Rozdział 35

Michiru zaparkowała samochód na jednym z najbliższych parkingów przy kawiarni „Once Upon a Time". Haruka bardzo lubiła to miejsce i cappuccino które tu serwują.

Na chwilę zawahała się przed wejściem, ale gdy to zrobiła od progu zawitała ją uśmiechnięta kelnerka, która rozpoznawszy ją zaprowadziła do „ich ulubionego" stolika.

Michiru uśmiechnęła się melancholijnie zanim zdecydowała się usiąść na miejscu swojej nieobecnej narzeczonej. Zamówiwszy herbatę zamyśliła się czekając na pojawienie się osoby, która być może posiada jakieś użyteczne informacje.

Od porwania Haruki minęły prawie trzy miesiące. Trzy bardzo ciężkie dla niej miesiące, ale obfitujące również w wiele drobnych wydarzeń. Ami udało się wejść do sieci miejskich kamer i znaleźć zapis z parku, potwierdzający słowa artystki. Niestety nie była w stanie określić skąd napastnicy nadeszli ani dokąd się udali. Monitorowanie lotnisk i portów również nic nie dało.

Setsuna odezwała się kilka dni później - okazało się że wyjechała na kilka dni do jednego z rezerwatów przyrody i nie miała zasięgu. Zaniepokojona wieściami sprawdziła co trzeba przy Wrotach. Wyczuła zamiany w czasoprzestrzeni, ale im jedynie powiedziała, że zniknięcie Haruki nie było związane z atakiem na ich galaktykę. Uspokoiło to innych, ale nie Michiru, która nadal nie wiedziała gdzie jest jej partnerka, ani co się z nią dzieje.

W pierwszych dniach po zniknięciu Haruki morze było bardzo niespokojne a wiatr… szalał, by nagle całkowicie ucichnąć. I nagle coś się zmieniło – wiatr wrócił, ale był jakiś… obcy. Michiru bała się najgorszego, choć Usagi zapewniała ją, że nadal czuje esencję życia Urana. Niestety wszelkie poszukiwania trafiały w próżnię i trzeba było zaczynać od nowa.

Po miesiącu Michiru musiała w końcu powiadomić menadżera Haruki - nie mogła w nieskończoność twierdzić, że ta jest ciągle chora i nie może podejść do telefonu.

Ken był ich znajomym od dawna, ale artystka nie wiedziała początkowo jak wyjaśnić sytuację. Zdecydowała się zataić tożsamość Haruki jako senshi, ale opowiedziała o dziwnym porwaniu i stało się coś dziwnego - okazało się, że Ken był wychowankiem jednej ze świątyń i posiadał pewien dar, który zapewne przyciągnął go do "szalonej blondynki", jak ją nazywał. Miał też i pewne znajomości, które zaowocowały dalszymi poszukiwaniami.

Początek sierpnia okazał się dzięki temu przełomowy. Kobiety z zaskoczeniem odkryły, że ich świat jest bardziej skomplikowany niż sądziły. Dowiedziały się, że istnieją różne rodzaje magii. Baa, w samej Japonii było kilka szkół. Większość z nich była związana z religią lub naturą – tu szkoły były głównie przy świątyniach i opierały się na magii elementarnej, przypominające ich moce. Ale była też i inna szkoła magii – Mahoutokoro, w której uczono całkowicie innego rodzaju magii. Opierano się na zaklęciach i pracą z różdżką.

Jakkolwiek fascynujące by to nie było - głównie dla innych - początkowo nikt nie potrafił udzielić informacji na temat Haruki. Wszyscy obiecywali pomoc w poszukiwaniach i przy zdobywaniu informacji, ale na tym się mniej więcej kończyło. Na szczęście Kenowi udało się skontaktować z kimś z tej innej szkoły, gdzie zidentyfikowano sposób w jaki Haruka została obezwładniona i porwana. To wskazywało by na sposób, ale nie sprawcę.

Michiru nie chciała się jednak poddać i zawzięcie szukała nadal. A tu nagle wczoraj odebrała telefon* od dyrektorki szkoły Mahoutokoro z prośbą o spotkanie. Artystka podała nazwę kawiarni i godzinę spotkania. Nie była przesadnie podekscytowana, co prawda nawet brak wiadomości to dobre wiadomości, ale Michiru zdawała sobie sprawę z tego, że szanse Haruki coraz bardziej maleją…

- Panno Kaioh - tuż obok niej odezwał się głos starszej kobiety, przerywając jej rozmyślania. - Miło mi ponownie panią spotkać. Ten dżentelmen to dyrektor Albus Dumbledore, sądzę że będzie w stanie pani pomóc.

Michiru wstała i przywitała się z Renko Utsui, dyrektorką szkoły magii. Starsza kobieta ubrana w tradycyjne japońskie kimono nie zwracała na siebie uwagi innych, ale młodsza kobieta wiedziała, że nie należy tylko patrzeć na zewnętrzną powłokę; esencja życia starszej pani była niesamowita i Michiru po raz kolejny zastanawiała się jakim cudem uszło to ich uwadze. Może dlatego, że nie takimi problemami się zajmujemy?

Obok niej stał starszy, siwowłosy mężczyzna z równie siwą, aczkolwiek gęstą brodą, która zawstydziłaby nie jednego młodego brodacza; ubrany w fioletowy garnitur, który nie tylko nim zwracał na siebie uwagę otoczenia, ale i tym, że był obcokrajowcem.

- Pani dyrektor, panie dyrektorze - Michiru grzecznie się ukłoniła i wskazał a na wolne miejsca - proszę do mnie dołączyć.

- O nie kochaniutka - Renko uśmiechnęła się łagodnie. - Ja was tu zostawię, a sama muszę się zająć pewną pilną sprawą. Wiesz jak mnie odnaleźć?

Ostanie słowa skierowała do mężczyzny, po czym odeszła gdy ten kiwnął potwierdzająco głową.

- Może herbaty? - Michiru zapytała grzecznie przywołując kelnerkę.

- Bardzo chętnie, moja droga.

Czekali w milczeniu na napój przyglądając się sobie wzajemnie. Gdy kelnerka odeszła po obsłużeniu ich, Michiru zabrała pierwsza głos.

- Jak może mi pan pomóc?

Starszy pan uśmiechnął się lekko wsypując cukier do zielonej herbaty, co sprawiło lekkie rozbawienie Michiru.

- Pozwoli pani że się przedstawię… Jestem dyrektorem szkoły magii i czarowstwa w Hogwarcie, w Wielkiej Brytanii. Albus Dumbledore, do usług.

Kobieta przekrzywiła lekko głowę słysząc nazwę kraju.

- Michiru Kaioh…

Dyrektor ponownie się uśmiechnął.

- Do mojej szkoły miesiąc temu trafiła pewna młoda dama, Hanuka Terror.

- Haruka Tenoh - poprawiła go, ale nie byłą pewna czy mówią o tej samej. - Ja szukam Haruki Tenoh. Wysoka blondynka, o szczupłej atletycznej budowie, 27 lat, ciemnozielone oczy i ze wspaniałym uśmiechem…

Wyciągnęła zdjęcie partnerki, które nosiła ze sobą na takie okazje. Było to jedno z jej ulubionych zdjęć - Haruka patrzyła z niego z niezmąconym niczym uśmiechem, trzymając na rękach małego, czarnego kociaka.

- Trzynaście lat - odezwał się mężczyzna. - Blond włosy, najdziwniejszy ciemno-zielony kolor oczu jakie w życiu widziałem. Bardzo ciekawska i inteligentna, ale cierpiąca na zanik pamięci.

Również wyciągnął zdjęcie i położył obok jej.

W pierwszym odruchu Michiru chciała powiedzieć, że to jakaś pomyłka słysząc ile lat ma jego uczennica, ale spojrzała na zdjęcie i …

- O bogowie… to niemożliwe…

Podniosła zdjęcie drżącymi rękoma. Patrzyła z niego jej Haruka... bardzo młoda wersja jej Haruki. Ubrana w czarne szaty z dziwnym emblematem na piersi. Na jej ramieniu siedział sporej wielkości biało-szary kruk. Czy to zdjęcie się rusza? Mrugnęła zaskoczona, gdy ptak przekręcił głowę by spojrzeć prosto na nią. Haruka spojrzała na kruka, a potem gdzieś w dal.

- Jak to możliwe? - spojrzała oszołomiona.

- Magia - odparł. Jego oczy zalśniły dziwnym blaskiem, który nie spodobał się Michiru. - Niestety czarna magia.

- Jej pamięć…- Michiru ponownie spojrzała na zdjęcie, które miała w dłoniach.

Dziwne było patrzeć na tak młodą Harukę. Jej moce są znowu uśpione, zauważyła przyglądając się jej oczom - nie miały tego spojrzenia mówiącego, że nosi ciężkie brzemię na swoich plecach. Były… inne… radośniejsze, ale Michiru i tak zauważyła że czaił się w nich sekret. Haruka dla innych mogła być tajemnicą samą w sobie, ale dla niej była niczym otwarta księga. - Mówił pan coś o jej pamięci?

- Panno Kaioh… mogę ci mówić Michiru? - spytał a widząc jej kiwnięcie kontynuował. - Michiru, nie będę ukrywał sytuacja jest dość poważna. Twoja przyjaciółka została porwana przez bardzo złych ludzi, którzy ją torturowali, a potem postanowili użyć jako skrytobójcy.

Oczy kobiety zwęziły się słyszą jego słowa. Tortury? Skrytobójcy? Ale nie oderwała wzorku od zdjęcia chłonąc każdy szczegół.

- Za pomocą czarnej magii zmieli jej wygląd i odebrali pamięć. Wszystko to by wprowadzić ją do mojej szkoły i by zabić chłopca, który może być przyczyną ich klęski. Co prawda na chwilę obecną Haruka zachowuje się niczym typowa nastolatka i nie przejawia morderczych skłonności, ale może się okazać że będziemy musieli ją unieszkodliwić by zapobiec nieszczęściu.

Michiru dotknęła właśnie palcami twarzy jakże młodszej wersji swojej narzeczonej, gdy doszły do niej słowa „unieszkodliwić". Jej palce zatrzymały się na zdjęciu. Podniosła głowę i jej oczy spojrzały na niego zimno.

- Co ma pan na myśli?

Ach, ten sam chłód co u Haruki. Ciekawe...

- To, że jeśli zajdzie taka konieczność to by ocalić Harry'ego poświęcę twoją przyjaciółkę.

- Poświęci pan? - odłożyła powoli zdjęcie. Jej uwaga była całkowicie skupiona na nim. - Czy pan wie z kim ma do czynienia?

Przytaknął obserwując ją uważnie. Był przekonany, że gdyby obok nich stały jakieś świece to zgasły by od chłodu jaki powiał.

– Z potencjalnym mordercą.

- Nie! - Michiru sama była zaskoczona spokojem z jakim wypowiadała te słowa. - Haruka jest żołnierzem. Najsilniejszym z czterech zewnętrznych senshi. Może pan myśleć że zabijając ją uratuje tego chłopca i jego przyszłość. Tylko że my chronimy przyszłość całej planety! Wasze wewnętrzne spory są niczym wobec tego, z czym my musimy się mierzyć!

Była wzburzona ale jej głos nadal był lodowato uprzejmy. Zauważyła jak w oczach tamtego znowu pojawia się dziwny blask i miała ochotę pięścią zetrzeć uśmieszek z jego twarzy.

Widzisz co się dzieje, gdy cię przy mnie nie ma?!

- To dużo tłumaczy – odezwał się pojednawczo. - Zastanawiałem się skąd Haruka dysponuje takim potencjałem magicznym i teraz już chyba wiem.

- Potencjałem?

- Tak, jest sprawnym adeptem tej sztuki. Uczy się o wiele szybciej niż jej rówieśnicy…

- Ona ma 27 lat, o jakich rówieśnikach pan mówi? - w umyśle Michiru pojawił się bunt.

- Zaklęcie, które na niej użyto – westchnął lekko rozumiejąc jej oszołomienie; trzy miesiące temu mieć 27letnią przyjaciółkę, która nagle została 13latką i do tego magicznie uzdolnioną? Ilu przyjęło by to z lekkim skinięciem głowy? Szkoda, że Renko nie wie więcej o tych "senshi"… Nie czuję nic od tej młodej damy, co mogłoby mi powiedzieć o jej potencjale magicznym. Z drugiej strony sygnatura Haruki też jest ledwie wyczuwalna... - zmieniło ją w nastolatkę nie tylko fizycznie ale i umysłowo. Inne zaklęcie, które zablokowało jej pamięć sprawia, że na chwilę obecną Haruka jest zwykłą, aczkolwiek magicznie uzdolnioną nastolatką.

To by potwierdzało moje przypuszczenia, że jej moce są zablokowane. Haruka przebudziła się mając lat piętnaście, ale… Michiru zmarszczyła lekko brwi ponownie spoglądając na zdjęcie. Ta moc już tam jest, jeśli się nagle przebudzi...

- Zaraz skoro straciła pamięć, to skąd wie jak się nazywa? Czy jej oprawcy zapomnieli o tym drobnym fakcie? - Haruka by nie zapomniała.

- Jak to stwierdził Severus, ktoś to przeoczył, bo miała mieć całkowicie nową pamięć - Dumbledore zamyślił się lekko. - Istnieje także możliwość, że jej własna magia nie pozwoliła jej zapomnieć tej istotnej kwestii, nawet jeśli wszystko inne zniknęło.

Michiru kiwnęła lekko głową.

- Obawiam się, że może pan mieć większe zmartwienie niż Haruka próbująca zabić tego chłopca - uśmiechnęła się smutno spoglądając ponownie spoglądając na siedzącego naprzeciw mężczyznę. - Jeśli jej własne moce nagle się przebudzą, a w pobliżu nie będzie nikogo, kto by jej wyjaśnił co się dzieje...

- Czyli może stanowić większe zagrożenie niż przypuszczałem – Dumbledore zamyślił się mieszając kolejną porcję herbaty.

- Niekoniecznie. Haruka jest twarda i uparta, ale ma swój własny kodeks moralny i sposoby by odnaleźć co chce - głos Michiru był cichy i brzmiał dużą tęsknotą. - Już samo to, że ten chłopak jeszcze żyje znaczy, że Haruka nie zamierza go zabić. Mam wrażenie że ona czegoś szuka.

Mnie? w jej myślach rozległ się pełen nadziei głos.

- Dlaczego tak sądzisz? - spytał sondując.

- Gdy Haruka ma misję wykonuje ją od razu, bez względu na konsekwencje. Miesiąc czasu wokół ofiary? Nie… nie sądzę. To nie Haruka jaką znam!

- Utrata pamięci…

- Utrata pamięci na pewno nie wpłynęła na jej osobowość - spojrzała na niego ostro. - Powiedział pan, że jest ciekawska i inteligentna. Haruka mogłaby być kim chce - naukowcem, lekarzem, brokerem, ale ona chce być wolna i czuć wiatr wokół siebie.

Zauważyła jak oczy tamtego zalśniły w rozpoznaniu któregoś ze słów.

- Haruka jest kierowcą rajdowym - wyjaśniła. - Uwielbia prędkość. Potrafi być niesamowicie uparta, ale jest też lojalna i oddana. Przywództwo ma we krwi. Czy coś z tego co powiedziałam się nie zgadza?

Uśmiechnął się lekko,

- Nie wszystko się zgadza.

- Więc jeśli nie zabiła, a zgaduję że miała już kilka okazji - zauważyła jak kiwnął lekko głową - to znaczy, że pomimo braku pamięci wie, że coś się nie zgadza i idzie za głosem instynktu. A on, proszę mi wierzyć, jest bardzo silny.

Dumbledore dopił herbatę komplementując to co usłyszał. Herbata miała dość dziwny smak i… chyba nie powinien jej słodzić.

- Zapytam jeszcze raz - głos Michiru zmienił się lekko dając dyrektorowi do zrozumienia, że oto pojawia się przed nim nowe otwarcie. - Jak może mi pan pomóc odzyskać moją narzeczoną?

Narzeczoną?! Ach, to dużo tłumaczy. Ogniki w oczach Albusa zaświeciły radośnie.

- Z tego co droga Renko zdążyła mi powiedzieć reprezentujecie czarodziejki…

- Nie – Michiru przekręciła lekko głowę – nie czarodziejki. Jesteśmy żołnierzami. Wojownikami dysponującymi mocami różnych planet.

- Ale nie czarami?

- Nie takimi jakimi pan dysponuje.

Albus pogładził lekko brodę. Była krótsza po tym jak „umodelował" ją lekko do świata mugoli, co mu teraz lekko przeszkadzało.

- Sądząc po tym jak Haruka sobie doskonale radzi w Hogwarcie powiedziałbym, że ta wasza moc umożliwia wam sięgnięcie głębiej. Jeśli chce pani odzyskać narzeczoną - podkreślił radośnie ostatnie słowo - to sądzę, że jest na to sposób. Zniwelowanie zagrożenia dla Harry'ego to mój priorytet.

A jeśli przy okazji dokopiemy Tomowi to też nic się złego nie stanie.

- Moim priorytetem jest odzyskanie Haruki.

Spojrzeli na siebie ponownie, tym razem w milczeniu zawiązując sojusz.

- Wspaniale - Dumbledore uśmiechnął się radośnie. - Wobec tego zrobimy tak…

xxxxxxxxxxxx

Michiru opowiedziała o wszystkim Setsunie i Hotaru, gdy tylko wróciła do domu siedząc wspólnie w pokoju dziennym. Setsuna z Hotaru siedziały wspólnie na sofie, gdy Michiru zajęła fotel naprzeciw nich.

Dumbledore był tak miły że pozwolił jej zatrzymać zdjęcie Haruki, które wyciągnęła by pokazać towarzyszkom na dowód.

- Wow – Hotaru spojrzała na młodszą wersję jej blond opiekunki. - Haruka-papa jest... taka słodka…

Obie starsze kobiety uśmiechnęły się lekko słysząc te słowa.

- Tylko jej tego nie mów gdy do nas wróci - Setsuna odezwała się przerywając ciszę i przyglądając się uważnie zdjęciu. - Nigdy by nam tego nie wybaczyła.

Hotaru zaśmiała się lekko. Po miesiącach poszukiwań w końcu na coś trafiły, więc ulga była niesamowita. Nawet jeśli całą sytuacja zdawała się być niedorzeczna.

- Michiru - Setsuna odezwała się z wahaniem. - Jej oczy…

- Zauważyłam - artystka odezwała się cicho spoglądając za okno, na dwa bawiące się na tarasie wróble.

Co spotęgowało zainteresowanie najmłodszej z nich.

- Co z jej oczami? Normalne są… zielone.

- Haruka ma już jakieś tajemnice - Setsuna wyjaśniła cicho patrząc na fotografię, ale jej uwagę przyciągnął kruk, który patrzył się na nią dość intensywnie od pewnego czasu. A z kim my tu mamy do czynienia?

- Wow - Hotaru spojrzała z podziwem na najstarszą z nich. - Zauważyłaś to w jej oczach? Jak wy to robicie? To że Michiru – mama zna Harukę na wylot to ja wiem, ale i ty Setsuna? Czy powinnam o czymś wiedzieć?

Czerwone oczy spojrzały na nią spokojnie.

- A chcesz?

Hotaru zmieszała się lekko, nie będąc pewną co się za tym kryje. W tym domu się różne rzeczy działy i w część nie była wprowadzana, ale...

Michiru zaśmiała się widząc jej zażenowanie i ciekawość jednocześnie.

- Jak powiedziałaś znam ją na wylot, więc od razu zauważyłam, że coś ukrywa… Ale jej moce zostały ponownie uśpione i trochę mnie to martwi.

- Michiru? - Setsuna spojrzała na przyjaciółkę. - Naprawdę chcesz skorzystać z rady tego dyrektora i przenieść się tam, do tej szkoły?

- Jak najbardziej. Zdaję sobie sprawę z tego, że bycie w jej pobliżu, gdy mnie nie pamięta, może być dość ciężkim przeżyciem. Ale lepsze to niż siedzenie w domu i czekanie aż sama do mnie wróci, szczególnie gdy… - oczy Michiru posmutniały, co spowodowało że Hotaru momentalnie znalazła się przy niej by ja objąć i pocieszyć. Pozwoliło jej to zebrać się w sobie by dodać ze smutnym uśmiechem - Przynajmniej nie muszę zejść do piekła, by ją odzyskać. Szkoła wydaje się bezpieczniejsza.

Do piekła może i nie musisz zejść, oczy Setsuny były pełne zrozumienia i współczucia, ale jakie męki będziesz przeżywać będąc tak blisko, a jednocześnie tak daleko? Oby było warto.

- Zawsze będzie warto - Michiru utkwiła swoje oczy w jej, jakby usłyszała nie zadane na głos pytanie. - Zeszłabym do piekła i przeszła wszystkie jego kręgi, by ją odzyskać. Potrzebuję jej Setsuna! Potrzebuję jej niczym ziemia deszczu, niczym morze wiatru. Potrzebuję jej niczym oddechu…

Setsuna skinęła lekko głową w zrozumieniu i podeszła by objąć obie przyjaciółki w geście wsparcia i akceptacji jej decyzji.

- Wiem, że nie będzie mi łatwo – Michiru kontynuowała cicho opierając głowę na ramieniu Hotaru - patrząc na Harukę, gdy ona mnie nie pamięta i nie wie jak ważna dla mnie jest, ale sama jej bliskość… Nie wiem jak przeżyłabym te ostatnie miesiące gdyby nie wasze wsparcie i pomoc. Bez niej czułam jakby wszystko we mnie umarło - ja, moja sztuka, moja miłość… A kiedy wiatr powrócił ulżyło mi, choć był tak obcy… ale było mi łatwiej, wiedząc że ona żyje... że jest szansa, że się ponownie spotkamy i zakochamy…

Zaśmiała się lekko, choć nostalgicznie a jej głowa odwróciła się lekko by oprzeć się o Setsunę.

- Co prawda nie spodziewałam się, że kiedy znowu spotkam Harukę ta będzie mieć naście lat… To trochę komplikuję „miłość"…

Głowa Setsuny spoczęła na jej.

Ten lipiec był najgorętszym w historii Japonii. Brak wiatru na lądzie i morzu był odebrany niczym katastrofa. Starsi rybacy podczas wywiadów mówili o tym jak bardzo bóg mórz musi się na nich gniewać. Gdyby tylko wiedzieli, że to nie gniew a ból...

A Michiru w tym czasie… jej determinacja i pustka… Tak, to były bardzo ciężkie miesiące dla nich wszystkich, ale dla Michiru… czasami wcale nie trzeba schodzić do piekła by je na sobie odczuć - artystka ku rozpaczy nie tylko jej menadżera czy fanów ale i najbliższych, nie dotknęła przez ten czas ani pędzla ani skrzypiec; nie stworzyła ani kawałka czegoś nowego, choć zazwyczaj gdy artystka miała wenę, po podłodze walały się szkice czy zeszyty do nut z nowymi pomysłami… I to Haruka zawsze je podnosiła i starannie składała. Nic... przez ostatnie trzy miesiące jej umysł zaprzątała tylko myśl by odzyskać partnerkę.

Setsuna nie była pewna jaki byłby rezultat, gdyby to Michiru zaginęła i Haruka była tą która jej szuka… I nie chcę wiedzieć… Haruka byłaby bardziej nieprzewidywalna… Michiru nadal jest racjonalna i pozwala sobie pomagać… a Haruka? Nie, nie, nawet o tym nie myśl...

- Michiru - mama - Hotaru odezwała się cicho spomiędzy dwóch kobiet. - Mam nadzieję że zdajesz sobie sprawę że jako nauczyciel nie możesz molestować ucznia… Nawet jeśli to twoja narzeczona…

Artystka zaśmiała się lekko.

- To może być małe wyzwanie… Ale powinnam dać radę trzymać ręce przy sobie. Bardziej się boję o Harukę, jeśli nagle odzyska pamięć a nadal będzie mieć ciało nastolatki.

Cała trójka zaśmiała się wyobrażając sobie taką scenę.

Tak jak mówiłam, nieprzewidywalna, Setsuna uśmiechnęła się do siebie.

- To może być dość ciekawe - Michiru zamyśliła się lekko - obserwować Harukę w tak młodym wieku… Gdy ją poznałam, obie miałyśmy po 15 lat a świat… był bez przyszłości… A teraz będę mogła patrzeć na nią i nie czuć tej udręki, że świat się może nagle skończyć a my…

Westchnęła przeciągle.

- Ale pomyśl za to ile materiałów do szantażu zdobędziesz - Hotaru szepnęła konspiracyjnie, co ponownie spowodowało rozluźnienie sytuacji i uśmiechy na twarzach.

Setsuna z ulgą mocniej przytuliła przyjaciółki. Po trzech miesiącach dobrze było ujrzeć na twarzy Michiru inny rodzaj uśmiechu niż melancholijny.

xxxxxxxxxxxxxx

* w Japonii nawet duchy potrafią posługiwać się telefonem, to czemu i nie dyrektor szkoły magicznej?