Standardowy disclaimer nie mam praw do HP
Miłej lektury.
Rozdział VIII
Mijały kolejne dni, Harry spędzał część dnia w Londynie przy Grimmauld Place rozmawiając z Astorią, ucząc ją oklumencji. Astoria ciągle miała koszmary, Harry więc spał ciągle w tym samym pokoju co ona żeby, gdy tylko obudzi się z koszmaru uspokoić ją, na szczęście była ona naprawdę inteligenta więc pojęła podstawy oklumencji naprawdę szybko, jedynym problemem było to, że ciągle nie potrafiła opróżnić swojego umysłu tak aby była w nim tylko pustka. Stworek zakupił zapas lodów orzechowych które stały się także drugim ulubionym deserem Harry'ego zaraz po tarcie jabłkowej.
Część dnia Harry spędzał w Norze rozmawiając ze swoimi przyjaciółmi, którzy nawet zaczęli razem z nim biegać, Harry jako że miał dużo większe doświadczenie w bieganiu, biegał większe dystanse ale ani Ron ani Hermiona ani tym bardziej Ginny nie chcieli być gorsi i za każdym razem dawali z siebie wszystko wiedząc, że kiedyś to może uratować im życie. Harry nie wiedząc czy w Norze można bezpiecznie używać zaklęć, czy osłony są wystarczająco silne aby negować działanie namiaru, nie uczył ich jakiś nowych zaklęć, ale dał im kilka książek które otrzymał od Dumbledore'a z podstawowymi taktykami do pojedynków oraz książki o Oklumencji tę samą którą dał Astorii, wytłumaczył im również, że Oklumencja jest naprawdę przydatna podczas pojedynków, ponieważ przeciwnik nie jest w stanie wyczytać z twojej mimiki co zamierzasz zrobić. List który przyszedł mugolską pocztą był o dziwo od Dudley'a Dursleya, w liście Dudley przepraszał za zachowanie w stosunku do Harry'ego, wyjaśnił też, że odciął się od swoich rodziców ponieważ nie chcieli oni żeby miał coś wspólnego z ich nienormalnych siostrzeńcem. Dudley pisał też, że od teraz normalnie się odżywia, przestał się pastwić na osobami słabszymi i nawet zapisał się do klubu bokserskiego i zaczął powoli być w tym dobry. Prosił również o spotkanie, Harry zanotował więc sobie w głowie, żeby jak tylko skończy się cały syf z Voldemortem spotkać się ze swoim kuzynem i wyjaśnić wszystko sobie.
Harry spotkał się też z kilkoma członkami Zakonu Feniksa, między innymi z Remusem, który za sprawą rady zostawionej przez Syriusza w testamencie zrobił krok w kierunku Tonks i teraz byli już parą. Bill i Fleur również pojawili się w Norze powracając z Francji, Fleur ucieszyłą się na widok Harry'ego który znacznie się zmienił od końca turnieju trójmagicznego. Bill, Fleur oraz Harry spędzili sporo czasu na rozmowach o różnego rodzaju zaklęcia pozwalających chronić przedmioty, miejsca, tajemnice. Ani Fleur ani Bill nie wiedzieli wtedy, że przyczynią się do powstania czaru chroniącego tajemnice Gwardii Dumbledore'a. Harry próbował też wypytać Billa i Fleur o gobliny, zdradzając im tylko, że w skarbcu jednego ze znanych śmierciożerców znajduję się naprawdę ważny przedmiot który posłuży do zniszczenia Voldemorta, kiedy Bill i Fleur próbowali się wypytać o jaki przedmiot chodzi Harry powiedział „Nie mogę wam powiedzieć, Dumbledore mi zakazał i złożył czarodziejską przysięgę, że tego nie zrobię".
Bill i Fleur pokiwali wtedy głowami ze zrozumienie i powiedzieli, że dopóki ta osoba sama nie wyjmie tego przedmiotu ze swojej skrytki, albo następca tej osoby to nie ma szans żeby zdobyć ten przedmiot. Harry zakłopotał się wtedy, nie widziało bowiem mu się włamywać do banku Gringotta, bo było to praktycznie równoznaczne z samobójstwem, miał więc nadzieje, że Dumbledore wymyśli jakiś sposób na zdobycie czarki ze skarbca Lestrange'ów w mniej inwazyjny sposób.
Gdy nastał drugi tydzień sierpnia, wszyscy dostali wyniki swoich SUM'ów, Harry został kapitanem drużyny Quidditcha a Astoria jak wcześniej powiedział Dumbledore została żeńskim prefektem Slytherinu, w domu przy Grimmauld Place nr 12 pojawił się Albus Dumbledore, Stworek poinformował Harry'ego o przybyciu dyrektora Hogwartu, Harry udał się więc aby zapytać co go tutaj sprowadza, „Otóż Harry chyba najwyższy czas zniszczyć jeden z artefaktów Toma". Harry miał nadzieje że Dumbledore mówi o Horcruxie spoczywających w skrytce Lestrange'ów jednak zawiódł się Dumbledore bowiem wyjaśnił, że chodzi o ten znajdujący się w zrujnowanej chacie Gauntów.
Harry oraz Dumbledore przenieśli się w pobliże małej wioski zwanej Little Hangleton, tuż przy chacie Gauntów w której wychowała się matka Voldemorta, Meropa. „Harry co chroni ten Horcrux?" zapytał Dumbledore doskonale wiedząc, że Harry posiada wszystkie wspomnienia Voldemorta, Harry zaczął przeszukiwać wspomnienia w swojej głowie, kiedy znalazł odpowiednie wspomnienie powiedział do Dumbledore'a „Jedyna klątwa znajduję się na Horcruxie, a właściwie klątwa i zaklęcie, zaklęcia sprawia, że chcesz założyć ten pierścień a klątwa powoli wyniszcza tkanki znajdujące się w twoim ciele, niezbyt przyjemna rzecz, widziałem jak Voldemort rzucał tą klątwę na człowieka, bez szybkiego przeciwzaklęcia ofierze w przeciągu kilku godzin martwieją komórki, uwierz mi profesorze nie chciałem tego oglądać" powiedział Harry z odrazą dla tego co Voldemort zrobił w całym swoim życiu.
Dwójka czarodziei weszła więc do zrujnowanej chaty Gauntów, chata była zruinowana nie tylko przez ząb czasu, ale również Voldemort postarał się żeby to miejsce wyglądało na zrujnowane, żeby nikt niczego w nim nie szukał. Szybko znaleźli pierścień z włożonym w niego kamieniem wskrzeszenia i za pomocą miecza Godryka Gryffindora Harry zniszczył go, ponownie ulotnił się czarny jak smoła obłok i było słychać nieludzki krzyk, teraz Harry wiedział że byłą to umierająca cząstka duszy Voldemorta. Dumbledore rzucił na pozostałości pierścienia zaklęcia wykrywające klątwy, nie znalazł jednak nic wręczył więc ostatnią część Insygni Harry'emu, młody czarodziej wziął do ręki kamień i Dumbledore zapytał się „Coś się wydarzyło?" Harry pokręcił głową i odpowiedział „Nic, czuję że ten kamień jest częścią Insygni, ale nie stało się nic niesamowitego, żadnych wybuchów nic". „Każda Legenda ma w sobie ziarnko prawdy, ale każda też nie mówi tylko prawdy, widocznie wzmianki o tym, że kto posiada wszystkie trzy Insygnia może kontrolować śmierć były przesadzone" powiedział Dumbledore ze smutkiem w oczach. Harry wzruszył jednak ramionami mówiąc „Gdybym mógł kontrolować śmierć, nie wiem czy zdołałbym opanować tą moc, ktoś kiedyś powiedział z wielką mocą przychodzi wielka odpowiedzialność, a kontrolowanie śmierci to jest moc przeogromna" „Masz rację Harry masz rację" odpowiedział Dumbledore wyraźnie zadowolony odpowiedzią swojego ucznia.
Dumbledore i Harry przenieśli się z powrotem do domu rodu Blacków, Dumbledore miał już wracać do Hogwartu gdy zatrzymał go Harry mówiąc „Profesorze potrzebuję pomocy w jednej sprawie" „O co chodzi Harry?" zaciekawił się Dumbledore, nie wiedział bowiem o jakiego typu pomoc chodzi „Otóż pamięta Pan grupę którą prowadziłem w tamtym roku?" zapytał Harry, Dumbledore kiwnął głową potwierdzająco „Otóż w tym roku chciałem zrobić coś podobnego, tylko dla osób od czwartego roku wzwyż, grupa ta skupiała by się na treningu jak powinno się walczyć ze śmierciożercami, i nie profesorze nie zamierzam tworzyć armii, zamierzam jedynie wyszkolić ich żeby w razie ataku śmierciożerców na nich wiedzieliby jak się bronić" wytłumaczył Harry.
„A jestem ci potrzebny do…?" zapytał Dumbledore nie do końca rozumiejąc o co chodzi Harry'emu w tym momencie „Potrzebuję pomocy w wymyśleniu sposobu, aby osoby które będą uczestniczyły w spotkaniach GD nie powiedziały o tym nikomu, nie chcielibyśmy żeby śmierciożercy dowiedzieli się o naszej grupie" wytłumaczył do końca Harry „My?" zapytał Dumbledore „Kto jest jeszcze w to zaangażowany?" „Ron, Hermiona i Ginny" wyliczył Harry.
„Mogłem się spodziewać, a co do tego sposobu pokaż mi na co do tej pory wpadłeś i coś razem wymyślimy" polecił Dumbledore. Harry zaczął tłumaczyć, że początkowo chciał zmodyfikować jakoś czarodziejskie przysięgi, ale te da się łatwo obejść, lista Hermiony z tamtego roku też odpadała ponieważ ani Harry ani Hermiona nie mogli wpaść na to w jaki sposób można by było to zmodyfikować, Harry czytał o różnego rodzaju zobowiązaniach, ale nie było tam nic napisane o tego typu rzeczach. „Hmm, pomyślmy co może być odpowiednie" zaczął się głośno zastanawiać Dumbledore „Magiczny Kontrakt" dobiegł dwójkę czarodziei kobiecy głos za nimi, obrócili się momentalnie w tamtą stronę i zobaczyli stojącą na korytarzu Astorię Greengrass z pucharem lodów orzechowych, Harry widząc co trzyma Astoria wywrócił oczami i zapytał „Ile z rozmowy słyszałaś?" „Tylko to, że szukaliście sposobu na to żeby nikt nie zdradził, odpowiedź jest prosta dobrze spisany magiczny kontrakt i po sprawie" odpowiedziała Astoria.
„Proste a zarazem genialne panno Greengrass, gdybyśmy byli podczas roku szkolnego to bez wątpienie przydzieliłbym Slytherinowi punkty" pochwalił ją Albus Dumbledore. Pochwała od samego Albusa Dumbledore'a dla Harry'ego nie była niczym nowym, natomiast dla Astorii było to coś nowego, nowe niezwykłe przeżycie uśmiechnęła się więc a Dumbledore powiedział „Postaram się tak sformułować kontrakt żeby było wszystko jasne i klarowne, przed rozpoczęciem roku powinieneś mieć wszystko gotowe" zapewnił Harry'ego Dumbledore „Miłego dnia Panno Greengrass, miłego dnia Harry" powiedział Dumbledore, zanim Harry albo Astorią zdążyli się pożegnać Dyrektor Hogwartu teleportował się, ponieważ Harry zmodyfikował osłony żeby on i Dumbledore mogli bez problemu teleportować się do środka, zajęło to prawie dwie nieprzespane nocę, żeby dojść do tego w jaki sposób to zrobić nie niszcząc przy tym osłony, ale przy pomocy Stworka, który był prawdziwą kopalnią więdzy udało mu się to zrobić.
„Chcesz trochę lodów?" zapytała Astoria „Ty się chyba naprawdę od nich uzależniłaś" zauważył Harry „Ej ty też jelubisz" odpowiedziała oburzona Astoria „Lubię je to prawda, ale nie jem ich codziennie" zaśmiał się Harry „Za to potrafiłbyś jeść tarte jabłkową codziennie" odgryzła się Astoria „To prawda" przyznał jej rację Harry. Oboje udali się do pokoju który oboje zajmowali, mimo że koszmary Astorii praktycznie ustały to weszło im to w nawyk spać w jednym pokoju „Dziwnie będzie w Hogwarcie, przyzwyczaiłam się spać w jednym pokoju z tobą" zauważyła Astoria. Harry nie myślał o tym wcześniej, ale odkąd Astoria pojawiła się na Grimmauld Place, to to miejsce ożyło a Harry zaczął wyrabiać sobie pozytywne wspomnienia związane z tym miejscem, dodatkowo spanie w jednym pokoju z Astorią i jej historię dotyczącego tego jak wychowała się w rodzinie która ciągle próbowała wmówić jej, że czystej krwi czarodzieje są najlepsi, że wszyscy inni to śmieci których należy się pozbyć, a mugole to są zabawki można z nimi robić co chcą a gdy się znudzą po prostu pozbyć się ich zabijając.
Starsza siostra Astorii, Daphne wierzyła w idee śmierciożerców a co za tym idzie idee swoich rodziców, dla niej osoba która nie jest czystej krwi, albo jest czystej krwi a nie popiera polityki Voldemorta, była osobą z góry spisaną na straty. Astoria opowiadała, że odkąd zaczęła zadawać się z osobami które nie są czystej krwi w Hogwarcie jej siostra zaczęła ją całkowicie ignorować mimo że wcześniej doskonale się dogadywał. Harry dopiero wtedy dostrzegł jak świat czarodziejski jest porąbany, umysły dzieci są zatruwane przez polityczne zapędy rodziców, dzieci od małego uczone są, że osoby z innym statusem krwi są gorsze od nich, że można robić z nimi co im się żywnie podoba.
Przez ten okres czasu w którym Astoria zamieszkała w domu przy Grimmauld Place nr 12, Harry doszedł do wniosku, że ta dziewczyna zaczyna mu się podobać, nie chciał jednak wykonywać żadnego kroku, bał się bowiem że zostanie odrzucony, że Astoria źle to jakoś odbierze.
–Brawo Potter jesteś w stanie mierzyć się z Bazyliszkiem, Smokiem, Hordą Dementorów, nawet z największym czarnoksiężnikiem od czasów Morgany La Fay, a boisz się spytać dziewczyny czy poszłaby z tobą na randkę- zganił się Harry w myślach, Astoria widząc że Harry zgubił się we własny myślach powiedziała „Ziemia do Harry'ego słyszysz mnie?" Harry ocknął się i powiedział speszony „Zamyśliłem się sorki".
„A o czym tak myślałeś Harry?" zaciekawiła się Astoria –Raz się żyje- pomyślał Harry „Myślałem o tym w jaki sposób najlepiej zaprosić cię na randkę" wypalił Harry, Astoria została tym całkowicie zbita z tropu i zapytała „Możesz powtórzyć?" „Powiedziałem, że myślałem o tym w jaki sposób zaprosić cię na randkę" powiedział Harry uśmiechając się od ucha do ucha, wewnątrz jednak był kłębkiem nerwów „To jakiś żart?" zapytała Astoria nie wierząc w to co właśnie usłyszała „Przysięgam, że mówię poważnie" odpowiedział Harry z ręką na sercu „Ale dlaczego ja?" zapytała Astoria „Jesteś śliczna, inteligentna i zabawna czego chcieć więcej?" zapytał Harry.
Astoria oblała się rumieńcem którego nie powstydziłby się żaden członek rodziny Weasleyów, i odpowiedziała „Z chęcią pójdę z tobą na randkę Harry" po czym dodała ciszej „Ale nie mam się w co ubrać". Astoria bowiem uciekając z domu nie zabrała ze sobą wielu ubrań, miała wystarczająco żeby chodzić codziennie, ale nie było tam nic bardziej eleganckiego, a też nie dysponowała dużą ilością gotówki ponieważ została odcięta od skrytki rodzinnej. „Nie ma sprawy, wyglądasz ślicznie we wszystkim" powiedział Harry sprawiając, że i on i Astoria oblali się rumieńcem. „No to Harry co planujesz na naszą randkę?" zapytała zaciekawiona Astoria, w myślach nie mogąc uwierzyć, że pójdzie na randkę z chłopakiem, który przez ostatnie kilka tygodni zrobił dla niej tak wiele.
„Szczerze to nie jestem w tych rzeczach najlepszy, ale co powiesz na wesołe miasteczko?" zapropnował Harry, Astoria nigdy nie była w wesołym miasteczku, słyszała jednak o nim od swoich znajomych, i miała nadzieje, że będzie to tak zabawne jak oni opowiadali.
„Będę zaszczycona, żeby pójść z tobą do Wesołego Miasteczka Harry" zapewniła go Astoria „Ale kiedy?" zapytała.
„Co powiesz na jutro?" zaproponował Harry „Żadnych planów nie mam" zażartowała Astoria wiedząc, że i tak nie wyszłaby z Grimmauld Place. „Cieszę się" odpowiedział Harry z uśmiechem po czym dodał „Hermiona wspominała coś, że ma coś dla mnie więc uciekam do Nory, ale później wrócę".
„Nie ma sprawy Harry, miłego dnia" życzyła mu Astoria i udałą się do swojego pokoju a Harry teleportował się do Nory.
Kiedy tylko Harry zniknął, Astoria wydała z siebie zwycięski okrzyk i zaczęła przeglądać swój kufer w poszukiwaniu jakiegoś odpowiedniego ubrania na jutro „To nie, to też nie" zaczęła przerzucać rzeczy w kufrze „Czemu nie mam nic co sprawiło by, że Harry nie mógł by się oprzeć".
„Szata czarodziejska, mundurek, kolejna szata, notatka dla siebie następnym razem jak będę uciekać z domu to spakuję jakieś normalne ubrania" zanotowała Astoria. Stworek przyglądał się temu ze zdzwieniem, skrzat domowy nie potrafił zrozumieć jak czasami działają ludzkie kobiety zapytał więc „Jak Stworek może pomóc?" .Astoria podskoczyła ponieważ skrzat wziął ją z zaskoczenia „Stworku nie skradaj się tak proszę, jestem za młoda na zawał" poprosiła skrzata Astoria „Stworku czy jest jakaś możliwość żebym jakoś kupiła albo zdobyła nowe ubrania?" zapytała Astoria. „Stworek może wyciągnąć przedmioty i pieniądze ze skrytek wszystkich członków Rodu Blacków, Stworek może to zrobić ponieważ Pan Stworka jest Lordem Black" powiedział Stworek, a Astoria jako że była w Slytherinie potrafiła wykorzystać okazję które się nadarzały zapytała się więc „A czyje skrytki możesz odwiedzić?" „Stworek może odwiedzać skrytki wszystkich Blacków, Panny Belli, Panny Narcyzy" wytłumaczył skrzat.
–Skrytki Bellatrix Lestrange i Narcyzy Malfoy, hmm żal byłoby tego nie wykorzystać- zauważyła Astoria i poprosiła Stworka „Stworku czy byłbyś tak łaskawy i wyciągnął troszkę pieniędzy ze skrytki Bellatrix i wymienił je u goblinów na mugolską walutę?" „Stworek to zrobi" powiedział skrzat po czym zniknął. „Dwie pieczenie na jednym ogniu, nie dość, że zaskoczę Harry'ego na randce to jeszcze kupię sobie ubrania używając pieniędzy ze skrytki znanej Śmierciożerczyni" uśmiechnełą się Astoria, myśląc co sobie kupi.
W tym samym czasie Harry cały w skowronkach rozmawiał z Hermioną na temat planów dotyczących GD, które mu przedstawiła. Plany były dobre, ale Harry zmienił kilka rzeczy po wyjaśnieniu dlaczego chcę to zmienić Hermionie. Ona widząc jego tok rozumowania zgodziła się na te zmiany widząc, że po prostu to przeoczyła „Dobra Stary o co chodzi, odkąd tu przyszedłeś jesteś w świetnym humorze mógłbyś podzielić się z nami o co chodzi?" zapytał Ron zainteresowany dlaczego jego przyjaciel ciągle chodził wyszczerzony od ucha do ucha.
„Niech zgadnę, ma to związek z osobą która mieszka z tobą na Grimmauld Place?" strzeliła Ginny, Harry skinął głową i powiedział „Zaprosiłem ją na randkę a ona się zgodziła".
„No to gratulacje Harry" pogratulował mu Ron „Tylko miejmy nadzieje, że nie skończy się jak twoja randka z Cho" dodał śmiejąc się, pamiętając jak tragiczna była to randka. „Ron, nie zapeszaj, wszystko będzie dobrze Harry" zapewniła Harry'ego Hermiona widząc, że zielonooki czarodziej zaczął się zamartwiać „Gdzie zamierzasz ją zabrać? zapytała zaciekawiona Ginny „Do Wesołego miasteczka, nic strasznie oficjalnego, mam nadzieję, że po prostu będziemy się dobrze bawić" powiedział Harry mając nadzieje, że wszystko dobrze wypali.
Astoria tymczasem udała się po raz pierwszy do mugolskiego Londynu, wiedziała co nieco o nim od swoich znajomych, jednak słyszeć o tym a widzieć to na własne oczy to dwie zupełnie inne sprawy. Jedna z jej koleżanek powiedziała, że jeśli chce się kupić jakieś ubrania w mugolskim Londynie to najlepiej udać się do galerii handlowej, nie trzeba wtedy przemieszczać się po różnych budynkach, wszystkie sklepy znajdują się w jednym budynku. Astoria wypytała przechodni, gdzie znajduję się najbliższa galeria handlowa, po wskazaniu drogi, Astoria udała się w tamtą stronę.
Po wejściu do galerii Astoria patrzyła się z zachwytem, na ilość sklepów znajdujących się tam, można było tam znaleźć ubrania każdego rodzaju, oraz w każdym przedziale cenowym.
–Hmm w sumie skoro mam sporo kasy, i to nie jest moja kasa, a do tego moja garderoba jest dość skąpa, mogę więc chyba zaszaleć- pomyślała Astoria i zaczęła przeglądać rzeczy na wystawach. Astoria spędziła na zakupach naprawdę dużą ilość czasu, ale kupiła wszystko co chciała i to dosłownie wszystko, każdy element mugolskiej garderoby został przez nią zakupiony, a dzięki temu, że różdżka Harry'ego nie miała na sobie namiaru, Astoria nie musiała się martwić noszeniem miliona toreb. „Cholera już późno" zauważyła Astoria spoglądając na wielki zegar znajdujący się w galerii. „Mam tylko nadzieje, że Harry nie wrócił jeszcze od Weasleyów, bo nie chciałabym mu zepsuć niespodzianki" Astoria szybko udała się w stronę Grimmauld Place, na całe szczęście Harry jeszcze nie wrócił z Nory, włożyła swoje nowe zakupy do kufra i uśmiechnęła się do siebie myśląc –Harry jutro się zdziwi-. Po czym zaczęła czytać książkę na temat obrony którą polecił jej Harry. Podczas tych tygodni Harry nauczył Astorie nowych zaklęć, trzeba było przyznać jedno Harry był naturalnym nauczycielem, tłumaczył wszystko w taki sposób, że Astoria była w stanie zrozumieć, nie frustrował się tym że niektóre zaklęcia wymagają więcej pracy z Astorią i za każdym razem gdy udało jej się opanować nowe zaklęcie widać było zadowolenie na jego twarzy. Podczas tych kilku tygodni Astoria nauczyła się więcej niż od Lockharta i Umbridge przez dwa lata.
Dziękuję wszystkim za przeczytanie, życzę miłego dnia i zapraszam do zostawienia followa i napisania opinii.
Artem! Artem to Czarni!
