Rozdział 43
Haruka uwielbiała sobotnie wieczory. Nie dość, że spędzała czas z wujkiem Severusem sam na sam przy kolacji, to jeszcze mogła podziwiać go przy pracy i uczyć się od niego bardziej zaawansowanych eliksirów czy zaklęć. Nie żeby pozostałych dni w tygodniu nie lubiła, ale te sobotnie traktowała jako coś wyjątkowego.
Zawsze zaczynali od wspólnego posiłku, podczas którego dyskutowali nad tym czym będą się zajmować: tym jak ulepszyć technikę, poszukać nowego sposobu by udoskonalić jakiś eliksir lub też zająć się czymś bardziej zaawansowanym, czy też pracować nad zaklęciami… same cudowności.
Haruka zjawiła się punktualnie o szóstej przed drzwiami do prywatnych komnat wujka i grzecznie zapukała.
Głośnie „wejść" i blondynka z uśmiechem otworzyła drzwi.
- Wujku…
- Ale jesteś absolutnie pewien, że nie będę wam przeszkadzać? - melodyjny głos przerwał jej i Haruka zatrzymała się zaskoczona w progu, patrząc jak jej ulubiony wujek trzyma dłoń profesor Kaioh i pomaga jej siąść do stołu.
- Absolutnie nie - Severus uśmiechnął się lekko. - To dla nas zaszczyt. Prawda, Haruka?
Oczy blondynki zamrugał zaskoczone. Nie bardzo wiedziała jak ma zareagować na ta sytuację. To był jej czas z wujkiem, a ta kobieta…!
- Ruka! Jeść! - Król uszczypnął ją lekko w ucho przywołując ją lekko do porządku. - Mięso!
- Nie wiedziałam, że będziemy mieć gościa na kolacji - odezwała się lodowato zamykając drzwi i podchodząc do stołu. Na całe szczęście kobieta nie usiadła na jej miejscu, bo wtedy… Co bym wtedy mogła zrobić?
- Profesor Kaioh wyraziła swoje zainteresowanie eliksirami - Severus obserwował uważnie swoja podopieczną. Nie umknął mu jej ton, ale postanowił go chwilowo zignorować. - Jakiż lepszy czas na pokazanie tej sztuki innemu artyście?
- Beze mnie? - Haruka burknęła. - I nie podczas kolacji?
Michiru zaśmiała się lekko.
- Och, kolacja w waszym towarzystwie to mały, dodatkowy bonus.
Haruka usiadła do stołu, jak zawsze z Królem na ramieniu, pod pełnym dezaprobaty spojrzeniem opiekuna i rozbawionym Michiru.
Pojawiło się jedzenie i nastolatka ostentacyjnie zignorowała dorosłych by się nim zająć.
Król był bardzo szczęśliwy z uwagi, którą mu poświęciła jego ulubiona i nie ma co ukrywać jedyna opiekunka, ale po kilku kawałkach mięsa zaczął obserwować nowego przybysza.
Przekręcił z zaciekawieniem głowę zauważając jak kobieta raz po raz rzuca ukradkowe spojrzenia w stronę jego człowieka.
Zeskoczył na stół i ku irytacji Severus'a przeszedł po nim bliżej kobiety.
Michiru uniosła lekko brwi obserwując poczynania ptaka.
- Więc to jest Król? - jej melodyjny głos spodobał się ptakowi, który podszedł bliżej. - Witaj mam na imię Michiru.
- Michi? - Król spojrzał na nią uważnie, jakby coś rozważając. - Michi!
Michiru zamrugała gwałtownie nie chcąc dopuścić łez. Nikt jej dawno tak nie nazywał, a osoba która powinna na chwilę obecną nawet jej nie znała. Za to Haruka zmarszczyła brwi, a jej głowa podskoczyła na dźwięk wydany przez kruka.
Mężczyzna przyglądał się temu z zaciekawieniem. Najpierw reakcji artystki, potem Haruce, która próbowała ukryć irytację, że jej własny ptak zaakceptował kobietę, gdy ona się tu dąsa.
Król podszedł jeszcze bliżej i Michiru delikatnie dotknęła jego dzioba, po czym czując jego przyzwolenie pogłaskała go delikatnie po głowie.
Niebieskie oczy kruka zalśniły nagle.
- Ruka! - Król odwrócił się gwałtownie i prawie wskoczył na talerz dziewczyny. - Michi! Ruka! Michi! Ruka!
Ożywiony skakał radośnie próbując zakomunikować Haruce, coś naprawdę ważnego, pomimo jej groźnego spojrzenia.
- Woda! Woda! Sól! Michi! Sól! Woda! Sól!
Michiru zaśmiała się obserwując jak Haruka próbuje chwycić podekscytowanego czymś ptaka.
- Masz bardzo mądrego kruka, Haruka.
- Jakby był mądry, to by się zamknął - blondynka burknęła, gdy kruk niespodziewanie odskoczył od niej i zbliżył się ponownie do kobiety.
- Moja znajoma ma dwa kruki, ale żaden z nich nie komunikuje się z nią za pomocą ludzkiego języka.
- Hmm… - Haruka mruknęła nadal próbując pochwycić zwierza.
- Uj! Uj! - Król zawołał próbując dać Haruce do zrozumienia, że kobieta należy do „swoich" i dziwiąc się, że nie podziela jego entuzjazmu dla tak ważnego wydarzenia.
Dziewczyna skrzywiła się lekko słysząc jego słowa, ale ptak się nie poddawał.
- Ruka! Michi! Gan! Uj! Woda! Sól!
- Haruka! - Severus zirytował się w końcu, ale bardziej zaniepokoił słysząc imię centaura. - Znowu widziałaś się z Broganem?
- A niby kiedy - odparła oburzona, - jak całymi dniami w zamku siedzę?
- Król! Dość! - Severus spojrzał na ptaka, który zdecydował że skoro Haruka i tak go nie słucha, to lepiej nie podpadać starszemu czarodziejowi. Wzbił się szybko w górę i siadł na szafie łypiąc okiem na swoją, nie wiedząc czemu, podrażnioną przyjaciółkę.
xxxxxxxxxxxxx
Po deserze Haruka była zdecydowanie w ciut lepszym nastroju. Król jednak nadal siedział na szafie i wyglądał jakby spał.
- Słyszałam, że ominęło mnie nie lada wydarzenie - Michiru spojrzała na Severus'a i przelotnie na Harukę. - Mecz quiche'a?
- Quidditch'a! - Haruka odezwała się automatycznie poprawiając gościa, ale omal nie ugryzła się w język widząc karcące spojrzenie opiekuna.
Michiru uśmiechnęła się lekko. Haruka zawsze była wrażliwa na punkcie ulubionego sportu i kobieta lubiła się z nią o to przekomarzać. Choćby zmieniając nazwy technik, czy zawodników.
- Ach tak, quidditch… Ponoć byłaś rewelacyjna.
- O tak - Severus wtrącił znad kawy. - Prawie zawału dostałem patrząc na jej wyczyny.
- To prawie tak jak ja, gdy oglądam moją najlepszą przyjaciółkę - Michiru zaśmiała się lekko, a jej oczy zamgliły na wspomnienia z niektórych zawodów. - Jest kierowcą rajdowym, jednym z najlepszych i ryzykuje życie jeżdżąc jak szalona.
- Kierowca rajdowy? - Haruka spojrzała na nią zaintrygowana.
- W świecie mugoli - Michiru zdecydowała, że podoba jej się i to słowo, jak i tłumaczenie Haruce co robi w dorosłym życiu - istnieje dużo dyscyplin sportowych. Ty ścigasz się i latasz na miotle, tam ścigają się samochodami.
- Jak to robią? - zainteresowanie dziewczyny wzrosło.
- Jeżdżą po specjalnie zaprojektowanym torze by sprawdzić, kto z nich jest najszybszy.
- Torze?
- Tak, jeżdżą w kółko oznaczoną ilość razy.
- To głupie - stwierdziła blondynka zastanawiając się nad sensem jeżdżenia, tudzież latania w kółko.
- Wspomnę jej o tym, jak tylko ją zobaczę - uśmiech nie schodził z twarzy Michiru. Tak, tak, to też się nada na materiał do szantażu.
- Musisz mieć niesamowity refleks, by zrobić to, co zrobiłaś podczas meczu - Michiru pochwaliła blondynkę w próbie zaangażowania jej w częstszy kontakt. - Moja przyjaciółka zawsze mi powtarza, że gra na fortepianie pozwala jej się lepiej skupić podczas wyścigów. Tak jakby miały swój własny, specyficzny rytm. Czy ty też na czymś grasz?
- Nie.
- A chciałabyś spróbować?
- Nie - Haruka nawet nie spojrzała na kobietę, która posłała proszące spojrzenie do Severus'a.
Mężczyzna uśmiechnął się ironicznie.
- Haruka pewnie się boi zrobić z siebie kompletnego idiotę - z zadowoleniem zauważył jak głowa dziewczyny podskoczyła posyłając mu spojrzenie pełne niedowierzania i oburzenia jednocześnie. - Bo jakżeby to wyglądało, że jedna z najlepszych uczennic i cudowne odkrycie quidditch'a czegoś nie potrafi?
- No tak - Michiru od razu złapała o co mu chodzi i aż potrząsnęła głową z niedowierzaniem, że zapomniała o tak prostej sztuczce. Choć z drugiej strony jej Haruka zbyt dobrze znała swoją wartość, by tak się dać podpuścić. - Najmocniej przepraszam, wszak tylko wybitni sportowcy są równie dobrzy w innych dziedzinach.
Ach, i o to to zacięte spojrzenie, które tak uwielbiała w swojej narzeczonej.
- Hmm - Severus zdecydował że czas zarzucić przynętę. - Michiru, może żeby nie skompromitować Haruki w oczach jej wielbicieli, mogłabyś jej udzielić kilku prywatnych lekcji, by sprawdzić czy coś umie?
- Mogłabym - kobieta zaczęła udawać że się zastanawia, - ale to od Haruki zależy czy zechciałaby z tego skorzystać czy woli wyzwania w większym gronie… lub ich kompletny brak?
- Kiedy? - Haruka sapnęła zirytowana połykając haczyk.
- Hmm… masz jakieś plany jutro po śniadaniu? - Michiru spytała spokojnie, czując jak jej serce przyśpiesza niebezpiecznie.
Tak, piłka i latanie, Haruka chciała powiedzieć, ale powstrzymała się. Im wcześniej to załatwi, tym lepiej dla niej i tym szybciej uwolni się od tej kobiety.
- Nie, jutro po śniadaniu mi pasuje - odparła zrezygnowana.
- Wobec tego załatwione - Severus wtrącił zanim nastolatka zmieni zdanie. - A teraz czas pokazać profesor Kaioh na czym polega sztuka warzenia eliksirów.
Reszta wieczoru przebiegła bez większego dramatu, ku wielkiemu zadowoleniu Severus'a.
xxxxxxxxxxxxx
A/N: quiche to potrawa ^_^
