Nie było mnie tu trochę, ale wracam i to z następnym rozdziałem! To naprawdę okropne, że na polskim znajduje się tak mało ff z postacią tak wspaniałą jak Nico. No, ale cóż, spróbuję choć trochę to zmienić ;)

Parę dni później, Nico znalazł się śpiącego w swojej kabinie w Obozie Półkrwi. Był już miesiąc po wojnie, rany leczyły się bądź zostały uleczone. Infimeria przyjmowała już jedynie półbogów z drobnymi obrażeniami, nie było już w niej umierających I walczących o życie. Nico mimo wszystko został, tak jak obiecał Jasonowi. Całe dnie spędzał trenując w samotności albo czytając księgi w domku nr 13. Tej nocy wyjątkowo nie obudził go koszmar, a dźwięk tępego przedmiotu uderzającego o podłogę. Wyskoczył szybko z łóżka, łapiąc przy swój miecz ze Styglijskiego żelaza i przygotował się do walki z potworem na tyle głupim żeby wtargnać do jego kabiny o tej nieludzkiej porze. Zamiast piekielnego ogara czy chociażby Lamii ujrzał jednego z umarłych służących swego ojca.

-Książę - Nico skrzywiłsię, słysząc ten tytuł. Ile razy ma im powtarzać, że mają go tak nie nazywać? Opuścił jednak miecz i skupił wzrok na zginającym się wpół w ukłonie służącym - Lord Hades chciałby z Panem porozmawiać. To pilne. Proszę złapać mnie za rękę - Wyciągnął dłoń, ponownie lekko się kłaniając. Nico westchnął ciężko i ukrył miecz w cieniach, po czym złapał rękę służącego. Czyżby kolejna misja? Poczuł, że jego ciało wsuwa się w znajome ciebie i po chwili stał przed Królem Podziemia we własnej osobie.

-Ojcze - Nico skłonił się lekko, okazując mu należny respekt. Dużo o nim mówiono, ale nadal pamiętał czego nauczył się przed Hotelem Lotos, a obycie w wyższych sferach zdecydowanie do tego należało. I było niezwykle przydatne w świecie bogów z nadmuchanym ego, szczególnie, że pełnił w nim rolę Księcia Podziemia i Króla Duchów.

-Witaj, Nico - Zwykle kamienna twarz jego ojca rozjaśniła się lekko na jego widok. W ostatnim czasie ich relacje były naprawdę dobre - Niestety mam złe wieści. Słyszałeś o Avengers? Grupa śmiertelników i tego przygłupiego Asgardczyka, Thora, próbująca ratować świat - Powiedział z kpiną w głosie - Wywołują wojny, których nie są w stanie wygrać. W każdym razie, Tony Stark. Opracował maszynę, która znacząco osłabia Mgłę. Miała służyć wykrywaniu Mutantów, ale zamiast tego działa na potwory i nasz świat.

-Rozumiem, ojcze, ale co to ma wspólnego z nami? - Nico uniósł brew. Hades zwykle zostawiłby innym ten problem. Jego królestwem było Podziemie.

-Potwory zaczęły napadać na śmiertelników - Hades westchnął ciężko - Ich duszę są zagubione i niespokojne. Poza tym, mnóstwo z tym roboty papierowej. Załatw to. Niech wyłączy tą głupią maszynę. I jeszcze jedna sprawa, Nico. Postaraj się zachować swoją tożsamość w tajemnicy. Może załóż jakąś maskę? Chodzi głównie o media. Lepiej żeby nikt nie zaczął wokół ciebie węszyć, bo mógłby się dokopać do jakiś zwłok.

-Media?! - Oczy Nico rozszerzyły się z przerażenia - Dlaczego media miałyby się mną interesować?

Hades uśmiechnął się lekko, jakby wiedział coś, o czym Nico nie miał pojęcia.

-Wyśpij się I przygotuj do misji. O 12 natkniesz się na nich na TimeSquare. Powodzenia, synu- Hades pstryknął palcami i Nico ponownie znalazł się w kabinie numer 13, jeszcze bardziej zagubiony niż dotychczas.