Standardowy Disclaimer Praw do HP nie mam żadnych
Miłej lektury.


Rozdział X

Wakacje zbliżały się do końca, piątka składająca się z Harry'ego, Rona, Hermiony, Ginny oraz Astoria spotkała się kilkukrotnie na Grimmauld Place i mimo początkowych obaw Ron'a, że nie będzie w stanie dogadać się z młodszą dziewczyną, po chwili rozmawiali ze sobą jakby znali się praktycznie całe życie. Astoria rozmawiała z Ginny na temat SUM'ów które czekały obie dziewczyny pod koniec roku szkolnego, Harry Ron i Hermiona zastanawiali się czy Dumbledore zdąży ze sporządzeniem kontraktu przed rozpoczęciem roku szkolnego. Cała piątka również zastanawiała się kto obejmie stanowisko nauczyciela Obrony przed Czarną Magią, DUmbledore bowiem nie chciał tego zdradzić Harry'emu mówiąc, że będzie to niespodzianka. Ze złotego trio, jak nazywani byli Ron, Hermiona i Harry miało się narodzić coś nazywanego złotą piątką, bowiem dołączyć miała Ginny oraz Astoria.

Harry, dzień po swojej randce poinformował Dumbledore'a za pomocą patronusa, że znalazł sposób na zdobycie Horcruxa i nie wiązało się to z włamanie do banku, dyrektor Hogwartu jednak nie odpowiadał, Harry wiedział że jest on zajęty, ale co było ważniejszego od zniszczenia przedmiotu gwarantującego nieśmiertelność dla Lorda Voldemorta? Dumbledore zjawił się na Grimmauld Place dwa dni przed rozpoczęciem roku szkolnego, Harry'ego widok dyrektora ucieszył ponieważ wreszcie można było zniszczyć przedostatni Horcrux Voldemorta.

Dumbledore od razu wytłumaczył, że nie odpowiadał na wiadomość Harry'ego ponieważ był najzwyczajniej w świecie zajęty, jego pozycja Dyrektora Hogwartu, naczelnego maga Wizengamotu oraz wiele więcej sprawiały, że przed początkiem roku szkolnego zawsze było co nie miara pracy, na dodatek w wolnych chwilach zajmował się kontraktem dla Harry'ego i ukończył go prezentując go Harry'emu „Oto kontrakt dla twojej grupy, wydaje mi się, że niczego nie przegapiłem, ale lepiej żeby panna Gragner rzuciła na to okiem" Harry pokiwał głową ze zrozumieniem, jeśli chodziło bowiem o wyłapywanie błędów w rozumowaniu innych osób Hermiona była w tym mistrzynią.

„To jak chcesz wydobyć ten przedmiot ze skrytki Bellatrix?" zapytał Dumbledore „O tak" powiedział Harry po czym zawołał Stworka, kiedy skrzat domowy się pojawił Dumbledore spojrzał się najpierw na niego a potem na Harry'ego nie wiedząc do czego to dąży „Stworku czy mógłbyś przynieść mi ze skarbca Bellatrix Lestrange czarkę Helgi Hufflepuff".

Stworek zniknął i po chwili pojawił się z wymienionym przed chwilą przedmiotem Dumbledore był oniemiały „Jak co dlaczego?" zdołał z siebie wydusić „Wszystko zaczęło się od tego, że Astoria potrzebowała nowych ubrań" to zbiło całkowicie Dumbledore'a z tropu. Harry wtedy wyjaśnił, że Stworek jako skrzat Lorda Black ma dostęp do skrytek wszystkich członków rodziny. „To wiele wyjaśnia" powiedział Dumbledore rozumiejąc już o co chodzi „To co profesorze czyja teraz kolej na zniszczenie Horcruxa?" zapytał żartobliwie Harry.

„Czyń honory Harry" powiedział Dumbledore podając mu miecz Gryffindora nasączony jadem bazyliszka, Harry dźgnął puchar i ponownie jak z każdego Horcruxa uwolnił się czarny dym oraz słychać było nieludzki krzyk. „I została Nagini" zauważył Dumbledore „Ona i sam Voldemort" sprostował Harry. „Co racja to racja, ale teraz wybacz mi Harry ale obowiązki wzywają muszę wracać do Hogwartu" powiedział Dumbledore i zanim Harry zdążył go ponownie zapytać o to kto zajmie się nauką obrony w Hogwarcie, on zniknął.

Nadszedł dzień 1 września, dzień przez wielu uczniów znienawidzony, bowiem kończył się wówczas słodki czas leniuchowania a zaczynał czas, szkoły, nauki. Do tej pory jednak od czasów swoich 11 urodzin data 1 września dla Harry'ego była wybawieniem, wtedy bowiem mógł uciec od Dursleyów i od ich traktowania go jak skrzata domowego. Te wakacje były inne, Harry przeszedł trening w specjalnej komnacie skonstruowanej przez Flamela pod okiem Albusa Dumbledore'a, zdobył wszystkie trzy Insygnia Śmierci, oraz udało mu się wspólnymi siłami z dyrektorem Hogwartu zniszczyć prawie wszystkie Horcruxy Voldemorta a no i Harry miał teraz dziewczynę z którą właśnie wsiadał do pociągu, ludzie rzucali mu dziwne spojrzenia nie mogąc dopasować z kim on tak naprawdę wchodzi do pociągu. „Stawiam Galeona, że nie dojedziemy do Hogwartu a będą przynajmniej 3 wersje wydarzeń mówiących z kim się zadajesz" powiedziała Astoria „Ja bym stawiała przynajmniej 5" powiedział kobiecy głos z tyłu. Harry i Astoria momentalnie odwrócili się i zobaczyli, Hermione Ginny oraz Rona stojących tuż za nimi „To jak szukamy jakiegoś wolnego przedziału?" zaproponował Ron.

Nie trzeba było długo szukać, wolny przedział znalazł się szybko, Astoria usiadła przy oknie obok niej usiadł Harry a naprzeciw usiadła pozostała trójka, „No to co Harry jak planujesz obwieścić światu, że Wybraniec spotyka się ze ślizgonką?" zapytał Ron „Nie będę musiał tego robić jestem pewien, że przez to jak szybko rozchodzą się plotki w Hogwarcie, wszyscy jutro będą wiedzieli o tym" powiedział Harry. Pozostałe osoby zgodziły się z tym, nic w Hogwarcie nie zostaję tajemnicą, no praktycznie nic. Jeśli jednego dnia jakaś para zostałaby przyłapana na wspólnym zwiedzaniu komórki na miotły, to następnego dnia każdy łącznie ze Snape'm o ty wiedział, tak właśnie działał Hogwart. Po kilku minutach w drzwiach przedziału zjawili się Neville oraz Luna „Macie może miejsce?" zapytał Neville, Harry delikatnie zmanipulował przedziałem i sprawił że powiększył się wewnątrz jednocześnie zostając jednoczesnie tej samej wielkości na zewnątrz, „Niezły pokaz zaklęć Harry" skomplementował go Neville po czym dokładnie przyjrzał się osobom znajdującym się w Hogwarcie i rozpoznał wszystkich poza Astorią, Luna natomiast wydała się rozpoznawać wszystkich łącznie z Astorią odezwała się więc jako pierwsza „Harry mówiłam ci, że związek z Cho nie ma sensu, bo nie pisane było ci być ze starszą osobą". Harry zaczął się zastanawiać się, czy Luna przypadkiem nie jest swego rodzaju wyrocznią, „Widząc twoją minę Neville zgaduję, że zastanawiasz się kto to jest?" zapytał Harry wskazując na Astorię.

Nevill przytaknął, a Harry opowiedział skróconą wersje swoich wakacji, pomijając oczywiście wszystko co było związane z Horcruxami, komnatą Flamela oraz jego formą animagiczną, o której do tej pory wiedział tylko Dumbledore. Po skończonej opowieści Luna odezwała się rozmarzonym głosem „Wydajesz mi się jakiś starszy Harry, ale może to wina Nargli" Harry rzucił spojrzenie w stronę Ginny Rona i Hermiony, ale tamta trójka była równie zaskoczona tym komentarzem co sam Harry. Spojrzenie te nie umknęło uwadze Astorii, ale ta postanowiła nie drążyć tematu, „Miałeś całkiem. Emm ciekawe wakacje Harry" zauważył Neville. „Jedne chyba z najciekawszych, a ty co porabiałeś Neville?" zapytał Harry „Pracowałem w ogródku z roślinami i czytałem co nieco o obronie, i mam nową różdżkę" powiedział Neville „Jaką?" zaciekawiła się Hermiona „13 cali wiśnia i włos z ogona jednorożca" powiedział z dumą Neville po czym pokazał dodał ze smutkiem „Była to jedna z ostatnich różdżek sprzedanych zanim Ollivander został porwany".

„Nic dalej o nim nie wiadomo?" zapytał Harry, Neville pokręcił głową i powiedział „Ministerstwo stara się jakoś go odszukać, ale nie wychodzi im to najlepiej". „Typowe, ministerstwo nic nie potrafi zrobić" powiedział Ron pamiętając o niekompetencji ministerstwo. W międzyczasie Luna zasnęła w przedziale, Harry więc rzucił na przestrzeń otaczającą ją zaklęcia wytłumiające dźwięki, aby mogła spać spokojnie. Rozmowa była kontynuowana na tematy nie związane z wojną, gdzieś w połowie podróży Ron zauważył, że Malfoy nie złożył im wizyty, a właściwie nikt nie zwrócił uwagi nawet na przedział w którym siedzieli, Harry przeczesał włosy ręką mówiąc „To może być moja sprawka, rzuciłem na przedział zaklęcia sprawiające, że nikt go nie zauważy dopóki nie ma do nas jakiejś naprawdę ważnej sprawy". „Czemu na to wcześniej nie wpadliśmy?" zapytała Hermiona „Bo tego nie ma w podstawie Hogwarckiej, Dumbledore mnie tego nauczył, są to osłony bazujące na intencjach osób zbliżających się" Harry wszedł w tryb profesorski i zaczął tłumaczyć w jaki sposób dokładnie działają te osłony, Hermiona chłonęła tą wiedzę jak gąbka, Ron wyłączył się nie była bowiem to jego bajka, próbował zrozumieć w jaki sposób działają osłony ale nie ważne z której strony do tego podchodził nie rozumiał nawet podstaw. Astoria pojmowała podstawy, jednak nie ciągnęło jej do tego tematu, Neville nie wiedział nic o osłonach, nie było to uczone w Hogwarcie a sam też nie widział potrzeby nauczenia się tego na własną rękę.

„Zbliżamy się do Hogsmeade" zauważyła Hermiona, dając znać, że przydałoby się przebrać w szaty szkolne, Harry, Neville i Ron wyszli z przedziału aby dać się dziewczynom przebrać w szkolne szaty, później nastąpiła zmiana i chłopcy się przebrali. Całą siódemka wysiadła z pociągu i udałą się w stronę powozów ciągniętych przez testrale, aby udać się do zamku, jako że w powozie mieściły się jedynie cztery osoby to do jednego wsiedli Harry, Astoria, Ron i Hermiona a do drugiego pozostała trójka. Po dojechaniu do Hogwartu, wszyscy udali się do odpowiednich stolików w Wielkiej Sali, Astoria do stołu Slytherinu, Luna do stołu Ravenclawu a pozstali do stołu Gryffindoru. W tym roku pieśń Tiary przydziału mówiła o konieczności zjednoczenia się wobec wspólnego wroga, Harry domyślał się że chodzi o Voldemorta i jego śmierciożerców. Tiara ponownie przedstawiła cechy wszystkich Hogwarckich domów, i do każdego domu trafiła praktycznie taka sama ilość osób. „Witam was w nowym roku szkolnym w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart" zaczął swoją przemowę Albus Dumbledore „Witam starsze roczniki, które ponownie przybyły w nasze mury, witam także pierwszorocznych głodnych magicznej wiedzy. W Hogwarcie wasz dom jest jak wasza rodzina, traktujcie się więc tak. Pragnę powitać także w naszym gronie, nowego Profesora Eliskirów Horacego Slughorna"

Slughorn wstał oczom Harry'ego ukazał się człowiek, dzięki któremu Voldemort poznał sekret nieśmiertelności, bowiem właśnie Slughorn zdradził młodemu Tomowi Riddle'owi, tajemnice kryjące się za Horcruxami. Slughorn był podstarzałym mężczyzną z szarymi włosami, troszkę otyłym, ale ubierającym się w szaty z najlepszego materiału, po tym jak ludzie zaczęli klaskać na wieść o nowym naczycielu Eliksirów, Harry zauważył, że Horacy Slughorn jak mało kto lubi być przez innych ludzi zauważany. „Natomiast nowym nauczycielem Obrony Przed Czarną Magią, zostaje profesor Severus Snape" powiedział Dumbledore po tym jak zamilkły owacje dla Slughorna. Z gardeł uczniów Gryffindoru, Ravenclawu oraz Hufflepuffu dobył się jęk, wszyscy doskonale zdawali sprawę, że lekcję ze Snape'm to będzie mordęga, bowiem człowiek ten nie potrafił oceniać ludzi obiektywnie, jeśli byłeś w Slytherinie mogłeś liczyć na dobre traktowanie, byłeś w innym domu? Najmniejszy błąd kosztował cię co najmniej stratę kilku punktów, a za większe błędy skrobało się ręcznie najbrudniejsze kociołki.

Tym razem Snape dostał zielone światło, żeby rzucać zaklęcia na swoich uczniów pod pretekstem „Uczenia ich", nikomu to się nie podobało. „Przejdźmy jednak do bardziej poważnych rzeczy" powiedział Dumbledore, była to jedna z tych chwil, gdy tylko patrząc na Dumbledore'a można było zauważyć, że ten czarodziej ma wokół siebie aurę potężnego czarodzieja i ważnej osobistości „Jak wszyscy doskonale wiecie, Lord Voldemort powrócił i podczas wakacji nie próżnował, dementorzy, giganci, różnego rodzaju miejsca, to wszystko sprawka jego lub jego popleczników. Zapewniam was jednak, nie ma bezpieczniejszego miejsca na ziemi niż Hogwart, Lord Voldemort nie postawi swojej stopy w Hogwarcie dopóki ja żyje, a jeśli ktokolwiek próbowałby mu pomóc w dostaniu się do Hogwartu, to musi mieć nadzieje że tego nie wykryję inaczej konsekwencje będą naprawdę surowe" wszyscy aspirujący śmierciożercy siedzieli cicho z kamiennymi twarzami, nie chcieli bowiem zwracać uwagi na siebie, w środku jednak byli przerażeni, Albus Dumbledore człowiek który był uznawany za reinkarnacje Merlina ostrzegał ich.

Po skończonej uczcie, Astoria jako prefekt musiała odprowadzić pierwszorocznych do pokoju wspólnego Ślizgonów, natomiast Harry Ron i Hermiona udali się do gabinetu dyrektora aby przedyskutować kilka rzeczy związanych z kontraktem. „Jak myślicie, co się stanie ciekawego w tym roku?" zapytał Ron „Jedno jest pewne coś będzie próbowało mnie zabić" zaśmiał się Harry, przypominając sobie wszystkie poprzednie lata w Hogwarcie.

Po czym podał hasło dla gargulca strzegącego gabinetu dyrektora „Budyń Czekoladowy". „Naprawdę nie wiem jak można wymyślać takie hasła" zauważyła Hermiona „Na mnie nie patrz, też nie wiem" powiedział Harry z Ronem jednocześnie. Całą trójka weszła do gabinetu gdzie czekał już na nich Albus Dumbledore „Mam rozumieć że jesteście tutaj w związku z kontraktem?" zapytał Dumbledore.

Hermiona zaczęła tłumaczyć o co chodzi z błędami w kontrakcie „Większość jest dobra, ale według mnie powinniśmy zmienić ten podpunkt o nie mówieniu nikomu o GD, powinnismy być w stanie rozmawiać między sobą o GD, jeszcze przydalaby się jakaś klauzula która sprawiłaby, że jeśli ktoś chciałby opuścić GD to nie zapomniałby tego czego się nauczył, ale żeby zapomniał gdzie się tego nauczył". „Dobre spostrzeżenia panno Granger, zrobię to przez noc i rano dostarczę nową, poprawioną wersję kontraktu" powiedział Dumbledore „Ale teraz uciekajcie do dormitoriów, bo zaraz będzie cisza nocna" dodał Dumbledore, wiedząc że Harry przy użyciu mapy Huncwotów oraz zaklęć maskujących bez problemowo dałby radę uciec od nauczycieli.

Tymczasem po doprowadzeniu pierwszoroczniaków do pokoju wspólnego Astoria została zaczepiona przez skaczącą tchórzofretkę zwaną Draco Malfoy „Greengrass, słyszałem, że miałaś udane wakacje" „Wakacje wolne od tchórzofretek zawsze uważam za udanę" odpowiedziała Astoria kpiąco „Pamiętaj z kim zadzierasz, jak tylko zostanę Lordem Black…" zaczął Draco, ale Astoria mu przerwała. Harry powiedział, że jeśli Draco będzie próbował przekonać ją, że to właśnie on zostanie nowym Lordem Black, to mogłaby mu spokojnie powiedzieć że nie ma na to najmniejszych szans i tak właśnie zrobiłą „Ty i zostanie Lordem Black? Szybciej chyba Snape umyję włosy" zażartowała Astoria.

„Jak śmiesz, kiedy tylko będę miał 17 lat to odziedziczę tytuł i wtedy pożałujesz" zagroził jej Malfoy „Malfoy nie odziedziczysz tego tytułu ja o tym wiem" powiedziała wyraźnie znużona gadką Malfoya Astoria „Nikt inny nie ma prawa do tego tytułu" zauważył Malfoy świecie przekonany o swojej nieomylności „Nikt poza osobą której babcia byłą Blackiem, i której ojciec chrzestny był Lordem Black" wytknęła błędy w jego rozumowaniu Astoira „Ale nikt taki nie istnieje, co oznacza…" zaczął Malfoy, ale Astoria mu przerwała „Dorea Potter z domu Black, babcia Harry'ego Pottera, oraz Syriusz Black pełnoprawny ojciec chrzestny Harry'ego i ostatni Lord Black, co oznacza że Harry jest Lordem Black" po czym odeszła rzucając na Draco zaklęcie uciszające nie miała bowiem ochoty na słuchanie jego tyrady.

Weszła do swojego pokoju w dormitorium Slytherinu, w domu węża bowiem mieszkało się w pokojach dwójkami, a jako że na jej roku była nieparzysta liczba dziewczyn to w uczciwej grze w marynarza Astoria miała pokój sama dla siebie. Idąc za radą Harry'ego, że niektóre osoby mające śmierciożerców za rodziców mogą chcieć jej coś zrobić rzuciła na drzwi zaklęcia trzymające z dala osoby o złych intencjach, była to podstawowe zaklęcie używane w stawianiu osłon, ale Astorią wątpiła, że ktoś by to wiedział, było to bowiem uczone dopiero poza Hogwartem i po wybraniu odpowiedniej ścieżki kariery. Ale przezorny zawsze ubezpieczony, od czasu ucieczki z domu i ataku na nią na ulicy Pokątnej Astoria miała niezwykle lekki sen, jedynie Harry był w stanie jakoś sprawić, że nie budziła się przy najmniejszym jego poruszeniu. Zdała sobie sprawę, że pierwszy raz od ponad miesiąca, będzie spałą w pokoju całkiem sama, -To dziwne, przez tyle lat spałam sama, a po głupim miesiącu spania w jednym pokoju z Harry'm nie potrafię zasnąć sama- zauważyła Astoria. Jednak mimo tego, że zasypianie zajęło jej więcej czasu niż normalnie w końcu udałą się w objęcia morfeusza, nie zdawała sobie jednak sprawy, że w drugiej części zamku Harry Potter ma te same problemy co ona.

Podczas śniadania na stołach pojawiła się kawa, Harry oraz Astoria przekonali Dumbledore'a o jej zbawiennych właściwościach, teraz wiekowy dyrektor Hogwartu popijał ją każdego ranka do śniadania. Profesor McGonagall rozdawała plany lekcji na ten semestr, kiedy podeszła do Ron'a i Harry'ego zapytałą „Wydawało mi się, że obydwaj chcieliście zostać aurorami po ukończeniu Hogwartu, więc dlaczego nie wybraliście eliskirów?" „Bo żeby na szóstym roku chodzić na eliksiry trzeba było uzyskać Wybitny podczas SUMów, a ani ja ani Ron tego nie mamy" wyjaśnił Harry „Profesor Snape może i przyjmował osoby tylko z Wybitnym, natomiast profesora Slughorna zadowolą Powyżej Oczekiwań" zapewniła ich McGonagall „Tylko, że pani Profesor nie wiedzieliśmy o tym i nie kupiliśmy potrzebnych przedmiotów do uczęszczania na tą lekcję" powiedział zawstydzony Ron „Nic nie szkodzi panie Weasley profesor Slughorn użyczy wam rzeczy na kilka pierwszych lekcji zanim wasze zamówienia dojdą" zapewniła ich vice-dyrektor Hogwartu po czym udałą się dalej rozdając plany lekcji kolejnym osobom z Gryffindoru. „Ile wolnego czasu!" zauważył Ron spoglądając na swój plan „Tylko ten wolny czas trzeba będzie poświęcić na GD, treningi Quidditcha i naukę" zauważył Harry sięgając po kawę „Musisz psuć nastrój stary?" zapytał Ron. Po chwili dosiedli się do nich Ginny oraz Neville i także otrzymali swoje plany lekcji „To co od czego zaczynamy ten przepiękny rok szkolny?" zapytała dziwnie wesoła Ginny „Coś ty taka wesoła?" zapytał Ron „Brak Snape'a i Binnsa dzisiaj" to wyjaśniało wiele, Snape był nauczycielem którego nikt poza ślizgonami nie lubił, a na dodatek nawet w jego własnym domu były osoby które za nim nie przepadały, a lekcje z Binnsem traktowane były jako czas na drzemkę bądź odrobienie pracy domowej z innych przedmiotów, nikt normalny bowiem nie słuchał tego co mówił duch, cytował on bowiem książki. „Hmm zaczynamy od Slughorna, a potem Transmutacja z McGonagall" powiedział Harry „Ja mam dzisiaj tylko transmutację" powiedział Neville, który nie osiągnął wystarczająco wysokiego wyniku na SUM'ach z eliksirów aby wejść do klasy „A ja mam jeszcze po południu Runy" dodała Hermiona.

„Dlaczego wszystkie zajęcia eliksirów muszą mieć miejsce w lochach?" zapytał Ron „Wszędzie z tych lochów jest daleko" narzekał dalej, „Wolałbyś, żeby eliksiry odbywały się na wieży astronomicznej?" zapytała Hermiona, bowiem wchodzenie po schodach na wieże Astronomiczną było uważane przez wszystkich za katorgę. „Nie przypominaj mi, przynajmniej już teraz nie mam tych zajęć" powiedział z ulgą Ron a Harry się z nim zgodził. Po wejściu do klasy, od razu było widać zmiany, klasa była znacznie jaśniejsza, były także pojedyncze stanowiska co oznaczało tylko samodzielną pracę. Slughorn po krótkim wykładzie na temat eliskirów, oraz quizu na temat substancji znajdujących się we wcześniej przygotowanych kociołek, oraz po zapoznaniu się z co sławniejszą częścią klasy z pominięciem Harry'ego przeszedł do zadania na dzisiejsze zajęcia.

Uczniowie mieli uwarzyć wywar żywej śmierci, który będzie jak najbardziej zbliżony do orginału. „Profesorze bo ani ja ani Ron nie mamy żadnych składników, myśleliśmy bowiem, że nie będziemy mogli uczestniczyć w zajęciach" powiedział Harry. „Zostałem poinformowany o tym przez profesor McGonagall, wszystko jest w szafkach, a teraz zaczynajcie" powiedział Slughorn po czym usiadł przy biurku. Harry wziął książkę eliskirów, otworzył ją na odpowiedniej stronie i zobaczył, że na marginesach są dopisane różnego rodzaju notatki, notatki które dzięki lekcjom Dumbledore'a Harry wiedział, że są poprawne –Hmm ta książka musiała należeć do kogoś kto był naprawdę dobry w eliksirach, a wnioskując po tym, że leżała tu od czasu gdy Slughorn uczył po raz ostatni musi to oznaczać, że ten ktoś pewnie już dawno osiągnął jakiś sukces w czymś związanym z eliksirami, albo został zabity w wojnie- wywnioskował Harry i zabrał się do przygotowywania wywaru żywej śmierci. Szło mu całkiem dobrze dzięki notatkom w książce i naukom Dumbledore'a oraz dzięki temu, że Snape nie stał mu nad karkiem i nie wlepiał w niego swojego wzroku, udało mu się zrobić eliksir którego barwa odpowiadała temu w książce.

„Koniec czasu" ogłosił Slughorn i zaczął przechadzać się po klasie, na kilka kociołków spojrzał z aprobatą, na kociołek Ron'a który i tak poprawił się od czasu lekcji ze Snape'm spojrzał tylko przelotnie i pokiwał głową, kiedy doszedł do kociołka Hermiony, pogratulował jej prawie idealnego eliksiru i doradził co należałoby zrobić, żeby następnym razem eliksir wyszedł idealnie. Już myślał, że znalazł osobę która wygrałaby buteleczkę felix felicis, jednak wtedy podszedł do kociołka Harry'ego i ujrzał idealnie uwarzony eliksir żywej śmierci „Dobry Merlinie, Harry to jest idealnie zrobiony eliksir, w ciągu swojej całej nauczycielskiej kariery miałem jedynie dwie osoby które uważyły ten eliksir idealnie na moich zajęciach, jedną z nich była Lily Evans, o tak ona była genialna jeśli chodzi o eliskiry, drugą osobą był Severus Snape, dwójka geniuszy eliksirów w jednym pokoleniu. Niestety wojna zabrała Lily" zaczął swój wywód Slughorn, dzięki temu wywodowi Harry dowiedział się, że książka ta należała do Snape'a, kto inny bowiem mógłby zostawić tu tą książkę z tak trafnymi instrukcjami? „Harry oto twoja buteleczka płynnego szczęścia, pamiętaj tylko że nie możesz go użyć podczas jakichkolwiek zawodów czy egzaminów" przestrzegł Harry'ego Slughorn, Harry pokiwał głową na znak zrozumienia i powiedział „Dziękuję Profesorze" po czym spakował swoje rzeczy i razem z Hermioną i Ronem wyszli z klasy eliksirów. „Teraz powiedz Harry, gdzie nauczyłeś się tak przygotowywać eliksiry?" chciałą dowiedzieć się Hermiona, Harry rzucił jej wzrok mówiący „Nie teraz" więc Hermiona odpuściła ten temat i udali się do klasy transmutacji.

„Witam wszystkich na szóstym roku transmutacji, zaczniemy teraz znacznie trudniejsze, ale zarazem mam nadzieje znacznie ciekawsze tematy." Zaczęła swój wykład Minerva McGonagall „Zajmiemy się podstawami transmutacji ludzkiej, będziecie zmieniać części swojego ciała, kolor włosów, ich długość oraz wiele wiele więcej, muszę was jednak ostrzec ten rodzaj transmutacji jest naprawdę niebezpieczny, dlatego pod żadnym pozorem nie wolno mam bawić się tym poza klasą zrozumiano?" zapytał poważnie McGonagall z miną mówiącą „Jak was złapie na próbie transmutacji poza klasą to nie wyjdziecie ze szlabanu aż do końca Hogwartu".

„Ma się rozumieć pani Profesor" powiedział Harry tonem troszkę mniej poważnym niż zamierzał. McGonagall zaczęła wyjaśniać wtedy jak działa transmutacja ludzka, jaka jest różnica pomiędzy nią a zwykłą transmutacją przeprowadzaną na zwierzętach, gdyby nie to że Harry przerabiał już ten materiał z Dumbledore'm słuchałby zawzięcie, był to bowiem pierwszy krok do zostania animagiem. „Panie Potter nudzi się pan?" zapytała McGonagall zauważając, że Harry jest wpatrzony w przestrzeń, jednak myślami jest zupełnie gdzieś indziej „Skądże Pani Profesor" odpowiedział Harry licząc, że jego chwila zamyślenia nie będzie go kosztować „Skoro tak to przemień kolor swoich włosów na inny nie używając do tego zaklęcia", Harry wzruszył ramionami wyciągnął różdżkę i bez większego trudu zmienił kolor swoich włosów na szary, i odwrócił ten proces nie chciał bowiem wyglądać jakby bliźniacy Weasley ponownie wrócili do szkoły.

„15 punktów dla Gryffindoru" powiedział zszkowana McGonagall nie wierząc, że ktokolwiek byłby w stanie zrobić to za pierwszym razem. Owszem zdarzały się wyjątki, James Potter był jednym z nich, kiedy walczył ze śmierciożercami mówiono w ich szeregach, że przy Jamesie Potterze nawet zwykła kamienna ściana może stać się trumną. McGonagall przypuszczała, żę Harry odziedziczył talent do transmutacji po swoim ojcu, nie wiedziała bowiem nic o trenignu Harry'ego przez Dumbledore'a. Po zakończonej lekcji podczas której tylko Hermionie udało się poprawnie przetransmutować kolor swoich włosów na inny a następnie wrócić do swojego pierwotnego koloru cała trójka wyszła z transmutacji i udałą się do Wielkiej Sali na obiad w międzyczasie Hermiona powiedziała „Czas spędzony z Dumbledore'm naprawdę był dla ciebie owocny". Harry tylko przytaknął, gdyby nie czas spędzony z Dumbledorem na treningu, Harry zapewne nie spotkałby Astorii, która powoli stawała się jedną z ważniejszych osób w jego życiu.

Po zjedzeniu obiadu Ron wrócił do pokoju wspólnego żeby zrobić pracę domową „Hermiono, jak mogłaś tak zmienić mojego przyjaciela?" powiedział Harry z udawanym wyrzutem, ta tylko wzruszyła ramionami i powiedziała „Nawet on musiał w końcu dorosnąć" po czym udała się w stronę klasy starożytnych run. Harry został sam więc postanowił wyciągnąć mapę Huncwotów którą ostatnio ciągle nosił przy sobie i odszukać Astorię. Po chwili szukania Harry zlokalizował ją wychodzącą z lochów. Udał się w jej stronę używając wszystkich znanych mu skrótów w Hogwarcie, zobaczył ją idącą samą w stronę Wielkiej Sali, wyszedł więc jej naprzeciw „Jak mnie znalazłeś?" zapytała wyraźnie zdziwiona Astoria, Harry wskazał na kawałek pergaminu trzymany w ręku, Astoria wiedziała doskonale co to jest Harry bowiem opowiedział jej o kilku swoich tajemnicach „Czyżbyś nie mógł wytrzymać bez swojej jakże cudownej dziewczyny jednego dnia?" zapytała Astoria, sama jednak czuła się dziwnie nie przebywając z Harrym.

„Widzę po tobie, że też nie mogłaś wytrzymać" odpowiedział Harry. Zamiast do Wielkiej Sali para udała się do kuchni aby Astoria mogła coś zjeść i jednocześnie mogliby spędzić razem trochę czasu w odosobnieniu od wśibskich oczu. „Wiesz jak dziwnie mi się spało" zaczęła Astoria, Harry kiwnął głową wiedząc co ma na myśli „Trochę ponad miesiąc a robi taką różnicę" zauważył Harry. „A Harry, jedna sprawa będziesz pewnie wkrótce wypytany przez Malfoya" uprzedziła go Astoria.

„Ta tchórzofretka próbowała zagrać kartę Lorda Black, żeby się do ciebie dobrać?" zapytał Harry, Astoria potwierdziłą „Myślałem, że odczeka kilka dni myliłem się" powiedział Harry rzucając Astorii galeona. Założyli się bowiem kiedy Malfoy będzie próbował zdziałać coś z Astorią, Harry obstawiał, że najwcześniej to trzy dni po rozpoczęciu roku, Astoria natomiast była pewna że Malfoy spróbuje coś zrobić już pierwszego dnia i nie myliła się. Para wyszła z kuchni i udała się na spacer po błoniach Hogwartu, a jako że wrzesień był tego roku naprawdę ciepły to spacer był naprawdę przyjemny. Owszem spora ilość mijających ich osób rzucała zaciekawione spojrzenia z kim to Harry Potter się przechadza „Harry jak ty to robisz, że nie zwracasz uwagi na te wszystkie spojrzenia?" zapytała Astoria wyraźnie speszona ilością spojrzeń które dostawała.

„Przyzwyczaiłem się" powiedział Harry wzruszając ramionami „Jest tak odkąd wkroczyłem do czarodziejskiego świata, uwierz mi idzie to ignorować" zapewnił ją. Zaczęło się już powoli ściemniać, Astoria i Harry wrócili do zamku wymienili się pocałunkami i po pożegnaniu udali się w stronę swoich pokojów wspólnych.


Mam nadzieję, że kolejny rozdział wam się podobał, zachęcam do zostawienia followa oraz napisania opinii, a teraz pytanie ma ktoś mołotowa na tanka? I pamiętajcie nie bić witchki!