33
DANIEL
Z napięciem wpatrywałem się w twarz brunetki, zresztą podobnie jak wszyscy pozostali znajdujący się akurat w salonie Cullenów. Obok niej stał Edward. I najwięcej wyczytać można było z jego twarzy. Z każdą kolejną sekundą była coraz bardziej przerażona. Sam zaczynałem się bać…
- Alice, co widziałaś? – spytał Jasper jak tylko zobaczył, że wizja się skończyła.
- Isa… Ona…
- Co? – spytał Aro niecierpliwie.
- Nie wiem, jakim cudem, ale… - widać było, że ciężko jej o tym mówić i sama w to nie wierzy – Najpierw straciła przytomność, a potem została związana i teraz Dmitrij przetrzymuje ją w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Nie wiem gdzie, bo Isa obudziła się już tam zamknięta – szybko wyjaśniła.
- CO?- dało się słyszeć z różnych stron salonu – Przecież to jest niemożliwe – powtarzano.
A ja nie potrafiłem wydusić z siebie ani słowa. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że Isa dużo znaczy dla Alice i są sobie bardzo bliskie, przez co chochlica nie kłamałaby, ale z drugiej strony wszyscy wiedzą, że wampira nie da się tak po prostu obezwładnić. A już tym bardziej niemożliwe jest, by ten stracił przytomność. A jak widać, Isie się udało. Po raz kolejny udowodniła, że z jakiegoś powodu jest inna niż wszyscy. Tylko tym razem nie był to powód do dumy…
- Widziałaś coś jeszcze? – zapytał Carlise – Cokolwiek, co pozwoliłoby nam zorientować się gdzie ona jest?
- Nie, nic – potrząsnęła głową wampirzyca – Zupełna pustka.
- Ona ma rację – przytaknął jej Edward – Przed księgarnią straciła przytomność, a potem już to pomieszczenie. Całe czarne. Nic nie widać. Nawet czubka własnego nosa.
- Skąd wiesz? – zainteresował się Jasper.
- Razem z Alice widziałem tę wizję. Wiem, ze miałem tego nie robić, ale z drugiej strony dwie osoby zawsze zobaczą więcej niż jedna… - odparł jakby z poczuciem winy.
Doskonale zdawałem sobie sprawę, że jemu też zależy na życiu Isy. Nie musiałem posiadać daru Jaspera, żeby wiedzieć, że w dalszym ciągu bardzo ją kocha. Podobnie jak ja nie chciał jej stracić. Nawet jeśli teraz byli dla siebie jedynie znajomymi…
ISA
Przez cały czas starałam się nawiązać jakieś połączenie z Alice. Miałam nadzieję, że udało mi się na tyle zdjąć tarczę, żeby chochlik zobaczył mnie w swojej wizji. Gdybym mi się to udało, to miałam szansę. Co prawda nie wiedziałam, co kombinuje Dmitrij, ale z darem Alcie nie wszystko było jeszcze stracone. Rosjanin nie wiedział nic o Cullenach ani tym bardziej o ich darach, więc to był mój plus. Musiałam tylko umiejętnie go wykorzystać. Jednak fakt, że działam po omacku nie pomagał. Ale jak to mówią, lepszy rydz niż nic…
Nie wiem, ile czasu tak siedziałam. W tej „pustce" kompletnie straciłam poczucie czasu. Mogła minąć zaledwie godzina, a równie dobrze mógł cały dzień. W dodatku nie wiem, jak długo byłam nieprzytomna. Nie raz powtarzałam, że czasem potrzebuję czasu tylko dla siebie. Że musze pobyć sama, przemyśleć parę spraw… Ale nie to miałam na myśli. Gdyby nie fakt, że starałam się zdjąć tarczę i to zajęcie całkowicie mnie pochłaniało, pewnie już dawno bym zwariowała.
Nagle coś się zmieniło. Dalej nic nie widziałam, ale poczułam delikatny powiew powietrza. Gdzieś tu musiało być wyjście! Jednak moja radość nie trwała długo. Zaraz znowu… straciłam przytomność.
ANETTE
Siedziałam cicho na kanapie w salonie Cullenów. Obok mnie był Peter, a na rękach spał Ethan. Przynajmniej miałam zajęcie, na którym musiałam się skoncentrować i w ten sposób nie dopuszczałam do siebie żadnych czarnych myśli.
Bałam się. Bardzo.
Isa to najbliższa mi osoba. Ona i Paolo. Nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłabym którekolwiek z nich stracić. Od zawsze byli w moim życiu i byłam pewna, że ten stan rzeczy utrzyma się już na wieczność. A teraz okazało się, że przez jakiegoś żądnego zemsty wampira ma się to zmienić. To po prostu niemożliwe.
Ucieszyłam się, że Alice miała wizję. Przynajmniej wiem, że Isa żyje. Może i dzieje się z nią coś dziwnego, ale żyje. A póki żyje, jest nadzieja.
Poza tym było jeszcze coś. Nie wiem, czy pozostali zdawali sobie z tego sprawę, ale ja tak. Mieliśmy szansę. Szansę na jej uratowanie. I Isa o tym wiedziała, skoro dała radę zdjąć tarczę. Tak, wiem, ze to zrobiła. W innym wypadku Alice nigdy by jej nie zobaczyła. A skoro miała jedną wizję, to zapewne pojawi się i kolejna. I za którymś razem będziemy wiedzieć na tyle dużo, żeby ją uratować.
Bo jeśli Alice będzie widzieć ją w wizjach, to znaczy, że Isa żyje…
DMITRIJ
Aro z pewnością już tu jest. 24 godziny z pewnością wystarczyły mu, żeby dotrzeć do Ameryki. W końcu tu chodziło o życie jego wnuczki.
Skąd w ogóle wiem, ze dotarła do niego wiadomość o tym, że żyję i mam Dominową? Specjalnie zostawiłem ślad w Europie i potem Ameryce dla jego „piesków", żeby mogli mnie namierzyć i mu o tym donieść. Co więcej jasno dałem do zrozumienia, że moim cele jest właśnie Forks. I o ile nie lubię Aro, tak wiem, że jest na tyle inteligentny, żeby skojarzyć te fakty. Zresztą, głupi by skojarzył.
W każdym razie nadszedł czas na kolejną część planu.
Cicho zakradłem się do tylnej ściany „pokoju" jak przygotowałem dla mojego gościa i delikatnie odchyliłem kotarę. Kilka godzin zamknięcia w takiej czarnej pustce na pewno zdezorientowało ją na tyle, że nie była w stanie szybko ocenić sytuacji, dlatego jak najszybciej po raz kolejny wlałem jej go gardła krew nafaszerowaną narkotykami. Nie minęła nawet sekunda, jak osunęła się nieprzytomna na podłogę. Wtedy na spokojnie ją stamtąd wyniosłem i wrzuciłem do wielkiego worka, który zarzuciłem sobie na plecy. A potem biegiem w drogę.
Na polanie już wszystko sobie wcześniej przygotowałem. Brakowało tylko wampirzycy i samego Aro. Podejrzewałem, że wraz z Włochem pojawić się może mąż Isy, ale jakoś niewiele mnie to obchodziło. Ba, nawet cieszyłem się z większej publiczności.
Poza tym miałem jeszcze pewien ukryty plan. Chociaż mój umysł i myśli ogarnięte były przez te wszystkie lata żądzą zemsty, nie zapomniałem o bólu po stracie Saszy. Tylko zemsta trzymała mnie przy życiu i zdrowych zmysłach. Teraz nie miało być nic…
Doskonale zdawałem sobie sprawę, że zginę. Nie było dla mnie innej opcji. Nawet jeśli jakimś cudem udało by mi się dziś ujść z życiem, Aro nie spocznie. Moja przyszłość to śmierć. Ale cieszy mnie to. Nie, nie jestem masochistą. Wiem, że będzie boleć. Bardzo. Ale jeśli ten ból miał być wybawieniem od wiecznego bólu psychicznego, to byłem na niego gotów. Ba, chciałem umrzeć. Czekałem na to. Ale najpierw musiałem wykonać swoją misję…
EDWARD
Nie mogłem tego znieść.
Chciałem działać. Isie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, a my tak po prostu siedzimy jak te kołki i czekamy na jakiś cud. Ludzie, cudów nie ma! Nasze nic nierobienie na pewno jej nie pomoże… Nie potrafiłem tak bezczynnie siedzieć. Ale z drugiej zaś strony wiedziałem, że nic nie możemy zrobić. Oni mogą być wszędzie. Bez żadnej wskazówki nie damy rady jej odnaleźć…
Naszą jedyną nadzieją były wizje Alice. Skoro raz udało jej się coś zobaczyć, to może uda się i kolejny. Miejmy nadzieję…
Czas ciągnął się w nieskończoność. W domu nie było słychać nic innego, jak tykanie zegara. I bicie serca Ethana, który obecnie spokojnie spał u Anette na rękach. On też w jakiś sposób czuje, że dzieje się coś niedobrego. Przez cały dzień był jakiś niespokojny, a gdyby nie fakt, że Anette jest wampirzycą, miałaby niemały problem z utrzymaniem go na rękach, bo strasznie się wiercił. W końcu zmęczył się na tyle, że usnął.
Spojrzałem na Daniela. Najlepiej pasowało do niego określenie „wrak człowieka", albo raczej w tym wypadku wampira. Oczy miał czarne jak dwa węgle, spojrzenie nieobecne, a całym sobą wyrażał zniechęcenie. Nawet Aro, w którego miało to najbardziej uderzyć, nie przeżywał tego, jak on…
Może faktycznie dobrze, że między mną a Bellą stało się, jak się stało? Widać, że Daniel bardzo ją kocha, a ona jego. I że jest szczęśliwa. Zasługuje na to. A ja? Mi wystarczy, że ona jest szczęśliwa…
Moje rozmyślania przerwał ruch Jaspera. To Alice miała kolejną wizję. Nie czekając na nic, zacząłem mówić, co widzi moja siostra
- Isa straciła znowu przytomność. A raczej Dmitrij ją ogłuszył wlewając jej coś do gardła – relacjonowałem – Teraz ma zamiar gdzieś ją zabrać. Widzę jakąś polanę, ale jej nie znam. Nie wiem, gdzie to jest. Tam na środku stoi wysoki słup. On ma zamiar ją do niego przypiąć. I czekać na Aro. Chce ją zabić na twoich oczach – skończyłem mówić, a wizja się skończyła.
