Siedzę przy stole i patrzę na Weronikę jedzącą bez pośpiechu śniadanie. Nie przybrała jeszcze swojego codziennego ludzkiego wyglądu dzięki czemu mogę kolejny raz przyjrzeć się jej błyszczącym oczom, które odziedziczyła po swoim ojcu oraz jej długim włosom o odcieni czystej platyny. Moja córka szybko wyłapuje mój wzrok i podni swoje oczy znad miski płatków śniadaniowych.
„Coś nie tak, mamo?" pyta mnie patrząc mi w oczy.
„Tak się zastanawiam czy masz już partnera na studniówkę..." odpowiadam jej nie odrywając od niej wzroku.
Widzę niemal niewidoczną reakcję w jej oczach. Kogoś kto jej nie zna, mogłaby w tym momencie oszukać ale ja doskonale wiem, że poruszyłam dość wrażliwy dla niej temat.
„Nie potrzebuję partnera na studniówkę." odpowiada mi spokojnie nawet się nie poruszając.
„Będziesz sama tańczyć?" pytam ją nie dając się jej zbić z tropu.
„A to coś złego?" Weronika wciąż odpowiada mi spokojnie.
„Nie ale z tego co zauważyłam to raczej nie narzekasz na brak zaproszeń ze strony chłopców."
Moja córka przez chwilę patrzy na mnie w milczeniu po czym zaczyna dalej konsumować płatki.
„To prawda." odpowiada mi obojętnym głosem odkładając łyżkę do pustej miski.
„To w czym jest problem?" pytam ją udając, że nie zauważyłam jej opóźnionej odpowiedzi.
„W niczym." odpowiada mi wstając od stołu i podchodząc do zlewu.
Dziewczyna w ciszy myje naczynie, po czym przechodzi do przedpokoju i staje przed dużym lustrem. W ciszy ze swojego miejsca patrzę jak moja córka zmienia kolor swoich włosów na odcień słomy oraz jak jej błyszczące oczy ustępują miejsca jasno-niebieskim tęczówkom.
„Chodzi o tatę?" pytam ją kontynuując dalej temat.
„Dlaczego miałoby o niego chodzić?" pyta mnie Weronika patrząc na mnie w odbiciu lustra przy czesaniu włosów.
„Adam, nie całe cztery lata temu..." przypominam jej delikatnie.
„O rany, nawet mi nie przypominaj..." odpowiada mi Weronika z grymasem.
„Wiesz, że tata Cię kocha, prawda?"
„Wiem i wiem też, że jest Jeźdźcem Apokalipsy i to na dodatek Wojną." Weronika odwraca się od lustra i spogląda na mnie „I wiem, że chce dla mnie jak najlepiej. Po prostu... Przyprowadzenie do domu jakiegokolwiek chłopaka jest jak rzucenie mu wyzwania i wolałabym tego uniknąć."
„Mogę z nim porozmawiać na ten temat..." proponuję jej wstając od stołu i podchodząc do niej „Wtedy go zaskoczyłaś a teraz mamy czas, żeby go przygotować."
„Naprawdę uważasz, że zdołasz przygotować tatę?" Weronika mnie pyta z lekkim wahaniem obserwując mnie uważnie.
„Tak." odpowiadam jej pewnie chociaż już wiem, że nie będzie to łatwe zadanie.
„Dobrze, mamo. Zrobimy więc tak, że przyprowadzę swojego potencjalnego partnera na studniówkę tutaj do domu za kilka dni. Jeśli tata go nie wystraszy swoją osobą to pójdę z tym chłopakiem na studniówkę. Ale jak tata go przestraszy to daruję sobie męskie towarzystwo, ok?"
„Ok." odpowiadam jej patrząc w oczy.
Weronika uśmiecha się do mnie i kontynuuje szykowanie się do szkoły. Gdy już jest gotowa krótko całuje mnie w policzek i wychodzi z domu. Ja natomiast biorę się za myślenie w jaki sposób przygotować Wojnę na spotkanie z partnerem Weroniki.
Wojna wraca ze swojej misji dopiero po dwóch dniach od mojej rozmowy z naszą córką. W domu akurat przebywam tylko ja ponieważ Weronika jest w szkole.
„Cześć Piękna." mówi Wojna wchodząc do naszej sypialni.
„Hej Jeźdźcu." odpowiadam mu uśmiechając się do niego, podchodząc i zanurzając się w jego wargach „Jak tam misja?" pytam go gdy odrywam od niego usta.
„Dobrze." odpowiada mi krótko Wojna „Weronika w szkole?"
„Tak. Możemy o czymś porozmawiać?"
„Jasne." Wojna ściąga z siebie zbroję i zakłada luźniejsze ubrania „Czy coś się stało?"
„Nie ale mam coś ważnego do obgadania z Tobą." odpowiadam mu siadając na łóżku i przyglądając mu się.
„A więc słucham Cię." Wojna siada na łóżku obok mnie i patrzy mi w oczy.
„Weronika chce do domu przyprowadzić chłopaka." mówię do niego.
„To coś poważnego?"
„Raczej nie. To ma być jej partner na studniówkę."
„No tak, studniówka coraz bliżej. Znasz tego chłopaka?"
„Nie i dlatego Weronika chce go wcześniej przyprowadzić tutaj, żebyśmy go poznali."
„W porządku. Tylko nie wiem w czym jest problem..."
„Nie wiem jak mam Ci to delikatnie wyjaśnić..."
„Aga, bezpośrednio a nie delikatnie."
„Weronika obawia się powtórki tego co było ostatnio."
„Ostatnio? Masz na myśli tego chłopca w naszej kuchni?"
„Tak, mam na myśli Adama."
„Nie był wart naszej córki skoro tak uciekł jak tylko mnie zobaczył."
„Miałeś wtedy w ręku zakrwawiony Pożeracz Chaosu. Jak Ty byś zareagował na jego miejscu?"
„Na pewno bym nie uciekł."
„I tak mieliśmy szczęście, że nie zrobiła się z tego większa afera."
„Zadbałem o to."
„Zadbałeś? Niby jak?"
Wojna jednak mi nie odpowiada tylko wzrusza ramionami co ja uznaję za kolejną tajemnicę Nefilim. Patrzę na niego w milczeniu do momentu aż Wojna nie przysuwa się do mnie i nie zaczyna mnie całować.
„Wojna, mieliśmy porozmawiać..." protestuję lekko się od niego odsuwając.
„Przecież nic nie mówisz." odpowiada mi i kontynuuje swoje pocałunki.
„Kochanie, proszę Cię..." odsuwam go lekko od siebie.
„W porządku." Jeździec głośno wzdycha „Tym razem zostawię Pożeracza Chaosu w szafie, pasuje?"
„Obiecaj mi, że kimkolwiek by się nie okazał to będziesz dla niego miły."
„Skoro to Ciebie i Weronikę uszczęśliwi to obiecuję, że będę dla niego miły a przynajmniej się postaram."
„Dziękuję." odpowiadam mu z uśmiechem.
„Czy teraz mogę dalej Cię całować?"
Parskam śmiechem i po chwili sama przysuwam się do niego i zaczynamy się całować.
-.-
Weronika uzgadnia z nami spotkanie z jej potencjalnym partnerem na studniówkę na weekend. Dokładniej rzecz ujmując to ze mną uzgadnia ale Wojna nie ma nic przeciwko w byciu pominiętym jeśli chodzi o taką kwestię. Gdy nadchodzi umówiony dzień, przypominam Wojnie kolejny raz o jego obietnicy. Jeździec potwierdza mi ruchem głowy swoją pamięć i przegląda się w lustrze. Pomimo tylu lat bycia ze sobą i mieszkania z nim na ziemi, on wciąż nie przyzwyczaił się do oficjalnego wyglądu czyli koszuli i jeansów. Ja jednak chcę by kolega naszej córki czuł się jak najbardziej swobodnie w naszej obecności a zwłaszcza w obecności mojego męża.
„Ona ma iść z nim tylko na studniówkę." protestuje Wojna gdy kolejny raz poprawiam mu kołnierzyk koszuli „Nie wychodzi za niego za mąż."
„A co, jeśli to ten jedyny i za kilka lat wyjdzie za niego za mąż?" pytam go całkowicie nie zniechęcona „Nie chcę by zapamiętał nas jako sztywniaków."
„Za bardzo się takimi rzeczami przejmujesz." Wojna obraca się w moją stronę, obejmuje mnie delikatnie w talii i całuje w usta.
Na nasz pocałunek wchodzi Weronika. Chrząka znacząco na co my odsuwamy się od siebie szybko jak nastolatkowie przyłapani przez rodziców.
„Doceniam te wasze czułości, naprawdę..." zaczyna Weronika „Ale czy moglibyście się powstrzymać dopóki Sławek nie pójdzie sobie?"
„Przecież jeszcze go nie ma." zauważa Wojna.
„Ale przyjdzie lada moment."
Dopiero teraz zauważam, że Weronika ubrała jasno-niebieską sukienkę w drobne kwiatki, w której wygląda wprost uroczo. Widzę, że i Wojna zauważył jej ubiór i co gorsza zwrócił uwagę na długość spódnicy. Już otwiera usta by coś powiedzieć kiedy wchodzę mu w słowo:
„Ślicznie wyglądasz, prawda kochanie?"
Wojna zamyka usta i patrzy na mnie wzrokiem, który mówi mi, że wie co robię. Bierze jednak głęboki oddech i normalnie odpowiada:
„Prawda."
Weronika tylko zdążyła się uśmiechnąć gdy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Widzę, że Weronika rzuca na siebie jeszcze raz spojrzenie w lustrze i podchodzi do drzwi. Po chwili do naszego domu wchodzi wysoki, dwudziestoletni chłopak. Jest ubrany w koszulę, ciemne spodnie i ma na sobie marynarkę. Ma krótkie ciemne włosy oraz piwne oczy. W ręku trzyma bukiet kwiatów i uśmiecha się trochę niepewnie.
„Dzień dobry." wita się z nami serdecznie chociaż słyszę, że jego głos lekko drży.
Rzucam szybko okiem na Wojnę i widzę po jego spojrzeniu, że i on wyłapał drżenie w głosie chłopaka.
„Dzień dobry." odpowiadam mu z uśmiechem i szturcham łokciem lekko Wojnę.
„Dzień dobry." dodaje Wojna i pokazuje coś co pewnie miało być uśmiechem ale nie bardzo mu wyszło.
„To dla Pani, Pani Narska." chłopak podaje mi kwiaty „Sławek jestem." wyciąga dłoń do Wojny „Miło mi Państwa poznać."
Wojna ostrożnie podaje mu swoją dłoń i ściska ją uprzejmie. Kątem oka widzę, że Weronika odetchnęła z ulgą. Zapraszam wszystkich do salonu i razem z Weroniką zaczynam podawać kawę i ciasto. Tak jak się spodziewałam zapadła cisza jak tylko zostawiliśmy mężczyzn samych. Każę Weronice szybko wrócić do salonu i podjąć rozmowę. Dziewczyna posłusznie mnie słucha i po chwili słyszę jak Weronika próbuje skleić tematy do rozmów. Gdy przynoszę wszystko do salonu i siadam obok Wojny kolejny raz przy stole zapada cisza. Weronika rzuca mi błagalne spojrzenie więc próbuję teraz ja podjąć rozmowę.
„Chodzicie razem do jednej klasy?" pytam młodych.
„Nie ale uczęszczamy razem na dodatkowe zajęcia artystyczne." odpowiada Sławek.
„Czym się zajmujesz na tych zajęciach?" pytam serdecznie.
„Prawdę mówiąc to nie mam żadnego talentu artystycznego do pokazania. Pomagam tam przy robieniu scen, dekoracji i innych takich rzeczy."
„Jest uzdolniony plastycznie ale nie lubi tym się chwalić." dodaje Weronika z uśmiechem.
„A tam od razu uzdolniony." odpowiada Sławek „Parę tam kresek mi dobrze wychodzi i tyle. Weronika za to ma prawdziwy talent. Za każdym razem jak ją widzę na scenie to aż nie potrafię wyjść ze zdumienia."
Sławek kieruje wzrok na naszą córkę a ja zauważam, że Wojna przewraca oczami. Kopię go lekko pod stołem w łydkę i sprawiam, że momentalnie kieruje pytający wzrok na mnie. Ja jednak kiwam do niego zachęcająco głową by włączył się rozmowę.
„A więc..." zaczyna delikatnie Wojna „Czy możesz mi zapewnić, że moja córka z Tobą będzie bezpieczna na studniówce?"
Sławek kieruje na niego swój wzrok a ja po minie Weroniki widzę, że nie takiego pytania się spodziewała. Chłopak jednak nie daje się zbić z tropu i lekko się uśmiechając odpowiada:
„Nie wiem w jaki sposób mógłbym zapewnić Panu stu procentową pewność, że Weronika będzie ze mną bezpieczna dlatego też proszę o zaufanie w tej kwestii. Nie pozwolę nikomu ją skrzywdzić."
Wojna już otwiera usta by to skomentować ale ja wiem, że zaufaniem chłopak go kompletnie nie przekonał dlatego też odzywam się zanim mój ukochany wydobywa z siebie jakikolwiek dźwięk.
„Skoro Weronika Ci ufa to myślę, że i my możemy Ci zaufać w tej kwestii."
„Dziękuję." odpowiada chłopak.
„A jakie masz plany po ukończeniu szkoły?" pyta szybko Wojna.
Prędkość i treść tego pytania powodują, że Weronika zaczyna się dławić. Ja sama rzucam na Jeźdźca pytające spojrzenie ale on siedzi wyprostowany i czeka na odpowiedź. Kieruję wzrok na Sławka i widzę, że chwilę zastanawia się nad odpowiedzią.
„Chcę iść na studia ale nie wiem jeszcze na jaki kierunek mnie przyjmą oraz jak oczywiście matura mi pójdzie." odpowiada nam lekko się uśmiechając.
Widzę, że mojemu małżonkowi nie bardzo spodobała się odpowiedź chłopaka. Dlatego też, zanim zadaje mu kolejne pytanie, ja go uprzedzam:
„Myślę, że na bieżącą chwilę wiemy wszystko co chcieliśmy. A teraz może wy, młodzi się gdzieś przejdziecie na spacer."
„To wspaniały pomysł, mamo." Weronika mi niemal natychmiast odpowiada „Pokażę Ci fajne miejsce."
Weronika nie musiała powtarzać Sławkowi dwa razy swojej propozycji. Niemal równocześnie z nią wstał od stołu, podziękował nam za gościnę i wyszedł z nią z domu. Odczekałam chwilę by mieć pewność, że Weronika na pewno nie wróci po coś do domu, po czym odezwałam się do Wojny:
„Nie bądź dla niego taki surowy."
„Naprawdę uważasz, że jest odpowiednim chłopakiem?" pyta mnie Wojna patrząc mi uważnie w oczy.
„Uważam, że tak. A Ty nie podzielasz mojego zdania?"
„Ja uważam, że powinna znaleźć kogoś bardziej odpowiedzialnego. A po drugie coś mi się w nim nie podoba. Niby się do nas uśmiecha ale myślę, że wcale taki miły nie jest."
„Jesteś przewrażliwiony bo to Twoja córka. Jeśli więc nie chcesz by poszła ona sama na studniówkę to zaakceptuj go."
„Tak, wiem..." Wojna wzdycha głęboko „Nie jestem też ślepy. Widzę, że Weronika go lubi. A po drugie gdyby nie chciała z nim tak bardzo iść to by go tutaj nie przyprowadzała."
„Dziękuję." odpowiadam Jeźdźcowi i całuję go w usta.
-.-
Nadchodzi dzień studniówki. Weronika kręci się po domu szukając a to kolczyków, a to kluczy do domu. Siedzę w salonie i oglądam jak to moja córka raz po raz przebiega przedpokój w celu swoich poszukiwań. Wojna natomiast siedzi obok mnie w swojej ludzkiej postaci i czyta książkę.
„Chyba w końcu wszystko mam." mówi do nas Weronika wchodząc do salonu „No i jak wyglądam?" pyta okręcając się w miejscu.
„Ślicznie." odpowiadam jej i kieruję wzrok na jej ojca.
Jeździec przez dłuższą chwilę patrzy na nią w milczeniu po czym ciepłym głosem odpowiada jej:
„Jesteś najpiękniejszą kobietą w całym wszechświecie. Oczywiście tuż po mamie."
Weronika uśmiecha się do nas promiennie i już ma wychodzić z pokoju kiedy ja ją zatrzymuję słowami:
„Poczekaj! Muszę Ci zrobić zdjęcie."
Weronika od razu zatrzymuje się i obracając się do mnie wyraża zgodę na zdjęcie. W tym momencie rozbrzmiewa dzwonek do naszych drzwi.
„To pewnie Sławek." Weronika aż podskoczyła na miejscu i pobiegła w stronę drzwi.
„Uśmiechnij się." mówię cicho do swojego męża widząc jego skwaszoną minę.
Jeździec przybiera coś na kształt w uśmiechu w momencie kiedy nasza dziewczynka wchodzi ze swoim partnerem do pokoju.
„Oboje razem świetnie wyglądacie." mówię do nich i ustawiam aparat „No to teraz zdjęcie dla rodziny i możecie znikać."
Młodzi szybko się ustawiają, obejmują się delikatnie a ja robię im kilka zdjęć, po czym pozwalam wyjść.
„Uważajcie na siebie!" Wojna krzyczy jeszcze do nich zanim wyjdą.
„I bawcie się dobrze!" dodaję od razu po nim i słyszymy trzask drzwi.
-.-
Ze względu na fakt, że studniówki trwają do późna nocy, usiadłam z Wojną w salonie z butelką wina i grając w różne gry powoli je wypiliśmy ciesząc się swoim towarzystwem. Po tym jak trunek nam się skończył zaczęliśmy się całować. W momencie kiedy zaczynało się już robić miło i gorąco do naszych uszu dobiega trzask drzwi. Mój mąż od razu ręką ochronnie kładzie mnie na kanapie a sam kieruje czujny wzrok w ciemny przedpokój.
„Nie przeszkadzajcie sobie. To tylko ja." mówi do nas Weronika, wbiega na piętro po schodach i zamyka się w swoim pokoju.
„Jest już po północy?" słyszę pytanie Wojny, który jednocześnie pomaga mi wstać.
„Nie." odpowiadam mu zdziwiona „Jest ledwo po dwudziestej drugiej."
„Mówiłem Ci, że mi się ten chłopak nie podoba." mówi do mnie Jeździec i szybko wstaje z kanapy.
„Uspokój się." zatrzymuję go „Nie wiemy co się stało."
„Ja z niego wyciągnę co się stało..."
„Wojna!" podnoszę na niego głos „Może najpierw ja spróbuję porozmawiać z Weroniką, co?"
Wojna patrzy na mnie z bezczelnym uśmiechem na ustach. Dopiero w tym momencie zdaję sobie sprawę, że po raz pierwszy od wielu lat, podniosłam na niego głos. Uśmiecham się do siebie, całuję go krótko w usta i zostawiając męża w salonie idę na piętro pod pokój naszego dziecka.
„Weronika, wszystko w porządku?" pytam pukając lekko w drzwi.
„Tak." słyszę głos zza drzwi „Ale chcę teraz być sama."
„Dziecko, nie mogę stąd odejść dopóki nie przekonam się, że wszystko z Tobą w porządku..." próbuję delikatnie.
„Jestem córką Wojny. Szansa na to, że jakiś człowiek mnie fizycznie skrzywdzi jest bardzo mała." słyszę sensowną wypowiedź.
„Mimo wszystko proszę, otwórz drzwi i pokaż mi, że jesteś cała. Wiesz jaki ojciec potrafi być nerwowy..." uderzam w czułą strunę.
Odpowiada mi cisza. Kiedy chcę ponowić prośbę, słyszę dźwięk zamku a następnie widzę Weronikę w drzwiach.
„Jestem cała jak widać." odpowiada mi i próbuje od razu zamknąć drzwi ale ja jej na to nie pozwalam.
„Skoro już otwarłaś to może opowiesz mi co się stało..." proponuję delikatnie.
Moje dziecko patrzy na mnie bez przekonania. Ja jednak się nie poddaję i czekam na jej odpowiedź.
„Naprawdę wolałabym zostać teraz sama..." odpowiada mi unikając mojego wzroku.
„Rozumiem ale myślę, że wygadanie się, dobrze Ci zrobi."
„No dobrze..."
Moja córka głęboko wzdycha i wpuszcza mnie do swojego pokoju. Wchodzę do środka i siadam na jej łóżku. Dziewczyna natomiast siada przy biurku naprzeciw mnie i zaczyna opowiadanie:
„Wybrałam Sławka, ponieważ świetnie się z nim dogadywałam i lubiłam z nim spędzać czas. Dodatkowo on sam przez długi czas zapraszał mnie na studniówkę. Myślałam więc, że będzie to dobry wybór..."
Weronika zawiesza głos ale ja nic jej nie odpowiadam tylko czekam na kontynuację jej opowieści.
„I na początku faktycznie był doskonałym wyborem. Dużo tańczyliśmy, śmialiśmy się i widziałam zazdrosne spojrzenia moich koleżanek. Bardziej szczęśliwa nie mogłam być. Wyszło jednak jak zawsze... On... No cóż... On liczył na coś więcej niż tańce czy nawet pocałunek. W pewnym momencie wyszliśmy na dwór by trochę zaczerpnąć powietrza a on wtedy się do mnie przykleił i co więcej jego ręka niemal od razu znalazła się pod moją sukienką. Wyraźnie mu powiedziałam, że nie chcę niczego więcej ale kiedy on nie przestawał to ja... Zaczęłam się bronić a wiesz, że nie stosuję bezbolesnej samoobrony. Po tym incydencie chciałam jeszcze wrócić do środka i po prostu podczas tańca o wszystkim zapomnieć ale Sławek wyzwał mnie od najgorszych. Nawet się nie spodziewałam, że zna takie słowa... Finalnie skończyło się to wielką awanturą i tym, że postanowiłam wrócić do domu. I oto jestem."
„Dobrze postąpiłaś. I wierz mi, że ja też myślałam, że Sławek taki nie jest." mówię, podchodzę do niej i ją przytulam „Dostał porządną nauczkę. Niech się cieszy, że to byłaś Ty a nie Twój ojciec."
„Niby tak... Och, mamo, dlaczego ja nie mogę znaleźć żadnego porządnego chłopaka?" Weronika wybucha płaczem.
„Najwyraźniej to nie jest jeszcze Twój czas..." odpowiadam jej i głaszczę po włosach by ją uspokoić.
Moje dziecko już nic więcej nie mówi, tylko przez jakiś czas popłakuje w moich ramionach. Kiedy się uspokaja, upewniam się, że już jest jej lepiej i zostawiam ją samą w pokoju.
„I co?" Wojna pyta mnie o podstępy.
„Fizycznie nic jej nie jest." odpowiadam mu smutno „Ale ma złamane serce."
„Znajdę gówniarza i nauczę go szacunku do kobiet..." mój mąż się denerwuje.
„To bez sensu. Zresztą, ona doskonale sama sobie poradziła. A teraz chodźmy już do łóżka."
Biorę Jeźdźca za rękę i prowadzę go do naszej sypialni, umożliwiając Weronice uporanie się z nieszczęśliwą miłością.
