Drogi Sherlocku
Przyjąłem tę pracę w szpitalu, więc teraz pracuję w poniedziałki, wtorki, środy i niedziele, od 9 do 18, i nocki w piątki. Zacząłem w poniedziałek i powiem Ci teraz, że to najlepsza decyzja, jaką mogłem podjąć. Czuć się potrzebnym to wspaniałe uczucie, a pomaganie ludziom zawsze było dla mnie priorytetem. Po tym, jak zostałem sam, bez Ciebie do pomocy, szpital jest jak najbardziej pożądanym czynnikiem w moim życiu.
Pamiętam, jak mówiłeś, że troszczenie się o ludzi im nie pomoże, ale, jako doktor a nie detektyw, nie mogę pomóc, a tylko troszczyć się o tych, którymi się zajmuję. Jeśli się o nich naprawdę nie troszczysz, nie możesz im pomóc, gdybyś zignorował to, jak się czują, nie pomógłbyś im wyzdrowieć. Ale rozumiem, dlaczego nie raczyłeś zatroszczyć się o ludzi zamieszanych w jakąkolwiek z Twoich spraw.
A jednak miałeś kilku ludzi, o których się troszczyłeś. Pani Hudson, Greg, ja, może nawet Molly, w pewnym stopniu. I wiem, że nawet jeśli określałeś Mycrofta terminem „acrywróg", dbałeś o niego także, nie próbuj mi wmówić, że nie.
I oto ludzie, których zostawiłeś w żałobie. I wciąż Cię opłakujemy, a niektórzy z nas wciąż nie są w stanie uwierzyć, że nie żyjesz. Byłeś zbyt mądry, zbyt silny, żeby kiedykolwiek się zabić. Albo tylko tak myśleliśmy. To po prostu zbyt trudne do pojęcia, i tak bolesne, kiedy się o tym myśli.
Wkrótce napiszę znowu. Za tydzień, jak zawsze.
Twój John.
