Historia Hogwartu Bez Cenzury

Do rana sytuacja się pogorszyła. Chociaż Hermiona była zadowolona, że prawie wszystkie uczennice od czwartego roku wzwyż dołączyły do nowego WESZ, wkrótce zrozumiała, że praktycznie wszystkie całkowicie zapominają o głównym celu stowarzyszenia.

Wiele dziewcząt ścięło albo zaczarowało swoje włosy na nowy, chłopięcy styl. Inne podpinały je wysoko, tworząc iluzję męskiej fryzury. Większość z nich zakładała szerokie spodnie i bluzki, aby zakryć krągłe kształty. A na śniadaniu tego ranka Hermiona z przerażaniem odkryła, że wiele z nich biło się, pluło i rozmawiało głośno ze sobą o drużynach Quidditcha i statystykach.

Oczywiście nie tylko dziewczyny zachowywały się dziwnie. Hermiona zauważyła, że gdy tylko Harry zszedł na śniadanie, w sali rozbrzmiały podniecone szepty. Harry jeszcze nie dotarł do stołu, a już był otoczony zarówno chłopakami jak i dziewczynami, mającymi pożądliwy błysk w oczach. Hermiona musiała dziko machać swoją różdżką, grożąc przeklęciem każdemu, kto nie da Harry'emu zjeść śniadania w spokoju.

Harry też zauważył dziwne zachowanie uczniów. I chociaż Hermiona próbowała, w miarę upływu czasu groźby przestały być efektowne. Po prostu wcale nie mógł się od tego uwolnić.

Na początku Historii Magii Lavender Brown podeszła do niego i wyszeptała, raczej nalegająco, że z chęcią przyjmie to jak mężczyzna, jeśli Harry lubił w ten sposób. Zamurowany Harry mógł tylko gapić się na nią z otwartymi ustami, kiedy Hermiona wydawała obok niego odgłosy wymiotne.

Po lekcji Neville nerwowo zapytał, czy może ponieść Harry'emu książki na podwójne Eliksiry. Harry'emu udało się tylko wydusić, że da sobie radę, dzięki, ale dopiero gdy Hermiona dźgnęła go łokciem w żebra.

Kiedy Harry wszedł do klasy Eliksirów, w oczach Malfoya pojawił się pożądliwy błysk, jakby nie chciał niczego bardziej niż przyprzeć Harry'ego do stołu i porządnie się nim zająć. Chciał wstać i to zrobić, ale odkrył, że nie mógł się ruszyć z miejsca. Inni Ślizgoni też mieli głód w oczach, ale również zostali unieruchomieni. Hermiona uśmiechnęła się zadowolona, siadając i klepiąc różdżkę w kieszeni. Nie zostali uwolnieni póki Harry i Hermiona nie zniknęli z ich zasięgu po lekcji.

Podczas przerwy obiadowej, Harry był bardzo świadomy Colina siedzącego na drugim końcu stołu, patrzącego na niego i głaszczącego kusząco aparat na swojej szyi. Bliźniaczki Patil nie ukrywały faktu, że starają się być jak Fred i George, opowiadając sprośne kawały i wsypując pieprz do herbaty Neville'a. Dean nie za subtelnie podłożył mugolską kasetę magnetofonową na talerz Harry'ego, kiedy ten odwrócił się, aby napełnić swoją czarę.

Hermiona starała się utrzymać czary ochronne wokół Harry'ego, żeby mógł zjeść w spokoju, ale to nie zatrzymało spojrzeń, komentarzy i ofert. Ale przynajmniej mogła powstrzymać dotykanie, łapanie i obmacywanie.

Ponieważ był tak napastowany, Hermiona nie miała okazji z nim porozmawiać. Uważała, że może rozwiązanie problemu Rona będzie takie same dla problemu Harry'ego, ale za każdym razem, gdy otwierała usta, aby to zaproponować, widziała przerażenie w jego oczach i przez to nie była pewna, jak wytłumaczyć ten pomysł bez straszenia go bardziej.

Jakoś przetrwali obiad i kiedy wychodzili, Hermiona uświadomiła sobie, że mieli teraz osobne lekcje. Robiąc jedyną możliwą rzecz, szybko nałożyła na niego proste zaklęcie ochronne, zanim uśmiechnęła się i wyszeptała:

— Przykro mi.

Gdy spieszyła do klasy była tylko w połowie zadowolona z tego, co zrobiła, bo chociaż była pewna, że zaklęcie powstrzyma niechciane zaloty, to nie zareaguje wcale, jeśli Harry będzie ich chciał. Nie znała zaklęcia, które ochroniłoby Harry'ego przed nim samym.

Powoli Harry szedł na Wróżbiarstwo, zmuszając się do nie oglądania na grupkę siódmoklasistów gwiżdżących za nim. Przełknął, kiedy poczuł jak ich niskie, głębokie głosy wibrują w jego uszach i sprawiają, że skóra zaczyna mrowieć. O wiele łatwiej było się oprzeć, kiedy Hermiona była z nim.

Już w wieży Harry usiadł przy pustym stoliku i wiercił się z niewygody w ciepłym, wyperfumowanym pokoju. Wkrótce poczuł się ospale i dostał zawrotów głowy, więc kiedy Seamus klapnął na miejsce obok niego, Harry uśmiechnął się śpiąco, ale zapraszająco.

Seamus przywitał się prosto i siedział, gapiąc się na kruczowłosego chłopaka. Harry'emu zaczęło się robić gorąco, więc poluźnił krawat i rozpiął górny guzik koszuli. Seamus przysunął się bliżej i Harry zrobił to samo, nieświadomie.

Zerkając na Seamusa Harry zauważył, jak promienie słoneczne prześwietlające przez kryształy wiszące przy oknie rozświetlały włosy Irlandczyka z koloru piaskowego do prawie czerwonego. Harry również zauważył, że Seamus miał niemal tyle samo piegów, co Weasleyowie. Prawie tyle samo co bliźniacy, ale nie tyle, co Ron...

Pod stołem Seamus przesuwał dłoń po udzie Harry'ego, a wargi obu chłopaków były oddalone o siebie o oddech. Harry zauważył, że usta Seamusa były dość popękane i nie wyglądały na tak gładkie jak Rona...

Ron. Harry odskoczył, kiedy pomyślał o swoim najlepszym kumplu i jego nieobecności cały dzień. To Ron powinien obok niego siedzieć, mówić głupie kawały o kryształowych kulach i innych takich, nie Seamus. Harry nawet nie rzuciłprzeprosin, zanim wstał w takim pośpiechu, że przewrócił krzesło. Robiąc co w jego mocy, aby nie patrzeć na Seamusa, zebrał swoje rzeczy i pospieszył do odosobnionego kąta. Usiadł na pufie, zacisnął powieki i miał nadzieję, że nikt się do niego nie odezwie. Seamus już miał za nim podążyć, ale profesor Trelawney wyszła ze swojego kąta i rozpoczęła zajęcia.

Przez resztę lekcji Harry całkowicie skupił się na rozdziale, nad którym pracowali i unikał patrzenia na innych uczniów. Gdy zajęcia się skończyły, Harry wypadł z wieży i z prędkością Błyskawicy skierował się na następne. Na szczęście Obrona Przed Czarną Magią była ostania i Hermiona była tam z nim. Siedział blisko przy niej przez całe zajęcia.

Ponieważ lekcja składała się z czytania po cichu z Umbridge, uczniowie starali się dorzucić do Harry'ego miłosne i pożądliwe liściki. Hermiona, która przeczytała dany rozdział już dwa razy, była czujna i cały czas subtelnie machała różdżką za plecami, żeby wykryć latające kawałki pergaminu.

Po zakończonych zajęciach Hermiona wepchnęła Harry'ego do pokoju wspólnego przez dziurę za portretem i następnie zapieczętowała ją zaklęciem powstrzymującym kogokolwiek przed wejściem. Harry upadł na krzesło, chowając twarz w dłoniach. Hermiona przez moment stała pośrodku pokoju, starając się znaleźć najlepszy sposób poruszenia tematu, który musiała rozpocząć.

Okej, najpierw Ron. To było nie do zniesienia. W końcu byli najlepszymi kumplami. A przez tą całą sprawę z drugim zadaniem na czwartym roku każdy mógł pomyśleć, że jest między nimi coś więcej niż przyjaźń. Więc dobrze. Niech się dzieje, co ma się dziać, żeby historia była skompletowana. Ale oczywiście Ron musiał się guzdrać, więc Malfoy wkroczył do obrazka. Oczywiście Harry'emu było bardzo trudno nie poddać się drapieżnym sposobom Malfoya. A potem bliźniacy, rodzina Rona, wyglądający jak on ze swoimi czerwonymi włosami i piegami, i w ogóle, musieli wepchnąć swoje nosy gdzie nie powinni. Jako najwięksi psotnicy, potrafiący przekonać do wszystkiego, no i z pomocą ich eliksiru, Harry nie miał szans.

Ten eliksir. Podejrzewała, że miał spotęgować „ukryte" pragnienia Harry'ego, ale pewnie wzrósł przez niego też poziom feromonów Harry'ego, przez co wszyscy uczniowie oszaleli na jego punkcie. Jednak to nadal nie miało sensu. Hermiona złapała zapach feromonów od Harry'ego, ale nie działał on na nią tak, jak na innych. Coś innego musi być główną przyczyną tego, że większość Hogwartu chce się dobrać Harry'emu do tyłka. Albo może Harry coś w sobie ma, czego wszyscy wydają się chcieć...

Prawdopodobnie było (przynajmniej miała taką nadzieję) tylko jedno rozwiązanie. Które polegało na wróceniu do tego, co powiedziała na początku Ronowi. Gdy tylko Harry i Ron się zejdą, opowieść będzie mogła być kontynuowana i cały ten bałagan się skończy. Będą wtedy mogli wrócić do normy, gdzie Ron skrycie ją lubił, a ona go skrycie lubiła też, aż w końcu oboje się obudzili, a Harry ewentualnie zakocha się w Ginny i wszyscy przestaną szaleć.

Biorąc głęboki oddech podeszła do krzesła, na którym siedział Harry. Będzie potrzebowała nieco finezji...

— Harry, posłuchaj, mam coś... no... muszę... — Hermiona zagryzła wargę, nie będąc pewną, jak powiedzieć to delikatnie, żeby Harry zrozumiał, a nie pomyślał, że oszalała jak inni.

Jej nerwowa przerwa jednak wystraszyła Harry'ego. Wstał, prawie przewracając się o krzesło, kiedy się od niej odsuwał, a oczy miał szeroko otwarte. Nici z finezji.

— O jasny gwint, Hermiono! Ty też? — jęknął, przesuwając dłoń po włosach.

— Co? — Hermiona popatrzyła na niego w szoku, zanim ogarnęła się. — Och! Nie, Harry, to nie... — Wyciągnęła rękę, ale Harry odskoczył od niej.

— Co tu się do diabła dzieje? Dlaczego wszyscy mnie chcą? Każdy uczeń... — Głos Harry'ego urwał się na chwilę. — Wszyscy oprócz Rona. — Kopnął dywan. — Dlaczego Ron mnie nie chce?

— Harry, czekaj, myślę, że mogę wytłumaczyć... Zaraz. Co powiedziałeś? Chcesz, żeby Ron cię chciał?

— Tak! Ja... znaczy... nie... znaczy... och, kurde! — Harry zerwał się i pobiegł do dormitorium chłopaków, zostawiając ogłupiałą Hermionę za sobą.

Po paru chwilach Hermiona potrząsnęła głową i zdjęła zaklęcie z portretu. Właśnie miała wychodzić, żeby znaleźć bardzo upartego rudzielca, kiedy marudzący Ron wpakował się przez dziurę.

— Banda popapranych palantów, a co...

— Ronaldzie Weasley! Gdzie się podziewałeś cały dzień? — zapytała Hermiona.

— Udawałem, że jestem chory, jeśli to twój interes — powiedział zwyczajnie Ron. Ton głosu Hermiony na niego nie wpłynął.

— Cholera no, Ron! — Teraz miała jego uwagę. — To jest mój interes! Nie chcę zostać starą panną z dwunastoma gazylionami zwierzaków paskudzących moją chatkę! Więc musimy wyrwać się z tej historii! A jedynym sposobem, żeby to zrobić, to żebyś spiął się i poszedł dać Harry'emu najlepszy seks w jego życiu, zanim zostanie rozszarpany przez napalonych uczniów Hogwartu!

Obróciła się na pięcie i wyszła przez dziurę pod portretem. Przez chwilę Ron stał zamurowany, a potem upadł na krzesło przy ogniu, odrzucił głowę na oparcie i zacisnął powieki we frustracji i zmieszaniu.

EVERY1EVERY1EVERY1

Po ucieczce od Hermiony Harry zwolnił krok, kiedy wszedł do dormitorium. Miał zamiar rzucić się na łóżko, zasłonić zasłony i odciąć się od wszystkich, ale kiedy przechodził bok innych łóżek, łóżko Rona przykuło jego wzrok. Odkrył, że wpatruje się na rozwaloną pościel i rozrzucone poduszki i wyobraził sobie Rona zaplątanego w te koce, chrapiącego głośno w poduszkę.

Zanim Harry mógł się powstrzymać, wszedł na łóżko Rona, złapał poduszkę i schował w niej twarz, wąchając zapach przyjaciela. Obrócił się na plecy, nadal trzymając poduszkę przy twarzy, czując jak zapada się w zagłębienie, które ciało Rona wyrobiło w materacu przez ostatnie pięć lat.

Leżąc tak, pławiąc się w zapachu Rona i niemal czując jego obecność, Harry odkrył, że jego dłoń zaczęła się przesuwać na guzik od jego spodni. Otrząsając się z powoli budującej się w jego głowie fantazji, Harry szybko zeskoczył z łóżka.

Potrząsając głową przebrał się z szat szkolnych, zostawiając bose stopy. Kiedy kładł buty obok stolika między Rona i jego łóżkiem, zauważył pod drugą poduszką Rona wciśnięty Quidditch Przez Wieki. Gryząc wargę Harry poddał się pokusie i wyciągnął książkę, kładąc się z powrotem na łóżku Rona.

Mógł powstrzymać się przez robieniem niektórych rzeczy, ale po prostu musiał pławić się w zapachu Rona jeszcze trochę dłużej. Książka powinna go rozproszyć od dżinsów, których niby przypadkiem zapomniał zapiąć.