8
EDWARD
Kiedy Jasper powiedział, że spotkał wnuczkę Aro, byłem zaskoczony, ale to wszystko. Nie wprawiło mnie to w jakieś większe zdumienie. Gorzej, gdy zadzwonił jego telefon… To jego pytanie… To dopiero było… Szok? Niedowierzanie? Nadzieja? Ból?... Wszystko to na raz mnie opanowało. Nie wiedziałem, co się dzieje. Siedziałem przy fortepianie z rękami na klawiszach i wpatrywałem się w brata czekając na to, co wydarzy się dalej. I na jego wyjaśnienia, bo to wręcz niemożliwe, żeby miał na myśli moją Bellę…
- Jasper, z kim rozmawiałeś? – usłyszałem głos Alice.
Byłem w takim szoku, że nawet nie zorientowałem się, kiedy Jazz skończył rozmowę.
- Wiem, że to może jest nieprawdopodobne, ale…
- Jasper! Z kim rozmawiałeś?! – krzyknęła niemal histerycznie Alice.
Ten jedynie spuścił głowę w dół i szeptem powiedział.
- Z Bellą…
Nie mogłem w to uwierzyć… Co innego same domysły, a co innego usłyszeć potwierdzenie…
- NIE! – krzyknąłem – To nie może być prawda! – nawet nie wiem, kiedy wstałem i gotów byłem rzucić się na Jaspera, ale powstrzymał mnie Carlise – Ona nie żyje! Nie mogłeś z nią rozmawiać!
- Wiem… - mówił dalej szeptem – Ja to wszystko wiem – był coraz bardziej stanowczy – Gdyby nie fakt, że ją dziś widziałem, że rozmawiałem z nią i że mogłem jej dotknąć, to też był tak mówił. Ale to jasnej cholery widziałem ją i z nią rozmawiałem. Bella Swan żyje i ma się dobrze.
- To nie możliwe… – tym razem odezwała się Alice.
- Niemożliwe, ale prawdziwe… - westchnął Jasper.
- Pewnie jest już staruszką – zaśmiał się Emmett.
- Spokojnie – próbował opanować sytuację tata – Opowiedz wszystko od początku.
- Kiedy ją spotkałeś? – wypaliła Rose zanim blondyn zdążył cokolwiek powiedzieć – Przecież mówiłeś, że spotkałeś wnuczkę Aro… - nie rozumiała, ale sprawiła, że ponownie cała rodzina spojrzała na Jaspera w ciekawością.
- Bo tak było…
- Jasper… - Alice zdawała się być coraz bardziej zniecierpliwiona.
- Spotkałem wnuczkę Aro, Isę Domin – powiedział w końcu stanowczo i na pierwszy rzut oka widać było, że ma już dość tych pytań – A Isa Domin, to nowe wcieleni Isabelli Marie Swan. W dodatku wampirze.
Teraz to dopiero miałem pustkę w głowie! Nie kontaktowałem ze światem zewnętrznym, a w tym czasie posypały się pytania.
- Chcesz powiedzieć, że Bella jest wampirem? – Alice.
- To znaczy, że to Bella jest wnuczką Ara? – Emmett.
- Od jak dawna? – znowu Alice.
- Co to wszystko znaczy? – tym razem Carlise.
- Ma męża… - to akurat było stwierdzenie z mojej strony.
Od tylu lat wyobrażałem sobie, co się dzieje z Bellą, jak zareagowała na nasz wyjazd, a ona ma męża…
- Dajcie mu dojść do słowa – tym razem to Esme musiała „sprowadzić wszystkich do parteru", za co Jasper posłał jej wdzięczny uśmiech.
- Po kolei…
I zaczął opowiadać, nie dając nikomu innemu dojść do słowa. A my słuchaliśmy go, tym razem nawet nie próbują mu przerywać. I z każdym jego kolejnym słowem coraz trudniej było nam uwierzyć.
- I to by było na tyle – dodał, gdy jego opowieść dobiegła końca.
A ja nie potrafiłem wydusić z siebie ani słowa. Moja Bella żyła…
ISA
Polowanie? Zupełnie nie mogłam się skupić! Gdyby nie moje extra zmysły, nic dziś bym nie upolowała. Byłam jakaś rozkojarzona, nieobecna… Dobrze, że Daniel polował parę kilometrów dalej, bo zaraz by się zorientował, że coś jest nie tak. To wszystko przez Cullenów! Doskonale wiedziała, że Jasper właśnie opowiada im o naszym spotkaniu. I przez to byłam taka zdekoncentrowana! Już sama nie wiem, co o tym wszystkim mam myśleć… Z jednej strony nienawidzę ich całym sercem, ale z drugiej… Z drugiej strony coś mnie do nich ciągnie. Od momentu, gdy dowiedziałam się, że na powrót zamieszkali w Forks nie potrafię przestać o nich myśleć. Coś – jakaś magiczna siła – mnie do nich ciągnie. Jestem chyba jedynym wampirem, który pamięta co działo się z nim przed przemianą i tylko dzięki tej pamięci jeszcze nie poleciałam im na spotkanie. Oczywiście, wykluczając z tego Jaspera.
W każdym razie z wielkimi trudnościami, ale w końcu udało mi się upolować kilka sarenek i pełna krwi udałam się na pobliską polankę, gdzie mieliśmy na siebie z Danielem poczekać. Mojego męża na szczęście jeszcze nie było, więc szybko postarałam się ogarnąć. Udało mi się to na tyle, że Daniel nic nie zauważył i pół godziny później byliśmy już w domu. W czasie, gdy my przekroczyliśmy próg domu, na zewnątrz akurat wschodziło słońce. Kolejny dzień budził się do życia.
Widziałam już tyle wschodów słońca, a jednak nigdy nie przestałam zachwycać się jego różnorodnością. Podobnie jest z zachodami, gdy kończy się dzień…
W tym momencie uświadomiłam sobie, że całe moje życie jest jak dzień i noc. Ciągle coś się kończy, coś zaczyna… Po tym, jak Edward mnie zostawił zapadła noc i trwała bardzo długo. Gdy spotkałam Aro i wyjawił mi rodzinną tajemnicę zaczynało zmierzchać, a ślub z Danielem, to początek nowego dnia. A przynajmniej tak myślałam kiedyś. Bo teraz już sama nic nie wiem? Kiedy dowiedziałam się, ze Cullenowie są w Forks miałam wrażenie, ze znowu zaczyna zmierzchać w moim życiu, ale z każdą kolejną chwilą, z kolejnymi myślami, nie jestem już tego taka pewna…
Koło 7 Daniel wsiadł w samochód i ruszył do szkoły, a ja godzinę później ruszyłam do księgarni. Chwilę po mnie przyszła Kate, jedna z moich pracownic.
- Miło znowu panią widzieć – ucieszyła się na mój widok.
- Mnie również Kate – odparła wesoło – Jak twoje zdrowie, lepiej już?
- Zdecydowanie. Okazało się, że to zwykłe przeziębienie, więc nie było tak tragicznie.
- To dobrze.
Więcej już nie rozmawiałyśmy, tylko zajęłyśmy się codziennymi czynnościami. Mycie podłóg, zmiana wystawy… A później już zwyczajna praca. Koło południa zostawiłam Kate samą w sklepie i wybrałam się do Seatlle, do dużej hurtowni, po uzupełnienie towaru. Czyli dzień, jak co dzień… Jednak przez cały ten czas towarzyszyły mi myśli o pewnej wampirze rodzinie, mieszkającej po drugiej stronie miasteczka. Jakaś część mnie ciągnęła do nich, ale rozum stanowczo podpowiadał, zęby tego nie robić. W dodatku był jeszcze Daniel. Wiedziałam, że jeśli się z nimi spotkam, zranię tym samym mojego męża. Byłam rozdarta…
ALICE
Dni ciągnęły się niemiłosiernie. Jako wampir powinnam być do tego przyzwyczajona, ale nic z tego… Codziennie w szkole widziałam Domina i wprost skręcało mnie, żeby do niego podejść, ale nie mogłam. Carlise jak na razie zabronił nam cokolwiek w tej sprawie robić. Bella zrobiła pierwszy krok i do niej należały następne. W pewnej części to rozumiałam, ale nie chciałam zaakceptować. Przez całe swoje długie życie miałam tylko jedną przyjaciółkę – poza Rose – Bellę. Przez ponad 80 lat żyłam w przekonaniu, że ona nie żyje, a tu nagle okazuje się, że jest wampirem i w dodatku mieszka zaledwie parę kilometrów od nas. I ma męża. W czasie tamtej rozmowy Jasper niewiele mówił na ten temat, ale kiedy zostaliśmy w domu sami zdradził mi, co dokładnie Bella mówiła na temat tamtych wydarzeń. Nie dziwiłam się, że nie chciała nas znać…
I była jeszcze jedna sprawa, która nie dawała mi spokoju. Ja nie miałam żadnych wizji związanych z Bellą (nie potrafię mówić o niej Isa), a Edward nie potrafił czytać myśli. I nie chodzi mi o myśli Belli, a wszystkich wokół. Ani Daniela, ani Jaspera, czy kogokolwiek innego. Jeśli myśleli oni o Belli, on tego nie słyszał. Nie mieliśmy pojęcia, dlaczego tak jest…
