A/N: To nie ten a kolejne rozdziały nie chcą się ułożyć jak trzeba. Harry nie chce ze mną współpracować, ale jest już bliżej niż dalej :)

Rozdział 34

Dodatkowe zajęcia ruszyły dwa dni po pierwszej wzmiance o nich.

Ślizgoni chętnie zostawili Haruce i Rachel 'dowodzenie' tym małym przedsięwzięciem, a starsze roczniki pomogły w stworzeniu planu do nauki tego co może być najbardziej użyteczne i potrzebne.

Tak jak się Haruka spodziewała inne domy okazały zainteresowane ich małym projektem, zwłaszcza Krukoni. Tylko nikt z Gryfindoru nie odpowiedział jeszcze na zaproszenie.

Ku zaskoczeniu blondynki Draco zgłosił chęć przystąpienia do zajęć lecz co najdziwniejsze nie próbował wkręcić się do grupy „nadzorującej".

Do grupy owej oprócz Haruki i Rachel, dołączyło trzech siedmiorocznych uczniów – dwóch Krukonów i jeden Ślizgon oraz szóstoroczny Puchon. Jedno miejsce w radzie pozostawiono dla Gryfindoru.

Ta szóstka wspólnie planowała cotygodniowe spotkania i materiał, który uważali za użyteczny. Pamiętając przy tym, by w ciągu półtoragodzinnej sesji uwzględnić po równi zadania z trzech przedmiotów.

Za radą Haruki nie robili tajemnicy z tego, że się dodatkowo szkolą. Aczkolwiek po rozmowie z Draco i jego cennymi uwagami (jak na Ślizgona przystało) oficjalnie miały to być dodatkowe zajęcia tylko z transmutacji i zaklęć. Dzięki temu gdy niespodziewanie pojawił się dekret 24 nie mieli problemów by uzyskać oficjalne zezwolenie na kontynuację zajęć. Umbridge była tak zachwycona ich pomysłem, że udzieliła im kilku „cennych" uwag co do prowadzenia „korków". Delegacja, która od niej wróciła przyniosła ze sobą nie tylko zezwolenie, ale i kilka książek z ministerialnymi poradami jak takie zajęcia wyglądać powinny.

Haruka, po przeczytaniu kilku stron zaczęła się śmiać i powiedziała wszystkim obecnym, że będą musieli stworzyć dodatkowy plan zajęć na wypadek jakby Umbridge zechciała wpaść z wizytacją. Co było całkiem możliwe.

Na szczęście udało im się to zrobić w kilka godzin i nawet zanieśli następnego dnia kopię do Umbridge po jej aprobatę.

Wielki Inkwizytor był pod wielkim wrażeniem ich pracy. A oni bez problemu mogli kontynuować ćwiczenia.

xxxxxxxxxxxxxx

Nim się Haruka spostrzegła trzytygodniowy zakaz latania minął i ze zdziwieniem przypatrywała się uśmiechniętej Hooch, która wręczała jej miotłę na Wielkiej Sali tuż przed kolacją.

- Tylko nie wpadnij w kolejne tarapaty – nauczycielka latania szepnęła do niej konspiracyjnie. - Za miesiąc rozpoczyna się sezon quidditcha, a Severus jeszcze nie widział jak latasz.

Nastolatka tylko mrugnęła zaskoczona biorąc w ręce miotłę.

- To jutro po lekcjach latamy? - Rachel radośnie odezwała się wybierając jedzenie, które się właśnie przed nimi pojawiło.

- Hmm? - Haruka odezwała się z roztargnieniem ciągle wpatrując się w miotłę. Król i Rachel spojrzeli na nią rozbawieni.

- Ruka jeść! - kruk odezwał się wyrywając dziewczynę z transu.

Gdy blondynka w końcu nałożyła sobie jedzenia Rachel zaczęła planować jutrzejszy dzień.

- Jutro jest piątek i po lekcjach nie mamy wiele do zrobienia poza jutrzejszymi zadaniami domowymi. Tyle że z naszym geniuszem nie powinno nam to dużo czasu zabrać. Więc możemy sprawdzić czy jeszcze pamiętasz jak się lata. Jeśli zapomniałaś - spojrzała z ukosa na przyjaciółkę, która co jakiś czas spoglądała na stojącą obok miotłę - to w sobotę znowu trochę polatamy, ale w niedzielę mamy nasze piłkarskie spotkanie. No i jest jeszcze spotkanie z pozostałą czwórką odnośnie zajęć wtorkowych.

Haruka przytaknęła , ale jej myśli i uwaga skierowane były na miotle i uczuciach z nią związanych.

Mogę znowu latać!

W jej sercu szalała dzika radość.

xxxxxxxxxxxxxx

- Wow - wyrwało się Rachel obserwującej lot Haruki.

Jak tylko skończyły odrabianie lekcji wyszły z zamku. Haruka cały dzień była tak podekscytowana, że Rachel musiała ją kilka razy przyhamować. Teraz rozumiem czemu przypominała mi szczeniaka, który pierwszy raz w życiu zobaczył śnieg i nie mógł się powstrzymać by się w nim bawić.

Ekscytacja Haruki była tak zaraźliwa, że większość trzeciego rocznika Slytherinu była w stanie nieposkromionego ożywienia, nawet jeśli nie zdawali sobie sprawy dlaczego.

Brunetka obserwowała jak jej przyjaciółka pikuje w dół by bez wysiłku poderwać miotłę, lekko skręcić i wykonać jakiś dziwny manewr. Sama nie była fanem latania ani quidditcha, ale lot Haruki coś w niej poruszył. Jakby sam wiatr zstąpił i bawił się z nami…

Zaśmiała się lekko zakłopotana tym niespodziewanym porównaniem po czym zaczęła ścigać Harukę i latającego nad nimi radośnie Króla.