Standardowy Disclaimer praw do HP nie mam.
Życzę miłego czytania i dziękuję wszystkim za tak pozytywny odzew w stosunku do tej histori
Rozdział IX
Harry obudził się rano, rozejrzał się wokół siebie i przypomniał sobie, że dzisiaj był dla niego naprawdę ważny dzień, wstał z łóżka udał się pod prysznic, a potem zjadł śniadanie przygotowane przez Stworka, którego umiejętności gotowania znacznie się poprawiły popił je czarnym napojem bogów zwanym przez zwykłych ludzi kawą. Do jadalni weszła a Harry zdziwił się ponieważ miała na sobie ubrania których do tej pory nie widział.
Czarna koszulka z zielonymi wielkimi oczami na nich, kiedy wczoraj Astoria zobaczyła ją w sklepie wiedziała, że tą koszulkę będzie musiała koniecznie kupić, dodatkowo miała na sobie krótkie czarne spodenki. Harry obejrzał ją i zaczerwienił się „Widzę, że ci się podoba mój nowy ubiór" zaśmiała się Astoria widząc reakcje Harry'ego, ale w końcu Harry opanował się i zapytał „Skąd masz te ubrania?" „Jak to skąd ze sklepu" odpowiedziała niewinnie Astoria. Harry wiedział, że Astoria nie miała za dużo pieniędzy ponieważ jej oszczędności były niewielkie i rzucił jej pytające spojrzenie „Zapytaj swojego skrzata" odpowiedziała Astoria widząc wzrok Harry'ego.
Harry zawołał Stworka kiedy skrzat się pojawił powiedział „W czym Stworek może pomóc?" „Stworku o co chodzi z ubraniami Astorii?" zapytał Harry.
„Stworek wyciągnął pieniądze ze skarbca Panny Belli i przekazał je dalej" wyjaśnił Stworek.
„Chwila, chwila wziąłem pieniądze ze skarbca Bellatrix Lestrange? Jak?" zapytał zaskoczony Harry „Pan jest Lordem Black, a Stworek jest skrzatem domowym Lorda Black, a Lord Black ma dostęp do skrytek wszystkich członków rodziny Black" wytłumaczył skrzat domowy.
„Czyli w teorii mógłbyś wyciągnąć coś ze skarbca Bellatrix Lestrange?" zapytał Harry mający w głowie, że jeśli to by było możliwe to problem z Horcruxem byłby rozwiązany. Stworek pokiwał głową, Harry uśmiechnął się i powiedział do Astorii „Chyba właśnie, dzięki temu że chciałaś kupić nowe ubrania sprawiłaś że uratowałaś nas od ogromnej ilości zachodu" Astoria była wyraźnie zdziwiona i powiedziała „Dzięki, chyba, nie wiem o co dalej chodzi". „W wielkim skrócie jeden z przedmiotów potrzebnych do pokonania Voldemorta znajduję się w skarbcu Bellatrix Lestrange, i głowiliśmy się z Dumbledore'm jak możemy się go pozbyć, i naszym najlepszym pomysłem było włamanie się do Gringotta" wytłumaczył Harry, na wspomnienie o włamaniu do Gringotta Astoria spojrzała się na Harry'ego jak na wariata mówiąc „Harry, tylko ty byś chciał włamać się do Gringotta, to byłoby samobójstwo, a teraz jak zaprosiłeś mnie na randkę nie widziałoby mi się żebyś się zabił".
Stworek podał Astorii śniadanie razem z kawą do której Astoria przyzwyczaiła się już, Harry skończył jeść śniadanie i powiedział „Jak będziesz gotowa do wyjścia to daj mi znać". Astoria kiwnęła głową na znak zrozumienia, a Harry udał się na górę żeby przygotować się do randki, zdanie że było lekko zestresowany było błędne, Harry był ogromnie zestresowany, ale równocześnie ogromnie szczęśliwy, wyjął swoje najlepsze mugolskie ubrania, granatowe jeansy, koszula, próba ogarnięcia jego włosów zakończyła się jednak kompletną porażką, włosy Harry'ego były jedną z rzeczy której nawet magia nie potrafiło opanować.
„To jak Harry idziemy?" krzyknęła Astoria stojąc przed pokojem, Harry momentalnie przestał bujać w obłokach i wyszedł z pokoju, po wyjściu pomyślał sobie –Szaty szkolne powinny być zakazane- Astoria była ubrana bowiem w letnią sukienkę w kolorze morskim, sukienka sięgała tuż za kolano „Wow" zdołał z siebie wydobyć Harry.
„Cieszę się, że ci się podoba, ty też wyglądasz całkiem całkiem" odpowiedziała Astoria delikatnie się rumieniąc. „Wesołe miasteczko jest trochę daleko, więc będziemy musieli się teleportować" wyjaśnił Harry „Mi to nie przeszkadza, uczucie wspólnego przenoszenia nie jest tragiczne bo mogę być naprawdę blisko ciebie" powiedziała zadziornie Astoria, Harry zaczerwienił się i ofiarował swoją rękę Astorii, ta złapała go za nią a Harry przeniósł ich tuż obok wejścia do Wesołego miasteczka. „Hmm, teraz przynajmniej nie mam problemu ze stanie po przeniesieniu" zauważyła Astoria „Praktyka czyni mistrza" uśmiechnął się Harry. Po czym oboje podeszli do kasy, Harry kupił dwa bilety i randka oficjalnie zaczęła się.
To był pierwszy raz Astorii i Harry'ego w wesołym miasteczku, Astorii ponieważ jej rodzicę byli zdecydowanymi przeciwnikami mugoli, a dla Harry'ego ponieważ Dursley'owie uważali, że taka osoba jak Harry nie zasługuje na to żeby mieć jakąś rozrywkę.
„To od czego zaczynamy?" zapytała Astoria, „Może od czegoś prostego, dom luster?" zaproponował Harry. Astoria pamiętała, że ktoś kiedyś o tym wspominał, ale nie wiedziała na czym dokładnie to polega zapytała więc „O co tam chodzi?". „Zobaczysz" odpowiedział tajemniczo Harry i para udała się w stronę domu luster. Po wejściu Astoria była zachwycona tym, jak działają lustra, głupi kawałek szkła potrafił rozbawić ją i Harry'ego, wydłużanie niektórych kończyn i kurczenie się innych, zmiany we wzroście, i ogólnie w wyglądzie. Po wyjściu z domu luster Astoria wyraźnie zadowolona powiedziała do Harry'ego „Harry to było świetne" „A to dopiero początek" uśmiechnął się Harry. Astoria i Harry udali się na samochodziki, zderzanie się z innymi ludźmi wywoływało uśmiech na twarzach obojga nastolatków. Kolejną atrackją był diabelski młyn, widok z góry był cudowny, Astoria była zachwycona tym co mugolę potrafią zrobić bez użycia magii, Harry był zadowolony z tego że Astoria dobrze się bawiła. Po wyjściu z diabelskiego młynu Harry'emu udało się wygrać misia dla Astorii w grze polegającej na zbijanie puszek przez rzucanie w nie piłeczką, miś przedstawiał czarnego smoka, Harry uznał to za ironię, ponieważ tak właśnie wyglądała jego forma animagiczna.
FLASHBACK
Harry Potter oraz Albus Dumbledore udali się do Stonehenge, do miejsca gdzie w teorii Harry powininien zmienić się w swoją formę animagiczną Cesarskiego Smoka. Dumbledore oraz Harry za pomocą zaklęć sprawili, że nikt im nie będzie przeszkadzał. „Pamiętaj Harry musisz…" zaczął Dumbledore ale Harry mu przerwał „Muszę stać się jednością z moją formą animagiczną, jednocześnie sprawiając, żeby moja forma animagiczna nie przejełą nademną kontroli, wiem o tym profesorze, przerabialiśmy to już nie raz".
Harry zaczął medytować, aby móc się przemienić, robił to już wcześniej w innych miejscach, ale w żadnym z nich nie był w stanie osiągnąć swojej formy animagicznej. Tutaj natomiast po kilku minutach medytacji w jego umyśle pojawił się ogromny metalicznie czarny smok, Harry skupił się na nim zapamiętując każdy nawet najmniejszy szczegół wyglądu tego smoka, nie chciał bowiem przemienić się w smoka z jedną łapą krótsza od drugiej czy z ogonem wyrastającym z czoła. Coś co w umyśle Harry'ego trwał długie godziny okazało się być krótką chwilą w prawdziwym świecie, nikt bowiem do końca nie wiedział w jaki sposób działa tak naprawdę ludzki umysł. Harry skupił w swoim ciele swoją moc magiczną i z obrazem smoka zaczął powoli się przemieniać, transformacja nie była bezbolesna, ale do Cruciatusa Voldemorta miała daleko w skali bólu, po chwili obok Albusa Dumbledore'a stał smok, nie był on może tak ogromny jak ten w początkowej wizji Harry'ego był bowiem troszkę mniejszy od Rogogona Węgierskiego z którym Harry mierzył się podczas pierwszego zadania turnieju trójmagicznego. Węch Harry'ego znacznie się wytężył był w stanie odróżnić zapachy różnych ludzi oraz zwierząt które wisiały w powietrzu, jego słuch natomiast uległ znacznemu pogorszeniu, widział że Dumbledore coś do niego mówi, ale nie był w stanie tego usłyszeć. Jego wizja również się zmieniłą, widział wszystko w jaśniejszych barwach niż normalnie, Harry na dodatek pierwszy raz w życiu widział coś bez szkła na drodzę, do tej pory wszystko co widział bez okularów wyglądało jak przez mgłę. Dumbledore ostrzegał go, że jego forma animagiczna może chcieć przejąć kontrole nad nim, ale Harry nie doświadczył nic takiego kontrolował w pełni swoje ciało i myśli.
A co do myśli, umysł smoka przetwarzał wszystkie informacje znacznie szybciej, Harry był w stanie rozmyślać o wielu rzeczach naraz, a normalnie jeśli próbowałby zrobić coś takiego to gubiłby wątki. W końcu Harry spróbował się poruszyć, najpierw powoli przyzwyczająjać się do troszkę większego ciała, małe kroki do przodu.
–Hmm jeśli chce spróbować latać to powinienem chyba troszkę się zmniejszyć tylko jak to - zanim Harry skończył myśl, jego rozmiar zmniejszył się i był teraz miniaturką smoka, był wielkości dorosłego owczarka niemieckiego. –To rozwiązuje mój problem- zaśmiał się w głowie Harry po czym rozprostował skrzydła i spróbował się unieść, początkowo nie wychodziło mu to nie był bowiem przyzwyczajony do pracowania takimi mięśniami, jednak po kilku próbach udało mu się wznieść w powietrze, ale jego lot szybko się zakończył ponieważ zarył pyskiem o ziemie. Na ten widok Albus Dumbledore nie wytrzymał i wybuchł śmiechem, Harry fuknął, ale zapomniał że jest w smoczej postaci i z jego pyska wydobyła się struga ognia podpalając pobliską trawę, Dumbledore był jednak czujny ugasił to szybkim zaklęciem. Harry zamachnął się kilka razy ogonem, pomachał skrzydłami i zmienił się z powrotem w człowieka, nie przewidział jednak, że stał na czterech łapach, więc teraz w miejscu gdzie jeszcze chwilę temu stał smok rozmiarów owczarka niemieckiego znajdował się Harry Potter na czworakach.
„Żadnych problemów nie było Harry?" zapytał się Dumbledore „Na początku dziwnie się chodziło a o używaniu skrzydeł nie miałem bladego pojęcia, ale to było świetne uczucie, przemiana była trochę bolesna, ale to nic wielkiego" wyliczył Harry „To doskonale" ucieszył się Dumbledore „Profesorze byłby wdzięczny gdy nie wspominał pan o moim jakże cudownym pierwszym ladowaniu" poprosił Harry wiedząc, że jeśli Ron Hermiona albo co gorsza Fred i George się o tym dowiedzą to nigdy nie zazna spokoju „Ja? Zdradzić komuś taką tajemnicę nigdy w życiu" odpowiedział Dumbledore takim tonem, że Harry wiedział iż gdy tylko wyjdzie na jaw jaką ma formę animagiczną to dzień później wszyscy będą wiedzieli o jego widowiskowym lądowaniu.
END OF FLASHBACK
Kolejną atrakcją na jaką Harry zabrał Astorię był rollercoaster, dla Harry'ego było to cudowne przeżycie, ponieważ prędkość jaką osiągała ta kolejka była zbliżona do prędkości do tej wyciąganej przez błyskawicę. Astoria nie spodziewała się, że będzie w stanie tak głośno krzyczeć, podczas gdy kolejka powoli wjechała na górę a następnie z zawrotną prędkością zjechała w dół, kolejka następnie wjechała w pętle, Astoria jedną ręką trzymała sukienkę, nie był to bowiem najlepszy pomysł ją zakładać, mimo tego że wyglądała w niej cudownie, drugą natomiast kurczowo trzymała się wagonika. W jej oczach można było zobaczyć przerażenie, Harry był natomiast zachwycony. Po skończonej jeździe Astoria czuła się jakby jej nogi były zrobione z gumy, Harry musiał pomóc jej wyjść z kolejki „Zabiję cię przysięgam" powiedziała Astoria „A rozumiem chcesz jeszcze raz się przejechać?" zapytał Harry zdając sobie sprawę, że się naraża, gdyby spojrzenie mogłoby zabić to Harry pod spojrzeniem Astorii byłby martwy.
„Dobra żartowałem, może pójdziemy coś zjeść?" zaproponował Harry, w tym samym momencie brzuch Astorii dał o sobie znać, Harry nie mógł się powstrzymać i wybuchnął śmiechem. „To chyba oznacza, że przydałoby się coś zjeść, chodź widziałem, że tuż obok wesołego miasteczka znajduję się pizzeria". Harry oraz Astoria udali się do pizzerii po drodze rozmawiając się, śmiejąc, ogólnie zachowując się jak zwykła para nastolatków, których nie dotyczyła czarodziejska wojna o czystość krwi. Po zjedzeniu Pizzy, która naprawdę była przepyszna, Harry zapamiętał adres tej pizzerni z myślą, że koniecznie musi tu jeszcze raz kiedyś przyjść.
Astoria i Harry wyszli z pizzerii, znaleźli uliczkę która była odosobniona i Harry przeniósł ich na Grimmauld Place. „Harry to był naprawdę cudowny dzień i jeszcze lepsza randką" powiedziała Astoria nie puszczając ręki Harry'ego „Hmm to będę miał problem, żeby przebić tą randkę" powiedział zamyślony Harry „Następną?" zapytała Astoria z niedowierzaniem „Tak następną, chyba że nie chcesz" powiedział zaniepokojony Harry „Oczywiście, żę chcę Harry, nie wiedziałam tylko że będziesz chciał pójść ze mną na kolejną randkę" odpowiedziała Astoria uspokajając Harry'ego. „No to ten tego…" zaczął Harry „No właśnie" dodała równie zakłopotana Astoria
–Potter weź się w garść, walczyłeś z bazyliszkiem, przeleciałeś obok smoka, cholera sam jesteś smokiem a nie możesz zadać jednego prostego pytania- zganił się Harry w myślach po czym wypalił niczym karabin maszynowy „CzyzostanieszmojądziewczynąAstoria?" „Mógłbyś powtórzyć bo tak nie do końca zrozumiałam" poprosiła Astoria nie wiedząc do końca o co chodzi, Harry wziął kilka głębokich wdechów i zapytał, teraz już spokojniej „Astoria czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną", Astorię zamurowało, nie spodziewałą się tego bowiem Harry widząc że nic nie odpowiada zakłopotał się i powiedział wyraźnie zawiedziony „W sumie głupie pytanie masz rac…." Ale nie dokończył zdania, bo jego usta zamknęła Astoria całując go.
Ten pocałunek był zupełnie inny od tego z Cho, Cho była bowiem jego pierwszym zauroczeniem, Harry nie dostrzegał jej wad w jego oczach była perfekcyjna, ale pocałunek z Cho był czymś jakby wymuszonym, ona bowiem szukała sobie zastępstwa za Cedrika, nie widziała w Harrym nic. Za to to co się teraz działo z Harry'm można było opisać jako całkowite przeciwieństwo Cruciatusa, Harry był w siódmym niebie, mimo że pocałunek nie trwał długo Harry wiedział, że będzie go pamiętał do końca swojego życia. „To chyba odpowiada na twoje pytanie Harry" powiedziała Astoria z uśmiechem odrywając się od twarzy Harry'ego „Odpowiada, i to naprawdę znakomicie" powiedział rozmarzonym głosem Harry. „Ale teraz wybacz, cały dzień spędzony w wesołym miasteczku wymaga długiego ciepłego prysznicu" powiedziała Astoria przerywając tą cudowną chwile „Święta racja" przyznał Harry.
Po wyjściu z pod prysznica Harry przebrał się i udał do pokoju w którym czekała już Astoria „Nie zrozumiem was czasami, rano potraficie spędzić w łazience godzinę, a teraz ogarnełaś się szybciej niż ja" powiedział ze zdumieniem Harry.
„Pierwsza lekcja Harry, nigdy ale to przenigdy nie zrozumiesz kobiety" uświadomiła go Astoria, po czym ziewnęła Harry mimo że nie była późna godzina także był zmęczony powiedział więc „Branoc Tori", Astoria zdziwiła się nikt jej tak nie nazywał, nikt nie próbował jej nawet tak nazywać wszyscy jej znajomi wiedzieli bowiem, że nie przepada za jakimikolwiek zdrobnieniami swojego imienia, a jednak te zdrobnienie wypowiedziane przez Harry'ego jej się podobała odpowiedziała więc z uśmiechem na ustach „Dobranoc Harry". Tej nocy ani jej, ani Harry'emu nie śniły się żadne koszmary.
Jeśli się podobało zapraszam do followania i napisania opinii
The cake is a lie.
