Kiedy wchodzą do siedziby BAU, Hotch akurat dodaje coś nowego na tablicy. Zaskakujące jest to, że mijają zaledwie dwie godziny, a prawie nie ma już miejsca na notatki. Spencer siedzi tyłem do wejścia, ale odwraca się na dźwięk ich głosu.

- Możecie podać wstępny profil? – pyta chłopak.

Hotch wygląda na zaskoczonego, ale JJ kiwa twierdząco głową.

- Afaf wydaje się coś ukrywać, ale nie wyciągniemy z niej wszystkiego. Jest zbyt przerażona i spisała córkę na straty – mówi dziewczyna.

- Jak to zrobimy? – pyta Hotch.

Cruz wzrusza ramionami.

- Jak to robicie przeważnie? – odbija piłeczkę.

- Informacja do mediów. Blokada dróg, dworców i lotnisk – wylicza Hotch.

Cruz kiwa głową i patrzy na Emily.

- Dam znać kontaktowi z Interpolu – rzuca od razu kobieta.

Zbierają się w kilka minut później wraz z przybyłymi przedstawicielami posterunków w sali odpraw. Zdjęcie Wisal zostaje rozdane i Hotch robi krok w przód.

- Podejrzany ma pomiędzy od trzydziestu do czterdziestu lat. Jest na tyle sprytny, żeby dokonać porwania i nie zostać wykrytym. To osoba, którą znała rodzina, ponieważ dziewczynka nie bała się z nim wyjść – zaczyna Hotch.

- Jest dobrze wyszkolony. Zabił agenta CIA, ale nie obudził matki. To ewidentnie ostrzeżenie dla niej, że zawsze i wszędzie mogą ją dopaść – dorzuca swoje trzy grosze Derek.

- Uważamy, że jest biały, ale może mieć arabskie korzenie. Jesteśmy przekonani, że jeśli nie był muzułmaninem na pewno nie tak dawno zmienił wyznanie na islam – ciągnie dalej Rossi.

- Zmienił sposób wysławiania się. Mówiąc o krajach muzułmańskich zaczyna stosować eufemizmy, żeby zakryć prawdziwe emocje, ale wciąż wyczuwalna w jego głosie jest empatia, przyjaźń, jakby rozumiał co się tam dzieje i się z tym utożsamiał. Nie mówi tego otwarcie, ale system wartości, który został przyjęty przez agencję, nie jest już jego systemem. Możliwe, że czasami – nieświadomie - cytuje Koran – wtrąca Alex.

- Porwał trzylatkę i zabił agenta CIA, który ochraniał kobiety – przypomina JJ. – Jest szowinistą, który kpi z samej instytucji matki. Jego celem jest sprawić kobiecie ból. Wierzymy, że nie zamierza wykorzystać seksualnie trzylatki. Dziewczynka jest zbyt młoda. Spróbuje jednak wywieźć ją z kraju, aby sprawić ból kobiecie – dodaje.

Wracają do biura i Spencer odwraca tablice do góry nogami. Cruz ściąga żaluzje i teraz nie widzą już jak JJ rozmawia z mediami. Na ekranie pojawia się Garcia i uśmiecha się przyjaźnie.

- Cześć moje marzenie – wita się kobieta.

- Będziemy potrzebować akt agenta Ethana – mówi Spencer.

- Żadnych buziaczków dla mnie? – pyta Garcia, ale zanim chłopak zdąży odpowiedzieć na ekranie pojawia się zdjęcie stosunkowo przystojnego mężczyzny.

Ma mocno zarysowaną szczękę i podłużną twarz. Wąsko osadzone oczy, które nadają mu wygląd osoby niezbyt godnej zaufania.

- To jest agent, za którym wysłaliśmy list gończy. Jego zdjęcie zostało również dostarczone do Interpolu – mówi Cruz. – Potrzebujemy waszej pełnej współpracy, ponieważ nie mamy obiektywnego spojrzenia na tę sprawę – przyznaje agent.

- Czy wiecie gdzie ukrył dziewczynkę? – pyta wprost Hotch, ale Cruz przecząco kiwa głową. – Czy macie jakieś podejrzenia?

- Mam pewną nieścisłość – mówi ostrożnie Spencer.

- Nieścisłość? – pyta Rossi.

Chłopak rzuca mu spłoszone spojrzenie, a potem dociska mocniej notatki do siebie.

- Ethan miał możliwość porwania każdej z córek Afaf, ale wybrał najmłodszą. Zazwyczaj w takich wypadkach ojcowie starają się odzyskać wszystkie swoje dzieci, a matkę pozbawić życia. Lub sprowadzić wszystkie do jakiejś swojej kryjówki i dokonać tam zemsty – tłumaczy Reid. – Ethan musiał przejść przez sypialnię Nadii, aby dostać się do Wisal. Jeśli mam rację, profilowanie Ethana nie da nam odpowiedzi na pytanie, gdzie jest dziecko – mówi.

- Twierdzisz, że ten atak zaplanowano zewnętrznie i dziewczynka jest w drodze do jakiegoś z góry określonego punku przeznaczenia? – upewnia się Hotch.

Spencer krzywi się i kiwa powoli głową.

- Ethan nie jest kimś kto zaproponowałby porwanie dziecka, aby wkupić się w łaski organizacji. Jeśli to zrobił, oznaczałoby to, że częściowo przebywał pod naciskiem albo groźbą śmierci. Uczyliśmy naszych agentów, że mają pozostać przy życiu, a sprzątaniem zajmiemy się sami – wyjaśnia Spencer.

- Dlaczego zatem Wisal? – pyta Emily. – Prócz tego, że Haddad nigdy nie widział jej na oczy…

- Może nie wytworzył więzi? – rzuca JJ.

- To jest właśnie coś dziwnego czego nie rozumiem – mówi Spencer. – To nie układa się w całość. Nad większymi dziećmi łatwiej zapanować – dodaje.

- Nie krzycz albo skrzywdzę mamusię – JJ poddaje przykład.

- To też się nie zgadza. Samah i Nadia bardzo ciężko przeżyły rozstanie z ojcem. Ethan zwabiłby je choćby obietnicą spotkania z nim. Dlatego w żadnym z domów nigdy nie zainstalowaliśmy telefonu. Istniało zagrożenie, że kiedyś będą chciały się z nim skontaktować – wyjaśnia Emily.

Spencer przebiega tekst wzrokiem, chociaż Derek ma dziwne wrażenie, że nie robi tego pierwszy raz.

- Może chodzi właśnie o to, że Haddad chce poznać najmłodszą córkę? – wtrąca Alex. – Nie ma synów, więc córki muszą mieć dla niego sporą wartość.

- Nie widziałaś jej twarzy, jej zachowania – nie zgadza się JJ. – Kobieta jest przekonana, że jej córka już nie żyje. Albo umrze w bardzo niedługim czasie. Ona się z tym prawie pogodziła, gdy rozmawialiśmy z nią ze Spencerem.

- I nie chce powiedzieć nic więcej. Nigdy nie mówiła o Wisal, ale sądziliśmy, że to przez względy bezpieczeństwa. Nie powiedziała mężowi o kolejnym dziecku. Możliwe, że wiedziała, że to córka – stwierdza Reid.

- Jak mogła wiedzieć bez USG? – pyta Derek.

- Kobiety jeszcze w czasach starożytnych wiedziały takie rzeczy. W Egipcie oblewano zboże moczem kobiety i jeśli wyrosło, oznaczało to, że jest ona w ciąży. Oczywiście brzmi to teraz jak zabobon, ale odkryto nie tak dawno, że hormony, które są zawarte w urynie… - mówi Spencer.

- Stop, śliczny chłopcze. Czy to do czegoś prowadzi? – przerywa mu Derek jak zawsze.

Spencer nie wydaje się wytrącony z rytmu, ale uśmiecha się przepraszająco. Hotch przygląda im się z boku i marszczy brwi.

- Afaf mogła dojść do przekonania, że plemniki jej męża noszące chromosom igrek są uszkodzone. W takim bądź razie nigdy nie udałoby im się spłodzić syna. Bez syna Haddad nie miałby zastępcy i powodu do dumy. Mógłby wziąć kolejną żonę, a Afaf oddalić od siebie i dzieci. Nawet zabić – tłumaczy Reid. – Plemniki z chromosomem igrek są szybsze od tych przenoszących iks. Zatem, jeśli uprawiali seks w okresie owulacji, a to Afaf musiała wiedzieć i wciąż nie zaszła w ciążę z dzieckiem płci męskiej, wniosek nasuwał się sam. To wyjaśnia dlaczego zmieniła zdanie i zgodziła się na dostarczenie nam informacji. Kara mogła być zbyt wielka – dodaje.

- Czasami mnie przerażasz – mówi Garcia i Derek w pełni się zgadza.

- To jest w każdym podręczniku do biologii – broni się Spencer.

Emily przewraca oczami.

- Co nam to daje? – pyta Rossi.

- To wciąż nie wyjaśnia dlaczego porwano Wisal. Nawet w tej chwili dla Haddada największą wartość ma Nadia, najstarsza córka – rzuca chłopak. – To ta nieścisłość. Porwanie jedynej, której Haddad nie widział na oczy nie ma sensu… - ciągnie i urywa w pół zdania.

Derek nie jest pewien co dzieje się w tej chwili, bo Spencer stoi na środku biura z otwartymi ustami, a jedyne co się rusza to jego gałki oczne. Jakby czytał, ale nie ma przed sobą książki. Podnosi dłoń do góry, jakby chciał coś złapać i zawisa w ten sposób.

- To jakaś zapaść? – pyta Rossi.

Cruz nie odpowiada.

- Cholera – mówi w końcu Spencer i to jest najbliższe przekleństwu słowo, jakie chłopak wyrzucił z siebie w towarzystwie Dereka bez seksualnego kontekstu.
Spencer zdejmuje z tablicy zdjęcie Wisal i patrzy na nie z szeroko otwartymi oczami.

- Odwołaj Sandersa z Libii – rzuca do Cruza.

- Co? – pyta agent.

- Odwołaj Sandersa z Libii – powtarza z naciskiem Spencer.

- Nie masz dostępu do takich informacji, skąd… - zaczyna Cruz, ale sięga po telefon z wahaniem.

Spencer ściąga krawat i wiesza go na oparciu krzesła. Obraca tablicę, a gdy orientuje się, że druga strona też jest zapisana, zaczyna zrzucać wszystko na ziemię.

- Doktorze Reid? – pyta Alex ostrożnie.

Spencer jednak ją ignoruje.

- Reid – wtrąca Emily.

- Wisal nie jest córką Haddada. Wisal nie jest córką Haddada – powtarza chłopak. – Ile libijskich dzieci ma zielone oczy i taki nos? – pyta retorycznie, rzucając im zdjęcie na stół. – Zamierzają ją zabić, żeby ukarać Afaf za niewierność albo wykorzystać przeciwko faktycznemu ojcu dziecka – dodaje.

Cruz zamiera ze słuchawką w dłoni, lekko ogłuszony. Derek całkowicie go rozumie. Konsekwencje tego wszystkiego zdają się ich w tej chwili przerastać.

- Jakie są szanse, że się mylisz? – pyta Hotch.

Wszystko nagle klika, ale wątpliwości wciąż pozostają.

Spencer obraca się i chowa twarz w dłoniach.

- Wisal oznacza 'komunię w miłości', 'ofiarę w miłości'. Mogę mylić się co do ojca, ale wątpię – zaczyna Spencer. – Zakładamy, że terroryści to psychopaci, którzy torturują swoje rodziny. Jednak jak pokazuje przykład Hitlera, to że ktoś jest brutalny i chce masowej zagłady nie oznacza, że musi być koniecznie złym kochankiem, mężem, ojcem. Afaf nie chciała zdradzić męża, bo był dobrym ojcem dla ich dzieci i dobrym mężem dla niej – ciągnie dalej Spencer. – Nie była bita jak inne żony, a jej mąż nie miał haremu. Nasi agenci podsyłali jej jednak informacje o tym, co robią pieniądze jej męża. Ilu ludzi ginie przez to, że on daje schronienie i poparcie terrorystom. To musiało jakoś na nią wpłynąć. Haddad w tym czasie zrobił się nerwowy – kontynuuje Spencer. – Myśleliśmy, że podejrzewał aktywność naszych agentów, ale powód mógł być prozaiczny. Może nie uprawiali seksu? Afaf mogła czuć do niego wstręt, nie ufać mu tak bardzo jak na początku ich małżeństwa – tłumaczy chłopak.

- A potem spotkała agenta, który zdobył jej zaufanie – wtrąca Emily.

- Zachodzi w ciążę i wie, że jej mąż potrafi liczyć. W panice ucieka z kraju – kończy JJ.

- Haddad nigdy nie widział Wisal, ale jeśli usłyszał o niej, dodał dwa do dwóch – podejmuje Spencer.

- Teoria o tym, że nie sypiał z żoną jest mocno naciągana – stwierdza Cruz.

Spencer potrząsa tak mocno głową, że wszystkie kosmyki wypadają mu zza uszu.

- Jeśli gwałciłby ją i bił, skorzystałaby z naszej oferty, gdy została przedstawiona jej po raz pierwszy. Ale nie robił tego. Był dobrym mężem, więc nie zrobił tego też, gdy go odrzucała. A skoro jednak zaszła w ciąże wniosek musiał być jeden – mówi Spencer.

- Zdrada – rzuca Hotch i ewidentnie jest pod wrażeniem.

- Jest nasz. Jeśli chcecie swojego geniusza, złóżcie zapotrzebowanie – żartuje Cruz, ale w jego głosie jest coś ostrzegawczego.

Derek jest pewien, że Spencer nie słyszał nawet tej uwagi, bo jest pochłonięty już tablicą. Nanosi kolejne uwagi, mrucząc pod nosem.

Telefon Cruza odzywa się i mężczyzna odbiera. Nie mówi nic, ale zmarszczka między jego brwiami pogłębia się.

- Zdjęliśmy Sandersa tuż przed tym jak zaatakowano targ, na którym prowadził obserwację – informuje wszystkich agent.

Spencer nie wydaje się zdziwiony. Nie odwraca się nawet, a Rossi uśmiecha się krzywo.

- Jeśli nie uda nam się znaleźć dziewczynki, ona i Ethan są straceni – mówi Spencer cicho. – Wisal jest tylko dowodem zdrady żony dla Haddada i ma zostać zlikwidowana. Możliwe, że Haddad chce zrobić to sam. Wysłać nagranie Afaf jako wiadomość; wiem co zrobiłaś i kara dosięgnie cię wszędzie. Wykorzystaliby ją początkowo jako kartę przetargową z Sandersem i stracili, gdy dostaliby informacje, ale tak czy siak spotkałaby ją śmierć. Jeśli nie przedostaną się przez granicę, Ethan będzie zmuszony zrobić to sam. I nie zrobi tego – stwierdza z pewnością w głosie Spencer.

- Myślałem, że profilowanie Ethana na nic nam się nie przyda – wtrąca Alex.

- Nie, jeśli chodzi o miejsce pobytu porwanej. Tak, jeśli chodzi o szansę przetrwania ich obojga – informuje Emily.

- Czy jest szansa, że Ethan skontaktuje się z nami? – pyta JJ.

- Na pewno jest obserwowany albo wręcz towarzyszy mu opiekun. Próba nawiązania kontaktu mogłaby się skończyć fatalnie – oznajmia im Cruz. – Myślisz, że Sanders wie, że Wisal to jego córka? – pyta agent.

Spencer marszczy brwi i wkłada kciuk do ust.

- Chcesz napuścić agenta na agenta – stwierdza Reid i nie wydaje się zaskoczony. – To będzie nie do przewidzenia – dodaje.

- Jeśli my nie wiemy, gdzie oni są to jak Sanders miałby… - wtrąca Emily.

- Cruz chce przeniesienia wszystkiego na nasze podwórko – wyjaśnia Derek. – Sprowadzenie Sandersa do Waszyngtonu dałoby nam przewagę.

- Sanders nie może zostać w Libii – zauważa Spencer głucho.
Cruz marszczy brwi. Jego decyzja wydaje się w tym wypadku wiążąca.

- Dalej nie wiem skąd wiedziałeś, że Sanders wrócił do Libii – mówi Cruz. – Jeśli mamy nieszczelność muszę o tym wiedzieć.

Spencer bierze głębszy wdech.

- Jest jedynym agentem, który brał udział w akcjach tego typu i miał kontakt z Afaf, który pozwalałby na stosunki intymne. To była dedukcja wsteczna. Wisal Ethan mógł porwać kiedykolwiek, ale zrobił to teraz, ponieważ Sanders wrócił do Libii – tłumaczy Reid.

Wydaje się nagle zmęczony i Derek zastanawia się ile mają jeszcze czasu na odnalezienie dziewczynki. W przypadku porwań każda chwila się liczy, ale ta sprawa różni się tak bardzo od tych, które przeważnie prowadzą, że nie potrafi nawet orientacyjnie ustalić w jak wielkiej dupie są.

- Czyli twierdzisz, że Ethan nie skrzywdzi dziecka, aż nie zostanie mu to bezpośrednio rozkazane – upewnia się Derek.

- Ethan nie skrzywdzi Wisal nawet mimo lufy przy swojej skroni. Jego profil zakładał, że jest jednym z agentów wysokiego ryzyka, który po wypadkach z jedenastego września miał pewne wątpliwości co do działania agencji i rządu – tłumaczy Cruz. – Jego prawdziwa biografia jest jednak z goła inna. Jedenastego września stracił córkę oraz żonę. Były pasażerkami samolotu numer dwa. Odebrał telefon od żony tuż przed i pożegnał się z nimi w ostatniej chwili – wyjaśnia Cruz.

Derek nie wie czy czuć ulgę. Z jednej strony to oznacza dobrze dla Wisal, ale z drugiej nie chce znaleźć dwóch trupów zamiast jednego.

- I co teraz? – pyta Alex.

Agenci CIA wydają się nie mieć więcej pomysłów, a Hotch naciska kciukami na skronie jak zawsze, gdy intensywnie myśli.

- Chyba czas, żebyś zadzwonił do swojej tajemniczej dziewczyny, która strzela pomysłami jak z kapelusza – próbuje żartować Rossi.

Derek przygryza usta, gdy widzi minę Spencera.