Następnego dnia. było około 6 rano
słońce przebijało się przez zasłony okna, to był piękny dzień, chodź były ślady po poprzedniej burzliwej nocy.
Clarisse zaczęła się mieszać w ramionach męża, Joe oczywiście już nie spał tylko patrzył i podziwiał swoją małżonkę .
-dzień dobry kochanie - szepnął jej do ucha i pocałował w skroń , uśmiechnął się do niej gdy spojrzała na niego jednym okiem.
-dzień dobry - odpowiedziała zachrypniętym głosem , łzy budowały się w jej oczach nawet przez sen , były czerwone od płaczu .
Joseph pociągnął ją do siebie tak , że prawie leżała na nim
-kocham Cię skarbie - powiedział patrząc prosto w jej oczy . Clarisse nic nie odpowiedziała bo łzy uciekły jej po policzkach .
płakała dość długo , można powiedzieć że znowu , ubolewała nad swoim synem i jego stratą
po uspokojeniu się wyszła do salonu a Joe poszedł wziąć prysznic . wędrówkę do drzwi przerwał jej dźwięk telefonu
-umm Halo?
-mamo ?
-tak synku to ja - uśmiechnęła się pierwszy raz dzisiaj na dźwięk głosu swojego syna
- Pierre o której będziesz w pałacu?
-m...mamo musimy porozmawiać ..
- tylko mi nie mów... umm Pierre nie mów mi że Cię nie będzie - zamknęła oczy i w myślach modliła się aby powiedział że przyjedzie tylko trochę później ,
- mamo przepraszam ale naprawdę nie mogę przyjechać w tym roku
- alee.e jak to ?
- mam obowiązki do wypełnienia wobec parafii
- a co z obowiązkiem wobec rodziny , wobec mnie i Philippe ?!
- mamo wiesz że chciałbym być razem z tobą Joe i Mia ... ale nie mogę .
-gdybyś chciał byś tu był razem z nami Pierre !
- ale m..
- muszę kończyć .do WIDZENIA Pierre .-rzuciła słuchawką od telefonu i usiadła w najbliższym fotelu , zakrywając dłońmi twarz . była wściekła jak mógł nie przyejchać na rocznice śmierci jego młodszego brata ? był tu co roku a teraz miał obowiązki wobec kościoła nic po za tym sie dla niego już nie liczyła nawet matka ..
w łazience Joseph
usłyszał dźwięk telefonu i całą rozmowę Clarisse. domyślił się co się stało .
szybko się ubrał i wszedł do salonu . podszedł do ŻONY
- Clarisse?- położył delikatnie dłoń na jej plecach
-zostaw mnie - wybiegła z płaczem do sypialni i rzuciła się na łóżko ciężko szlochając.
Joseph wiedział że musi ją zostawić na chwilę żeby ochłonęła z emocji .
zszedł do kuchni i zrobił jej śniadanie i wyszedł do jego własnego garażu w domu jego i Clarisse ..
W TYM SAMYM CZASIE ; Clarisse ;;
Clarisse płakała cały czas w łóżku , przytulona do poduszki . Nie mogła uwierzyć ze go nie będzie ,nie przyjedzie bo ma za dużo obowiązków związanych z parafią . a co z obowiązkiem w stosunku do niej do jego matki i jego brata który nie żyje . .
Płakała prawie godzinę biła się z myślami w jej głowie….
Xxxxx C&J
Joseph w tym czasie ciągle był w garażu i majstrował coś przy samochodzie. Wiedział że jego żona będzie zła nawet na niego . po długim czasie nawet się pokazała ani nie dała znaku życia. Zaniepokojony poszedł do domu , widział śniadanie zostało nietknięte . udał się do sypialni , zauważył Clarisse skuloną na łóżku , wiedział że nie śpi , chodź oczy miała zamknięte , oddech miała bardzo nie równy, wspiął się obok niej na łóżku
-kochanie?
Nic nie odpowiedziała
-Clarisse .. kochanie wiem że nie śpisz proszę porozmawiajmy
Znowu nic nie odpowiedziała..dłuższa chwila milczenia
- powiedz mi proszę
- co chcesz wiedzieć ? ze mojego syna nie będzie na rocznicy śmierci brata . bo ma jakieś obowiązki parafi. !- usiadła i łzy leciały jej ciurkiem po policzkach jak strumień wody
- kochanie .
-nie rozumiesz ta rocznica będzie najgorszą w moim życiu , on zawsze był tam ze mną a teraz go nie będzie czuje się jakbym straciła i jego . nawet sobie nie wyobrażasz jak za nimi tęsknię . ale on chyba sobie nic z tego nie robi . kościół jest dla niego ważniejszy niż własna matka – wykrzyczała płacząc , chciała wstać ale Joe ją pociągnął delikatnie do siebie i mocno przytulił
-cii kochanie , będę tam z tobą .- nic nie odpowiedziała ona chciała mieć tam swojego syna ..
Joseph już sam nie wiedział co ma zrobić aby ja pocieszyć lub uspokoić .
