A/N: Ech, komórka zabija moją twórczość, co z tego że jest pod ręką by zapisać pomysły jak potem nie ma ich jak dalej tworzyć? Pomysł świąteczny już jest a święta minęły... oby tylko Gwiazdka się w Wielkanoc nie ukazała ^_^"

xxxxxxxxxxxxx

Haruka z wahaniem zapukała do drzwi pracowni profesor Kaioh, zza których dochodził ją niewyraźny dźwięk skrzypiec. Dziewczyna skrzywiła się lekko, to tłumaczyło czemu nie widziała kobiety na śniadaniu.

Po krótkiej debacie z samą sobą zdecydowała się wejść do środka, domyślając się że kobieta raczej jej nie usłyszy grając, no i jak wyjaśnić wujkowi że „nikogo nie było" skoro był?

Gdyby to był dyrektor to może takie tłumaczenie by przeszło, ale wujek Severus raczej się nie da nabrać.

- Pani profesor? - Haruka dzielnie wkroczyła do sali, by zatrzymać się gwałtownie w progu. Jej oczy mrugały szybko i tylko silna wola sprawiła, że jej szczęka nie otworzyła się w szoku i zauroczeniu.

Nauczycielka grała stojąc pośrodku sali. Ale nie melodia tak urzekła i zaskoczyła blondynkę, choć wdzierała się w serce i ściskała je w jakimś nie rozpoznawalnym smutku… o nie… Kobieta stała pośrodku łuny słońca, które sprawiało że wyglądała nieziemsko… niczym bogini z odległych mitów… Jej włosy przypominały fale morza poruszane lekko przez wiatr, choć okna były zamknięte i nie było żadnego podmuchu. Ciemnozielona suknia idealnie oplatała ciało kobiety, przywołując na myśl syrenę. Unoszący się w powietrzu słonawy zapach morza atakował zmysły próbując przywołać coś z odmętów umysłu. Było w tym wszystkim coś magicznego i niezwykle znajomego.

Gdy oczy Haruki rejestrowały obraz przed nią jakaś część jej mózgu wprost krzyczała, że coś jest nie tak, że Haruka powinna pamiętać, że…

Niespodziewane uszczypnięcie w ucho wyrwało ją z tego dziwnego stanu, a Król wzbił się w powietrze głośno kracząc.

Muzyka urwała się na niespodziewany, dodatkowy dźwięk.

- Ara? Czyżby to była już ta godzina? - Michiru spojrzała nadal na stojącą w progu, milczącą i jakby lekko zdezorientowaną nastolatkę. - Przepraszam, czasami zapominam o całym świecie, gdy zaczynam komponować nowe utwory.

Haruka tylko lekko zmarszczyła brwi zamiast odpowiedzi. Czuła się zagubiona i wstrząśnięta dziwną reakcją jaką przed chwilą odczuła. By to ukryć odwróciła się i zamknęła drzwi, cicho wydychając powietrze próbując odzyskać kontrolę nad własnymi myślami.

- To co zamierzasz spróbować? - Michiru przyglądała jej się ciekawie, czując że coś się stało. Tylko co? Widząc że uwaga dziewczyny skierowana jest ponownie na nią wróciła do stojącego przed nią zadania. - Fortepian, gitara, skrzypce?

Blondynka rozejrzała się po sali niepewnie. Skrzypce? Nie, trzeba się do nich tulić… Gitara? To takie większe skrzypce… Ale fortepian? Hmm, wielkie to, więc raczej nie każą mi tego ze sobą nosić…

Podeszła niepewnie do instrumentu i usiadła przed nim. Jej palce delikatnie dotknęły klawiszy i… zaczęły grać.

Oczy Haruki rozszerzyły się zaskoczone a ręce cofnęły niczym oparzone.

- Hmm - artystka podeszła bliżej. - Wygląda na to że jednak grasz.

- Ale jak? - nastolatka szepnęła zaskoczona.

- Pamięć mięśniowa, najprawdopodobniej - Michiru uśmiechnęła się lekko na widok zaskoczenia, a zaraz potem podejrzliwości. Było w tym coś ciekawego i nowego. Michiru nie pamiętała kiedy Haruka była nieufna wobec niej ostatnim razem, zanim zostały partnerkami… Nie, nawet gdy Seiya próbował grać na nerwach blondynki Haruka nigdy nie była sceptyczna w stosunku do niej. Chociaż… może tylko gdy zbliżała się gwiazdka lub jej urodziny? Michiru uśmiechnęła się lekko na kolejne wspomnienia. Zabawne jak nie zwracamy uwagi na pewne rzeczy dopóki nie znikną.

- Jaka pamięć? - twarz Haruki miała ten dziwny wyraz zastanawiający się czy ktoś jej nie próbuje nabrać.

- Mięśniowa - kobieta odpowiedziała i zaczęła wyjaśniać. - Twoje mięśnie uczą się poprzez ćwiczenia i ich powtórki. Mózg to rejestruje, bo uczy się wraz z nimi. Niektóre aktywności wykonujesz potem dzięki temu bezwiednie, na przykład chodzenie, jedzenie. Mózg wysyła tylko sygnał do mięśni a one przejmują kontrolę. Stąd też nawet jeśli ty nie pamiętasz pewnych rzeczy przez wypadek twoje mięśni mogą odtworzyć pewne działania pod wpływem pewnych impulsów. Wystarczyło byś położyła ręce na klawiszach, by palce wiedziały co dalej zrobić.

- Oooooooch!

- Sprawdźmy czy nuty też pamiętasz jak czytać - Michiru otworzyła jeden z zeszytów z nutami z muzyką klasyczną i podała go nastolatce.

Haruka przekrzywiła głowę patrząc na czarne kropki i dziwne znaki. Obróciła zeszyt w lewo, a potem w prawo.

- Nie… nie sądzę, nie mam pojęcia co to.

Michiru kiwnęła głową w zrozumieniu, ale i z lekkim rozbawieniem, bo przypominało jej to trochę zachowanie Usagi.

- Wobec tego zaczniemy od tego, bo żaden muzyk nie może tworzyć bez znajomości nut.

Nastolatka zmarszczyła ponownie brwi.

- Kto powiedział, że coś zamierzam tworzyć?

- Ara? Czyżbym się zagalopowała? - kobieta spojrzała na nią z lekkim rozbawieniem. - Znajomość nut nie jest potrzebna tylko do tworzenia, ale i do odtwarzania muzyki.

- Hmm - blondynka nie wyglądała na przekonaną.

- Och, skoro jesteś taka pewna siebie to zagraj mi ten fragment - elegancki palec artystki wskazał na jedną z linijek. Widzą wahanie dziewczyny odparła - No właśnie, to że ręce pamiętają jak grać nie znaczy że nie potrzebujesz do tego również oczu. Zaczynamy?

Haruka westchnęła i kiwnęła z rezygnacją. Jeszcze tylko godzina i pójdę pobiegać. To nie powinno być takie straszne.

xxxxxxxxxxxxx

Zajęcia nie były aż tak nudne, jak Haruka się spodziewała. Gdyby była ze sobą bardziej szczera, powiedziała by potem Rachel że były fascynujące, a nauczycielka miała nie tylko pasję i wiedzę, ale i umiejętność zarażenia tą pasją innych.
Ale gdy w pewnym momencie ręką profesor Kaioh dotknęła jej dłoni, Haruka poczuła dziwne mrowienie i uczucie szybkiego porażenia prądem.
Spojrzała szybko na siedzącą obok kobietę, ale ta nadal spokojnie tłumaczyła różnice pomiędzy nutami, klawiszami a dźwiękami jakie można z nich wydobyć.
Więc gdy tylko wyznaczony czas minął Haruka bardzo szybko opuściła pomieszczenie, nie zauważając rozbawionego spojrzenia które śledziło jej ruchy.

xxxxxxxxxxxxx

- I jak poszły zajęcia? - Severus spytał zainteresowany godzinę później, widząc niespodziewanego gościa wkraczającego do jego gabinetu.
Z tego co wiedział Haruka właśnie biegała za piłką, więc do obiadu powinien mieć spokój, co zamierzał wykorzystać do małych badań, a tu proszę niespodzianka. I tyle by było z ciszy i spokoju...
- Ciekawie - Michiru odparła zastanawiając się czemu przychodzi po poradę i pomoc właśnie do Mistrza Eliksirów, zamiast do dyrektora. Wszak to dzięki Dumbledore'owi dowiedziała się gdzie jest Haruka, więc skąd to wahanie? Jakaś cześć jej mózgu, pewnie ta związana z jej partnerką, podpowiadała cicho że to Severus'owi Haruka ufa, a nie spostrzegła tego w stosunku do starszego czarodzieja. Na jej twarzy pojawił się chwilowy grymas, który zniknął z cichym postanowieniem by przyjrzeć się relacji blondynki z dyrektorem. - Pamięta jak grać, ale nie pamiętała nut.

Michiru spojrzała w stronę biurka za którym siedział mężczyzna, by za chwilę skierować się w stronę regałów z książkami.
- Och? - Severus przyglądał jej się ciekawie przez moment zanim jego wzrok wrócił do książki i notatek leżących przed nim.

Szkolna biblioteka nie zawiera ksiąg o bardzo mrocznych zaklęciach, ale Dumbledore miał dostęp do kilku i Severus właśnie wykorzystywał chwilę samotności by przejrzeć kolejną szukając zaklęcia, które zmieniło Harukę. Mając zaklęcie można opracować kontr zaklęcie, tylko że jak na razie odkrył kilka innych interesujących zaklęć, z których robił notatki, ale nie to na którym mu najbardziej zależało. Dumbledore również nic nie znalazł... a przynajmniej tak twierdził.
- Ale wydarzyło się coś ciekawego - Michiru odezwała się po chwili podchodząc do prywatnej biblioteczki męźczyzny i i zaczęła przeglądać grzbiety książek z zainteresowaniem. - Nasze dłonie się zetknęły i...
- I? - Severus odłożył pióro czując że wizyta będzie ciut dłuższa i spojrzał na Michiru, której dłoń spoczęła na jednej z jego ksiąg.
- Przeszedł pomiędzy nimi mały ładunek elektryczny, co trochę zaskoczyło Harukę.
- Ładunek?
Michiru przychyliła lekko głowę zastanawiając się jak inaczej to nazwać.
- Tak... to się czasami zdarza gdy ciało jest... naładowane statycznie... z reguły gdy się dotyka metal, ale czasami między ludźmi także.
- Ach... I to wystraszyło Harukę?
- Nie wystraszyło, zaskoczyło - Michiru zdecydowała się wyciągnąć książkę i odwrócić w stronę czarodzieja. Zawsze lubiła zapach książek, im starsze tym ciekawiej według niej pachniały, ale te miały inny zapach… zapewne przez skórzane oprawy, jej umysł próbował pomóc choć jej uwaga i tak skierowana była na wcześniejsze wydarzenia. Ciekawe czy magia ma własny zapach? Przemknęło jej przez umysł, podczas gdy ta jego logiczna część próbowała wytłumaczyć co zaszło wcześniej.- Pewnie nie zdarzyło się jej to ostatnio i nie wiedziała jak zareagować. Między nami często „iskrzyło" jak lubiła mówić.
- Doprawdy? - zapytał zaciekawiony widząc jak na jej twarzy pojawił się drobny uśmiech, zapewne na jakieś wspomnienie związane ze wspomnianym wydarzeniem.
- Mmmhhy - mruknęła potwierdzająco spoglądając z zaintrygowaniem na rycinę przedstawiająca dziwną, nieznaną jej roślinę. - Hotaru zawsze się śmiała, że nawet nasz dotyk mówi że jesteśmy dla siebie stworzone.
- Hotaru?
- Nasza córka... adoptowana córka - dodała widząc dziwne spojrzenie Mistrza Eliksirów. - Jest najmłodszym członkiem naszej drużyny, a że jej ojciec został ranny podczas jednej z walk...
Severus zauważył jej wahanie,
- Mogę zapytać ile lat miałyście, gdy to się wydarzyło?
- Szesnaście - odparła spokojnie, jakby to było jak najbardziej naturalne.
Severus tylko patrzył, ale zdecydował nie pytać o więcej, choć w jego umyśle zaczęło się pojawiać coraz więcej pytań.
- Czy ten mały dotyk może oznaczać problem i sprawić, że Haruka znowu będzie Cię próbowała omijać? - zdecydował się zapytać odgadując powód jej wizyty.
- Tego się obawiam - Michiru westchnęła ciężko, by ponownie zacząć przeglądać trzymany w ręce tom.
Mężczyzna zamyślił się.
- Ponowna wspólna kolacja byłaby bardzo miła, ale mam wrażenie że Haruka drugi raz nie da się złapać na tą samą pułapkę.
- Raczej nie...
- Nasza wczorajsza rozmowa i tak była nie zobowiązująca do większej ilości zajęć...
- Ano nie była...
- ... więc jedyna szansa że Haruce się spodobało i za tydzień będzie chciała powtórzyć.
- A jeśli nie będzie chciała?
- Hmm... jak bardzo Haruka się zapiera gdy nie chce czegoś zrobić?
- Bardzo - Michiru uśmiechnęła się lekko.
- I jaki masz na nią wtedy sposób?
- Och raczej teraz nie zadziała - uśmiech kobiety zmienił się. Był bardziej... rozbawiony możliwością?
- Powinienem wiedzieć? - zdecydował się zaryzykować.
- Nie sądzę, by groźba spania na kanapie lub brak seksu przez tydzień zmienił jej decyzję.
Severus wpatrywał się chwilę w rozbawione niebieskie oczy zanim potrząsnął głową.
- Też sądzę, że to byłyby dziwne wzmianki... Swoją drogą, to działa na jej dorosłą wersję? - spytał zaciekawiony. Zawsze go fascynowało co sprawia, że pary ze sobą współpracują.
- To i jeszcze kilka możliwości. Żadna użyteczna w tej sytuacji.
- Jak często musisz się uciekać do tej strategii? - jego ciekawość wzrosła.
- Wyobraź sobie że bardzo rzadko - jej uśmiech był szczery.
- Och?
- Z reguły staram się nie stawiać Haruki w sytuacji, której by nie lubiła a ona robi to samo.
- Fascynujące...
- Tak to jest jak się jest ze sobą od ponad trzynastu lat.
- I Haruka dopiero teraz zdecydowała że czas się na stałe związać? Karma musiała się nieźle uśmiać.
- Jak widać na załączonym obrazku - Michiru skrzywiła się lekko. - Jakby wszechświat chciał w ten sposób powiedzieć "możecie walczyć razem, ale być razem? O nie, to niedozwolone!"
Z gniewem zamknęła książkę i odstawiła na półkę odwracając się od niego plecami.
Severus westchnął w duchu. Walczyć razem? Kim one są? I czy odpowiedź na te pytanie dałaby mu odpowiedź na to co w Haruce tak zainteresowało Voldemort'a? Gdy Michiru nie odwróciła się wstał, podszedł do niej i z wahaniem położył dłoń na jej ramieniu w małym geście wsparcia. Nie spodziewał się jednak tego, że nagle się odwróci i zanurzy w pełnym objęciu.
O na Merlina! Westchnął wewnętrznie powoli ją obejmując, czując że artystka potrzebuje więcej niż tylko małego gestu. Co jest z tymi kobietami? I czemu to ja mam robić za wsparcie moralne? Nie jestem do tego stworzony!
Ale wszechświat naprawdę lubił się z nich śmiać, bo właśnie ten moment wybrał dyrektor by wejść ledwie pukając.
- Severus ie mógłbyś... Och, czyżbym w czymś przeszkodził? - jego oczy zaświeciły zafascynowane.
- Nie, skądże - Michiru cofnęła się zgrabnie i z delikatnym uśmiechem, jakby to było jak najbardziej oczywiste że była w ramionach Severus'a. - Właśnie miałam wyjść. Dziękuję za radę, Severusie.
Uśmiechnęła się lekko do Mistrza Eliksirów i wyszła jak gdyby nigdy nic.
- Och? - oczy Albus'a świeciły zafascynowane. - Na pewno w niczym nie przeszkodziłem?

Prawa ręka młodszego czarodzieja mechanicznie uniosła się by przeczesać włosy. Powstrzymał głośne westchnięcie, by spokojnie odpowiedzieć.

- Michiru przyszła po radę w sprawie Haruki. To nie łatwe być w obliczu kogoś kogo się kocha gdy ten ktoś nawet cię nie rozpoznaje.

Dyrektor spoważniał.

- Nie, to nie łatwe. Ale ciągle lepsze niż śmierć tej osoby.

Severus spochmurniał na te słowa. Nie był przekonany czy to lepsza opcja. Śmierć, to śmierć, koniec wszystkiego, ale nawet ona może pociągnąć za sobą kolejne osoby.

Utrata ukochanej osoby zawsze jest ciężkim przeżyciem. Nieważne czy odejdzie od nas i nas zostawi dla kogoś innego, czy umrze nagle lub po długim czasie bycia z nami... taka strata jest zawsze dramatyczna dla umysłu i duszy. Nie każdy jest w stanie popłakać kilka dni, a potem się otrząsnąć i zacząć żyć od nowa.
Ale ta sytuacja wymykała się rozumowi i logice którą dysponował Severus. Gorzej jego logiczny umysł wciąż podpowiadał że coś tu bardzo nie gra, bo jakże to nagle on, Severus Snape, postrach większości uczniów Hogwartu, czuje odpowiedzialność nie tylko za Harukę, ale i za Michiru? Za dwie osoby, których kompletnie nie zna?
Haruka powinna być postrzegana jako zagrożenie dla Zakonu i ich walki z Tomem! Michiru jako jej partnerka również. A zamiast tego...
Westchnął.
- Coś ode mnie chciałeś, Albusie?
- Och, tak - oczy dyrektora nadal błyszczały niebezpiecznie, co ostrzegało Snape'a że dyrektor znowu coś kombinuje. - Moody dostarczył mi kolejny ciekawy egzemplarz, który skonfiskował jakiemuś Śmierciożercy. Nieoficjalnie oczywiście.
- Hmm? - młodszy czarodziej mruknął biorąc księgę do ręki. Nawet nie chciał wiedzieć ile rzeczy zostało zabranych nieoficjalnie. Ale kiedy się ma do czynienia z takim przeciwnikiem czasami trzeba zmieniać reguły gry.
Po rozmiarze wiedział że to nie ta sama pozycja, ale poczuł ciarki czując jak czarna energia książki próbuje się wydostać na zewnątrz.
Spojrzał pytająco na Dumbledore'a.
- Powinna być bezpieczna by ją przejrzeć, o ile nie zaczniesz eksperymentować - straszy czarodziej odparł. - I nie wypowiadaj na głos zaklęć.
- Hmm, to ten typ?
- Tak, więc zabezpiecz ją by nikt jej przypadkiem ani nie znalazł ani nie otworzył bez twojej wiedzy.
Severus kiwnął głową w zrozumieniu spoglądając ponownie na niewinnie wyglądającą księgę.
- Muszę powiedzieć Severusie - głos Dumbledore'a wyrwał go z rozmyślania i oczy młodszego czarodzieja podążyły w jego kierunku - że wyglądacie z Michiru na bardzo ładną parę. A jak do tego dodać jeszcze Harukę to piękna rodzinka wychodzi.
Severus prawie udławił się własną śliną, a starszy czarodziej zaśmiał się radośnie wychodząc.

xxxxxxxxxxxxx

Tej nocy Haruka miała dziwny sen - ktoś koło niej śmiał się siedząc na jej kolanach, gdy ona siedziała przed fortepianem a jej ręce przesuwały się szybko po klawiszach. W powietrzu unosił się zapach morza a ten ktoś ją potem pocałował...
Całował? Haruka potrząsnęła lekko głową budząc się nagle w środku nocy. Bleh... Ale dlaczego wydaje się to takie znajome?
Jej oczy wpatrywały się w mrok przez chwilę, zanim Morfeusz ponownie się o nią upomniał.