Zostało to wymyślone dawno temu, po którymś tam oglądaniu przeze mnie "Kapitana Ameryki" i którymś tam płakaniu w tym samym momencie. Skoro ja płaczę, czemu Alec nie może?

Ale jakkolwiek zostało to wymyślone dawno temu na Alasce to skończyłam to całkiem niedawno, pod wpływem 10KB... I w ten oto magiczny sposób znalazło się to przed Tobą. :P

Z dedykacją wszystkim fanom Marvela którzy to czytają ;) (taa... myślę tu głównie o Intoxic, więc wybacz, za brak Lokiego. Może następnym razem) {Intoxic wylewa morze łez z braku Lokiego, ale jako że jest tu o Kapitanie Ameryce też jestem zadowolona - Intoxic}

Autorką jest Kokosz

Prawa autorskie do bohaterów należą do Cassandry Clare


-To jakie masz plany na dzisiaj?-spytał Magnus mieszając drinka słomką. Siedział, oparty na łokciu, obserwując Aleca który siedział sztywno wyprostowany nad swoim kieliszkiem.

Chłopak wzruszył ramionami.

-Nie wiem-odparł zgodnie z prawdą-Ty masz jakiś pomysł?

Magnus uśmiechnął się nagle. Był to ten niepokojący rodzaj uśmiechu, który pojawiał się wtedy, gdy po głowie chodziło mu coś szalonego i skrajnie nieodpowiedzialnego.

-Mam miliony pomysłów, skarbie-powiedział

Alec westchnął i pochylił się nad swoją szklanką. Magnus wyraźnie widział, ze lód już się roztopił, czyniąc drink ciepłym, wodnistym i niesmacznym. Znaczy... Doskonale wiedział, ze Alec stroni od alkoholu. Tylko nie wiedział, ze aż tak.

Zapatrzył się na niego. Lubił go obserwować. Bladą twarz o subtelnych, delikatnych rysach, pełnych ciemnoróżowych ustach, niebieskich oczach zerkających ponuro spomiędzy czarnych rzęs, ukryte, jak jeziora w kotlinach pod ciemnymi, wygiętymi brwiami. Sposób w jaki czarne, nierówno ostrzyżone włosy opadały mu na czoło, w jaki nerwowo skubał rękaw już i tak zniszczonego swetra.

Lubił nawet patrzeć na to, jak poruszała mu się klatka piersiowa w trakcie oddechu i jak mrużył oczy kiedy światła dyskotekowe go raziły.

Znaczy, w sumie... Mógł robić cokolwiek, Magnus i tak byłby zachwycony.

-A jeden z tego miliona?-spytał-Taki w miarę normalny, żebym wrócił do domu w takim stanie jak jestem?

-A w ogóle wiedzą, ze cię nie ma?-odpowiedział pytaniem na pytanie czarownik

-Wiesz, że nie-Alec spłonął rumieńcem-Tylko Izzy.

-Lubię twoją siostrę-powiedział znienacka Magnus pociągając łyk ze szklanki-Jest podobna do ciebie.

-Wiem-powiedział Alec-To moja lepsza wersja.

-Nie tylko z wyglądu-powiedział Magnus uśmiechając się-Ogólnie.

Alec uniósł brew, ale nic nie powiedział. Zamiast tego porywczo chwycił Magnusa za rękę. Czarownik uśmiechnął się na ten prosty gest. Mówił niemal wszystko: jesteś mój, tylko mój. Nikomu cię nie oddam.

Chwycił jego dłoń i pogładził kciukiem Runę Wzroku.

-Możemy...-Magnus rozmyślnie zawiesił głos-Zachowywać się jak Przyziemni.

Alec uniósł brwi.

-Co masz na myśli?

-Możemy zrobić taką normalną randkę-Magnus nadal miał ten sam, niepokojąco tajemniczy uśmieszek-Bez czarodziejskiego jedzenia i zaklętych drinków. Zupełnie zwyczajna randka dwóch chłopaków, w nocy. Bez wiedzy rodziców jednego z nich.

Pochylił się i pocałował Aleca. Lekko, tak od niechcenia.

Gdy się wyprostował, Nocny Łowca miał przymknięte oczy.

Wyciągnął do Aleca rękę i wsunął banknot pod swoją szklankę.

-Idziemy?

Alec ujął jego dłoń i wyszli z klubu.

Weszli do mieszkania całując się z taką mocą, jakby to miał być ostatnia rzecz w ich życiu. Upadli na kanapę w kłębowisku kurtek, szalików i-jakimś cudem-zdartej zasłony.

Magnus siedział na Alecu z kolanami przy jego biodrach, z nogami owiniętymi wokół jego nóg Ściągnął z siebie koszulkę i pochylił się, żeby znowu go pocałować. Jednak kiedy ściągać koszulkę z Aleca, ten gwałtownie go od siebie odepchnął i wyprostował się.

Dyszał ciężko, policzki miał czerwone, oczy błyszczące, włosy poczochrane a na karku-co Magnus zauważył z niejakim zaskoczeniem, bo nie miał pojęcia jakim cudem się to stało-miał symetryczne zadrapania od paznokci. Jego paznokci.

-Co się stało, kotku?-spytał Magnus ze smutkiem dotykając jego ramienia.

-Nnn... Nic...-wyjąkał Alec-Ja tylko...

-Rozumiem-Magnus uśmiechnął się łagodnie-będziemy po prostu... Zwyczajni.

Alec zrobił się czerwony.

-I bez seksu-dodał z jeszcze szerszym uśmiechem.

Alec odetchnął i wsunął się w róg kanapy. Dopiero wtedy zwrócił uwagę na to, jak dzisiaj wygląda mieszkanie Magnusa.

A wyglądało... normalnie. Jak absolutnie najzwyczajniejsza kawalerka

-To... Co robią Przyziemni?-zapytał Alec podciągając kolana pod brodę.

-Możemy coś obejrzeć-mruknął Magnus wskazując na telewizor.

Urządzenia w jednej chwili zabłysło i zaczęło nadawać jakiś program modowy.

-Serio?-Alec spojrzał na Magnusa ciężko-Magnus... Serio?

Czarownik uśmiechnął się czarująco i program momentalnie się zmienił. Na jakiś kanał porno, na którym dwie nagie dziewczyny całowały się z takim zapamiętaniem jak gdyby chciały sobie nawzajem po połykać języki.

Brwi Aleca powędrowały jeszcze wyżej.

Magnus jakby się zmieszał i pstryknął, wyłączając telewizję.

-Nie miało być bez magii?-spytał Alec uśmiechając się do Magnusa znacząco.

Czarownik pokazał mu język i zaczął przetrząsać szafki i półki w gorączkowym poszukiwaniu pilota. Tymczasem Alec wyciągnął przed siebie długie nogi, zajmując niemal całą kanapę i obserwował Magnusa.

W końcu czarownik odnalazł zgubę i uniósł ją do góry z miną którą mógł mieć odkrywca Eldorado.

Alec zaklaskał cicho w dłonie a Magnus opadł na kanapę przygniatając Aleca swoim ciałem.

Włączył telewizor i patrzyli przez chwilę na serwis informacyjny.

W końcu jednak Magnus wyraźnie się znudził i przysunął do Aleca przytulając mu wargi do wgłębienia za uchem. Rozpoczął wędrówkę, całując do wzdłuż kości policzkowej i linii żuchwy, aż do ust. Dziwnie się poczuł, gdy Alec zatrzymał do, odwracając głowę.

-Ej, no!-zaprotestował gwałtownie, zawiedziony

Alec uśmiechnął się półgębkiem.

-Miałeś mi pokazać, jak bawią się Przyziemni-przypomniał mu

-Przyziemni też się całują-powiedział Magnus opierając się o klatkę piersiową Aleca.

-Nie wątpię-chłopak pocałował go w czubek głowy, pokrywając sobie wargi brokatem-Ale mieliśmy chyba coś oglądać. I błagam, nie wmówisz mi, ze Przyziemni na randkach oglądają newsy.

-Z Przyziemnymi nigdy nic nie wiadomo, Alexandrze-oświadczył z uśmiechem Magnus i zręcznym ruchem ześlizgnął się z kanapy.

-Puszczę ci film-postanowił przeglądając kolekcję płyt obok telewizora-Puszczę ci... Coś co ci się może spodobać. Walkę. Bohaterstwo. Dobre zakończenia...

Alec oparł się na łokciu obserwując jak jego chłopak krząta się wokół półek. W końcu coś wyciągnął. Alec rzucił okiem na okładkę.

-Mściciele-stwierdził

Magnus kiwnął głową. Patrzył na Aleca, jakby zastanawiając się , jak zareaguje na film. Co poczuje osoba która przez całe życie zabijała demony patrząc na superbohaterów.

-Ale jeśli tak-Magnus odłożył płytę z powrotem i wyciągnął inną- To musimy zacząć od początku.

Alec płakał. Wtulony w Magnusa, trzymając jego koszulkę jak koło ratunkowe, patrzył jak zahipnotyzowany w ekran a łzy spływały mu po policzkach.

Magnus lekkimi, ciepłymi ruchami gładził go po głowie, nawijał pukle na palce i uspokajająco gładził po karku.

Prawdę mówiąc, płacz Aleca nie zaskoczył go. Chłopak miał tą nieszczęsną wrażliwość i delikatność, to wyczulenie na ludzkie nastroje. I teraz patrząc na Kapitana Amerykę za sterami szybowca, płakał.

Płakał, bo było mu żal, że ktoś taki ginął. Płakał bo to był film i miał prawo. Przede wszystkim jednak płakał, bo wiedział, że i on może kiedyś stanąć przed decyzją. Bo wiedział, że on postąpiłby dokładnie tak samo.

-Przepraszam-mruknął Alec odsuwając się od Magnusa-nie powinienem...

-Nic nie szkodzi-uśmiechnął się czarownik, mimo, ze Alec osmarkał mu koszulkę-nigdy przedtem tego nie robiłeś, prawda?

-W sensie, że nie płakałem?-brwi Aleca powędrowały w górę-Oczywiście, ze nie. Zresztą... Nad taką głupotą..

-Ludzka śmierć, nigdy nie jest głupotą Alexandrze, zwłaszcza honorowa śmierć. To, ze jest tylko jedną z wielu, wcale nie oznacza, ze jest codziennością i czymś co nie zasługuje na uwagę. To w tym Nefilim się mylą.

Alec zmarszczył czoło. Jeżeli czegoś nie lubił, to gdy krytykowano Prawo lub Clave, niezależnie od tego ile musiał on i jego rodzina przez nie wycierpieć. Tak już miał. Był praworządny jak cholera.

-Dzięki-burknął odsuwając się w kąt-bardzo mi pomogłeś.

Magnus uśmiechnął się lekko

-Po to tu jestem-powiedział

Powiedział to z sarkazmem i miał zamiar go rozbawić, ale Alec się zaczerwienił i spuścił wzrok.

-Przepraszam-wymamrotał tak cicho, że Magnus ledwo go słyszał.

Czarownik ujął go za rękę i przyciągnął do siebie, ale Alec nadal miał spuszczony wzrok.

-Nie możesz ciągle za wszystko przepraszać, Alexandrze. Naprawdę, nie robisz ciągle wszystkiego źle. I powinieneś naprawdę robić to, co w danej chwili uważasz za słuszne. Jak chcesz się śmiać to śmiej. Jak chcesz płakać to płacz. Jak chcesz...

Tu urwał, bo Alec go pocałował. Wplótł palce we włosy Magnusa i przyciągnął go bliżej, tak, ze Magnus aż westchnął. Wsunął rękę pod koszulkę Aleca i zdjął ją.

Alec nie zaprotestował tylko na chwilę odrywając się od Magnusa a wrócił do pocałunku,, ze zdwojoną energią.

Magnus oderwał się od jego ust i zaczął całować go po szyi aż do obojczyka, przygryzając mu skórę.

Alec jęknął i odepchnął od siebie Magnusa, tak, że ten upadł na kanapę a on usiadł na nim okrakiem i teraz on zaczął go całować. Za uchem, po szyi, krtani, później znowu ku górze, do ust.

Magnus zamruczał i chwycił się ramion Aleca jakby tylko tak mógł się przed czymś powstrzymać.

Wyczuł napięte mięśnie i ścięgna, blizny po Znakach, jakieś inne blizny po ranach, płynąca w żyłach krew.

Szumiało mu w uszach i serce mu przyspieszyło.

Alec odsunął się od Magnusa i patrzył na niego chwilę, w ciszy w której słychać było tylko ich przyspieszone oddechy i bicia serc.

-Alexandrze...-zaczął Magnus dotykając niepewnie własnej szyi i robiąc w myślach przegląd szafy zastanawiając się nad tym gdzie ma jakiś szalik...

-Chciałem cię pocałować-oświadczył z prostotą Alec patrząc na niego z uśmiechem i wszystko oprócz tego, przestało mieć znaczenie. Może Alec nie miał świadomości, ale jego uśmiech rozświetlał świat. I właśnie w ten sposób Magnus zaczął sobie w pewnym momencie tłumaczyć szarość i ponurość tego świata. Alec za rzadko się uśmiechał.

-A teraz chcę, żebyś puścił mi kolejną część.


A/N: I jak wrażenia?

Zostawcie swoją opinię.