Standardowy Disclaimer praw do HP nie mam
Miłej lektury życzę.
Rozdział XI
Harry za pomocą galeonów za pomocą których komunikowało się GD w tamtym roku przesłał wiadomość z datą spotkania ustaloną na dzień dzisiejszy na godzinę 18. Harry, Ron, Ginny, Hermiona oraz Astoria zgromadzili się wcześniej w pokoju życzeń, plan był prosty wpuszczać po jednej osobie jeśli podpisała kontrakt to wchodziła jeśli nie to była wypraszana. Pojawiło się większość starej Gwardii Dumbledore'a, doszło może kilka nowych twarzy, ale nie było ich zbyt wiele. Dodatkowo zdecydowana większość podpisała kontrakt, krukoni zaczęli podpisywać kontrakt dopiero po dokładnym jego przeanalizowaniu.
Kiedy wszyscy zgromadzili się w Pokoju Życzeń, Harry zaczął mówić „Zastanawiacie się pewnie po co was tutaj wezwałem?" Część ludzi była ciekawa co ma do powiedzenia Harry więc momentalnie umilki część dalej prowadziła rozmowy, Harry poprosił więc wszystkich o ciszę a gdy ta nastała kontynuował „Wiecie doskonale, że moje relacje ze Snape'm nie są najlepsze" na ten komentarz znaczna część grupy wybuchła śmiechem pamiętając różnego rodzaju akcje w których to Snape odjął punkty Harry'emu bo tak, a Harry często odgryzał mu się jakimś niemiłym komentarzem sprawiając, że ilość straconych punktów była większa niż na początku, a jeśli komentarz był nadzwyczaj cięty to Harry musiał odbębnić szlaban „Ale jedno muszę mu przyznać facet zna się na czarnej magii a oznacza to że wie również jak się przed nią bronić i jak nauczyć nas." Pochwała Snape'a z ust Harry'ego to było coś naprawdę niespotykanego.
„A więc po co tutaj jesteśmy?" zapytała Padma Patil „Otóż, jak wszyscy doskonale wiecie, Voldemort" na tę imię spora grupa osób się wzdrygnęła Harry udał jednak że tego nie zauważył i kontynuował „Powrócił, a jego śmierciożercy i sprzymierzone z nim różnego rodzaju siły pustoszą kraj. Nasze spotkania to będzie bardziej trening, trening dzięki któremu miejmy nadzieje jeśli śmierciożercy was zaatakują będziecie w stanie wyjść z tego starcia z życiem" powiedział poważnie Harry, każdy wiedział o jaką stawkę toczy się gra.
„A jakie ty masz kompetencje żeby nas trenować?" Harry momentalnie rozpoznał ten głos, Zacharias Smith osoba która wszędzie widziała problemy gdziekolwiek tylko pojawił się Harry „Smith mógłby tu i teraz pokonać ciebie bez żadnego wysiłku nie udowodniłoby to jednak nic" wytłumaczył Harry. „Jak będzie wyglądał trening?" zapytał jeden z krukonow Terry Boot jeśli pamięć Harry'ego nie zawodziła. „Już wyjaśniam, trening będzie w sumie składał się z trzech części, żadna z nich nie będzie przyjemna, ani tym bardziej łatwa, po pierwsze musicie zbudować sobie wytrzymałość, a najlepszym sposobem do tego jest bieganie, na dodatek bieganie pozwoli wam w walce być szybszym, a szybkośc jest często kluczowym czynnikiem." Na wzmiankę o bieganiu, duża część osób wzdrygnęła się, pochodziła bowiem z rodzin w których praktycznie nie uprawiało się żadnego sportu. „Kolejna część treningu to unikanie nadlatujących zaklęć…" zaczął Harry ale ponownie ktoś mu przerwał „A nie możemy po prostu rzucić zaklęcia tarczy?". „Zaklęcie tarczy nie chroni przed niewybaczalnymi i są zaklęcia i uroki specjalnie stworzone do niszczenia tarcz" wyjaśnił spokojnie Harry.
„Ostatnią częścią treningu będą pojedynki, czasami jeden na jeden, dwa na dwa a czasami jedna strona będzie miała znaczną przewagę liczebną nad drugą, jakieś pytania?" zakończył Harry „Kiedy zaczynamy?" zapytała Cho Chang, która wyraźnie się zmieniła od czasu kiedy Harry ostatni raz ją widział, zniknęła dziewczyna która płakała ciągle za swoim chłopakiem który został zamordowany podczas trzeciego zadania turnieju trójmagicznego, a na jej miejsce pojawiła się silna młoda kobieta gotowa do walki. „Od jutra, rano zaczniemy bieg o ile nie macie poprzedniej nocy Astronomii to mam nadzieje, że wszyscy zobaczymy się na boisku do Quidditcha i tam będziemy biegać okrążenia, co do reszty treningu, Hermiona ma dla was plany".
Harry wskazał palcem na swoją przyjaciółkę, która momentalnie została otoczona przez osoby chcące się dowiedzieć kiedy mają się zjawić. „Dobra koniec spotkania, i nie próbujcie mówić nikomu o GD, nie będziecie w stanie a jeśli znajdziecie jakieś obejście choć wątpię bo kontrakt był napisany przez Hermione i Dumbledore'a to z tego co wiem konsekwencje będą niezbyt ciekawe" ostrzegł Harry a w pokoju życzeń została tylko szóstka osób. Ron i Ginny Weasley, Hermiona Granger, Neville Longbottom, Astoria Greengrass oraz Harry Potter który westchnął z ulgą widząc że pozostałe osoby opuściły Pokój „Jak ja nie cierpię…" „Smerfów?" wtrąciła Hermiona z uśmiechem, Harry zaśmiał się na to wtrącenie, a wszyscy patrzyli na tą dwójkę jak na wariatów.
„Mugolska bajka, nie zrozumiecie" wyjaśnił Harry. „Miałem nadzieje, że wasza piątka będzie mi pomagać organizować wszystko" powiedział Harry, wszyscy zgodzili się na to ale Ginny zapytała „A co z Luną?", blondynka była bowiem na spotkaniu GD, ale nie została po nim „Zapytałem ją czy chcę do nas dołączyć, powiedziała że woli pozostać w cieniu" wytłumaczył Harry „A nie chciałem nikogo do niczego przymuszać".
„Nie musisz się tłumaczyć Harry" zapewniła go Hermiona „To była tylko i wyłącznie decyzja Luny" dodał Ron. Harry przypomniał sobie, że ostatni znany Horcrux Voldemorta, chociaż Dumbledore przypuszczał, że Nagini także jest horcruxem, znajduję się właśnie w pokoju życzeń, powiedział więc „Koniec spotkania, muszę jedną rzecz jeszcze załatwić z Dumbledore'm" „Ma to związek z tymi przedmiotami?" zapytała Astoria.
Harry nie zdradził nikomu czego dokładnie szuka wraz z Dumbledore'm, wszyscy poza Nevillem wiedzieli tylko że Voldemort ma jakieś przedmioty które należy zniszczyć. Harry kiwnął głową potwierdzająco „To widzimy się rano Harry" po czym Astoria pocałowała go i ulotniła się w kierunku pokoju wspólnego Ślizgonów. „Sorry stary nie pocałuję cię" zaśmiał się Ron „Dobra to widzimy się później Harry" powiedziała Hermiona i udałą się wraz z resztą do pokoju wspólnego Gryfonów.
–Jak tu szybko sprowadzić Dumbled… A no tak skrzaty domowe- „Zgredku mógłbyś tu przyjść?" rzucił Harry w eter, nie musiał jednak długo czekać na rezultaty, przy jego nodze pojawił się skrzat domowy z oczami wielkości piłek tenisowych „Co Zgredek może zrobić dla wielkiego Harry'ego Pottera?". Harry wywrócił oczami, adorowanie przez skrzata było czymś słodkim ale jednocześnie po takim czasie dość irytującym. „Zgredku czy mógłbyś poprosić, aby Profesor Dumbledore udał się na siódme piętro, powiedz mu też, że chodzi o przedmiot Toma i że konieczny będzie miecz" skrzat domowy popatrzył się na Harry'ego próbując zrozumieć ukrytą wiadomość, ale posłusznie wykonał polecenie. Harry w międzyczasie przetransmutował hełm zbroi w kauczukową piłeczkę i zaczął się nią bawić zabijając czas pozostały do przybycia Dumbledore'a. „Widzę Harry, że znalazłeś sobie zajęcie" powiedział wyraźnie rozbawiony Dumbledore zabawą Harry'ego, Harry przemienił piłeczkę z powrotem w hełm i umieścił go na miejscu. „Ostatni przedmiot to diadem?" zapytał Dumbledore upewniając się Harry kiwnął głową i odpowiedział „Pod żadnym pozorem nie wolno go wkładać na głowę, diadem Ravenclaw miał powiększać wiedze noszącego, Voldemort zmienił jednak zaklęcia znajdujące się na tym diademie na przeciwne, raz założysz diadem i stajesz się pierwotną formą życia mającą jedyne zwierzęce instynkty" „Arcyciekawe, straszliwe lecz ciekawe" skomentował Dumbledore.
Harry któremu nie widziało się dalsze zwlekanie otworzył pokój życzeń na odpowiedniej konfiguracji i podążając za wspomnieniami Voldemorta odnalazł miejsce ukrycia diademu. Nie było to jednak proste odkąd Tom Riddle ostatni raz był w pokoju życzeń minęło naprawdę sporo czasu i uczniowie chowali w tym miejscu rzeczy które niechcieli żeby zostały odnalezione „Pańska kolej profesorze" powiedział Harry wskazując na diadem, Dumbledore zamachnął się mieczem Godryka Gryffindora i przeciął diadem w pół. Wydobył się z niego czarny jak smoła dym, oraz nieludzki krzyk. Jednak Dumbledore zamiast być zadowolonym ze zniszczenia Horcruxa był czymś wyraźnie zaniepokojony „Co się stało Profesorze?" zapytał Harry „Coś dużego i czarnomagicznego naruszyło osłony Hogwartu" wytłumaczył Dumbledore i nie tracąc czasu wybiegł z pokoju i udał się w stronę miejsca z którego dobiegło ostrzeżenie. Harry podążył za nim, coś dużego i czarnomagicznego mogło oznaczać wiele rzeczy, żadna z nich nie była dobra, a Harry czuł się naprawdę przywiązany do wiekowego profesora nie chciał więc żeby stało mu się cokolwiek.
Dumbledore i Harry doszli na skraj osłon i nie znaleźli niczego „Nie wyczułem, żeby coś opuszczało te osłony…" powiedział Dumbledore „Co oznacza, że cokolwiek to było dalej jest w Hogwarcie" dodał Harry po czym wpadł na pomysł wyciągnął mapę Huncwotów i powiedział „Uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego" i zaczął skanować mapę w poszukiwaniu dziwnych anomalii. „Dobry pomysł Harry" pochwalił go Dumbledore, Harry zawzięcie przeszukiwał mapę, aż w końcu natknął się na coś dziwnego, w łazience jęczącej Marty była pusta plama, jakby ten obszar nie istniał.
–Wejście do komnaty, duże i czarnomagiczne, cholera kolejny bazyliszek?- zaczął obawiać się Harry więc powiedział do Dumbledore jednocześnie zrywając się do biegu „Wejście do komnaty tajemnic, łazienka jęczącej Marty, proszę tylko żeby to nie był bazyliszek", Dumbledore rzucił mu miecz mówiąc „Harry będziesz tam szybciej, a nie ma innego sposobu na walkę z bazyliszkiem, ja muszę ostrzec uczniów i nauczycieli" Harry pokiwał głową ze zrozumieniem, bezpieczeństwo osób przebywających w Hogwarcie było najważniejsze dla dyrektora Hogwartu.
Harry wpadł biegiem do łazienki jęczącej Marty i zobaczył, że wejście do Komnaty Tajemnic jest otwarte, a Marty nie było nigdzie w pobliżu żeby o coś wypytać. Harry wskoczył do środka, patrząc w ziemie na wypadek gdyby gdzieś czaił się bazyliszek. Przejście do komnaty było jednak zawalone, Harry z trudem zdołał się przez nie przecisnąć, nie było więc mowy że bazyliszek był ogromny. W centralnym punkcie komnaty Tajemnic, w tym samym w którym Harry zabił bazyliszka, obok truchła wielkiego węża znajdował się drugi znacznie mniejszy wąż –Nagini - uświadomił sobie Harry. Wielki wąż rzucił się na niego, ale na szczęście Harry był szybszy wyciągnął miecz Gryffindora i w locie odciął Nagini głowę, podobnie jak wcześniej z diademu wydobył się czarny dym i krzyk.
–To było za prostę, coś mi się nie podoba- uświadomił sobie Harry i zaczął eksplorować Komnatę Tajemnic, nie znalazł jednak nic podejrzanego, spalił więc truchło Nagini jednym prostym „Incendio" i wyszedł z komnaty używając swojej formy animagicznej, tylko w mniejszej postaci. Przy wejściu/wyjściu z komnaty czekał jużAlbus Dumbledore, widząc że Harry wyleciał za pomocą swojej formy animagicznej, zrobił mu trochę miejsca i po chwili na miejscu czarnego smoka pojawił się Harry Potter „Problem z horcruxami rozwiązany" poinformował Dumbledore'a Harry „Tylko coś jest nie tak wszystko poszło w taki sposób jakbyśmy mieli zniszczyć Nagini" podzielił się swoimi obawami Harry. „Też właśnie mi się wydaję, że Voldemort coś szykuję, musimy być przygotowani" potwierdził obawy Harry'ego Dumbledore. Harry następnie oddał miecz Gryffindora i udał się w stronę swojego dormitorium „Jak zaraz nie wrócę, a pan ostrzegł całą szkołę to moi przyjaciele będą obawiali się najgorszego" poinformował dyrektora Harry „Rozumiem Harry, dobrejnocy" życzył mu Dumbledore „Dobrej nocy Profesorze" odpowiedział Harry i udał się w stronę pokoju wspólnego Gryfonów.
„HARRY JAMESIE POTTERZE!" dobiegł Harry'ego głos Hermiony gdy tylko wszedł do pokoju wspólnego
–I tyle ze spokojnego wieczora- pomyślał Harry po czym uspokoił Hermione i resztę mówiąc „Nic mi nie jest, mieliśmy z Dumbledore'm mały problem, ale już go rozwiązaliśmy".
„Jaki problem?" zapytał Ron, Harry rzucił wtedy zaklęcia nie pozwalające podsłuchać nikomu z zewnątrz i powiedział „Nagini weszła na teren Hogwartu i udała się do Komnaty Tajemnic, ani ja ani Dumbledore nie mamy pojęcia po co tam była, ale udało mi się ją zabić".
„Czyli wąż Dumbledore'a jest martwy?" upewniła się Ginny, Harry przytaknął ale jego wyraz twarzy był wciąż poważny „Coś nie tak Harry?" zapytałą Hermiona, ona zawsze była w stanie przeczytać go jak otwartą książkę „Coś mi się tu nie podoba Voldemort wiedział o osłonach wokół Hogwartu i wyglądało to tak jakby wysłał swojego węża na pewną śmierć, on coś planuję" wytłumaczył Harry.
„Będziemy gotowi Harry" zapewnił go Ron, a reszta przytaknęła mu, Harry uśmiechnął się do nich i powiedział „Cieszę się, że mam takich przyjaciół, potraficie pocieszyć człowieka". „Ale teraz przydałoby się pójść spać, jutro rano czeka nas bieganie" zauważyła Hermiona, Ron wraz z Ginny jęknęli a Neville zapytał „Co jest w bieganiu?" „Zobaczysz stary, zobaczysz" powiedział Ron z grobową miną sprawiając, że Neville przełknął głośno ślinę.
Jako, że właśnie zaczęły się dla niektórych wakacji życzę miłego wypoczynku, i lepszej pogody niż ta która jest teraz (15 stopni i deszcz pod koniec Czerwca to coś chyba nie tak). A teraz Cheeki Breeki
