Drogi Sherlocku

Myślę, że Greg dał sobie ze mną spokój. Wciąż pozostajemy w kontakcie, ale po mojej trzeciej sprawie bez sukcesu powiedział, że nie będzie mnie już niepokoił, i że byłem „Nie Sherlockiem Holmesem". Wiedziałem to już wcześniej, więc zapewniłem go, że wszystko jest w porządku. Ale teraz czuję coś w rodzaju tęsknoty, bo to była jedyna rzecz, która mogła mnie zbliżyć do życia, jakie miałem z tobą.

Każdego dnia coraz lepiej rozumiem, jak się czułeś bez żadnej pracy. Nuda jest przerażająca. Czasem chciałbym móc wrócić do armii, znowu służyć, po prostu żeby uciec z tego piekła, w którym żyję. Już nie lubię życia. To trochę bez uroku, kiedy nie biegniesz przez życie albo nie ścigasz mężczyzny, który sprawiał, że każdy dzień był konkretny, nie, Sherlocku, nie zamierzam się zabić, więc nie martw się o mnie. Nie zrobiłbym tego ludziom, których zostawiłbym za sobą.

Czasem miewam przebłyski wspomnień, o tobie, o nas. To boli tak bardzo, że nie mogę się ruszyć przez następnych kilka minut. W myślach słyszę twój głos i widzę twoją twarz, i to przypomina mi, jak absolutnie szczęśliwy byłem i jak uwielbiam przebywać blisko ciebie. Brałem cię za coś oczywistego, Sherlocku, i czasem nawet się oburzałem. Ale jakże bym mógł, kiedy patrzę wstecz i widzę, jak cudownie było być twoim przyjacielem.

Wciąż jestem wściekły. Wciąż bardzo wściekły, ale głównie dlatego, że nie dałeś mi żadnej wersji prawdy. Wiem, że mnie okłamałeś, wtedy, przez telefon. I te kłamstwa były ostatnią rzeczą, którą od ciebie usłyszałem. Dlaczego nie mogłeś przynajmniej powiedzieć mi czegoś, co by miało jakieś znaczenie? Dlaczego kłamałeś, dlaczego próbowałeś mnie przekonać, że nie jesteś człowiekiem, jakiego znałem? Dlaczego to zrobiłeś, Sherlocku? Dlaczego mi to zrobiłeś?

„Żegnaj, John". To były twoje ostatnie słowa. I nigdy ich nie zapomnę. Będę je w sobie nosić aż do dnia, w którym umrę, bo byłeś, i jesteś, moim najlepszym przyjacielem. I nigdy nie przestanę w ciebie wierzyć.

Twój John.