, więc zaczęto nią grać. Niby miała to być mugolska gra, ale kopanie i bieganie za piłką spodobało się wielu. Ustalono reguły, postawiono bramki, podzielono się na drużyny. Z inicjatywy Haruki grupy były mieszane. Nie pozwoliła by domy zaczęły walczyć i rywalizować między sobą. Dzięki temu wszyscy spędzili miło czas wzajemnie sobie pomagając i dopingując.

Kilku starszych uczniów i nauczycieli przyglądało im się z fascynacją. Gra pewnie toczyłaby się długo, gdyby jeden z nauczycieli nie stwierdził że czas na kolację.

Dwie zmęczone, ale i bardzo zadowolone ze spędzonego wspólnie czasu grupy wkroczyły do Wielkiej Sali, by rozstać się i skierować do swoich stołów. Wszyscy byli gotowi powtórzyć mecz w przyszłym tygodniu.

Flitwick zdecydował się dosiąść do Severus'a. Mistrz Eliksirów nie był w najlepszym nastroju, co nauczyciel zaklęć widział, ale nie wiedział że wiązało się to z wizytą u Toma.

- Twoja podopieczna mój drogi – zaczął nie przejmując się chłodnym wyrazem twarzy kolegi – ma niesamowity talent przywódczy. Dziś po południu byłem świadkiem tego, jak umiejętnie pokierowała sporą grupką pierwszo-, drugo- i trzecioroczniaków by wspólnie zagrać w coś co nazwali „piłką nożną".

W stronę małego czarodzieja skierowało się kilka głów.

- Wyobraź sobie, że stworzyła z nich dwie mieszane drużyny. Twoi Ślizgoni grali wspólnie z Gryfonami, Krukonami i Puchonami. Jakiekolwiek spory ucięła na samym początku więc dzieciaki razem grały prawie dwie godziny. Niesamowite.

- Nie rozumiem co w tym takiego niesamowitego – wtrąciła McGonagall. Nadal była cięta na Harukę, nawet po rozmowie z Albusem. Szczególnie, że ten wytknął jej, że w swojej arogancji nie zauważyła czegoś ciekawego. Stary drań nie chciał jej powiedzieć co przegapiła i to ją jeszcze bardziej zirytowało. - Wszak spędzają ze sobą czas na lekcjach.

- Tak, spędzają – Flitwick odparł niezrażony. Słyszał co się stało na jej lekcji, aczkolwiek nie znał szczegółów. Czuł jednak poirytowanie koleżanki, gdy tylko ktoś szepnął „Haruka". - Ale nie wchodzą ze sobą w interakcje. Rywalizują ze sobą ciągle. Podczas meczów Quidditch'a wspierają inne drużyny, ale robią to tylko po to by przegrała ta, która najbardziej im przeszkadza. A dziś nie dość, że wspólnie grali i pomagali sobie, to jeszcze zawiązali przyjaźnie. Nie między kolegami/koleżankami z własnych domów, ale i z innych. Widziałem jak młody McDouglas szedł na kolację w towarzystwie twoich Gryfonów – Bricks'a i Smith'a. Haruka rozmawiała z Ginny Weasley i trzeciorocznym Puchonem – Livenem. Jeśli mi nie wierzysz zapytaj bliźniaków – razem ze mną i Pomoną oglądali całe wydarzenie.

Pomona przytaknęła, a cały stół nauczycielski spojrzał na stoły przed sobą. Uczniowie jak zawsze jedli i rozmawiali jednocześnie. Wielu z młodszych uczniów przy różnych stołach z ekscytacją o czymś opowiadało kolegom gestykulując gwałtownie tudzież machając do znajomych przy innych stołach.

Albus uśmiechnął się lekko. Tom może się srogo zawieść, bo wygląda na to że jego plan może nie tylko nie wypalić, co okazać się bardzo korzystny dla Hogwartu. Co niestety nasuwa pewne niebezpieczeństwo dla sprawcy tych wydarzeń.

Nie był jednak jedyną osobą przy stole, której zainteresowanie skierowało się ku Haruce. Umbridge również przyglądała się jej uważnie, ale z innych powodów.