Rozdział 42

Haruka była zirytowana. I to bardzo.

Nawet wieczorne latanie nie pomogło usunąć ani złagodzić ów stan, który odczuwała od kilku dni. Nie przeszkadzało jej to ani w nauce, ani w kontakcie z innymi, ale…

- Profesor Kaioh jest niesamowita - przechodzący obok niej Krukon szepnął do kolegi niezbyt cicho, rozmarzonym głosem.

Haruka poczuła jak jej irytacja wzrasta. Nowa nauczycielka zdecydowanie była powodem jej złego humoru. Ale nastolatka nie mogła dojść czemu zachwyt innych wobec tej kobiety tak na nią wpływał.

Tak samo jak inni z niecierpliwością czekała na informacje o zajęciach z artystką, ale gdy tylko owa notka się ukazała i wszyscy wokół niej zaczęli o tym mówić w Haruce pojawiło się, prawie znikąd, owe dziwne uczucie, które sprawiło że dziewczyna zdecydowała się nie pójść na pierwsze spotkanie.

Od Rachel wiedziała, że zjawiła się na niej tak dużo uczniów, że dyrektor zdecydował że każdy rocznik będzie mieć osobne spotkania. Dobrowolne oczywiście.

Minął tydzień od pierwszego spotkania, a wokół większość uczniów nie mówiła o niczym inny.

„Profesor Kaioh to… Michiru tamto…", „A widziałeś jej sukienkę?", „Jak ona cudownie gra… a ten obraz"... a Haruka byłą coraz bardziej zirytowana i nadal nie wiedziała czemu.

Nie przeszkadzało jej to rzucać ukradkowych spojrzeń w stronę kobiety. Zabawne, ale nigdy nie czuła irytacji gdy na nią patrzyła, tylko gdy inni zaczynali o niej mówić.

Byle do weekendu.

xxxxxxxxxxx

- Myślałam, że przyjdziesz na dzisiejsze spotkanie z profesor Kaioh - Rachel usiadła obok niej we wspólnym pokoju. - Następne dopiero za tydzień.

Grupka Ślizgonów trzeciego rocznika właśnie co wkroczyła do komnat op swoich pierwszych zajęciach ze sztuki i Rachel bez problemu odnalazła Harukę w jej ulubionym fotelu, jak zawsze z głową w książce.

- Byłam zajęta - Haruka mruknęła zza książki.

Jak zauważyła Rachel z kolejnej pozycji o eliksirach. Pewnie profesor Snape jej dał do przeczytania. To wygląda na podręcznik do szóstej klasy…

- Hmm - Rachel zaczęła się jej uważnie przyglądać. - Wiesz, że nie samą nauką uczeń żyje?

Haruka westchnęła tylko przeciągle nie odwracając wzroku od książki. Ku zaintrygowaniu Rachel wokół jej przyjaciółki nie leżały żadne stosy notatek, więc albo nic nie przyciągnęło uwagi blondynki, albo coś jeszcze zaprzątało jej umysł, co było dość dziwne albowiem Haruka potrafiła być niesamowicie skupiona na tym co robi.

- Będę się uczyć gry na skrzypcach - Rachel oznajmiła nagle, przypominając sobie czemu dosiadła się do Haruki zamiast samemu złapać za jakąś książkę.

- Gratulacje.

- Wiesz, że profesor Kaioh także maluje? - dodała z ekscytacją, a jednocześnie próbując coś sprawdzić.

- Fantastycznie.

- Nie chciałabyś na niczym grać? - spytała zdziwiona.

- Nie.

- A malować?

- Nie.

- Żadnej sztuki?

- Latanie mi wystarczy.

- I myślisz, że to prawdziwa sztuka? - Rachel zaryzykowała.

Haruka spojrzała na nią podnosząc lekko prawą brew. Rachel przełknęła głośno.

- Nie cierpię gdy tak robisz. Wyglądasz wtedy niczym profesor Snape.

Brew uniosła się wyżej.

- Tak, tak, twoje latanie to prawdziwa sztuka - brunetka skapitulowała z lekkim westchnięciem.

Kąciki ust Haruki uniosły się lekko w rozbawieniu, a jej wzrok powrócił do książki.

- Ona jest bardzo miła, wiesz? - Rachel zaczęła delikatnie.

- Mhm.

- Nawet jeśli nie umiesz grać, ani malować, to możesz się nauczyć.

- Mhm.

- Ale jej oczy były smutne, gdy na nas patrzyła.

- … - Haruka przestała czytać, ale nie podniosła wzroku znad książki.

Rachel znowu westchnęła widząc upór przyjaciółki. Wiedziała, że Haruka czekała na pierwsze spotkanie z taką samą ekscytacją jak inni i nagle coś w niej się zbuntowało. Czuła, że coś gnębi blondynkę, ale nie bardzo wiedziała co.

- Jak sobie życzysz. Ja zamierzam nauczyć się grać na skrzypcach - wstała powoli przeciągając się lekko i spoglądając w dół na Harukę.

- Powodzenia - tamta mruknęła tylko.

- Jak będę sławna - Rachel pochyliła się nagle nad nią, co sprawiło że głowa tamtej cofnęła się lekko zaskoczona - to przyjdziesz na mój koncert?

- Jasne - Haruka patrzyła na nią ciekawie. Ich nosy prawie się stykały.

- Super - brunetka cofnęła się i prostując oddaliła tanecznym krokiem mrucząc jakąś melodię.

Haruka potrząsnęła z rozbawieniem głową. Kobiety! Nigdy ich nie zrozumiem! Po czym zaskoczona własną myślą znowu potrząsnęła głową, tym razem by odpędzić te dziwne pomysły i ponownie zabrała się za lekturę. W weekend miała warzyć z wujkiem nowy eliksir, więc irytacja irytacją, a przygotować się trzeba.

xxxxxxxxxxxxx

Severus zapukał do drzwi Michiru i słysząc głośne „proszę wejść" dostosował się do zaproszenia.

Uniósł lekko brwi widząc jak jej pokój gościnny zmienił się w ciągu kilku zaledwie dni. Nie wyglądał już jak zwyczajny pokój do przyjmowania gości a pracowania malarska. Co prawda jego również wyglądał niczym przedłużenie jego biura, ale on nie miał wielu gości.

Kanwy malarskie stały pod prawie każdą ścianą, farby były na stole i na podłodze razem z czymś co wyglądało jak zeszyty do nut. Od razu widać było że ostatni tydzień był dość pracowity dla kobiety, przynajmniej artystycznie.

Wszyscy nauczyciele wiedzieli, że zajęcia spotkały się z niesamowitym zainteresowaniem, co zostało przyjęte przez nich z lekkim niedowierzaniem. Wszak uczniów ciężko było zmusić do czegokolwiek, a zadania domowe były, według Severus'a poniżej oczekiwań, a tu takie zaangażowanie.

Ciekawe tylko jak długo?…

Michiru, ubrana w jedną ze swoich luźnych sukienek o ładnym zielonym kolorze stała boso przed sztalugą skierowaną w stronę drzwi, więc wchodząc mężczyzna nie miał okazji spojrzeć na to co jest tworzone.

Kobieta uśmiechnęła się lekko na jego widok, ale nie przerwała malowania.

- Zaraz skończę.

Ciekawość zwyciężyła i Severus podszedł spojrzeć na malowidło.

Jego oczom ukazała się blond włosa kobieta ubrana w krótką niebieską spódniczkę. Spojrzał na oczy malowanej postaci i kąciki jego ust lekko drgnęły.

- Więc tak wygląda w swojej dorosłej postaci? - mruknął bardziej do siebie niż do artystki.

Gdy ostatnio widział Harukę w jej dorosłej postaci była wychudzona, po śladach tortur i nie widział jej oczu zasłoniętych przepaską, a z obrazu patrzyła na niego postać silna i nieokiełznana. W prawej ręce, uniesionej na wysokość piersi, trzymała krótką szablę, a za nią jakby powiewała długa wstęga, która znajdowała się w jej lewej ręce, uniesionej nad głową. Wyglądało to jakby Haruka zerwała tą wstęgę z szabli, a ona porwana przez wiatr załopotała nadając postaci pewnej tajemniczości i dynamikę obrazowi. Severus miał wrażenie, że gdyby ta namalowana postać otworzyła dłoń wypuszczając wstęgę, ta odleciała by z łopotem. I… najprawdopodobniej uderzyła by w stojącego za Haruką białego smoka - dużego, długiego i pokrytego futrem, nie łuskami jak jego europejskie odmiany. Niebieskie oczy smoka wpatrywały się w niego równie intensywnie jak ciemnozielone Haruki.

- Niesamowite - mruknął mrugając.

Michiru pociągnęła pędzlem kończąc smoka.

- Gdy ją ujrzałam po raz pierwszy po tak długim czasie, przed moimi oczami pojawił się ten obraz - Michiru cofnęła się krytycznie oceniając swoją pracę. - Nie mogłam zasnąć, więc…

Severus spojrzał na nią ciekawie, po czym jeszcze raz na obraz. Niesamowity!

- Spódniczka? - spytał nagle zaciekawiony.

- To postać senshi Haruki - Michiru odłożyła paletę i zaczęła czyścić pędzle. - Można by rzec, że to nasz „mundur".

- Naprawdę? - mężczyzna podniósł brew zaintrygowany. - I jak ona przyjęła taki „mundur"?

- Nie była zachwycona, ale dość szybko się przyzwyczaiła.

Zaśmiał się cicho rozbawiony, po czym cofnął i usiadł w fotelu. Michiru dołączyła po chwili do niego.

- I jak postępy? - spytał, gdy Michiru nalewała im obu herbaty. Smutny uśmiech zagościł na jej twarzy.

- Wygląda na to że Haruka omija mnie szerokim łukiem - westchnęła po chwili spoglądając na trzymaną w ręce filiżankę i tańczące wewnątrz pojedyncze liście herbaty.

- Och?

- Nie zrozum mnie źle, ale Haruka... zawsze była dobra w omijaniu prawdy… Można by rzec w uciekaniu przed nią - na twarzy kobiety zagościł melancholijny uśmiech. - Tak się stało, gdy po raz pierwszy próbowałam się do niej zbliżyć i wygląda na to, że mam powtórkę z rozrywki.

- Czyżby Haruka się jednak czegoś bała? - spytał rozbawiony.

Michiru oderwała wzrok od filiżanki i spojrzała na niego lekko uśmiechnięta.

- Och, sądzę, że zamiast słowa „strach" powinieneś użyć „unik". Jestem pewna, że byłaby oburzona gdybyś zarzucił jej że się czegoś boi, ale unikania albo przekładania raczej nigdy się nie wypierała. Tylko, że wtedy miała bardzo dobry powód by mnie unikać…

- Semantyka - Severus mruknął ubawiony odkrywając kolejną rzecz o swojej podopiecznej, choć ten ostatni komentarz był dziwny. Co takiego robiła Michiru, że rozumiała wcześniejszy „unik" Haruki? Nadal nie wiem co obie robiły… Albus zdaje się coś wie, ale nie chce mi powiedzieć i zabronił pytać Michiru. Muszę wobec tego zdobywać informacje powoli… - Trzeba więc sprawić, by nie mogła zastosować żadnego uniku i musiała pozostać w twoim towarzystwie.

- Ara? Czyżbyś miał jakiś pomysł?

- Nawet dwa - sięgnął po ciastko. Nie wiedział czemu, ale ostatnio bardzo namiętnie je jadł, szczególnie te owsiane z rodzynkami. Co było o tyle dziwne, że nie lubił słodyczy. - Sobotnie wieczory Haruka spędza w moim towarzystwie, najpierw na kolacji potem na dodatkowej nauce.

- Ma korki? - Michiru spytała zaciekawiona i prawie czując jak Hotaru przypomina jej o materiale do szantażu.

- Raczej nadprogramowe zajęcia dla zaawansowanych - dolał sobie spokojnie herbaty. Wraz z Michiru do Hogwartu zawitała zielona herbata i Severus od razu polubił ten trunek, jakże inny od zwyczajowych angielskich. A może to tylko brak mleka tak dobrze mu wpłynął na jego kubki smakowe? - Jej zainteresowanie eliksirami, obroną, zaklęciami i transmutacją sprawia, że ma już wiedzę szósto-rocznych uczniów Hogwartu. Tylko że w przeciwieństwie do nich, ona ją jeszcze poszerza.

Severus nie krył dumy ze swojej podopiecznej. Nadal był zachwycony i równocześnie przerażony tym, jak szybko przyswaja wiedzę. Szczególnie tą, którą chce lepiej poznać.

- Cała Haruka - Michiru przytaknęła, a czując zainteresowanie mężczyzny kontynuowała, - gdy coś ją zainteresowało potrafiła się temu oddać bez reszty. Zawsze mnie interesowało czemu nie poszła na studia…

- Ale?

- Kiedyś ją o to zapytałam i odpowiedziała, że na to będzie jeszcze czas, a obecnie chce być najlepsza w sportach motorowych - zauważyła pytające spojrzenie. - Haruka jest kierowcą rajdowym. Uwielbia prędkość. Można by rzec, że ma na jej punkcie obsesję.

- Ach, to by tłumaczyło latanie na miotle i jej umiejętności.

Michiru uśmiechnęła się i przytaknęła.

- Całe szczęście, że cywile nie mogą posiadać wojskowych samolotów odrzutowych, bo by pewnie już z dwa stały w garażu. Ale za każdym razem gdy jesteśmy w Stanach wydaje fortunę by się jednym przelecieć. Jej umiejętności są tak dobre, że w kilku jednostkach zaproponowano jej by się do nich zaciągnęła.

Severus uniósł brew w niemym zapytaniu, a Michiru zaśmiała się lekko.

- Na szczęście jako obcokrajowiec nie może, inaczej pewnie została by zwerbowana do co najmniej dwóch armii.

- Dwóch?

- Nie tylko Amerykanie mają myśliwce, które udostępniają za odpowiednią opłatą cywilom - uśmiech nie schodził z twarzy kobiety. - A co do soboty…

- O nic się nie martw - Severus spojrzał na niedawno ukończony obraz. - Po prostu zjaw się w moich komnatach za dziesięć osiemnasta.