Sen
Między młotem a kowadłem… W porządku - wiem, że chyba przesadziłam, ale co więcej mogłam zrobić? Nigdy nie myślałam, że to zajdzie tak daleko, a już tym bardziej, że będę musiała zmusić go do dania mi odpowiedzi.I jeśli mam być szczera, boję się, bardzo się boję tej odpowiedzi.
W moim wieku bardzo łatwo jest się zakochać, ale nigdy jeszcze nie doświadczyłam czegoś takiego. W każdym razie nie wiem, dlaczego tak mnie zaskoczyło to, że on zdaje się być doskonały. Musiałabym być ślepą idiotką, gdybym tego nie zauważyła.
Na różdżkę Merlina! Już dłużej nie mogę się opierać, zwariuję przez to głupie czekanie!
Od dziecka mam problem, który doprowadza mnie do wielu drobnych wypadków – i to dosłownie. Jestem niezdarna, przez co niewielu ludzi traktuje mnie poważnie. Jednak teraz bardzo chciałabym być normalna, chciałabym móc iść po prostej powierzchni i nie potykać się o własne nogi. W porządku, proszę o wiele, ale może dzięki temu on szybciej odpowiedziałby „tak"? Do diabła! Dlaczego tak się ociąga? To tylko jedno przeklęte słowo!
W porządku, spokojnie, oddychaj głęboko, właśnie tak. Odpręż się, wszystko będzie dobrze.
Nie wiem nawet, dlaczego oszukuję samą siebie. Ale może lepiej będzie, jeśli to wytłumaczę.
Poznałam mężczyznę dojrzałego (niemożliwe, a jednak istnieją), inteligentnego, przystojnego, nieco poważnego, o wielkim sercu - mężczyznę doskonałego. Ma tylko jeden malutki, włochaty problem, chociaż to sprawia, że jest jeszcze bardziej pociągający i podniecający, a to pasuje do jego spokojnej, skrytej osobowości.
Kilka lat temu obiecałam sobie, że kolejny raz już się nie zakocham, ale kiedy go zobaczyłam, zakochanie było nieuniknione, a moja obietnica odeszła w niepamięć. Razem z nią odeszły bolesne wspomnienia mojej dawnej, pierwszej miłości. Bo miłość, poza szczęściem, przynosi także ból, ogromny ból. Teraz, kiedy o tym myślę, zauważam, że i tym razem nie jest inaczej. Za każdym razem, gdy widzę Remusa, czuję ból w sercu. Widocznie to jedyny sposób, w jaki potrafię kochać. Nie, to szaleństwo, bo jeśli powie „tak", będę najszczęśliwszą kobietą pod słońcem, nawet jeśli wiem, co może przynieść nam przyszłość.
Kiedy go poznałam, myślałam, że to wszystko jest tylko snem, a on nie jest niczym więcej, jak tylko wytworem mojej wyobraźni, księciem z bajki. Jednak dni mijały i zrozumiałam, że on jest prawdziwy, tak prawdziwy, że dopóki mogę go dotknąć, wiem, że nie pozwolę mu odejść.Musiał zauważyć, że istnieję i stało się to jasne, kiedy po raz pierwszy wypowiedział moje imię. Nie cierpię tego, bo nie lubię własnego imienia, ale w jego ustach zabrzmiało ono tak pięknie, że zamarłam wtedy na kilka sekund. Nieważne, że jest ode mnie starszy, że nie jest bogaty, nie ma znaczenia nawet to, że jest wilkołakiem, bo to jest właśnie to, co czyni go lepszym. Dzięki temu jest dojrzały i twardo stąpa po ziemi, jest skromny, ma czyste serce pełne pasji ukrytej za maską łagodności. Jak powiedziałam, zakochanie się w nim było nieuniknione.
Jeśli jednak jego odpowiedź brzmiałaby „nie", byłby to cios tak mocny, że nic ani nikt nie byłby w stanie wyciągnąć mnie z pustki, w której bym się pogrążyła. To właśnie mnie przeraża. Albo jeśli pewnego dnia znudzi się mną i zostanę ze złamanym sercem i odkrytymi uczuciami, kochając go aż do ostatniego oddechu. Teraz jednak kocham go tak bardzo, przy nim wszystko zdaje się być proste i nic nieznaczące.
Czekam na jego odpowiedź, nie mogąc spać ani jeść. To niecierpliwe oczekiwanie mnie zabija. Praca też z każdym dniem robi się coraz bardziej niebezpieczna. Nie mam nawet pewności, czy przeżyję do następnego dnia, ale ostatnio jedyne, co daje mi siły do walki o życie, to nadzieja, że będę mogła być z nim.
To, czego najbardziej pragnę, to żyć tak, jak o tym śnię. Chcę, by nagrodą za moją walkę, w której biorę udział zarówno jako auror i członek Zakonu, była spokojna przyszłość dla moich dzieci - dzieci, które chcę mieć z Remusem.
Jestem pewna, że jeśli mnie zaakceptuje, będziemy szczęśliwi, więc zrobię wszystko, co możliwe, żeby zobaczyć jego uśmiech. A jeśli jego odpowiedź będzie negatywna, pozwolę, by moje serce odeszło razem z nim, by się o niego troszczyć, i będę czekać na dzień, w którym mnie zechce. Natomiast pustkę, która zostanie w mojej piersi, wypełnię marzeniami. Marzeniami, że pewnego dnia będę śnić razem z nim o naszej przyszłości.
