Od autorki : Haha no prolog był króciutki, ale taki miałam zamiar :) Teraz rozdziały są trochę dłuższe ale nigdy nie byłam dobra w przedłużaniu. Przy okazji brakowało mi w wieeeeluuu fan fiction takiej postaci jak Natalia w moim czy Hal z Szach mat czyli HGxSS bez cukru. :) Naprawdę się bardzo uśmiałam czytając to, może jakieś szczególnie śmieszne nie jest, ale ja się z tego śmiałam i też po większej części ze swojej miny jak to przeczytałam :) Tak więc : Minerwa jest przyjaciółką Severusa, pojawia się Natalia, która zna każdego xD uwaga jest "trochę" przeklinania.
Jeśli chcecie wiedzieć, a raczej muszę to powiedzieć to to, że prolog, ten rozdział i następny będą krótkie, jednak później będą już 3 razy takie, to jest tyko 2 rozdziałowe (bo prolog się nie liczy) wprowadzenie.

xxxxx

Odbywało się właśnie spotkanie Zakonu. Uczestniczyli w nim wszyscy członkowie zarówno wewnętrznego jak i zewnętrznego kręgu. Wewnętrzny krąg składał się takich osób jak Alastor Moody, Nimfadora Tonks, Remus Lupin, Severus Snape, Ona, Harry Potter, Ronald Weasley, George Weasley, Artur Weasly, Fred Weasley, Charlie Weasley, Bill Weasley, Ginerwa Weasley, Fleur Delacore, Luna Lovegood, Molly Weasley, Kingsley Shackelbolt, Draco Malfoy, Neville Longbottom, Filius Flitwick, Poppy Pomfrey, Hagrid no i oczywiście na czele Albus Dumbledore.

Reszta to krąg zewnętrzny. Osoby znajdujące się w nim to Seamus Finnigan, Justin Finch-Fletchey, Hanna Abbott, Cho Chang, Dean Thomas, Lavender Brown, Parvati i Padma Patil, Katie Bell, Alicja Spinnet, Angelina Johnson, Susan Bones, Ernie Macmillan, Anthony Goldstein, Michael Corner, Terry Boot i dużo innych, do tego dochodzą pracujący dla nich aurorzy i tego typu ludzie, którzy też byli bardzo ważni.

Wszystkie rozmowy ucichły gdy do sali wkroczył uśmiechnięty Dumbledore.

-Witajcie wszyscy.-powitał ich ciepłymi słowami.-Zacznijmy więc spotkanie Zakonu Feniksa. Potrzebujemy świeżej krwi.-Skrzywili się.-No, może to nie najlepsze określenie.-Uśmiechnął się dobrotliwie.-Może wyjaśnię wam na początku kto czym się zajmuje, z tych wyżej postawionych.-Na myśli miał siebie, Minerwe, Remusa, Pana i Panią Weasley, Tonks, Severusa, Kingsleya, Filiusa, Alastora, Poppy, Hagrida, Billa, Remusa, Charliego. To byli znani i cenni członkowie Zakonu, którzy byli im znani i przede wszystkim mogli być.- Ja jestem głową Zakonu, do mnie ma trafiać każda, nawet nieistotna w waszym mniemaniu informacja, od tego zależy życie ludzi muszę wiedzieć wszystko.-Pomimo tego, że o tym wiedzieli te słowa dały im do zrozumienia, zwłaszcza twa wzmianka o ludzkim życiu.- Minerwa sprawuje coś w rodzaju mojej prawej ręki, kiedy mnie nie ma każda informacja ma do niej trafiać, to samo tyczy się Severusa, który.. pomimo tego, że nienawidzę tego określenia, jest naszym szpiegiem. Naraża życie każdego dnia, po to aby zdobyć bezcenne dla nas informacje. Tak, informacje. Są one niezwykle cenne i potrzebne do wygrania tej wojny. Remus jest naszym łącznikiem z wilkołakami, podobnie jak Bill. Oni oboje starają się nawiązać z nimi jak najlepsze kontakty i przeciągnąć ich na naszą stronę, co dam nam przewagę. Sami dobrze wiecie, że wilkołaki są bardzo dobrymi wojownikami podczas pełni po zażyciu wywaru Tojadowego. Pani Weasley zapewnia lokum członkom Zakonu, oraz pożywienie. Pan Weasley, Tonks, Kingsley są naszymi oczami i uszami w ministerstwie. Filius zajmuje się uczniami, teleportacją i połączeniem siecią Fiu. Alastor ma za zadanie dobierać członków Zakonu na wszelakie akcje, rzadko zdarzy się, że zrobię to ja lub Severus, ale tylko i wyłącznie wtedy kiedy sytuacja jest poważna, jest on także odpowiedzialny za przesłuchania i wydobywanie informacji ze śmierciożerców. Poppy zajmuje się jak sami mogliście się domyślić uzdrawianiem członków Zakonu i pomocą medyczną. Hagrid jest łącznikiem z magicznymi stworzeniami, oraz zdobywaniem ingerencji potrzebnych Severusowi. No i Charlie, zajmuje się smokami, jest niezwykle pomocni.-Przez chwile Weasley'owie zdawali się pękać z dumy na co Severus parsknął.

Nie dane im było rozpocząć większe obrady bo ogromne drzwi zaczęły się powoli poruszać, jak na komendę wszyscy wyciągnęli różdżki w gotowości do ataku. Jednak nie nadchodził, czekali. Po chwili coś co przypominało człowieka wczołgało się do kwatery głównej opierając się pod ścianą. Mistrz Eliksirów kazał sygnałem nie opuszczać różdżek i być gotowym do ataku.

-Kim jesteś?!-Warknął Moody. Odpowiedziało mu kaszlnięcie, najwyraźniej krwią. Następnie ta, raczej, osoba westchnęła chwytając się za głowę, podpierając się o ścianę, oczywiście nadal nie wstawiając. Po kilku sekundach dojścia do siebie odpowiedziała bardzo słabym ale widocznie zirytowanym głosem, równocześnie padając na podłogę.

-Kurwa.. gdzie ja jestem..-Próba warknięcia ze strony, jak zauważyli po głosie, dziewczyny. Po chwili Alastor opuścił różdżkę podchodząc do niej.

-Parker?! Co ty tu robisz do jasnej cholery?-Po chwili różdżki opuścili kolejno Albus, Severus, Minerwa, Tonks, Kingsley, Państwo Weasley, Lupin. Reszta nadal była w gotowości. Ruchem dłoni dyrektor kazał im zrobić to samo. Kilka osób podeszło przyglądając się jej.

-O ja pierdole.. Snape.. umarłam i jestem w piekle?-Sarknęła wywołując nieśmiałe śmiechy, biorąc pod uwagę dziewczynę, która wyglądała na umierającą nie chcieli się zbytnio wychylać i rzucić się do pomocy, jednak to przerwał Dumbledore. Obracając głowę na bok jęknęła jeszcze bardziej.-Remus, Minerwa.. kto dalej, no no, żeście się zebrali.- Prychnęła przeciągle nastawiając sobie kości u lewej nogi, młodsi członkowie od razu się skrzywili na ten widok. Nikt z poza starszym wewnętrznym kręgu nie wiedział kim jest, jednak zanim Albus zdążył im wytłumaczyć musiał udzielić jej pomocy.- Dobra.. nie gapcie się.. na mnie.. wytłumaczę wam wszystko jak... będę zdolna mówić.. normalnie i siedzieć. A ty Snape nie rób tej swojej skwaszonej miny, która od 10 lat na mnie nie działa.-Syknęła, kolejna fala śmiechu słabo zamaskowana kaszlem.

-Parker.. skończ zrzędzić bo przysięgam, że cię czymś przeklnę ty pustogłowa idiotko.-Warknął Mistrz Eliksirów posyłając jej groźne spojrzenie nadal ją uleczając. Nie skończyło się na prostych zaklęciach leczniczych, gdyż było pełno połamanych kości w tylu różnych miejscach, że cudem był dalszy ruch. A obrażeń wewnętrznych tyle, że Albus nie wiedział jakim sposobem była w stanie mówić. Uzdrawianie trwało prawię godzinę, gdzie pozostali niewtajemniczeni zasypywali dyrektora tyloma pytaniami, że ledwo nadążał tłumacząc się, że dziewczyna sama im wszystko wytłumaczy. Zamknęli się dopiero wtedy kiedy Snape zagroził im bolesną śmierć i wieczne potępienie, z czego śmiała się Minerwa.-Dobra powiesz mi teraz czym cię potraktowano, bo oprócz podstawowych i zaawansowanych uniwersalnych zaklęć i eliksirów nie mogę zrobić nic więcej, pewnie rozpoznałaś wszystkie zaklęcia.-Prychnięcie.-Więc powiedz od razu co mam ci dać zamiast bawić się w robienie ze mnie idioty.-O tak, doskonale to pamiętał. Jednak młoda tylko uśmiechnęła się chytrze.

Zaczęła coś mamrotać. Nie usłyszeli nic więc przybliżyli się do dziewczyny, która wychrypiała.-Ognistej Whisky...