A/N: w ramach przypomnienia prawa autorskie należą do ich twórców, choć mogę przygarnąć Puszka jakby co... kursywą pisane są myśli bohatera...

xxxxxxxxxxxxx

Kolejny tydzień minął dość spokojnie, przynajmniej według standardów Severus'a - Haruka robiła postępy w oklumencji i animagii, nie było na nią żadnych skarg, codziennie wieczorem zjawiała się u niego i poza nauką pomagała mu przy warzeniu niektórych eliksirów, dzięki czemu on mógł się skupić na innych projektach (i tak, odkrycie jak przywrócić nastolatce jej dorosłą postać było jednym z nich).

Z tego co mu powiedziała Klub też przebiegał bez zgrzytów, nawet po ich zwycięstwie. McGonagall nadal była niezadowolona, Umbridge panoszyła się po zamku, ale na szczęście Dumbledore wrócił w zeszłą niedzielę wieczorem - też był zaskoczony wynikiem meczu, co bardzo radowało Severus'a , a jeszcze bardziej jego kieszeń po wcześniejszym małym zakładzie…

Czyli wszystko pod kontrolą, pomyślał spokojnie wkraczając do Wielkiej Sali piątkowego wieczoru z cichą nadzieją na spokojną kolację.

- Severusie - dyrektor z lekkim uśmiechem zwrócił się do niego gdy był bliżej stołu. - Zechcesz do mnie dołączyć?

Snape wiedział, że nie jest to zwykłe, grzecznościowe zaproszenie. Przywitał się z McGonagall siedzącą z drugiej strony Dumbledore'a i Flitwick'iem, który siedział teraz obok niego. Siadając zauważył jak usadzeni byli inni nauczyciele i że miejsce dla Umbridge było daleko od nich.

Ach, czyli coś się dzieje.

Nałożył bez pośpiechu jedzenie, lecz zanim zaczął jeść spojrzał w kierunku stołu Ślizgonów. Wszystko wyglądało normalnie - Haruka wraz z Królem siedzieli pośród innych. Nastolatka rozmawiała podekscytowana z Rachel i z jej szerokich gestów domyślił się, że raczej nie o eliksirach rozmawiały. Zważywszy na to, że od tygodnia mieli śnieg, to pewnie rozmowa z tym była związana. Reszta stołu też zachowywała się normalnie, jak na piątkowy wieczór przystało. Nawet Potter i jego gang nie zachowywali się podejrzliwie.

- Mam dla ciebie na jutro małe zadanie - Albus zaczął cicho, gdy młodszy czarodziej zaczął jeść.

- Mhm?

- Chcę byś odebrał kogoś z dworca.

- Och? - Snape spojrzał na niego z ukosa nie przerywając krojenia steku.

- Panna Michiru Kaioh dołączy jutro do grona nauczycielskiego.

Severus żuł powoli mięso, ale jego głowa skręciła lekko, by spojrzeć uważniej na dyrektora. Kaioh? Hmm… Tenoh… Kaioh… brzmi podobnie… Czyżby?

- A czegoż ta panna uczyć będzie? - spytał przełykając i obserwując twarz starszego czarodzieja.

- To mój drugi będzie niespodzianka na jutrzejszą kolację - dyrektor znowu miął na twarzy wypisane „ja coś wiem, ale ci nie powiem", co zawsze irytowało Severus'a.

Przytaknął jednak nie szukając informacji. Znał Dumbledore'a, powie o co chodzi gdy będzie gotów. A skoro to on odbiera tą „pannę" z dworca to może i tak się czegoś dowie istotnego.

Severus zajął się spokojnie swoim posiłkiem.

xxxxxxxxxxxxx

Następnego dnia po południu Severus udał się na dworzec w Homesgate. Co prawda żaden pociąg tego dnia nie jeździł, ale znajdowała się tam również publiczna sieć Fiuu - szybsza i bardziej opłacalna. Z resztą Ekspres i tak był tylko dla uczniów Hogwartu.

Kilka minut później z małego dworca wyszła młoda kobieta o turkusowych włosach. Ubrana w ciepły zielony płaszcz, który pięknie komponował się z jej włosami. W rękach, złożonych przed sobą, trzymała coś co wyglądało na… futerał na skrzypce? Severus zamrugał zdziwiony i lekko zaskoczony. Kobieta była… niesamowicie piękna.

- Profesor Kaioh? - podszedł bliżej i spojrzał wprost w przepiękne błękitne oczy. Miał wrażenie, że mógłby w nich utonąć, gdyby nie smutek w nich panujący i dziwnego rodzaju zawziętość.

- Tak to ja - kobieta wyciągnęła do niego dłoń owitą skórzaną, zieloną rękawiczką. - Michiru Kaioh, do usług.

No to koniec, Severus pomyślał ironicznie słysząc jej głos, teraz połowo uczniów nam się zakocha i będzie próbować eliksiry miłosne warzyć…

- Severus Snape, Mistrz Eliksirów i nauczyciel tegoż przedmiotu w Hogwarcie - uścisnął lekko jej dłoń na powitanie, ale zdziwił się czując z jaką siłą go uścisnęła.

- Ach, to pan jest opiekunem mojej Haruki? - zapytała z lekkim uśmiechem, który zdecydowanie przeczył jej wyglądowi.

Mojej Haruki?". No ładnie, Albus mnie rzucił na pożarcie…

- Pani Haruki? - zapytał ciekawie wskazując odzyskaną dłonią na powóz.

- Ara? Czyżby dyrektor Dumbledore nic panu nie powiedział?

- Nie zna pani Albus'a - kąciki jego ust wykrzywiły się lekko w sarkazmie. - Lubi się bawić ludźmi i wszystko traktuję jako grę.

Podał jej rękę by pomóc wejść do powozu, ale zauważył jak jej wzrok utkwił w... Testralach.

- Czy wszystkie konie tutaj tak wyglądają? - spytała zaciekawiona.

Zabawne, już to chyba gdzieś słyszałem.

- To Testrale, są magiczne i nie widoczne dla każdego. Normalne konie są… normalne.

- Hmm, musiało to być w książce, którą pominęłam - uśmiechnęła się ponownie, tym razem przyjęła jego dłoń i weszła do powozu.

- Nie macie u siebie Testrali? - jego ciekawość wzrosła. To że nastolatka z amnezją ich nie znała to całkiem normalne, ale dorosły czarodziej?

- Nie wiem - odparła szczerze, gdy powóz ruszył. - Jeszcze trzy miesiące temu nie wiedziałam, że taki rodzaj magii naprawdę istnieje. A używać jej zaczęłam miesiąc temu.

Zaśmiała się dźwięcznie.

- Aczkolwiek muszę przyznać, że zmniejszanie bagażu i sprawianie by był lekki jest bardzo użyteczne.

Severus przyglądał jej się uważnie, ale nie wiedział co o tym myśleć. Jeszcze nie wiedział… Poza tym, że magiczna sygnatura tej kobiety, przypominała tą Haruki - prawie nie istniejąca…

- Proszę mi powiedzieć jak sobie radzi Haruka? - kobieta odezwała się gdy powóz ruszył.

- Zważając na okoliczności wprost znakomicie. Przydałoby się więcej takich jak ona - pilnych, ciekawskich, inteligentnych…

Zauważył delikatny uśmiech na jej twarzy i tego jak jej palce automatycznie dotykają … pierścionka?

- Mogę zapytać co panią łączy z moją podopieczną?

- Haruka jest moją partnerką i narzeczoną - Michiru wiedział od dyrektora, że Snape wie więcej o sprawie i że jest tu oficjalnym opiekunem blondynki. - Szukam jej od czasu jej porwania. Nie muszę chyba mówić jakim zaskoczeniem dla mnie było usłyszeć, że żyje ale ma lat trzynaście zamiast dwudziestu siedmiu…

Narzeczona? Och, och, jeszcze jakieś niespodzianki? Dziecko w drodze? Severus pomyślał sarkastycznie, lekko zły że dyrektor go nie ostrzegł i czując zbliżające się wyzwania z tym związane.

- Pracuję nad tym - powiedział cicho, całkowicie panując nad sobą i nie okazując swoich uczuć na zewnątrz. Lata bycia szpiegiem do czegoś się czasami przydawały - ale to może zająć czas, bo nie wiemy do końca z czym mamy do czynienia. Jej pamięć natomiast…

- Och, o to się proszę nie martwić - uśmiechnęła się łagodnie, smutno. - Haruka zawsze znajdzie do mnie drogę. Mam nadzieję, że moja obecność sprawi iż stanie się to szybciej niż później. Nawet nie zdaje sobie pan sprawę jaką udręką były ostatnie miesiące.

- Proszę mi mówić Severus, w końcu będziemy razem pracować - uśmiechnął się lekko. - Nie wiem tylko jak podzielimy między sobą Harukę.

- Ara? Ja się nią dzielić nie zamierzam - zaśmiała się rozbawiona - i nie sądzę by ona chciała się dzielić mną.

- Naprawdę? - Severus poczuł, że lubi tą kobietę. Nawet w tak ciężkiej i zdawałoby się niefortunnej sytuacji widziała coś zabawnego. - Jestem gotów pójść na drobne ustępstwa jeśli to sprawi, że będę mieć kilka wieczorów tylko dla siebie, bez towarzystwa gadatliwej nastolatki.

- Hmm - Michiru przechyliła lekko głowę udając, że się nad tą propozycją zastanawia. - No nie wiem…

Oboje roześmiali się. Nawet nie zauważyli, że dotarli do zamku.

xxxxxxxxxxxxx

Severus zaprowadził Michiru do przewidzianych dla niej komnat. Mieściły się w jednej z wież, z okien których widać było jezioro i odległy las. Była to ta sama wieża w której kilka lat temu rezydował Puszek. Severus wzdrygnął się lekko wchodząc do komnaty prawie oczekując wielkich zębów, choć wiedział że zwierza od dawna w zamku nie ma.

- Cudowne - Michiru westchnęła wyglądając przez okno. Po czym sięgnęła do kieszeni i zaczęła z nich wypakowywać niezliczoną ilość małych kostek, które jak Severus się domyślił, były jej bagażem.

- Widzę, że nie podróżujesz lekko.

- Och, ależ to było bardzo lekkie - kobieta zaśmiała się sięgając po różdżkę i zaczynając przywracać bagażom ich poprzedni kształt i wagę. - Tak, tak, to bardzo użyteczne zaklęcie.

Oczom Severus'a objawiły się nie tylko walizki, ale i sztaluga z kanwami i farbami.

- Malujesz? - spytał zaciekawiony.

- Aha.

- I grasz an skrzypcach?

- Aha.

- I będziesz uczyć…? - spytał zaintrygowany. Jakoś podczas podróży zapomniał o tym małym szczególe.

- Sztuki oczywiście - oczy Michiru patrzyły na niego rozbawione.

- I to sprawi, że Haruka będzie chciała spędzać czas w twoim towarzystwie? - spytał wątpiąc w pozytywny efekt. Według niego blond nastolatka była zbyt nieposkromiona i dzika, by malować. Choć z drugiej strony jej skupienie podczas eliksirów czy nauki magii były niesamowite, więc może skupia się na tym co lubi? - Ona maluje?

- Nie - Michiru spojrzała na niego przelotnie ustawiając sztalugę naprzeciw okna. - Haruka ma dużo cierpliwości, ale tej dziedziny dla relaksu nie tyka. Woli swój motor, auto lub bieganie.

Mężczyzna uniósł lekko brew. Tak jak podejrzewał jego podopieczna wolała zajęcia związane ze sportem.

- Więc jak zamierzasz ją do siebie przyciągnąć? - poza wyglądem?

- Muzyką - zajęła się rozpakowaniem ubrań, a Severus nie miał ochoty pokazać jej że można zrobić to szybciej za pomocą magii.

- Ona gra czy tylko słucha? - usiadł wygodnie w fotelu przyglądając się jak kobieta spokojnie i metodycznie zajmuje się swoją garderobą, a przy okazji zbierając informacje. Na całe szczęście zauważył szaty bardziej pasujące do czarodziei niż artystów, aczkolwiek niektóre z nich… Czyżby Albus jej pomagał?

- Gra - Michiru odezwała się po chwili kończąc jedną z walizek i zabierając się za następną. - Na fortepianie. Czasami akompaniowała mi podczas koncertów.

Jęknął.

- Czy jest coś czego nie potrafi?

Michiru zamyśliła się przez moment.

- Gotowanie - odparła - to zdecydowanie nie jej branża.

- Naprawdę? - Severus zaciekawił się - Patrząc jak sobie radzi z warzeniem eliksirów nigdy bym na to nie wpadł.

- Ara? - niebieskie oczy kobiety utkwiły w nim na moment zainteresowane. - Czyżby moja droga Haruka próbowała coś przede mną ukryć?

Czarodziej pokręcił z rozbawieniem głową. Biedna Haruka jeszcze nie ma pamięci a już ma kłopoty.

Zanim któreś z nich zdążyło się odezwać w pokoju rozległo się pukanie i Albus pojawił się w progu.

- Cudownie - starszy czarodziej mruknął radośnie obserwując ich - widzę że się zaprzyjaźniliście. Severus pokazał ci wszystko?

- Jeszcze nie zdążył - Michiru uśmiechnęła się lekko na widok gościa. - Zajęłam się najpierw rozpakowaniem swoich rzeczy.

- Cudownie, cudownie - dyrektor wyglądał jakby właśnie ogłoszono Gwiazdkę, a on miał otrzymać stos prezentów. - Severusie pozwolisz że przejmę obowiązki gospodarza i zajmę się Michiru?

Snape wstał i kiwnął lekko w ich stronę. Wiedział kiedy został odprawiony, ale miał też przeczucie że będzie się widział z artystką dość często.

- Zobaczymy się na kolacji - mruknął wychodząc.

Hmm, mam wrażenie że prawdziwa zabawa dopiero się zacznie.