Rozdział 1
Hitsugaya Toushirou, najmłodszy kapitan w oddziałach Gotei 13, stał znudzony na swoim zwyczajowym miejscu w sali obrad kwatery głównej pierwszego składu i zastanawiał się, za jakie grzechy musiał się stawić na drugim w tym tygodniu spotkaniu dowódców. Po chwili doszedł do wniosku, że jedynym popełnionym przez niego błędem było przyjęcie nominacji na kapitana. Westchnął, przypominając sobie, jak kilka tygodni wcześniej jego dziewiąta oficer, Eiki Rei, zrezygnowała z testu. Dziewczyna, która w krótkim czasie stała się jego bliską przyjaciółką wolała zostać oficerem niskiego stopnia w jego dywizji niż objąć dowództwo nad oddziałem piątym, opuszczonym przez Aizena. Jako jeden z powodów podała niechęć do Hinamori… Chłopak uśmiechnął się pod nosem. Zdawał sobie sprawę, że nawet neutralne stosunki między dziewczętami, nie wspominając już o przyjaźni, pozostawały w sferze marzeń.
- O czym myślisz, Hitsugaya-kun? – zapytał szeptem Kyouraku Shunsui, kapitan ósmej dywizji, stojący obok niego w zwyczajowym różowym kimonie zarzuconym na ramiona. – Myliłbym się, gdybym powiedział, że o Rei-chan?
Uśmiech srebrnowłosego młodzieńca lekko się poszerzył: Kyouraku zawsze miał niebywałego nosa do spraw związanych z Eiki. Ale nie zdziwił się, gdyż mężczyzna, razem z Ukitake Juushirou, od zawsze się o nią troszczyli. Shunsui uśmiechnął się przebiegle i skinął głową wysokiemu Shinigami o długich białych włosach, który bacznie się im przyglądał. Shirou nie miał pojęcia, o co obojgu chodzi, ale zdążył się nauczyć, że nie należy pytać, bo dowie się wszystkiego w swoim czasie.
Wszystkie lekkie i przyjemne myśli uleciały z jego głowy, gdy przed generałem Yamamoto Genryuusai, do tej pory omawiającym mało ważne kwestie odbudowy Seireitei, przyklękła Soifon, dowódca drugiej dywizji i oddziałów specjalnych. Starzec przerwał, zdziwiony i udzielił kobiecie głosu.
- Wybacz, generale, moją bezczelność – Toushirou chciał parsknąć śmiechem, gdy to usłyszał. Jeśli to była bezczelność, to Rei zachowywała się mniej więcej na poziomie rozjuszonej i głodnej kobiety z epoki jaskiniowej, co byłoby obrazą dla jej mentora. – Właśnie otrzymałam wiadomość od Shihouin Yoruichi.
Wszyscy obecni drgnęli. Od kilku tygodni, kiedy to zakończyła się sprawa wtargnięcia do Społeczeństwa Dusz Kurosakiego i jego drużyny, wspomniana uciekinierka i Urahara Kisuke zostali oczyszczeni ze wszystkich zarzutów, ale nie pozwolono im wrócić do Seireitei. Wiadomość od niej nie mogła oznaczać niczego dobrego, zwłaszcza, że zwierzchniczka drugiego składu była bardzo blada i zdenerwowana.
- Mów, kapitan Soifon – zagrzmiał Yamamoto.
- W mieście Karakura zaobserwowano wzmożoną aktywność rasy zwanej Bounto, odwiecznych wrogów Quincy – powiedziała, systematyzując otrzymane wiadomości. – W ich pogoni za pożywieniem zaczęli ginąć ludzie. Yoruichi-sama twierdzi, że ich celem może być Społeczeństwo Dusz. Z kolei Urahara przygotował specjalny trening dla Kurosakiego Ichigo i jego przyjaciół, by stwierdzić, czy będą w stanie przeciwstawić się nowym wrogom i prosi o nadzór Gotei 13.
- Zajmijmy się wszystkim po kolei, Soifon – w oczach generała zapłonęły niebezpieczne błyski. – Kapitanie Kyouraku, proszę przeszukać bibliotekę pod kątem zebrania danych o Bounto. Dodatkowych informacji mogą udzielić kapitanowie Unohana i Kurotsuchi. Kapitan Soifon uda się na Ziemię, celem współpracy z Shihouin Yoruichi. Zaś kapitanowie Kuchiki, Hitsugaya i Ukitake dołączą do Urahary Kisuke, by nadzorować trening drużyny zastępczego Shinigami. Czy ktoś chce coś jeszcze dodać?
Z szeregu wysunął się Byakuya, który natychmiast przyklęknął obok zdumionej Soifon. Pochylił głowę.
- Proponuję, by oprócz dowódcy oddziałów specjalnych posłać na Ziemię również kogoś, kto wtopi się w tłum – powiedział głębokim głosem. Część zebranych zdrętwiała, pamiętając, co się stało, gdy ostatnio ktoś z bliskich mężczyzny został posłany na Ziemię. Gdyby nie refleks Eiki, Ukitake zginąłby. – Proponuję mojego porucznika, który nawiązał swego rodzaju przyjaźń z Kurosakim.
- Rozumiem – generał odchylił się w swoim fotelu i spojrzał na Kuchiki spod półprzymkniętych powiek. – Abarai Renji będzie asystował kapitan Soifon, ale nie będą od siebie zależni. Kapitanie Ukitake?
Hitsugaya dopiero teraz zwrócił uwagę na to, że starszy mężczyzna wystąpił równocześnie z Byakuyą. Uśmieszek na twarzy Kyouraku powiedział mu nazbyt wyraźnie, o co ma zamiar poprosić Juushirou. Jęknął, przymykając oczy.
- Proszę o udział Eiki Rei w misji na Ziemi – powiedział stanowczo. Brew Yamamoto usiłowała wyrwać się z twarzy i sięgnąć księżyca. – Dziewczyna zna Uraharę, a jej uwagi czasami są na tyle sensowne, że można coś dzięki nim odkryć.
- Kapitanie Hitsugaya, to twoja podwładna – odparł starzec. – Czy udzielasz pozwolenia?
Toushirou ponownie westchnął. Przywykł już do tego, że ta rezolutna brunetka, która miała czelność odzywać się po imieniu do kapitanów, ma naturalny talent do pakowania się w kłopoty. Może jej aura po prostu je przyciągała, jak jakiś magnes? Chyba wolał nie wiedzieć. Skinął głową na zgodę.
- Kapitanie Kuchiki, twoja zgoda jest równie ważna.
Mężczyzna tylko lekko kiwnął głową, co spowodowało, że uśmiech na twarzy Kyouraku poszerzył się. Shirou zaczynał podejrzewać, że mężczyzna wpadł na jakiś pomysł, co mogło się stać nieprzewidywalne w skutkach. Nie tak dawno chciał zorganizować konkurs picia sake i pierwszą ochotniczką, która się do niego zgłosiła, była Matsumoto. A teraz Shunsui suszył zęby na wieść, że Rei opuszcza Seireitei i wyrusza na Ziemię. Chłopak postanowił poważnie porozmawiać z nim lub Ukitake, bo miał szczerze dosyć ich gry. Jego haori załopotało, gdy szybkim, gniewnym krokiem skierował się do drzwi.
- Shirou-kun, gdzie się wybierasz? – zawołał za nim Juushirou. Chłopak zazgrzytał zębami i odwrócił się na moment do przyjaciela.
- Poinformować Rei, że ma nowe zadanie.
Odprowadził go wybuch śmiechu dwojga najstarszych dowódców Gotei 13. W końcu on też się uśmiechnął. Może tym razem ich drobna intryga okaże się interesująca.
* * *
Eiki Rei, długowłosa brunetka, stała na środku areny treningowej jedenastego składu. Ubrana tylko w ściśle przylegający do ciała czarny kombinezon w dłoniach trzymała dwa ostre jak brzytwa sztylety. Jej złożona hakama leżała obok dwóch zapieczętowanych Zanpakutou, Kaze no Kitai i Hozukimaru. Naprzeciw niej, trzymając krótki, szeroki miecz, stał trzeci oficer dywizji Zarakiego, Madarame Ikkaku, jeden z (dość licznej, należy zaznaczyć) grupy Shinigami, których uważała za przyjaciół.
- Atakuj! – krzyknął z daleka Ayasegawa Yumichika, piąty oficer jedenastej drużyny, kolejny przyjaciel młodej dziewczyny, przyglądający się walce z uwagą. – Nie pozwól wrogowi zastanawiać się nad twoim kolejnym ruchem.
Rei szybko podbiegła do mężczyzny i zamachnęła się prawą ręką. Ostrze ze szczękiem odbiło się od miecza Ikkaku. Jego twarz rozjaśnił uśmiech. Swoją drugą dłonią złapał jej nadgarstek, który od dołu zmierzał w jego stronę. Czując dotyk ciała przyjaciela na długiej rękawiczce, którą zawsze miała na sobie, Eiki również się uśmiechnęła.
- Hadou, numer 4 – powiedziała, patrząc w oczy Madarame. Kątem oka zauważyła, że Yumichika zaczyna się śmiać, bo ich wspólny przyjaciel znowu dał się nabrać na taki stary trik. Z drugiej strony areny wyczuła znajome reiatsu. – Biała błyskawica.
Ikkaku odskoczył od niej, rażony prądem. Rei przyjęła bojową pozycję i ukłoniła się z szacunkiem przeciwnikowi. Rozległy się suche oklaski. Oboje walczący odwrócili się w tamtą stronę i uśmiechnęli do podchodzącego Hitsugayi.
- Imponujące – przyznał, patrząc na oboje zmęczonych po sparingu Shinigami. – Ale ty, trzeci oficerze Madarame znowu padłeś ofiarą ataku Kidou.
Rei roześmiała się i pomachała ręką drugiemu oficerowi, który nadal nie ruszył się z miejsca. Ayasegawa z wahaniem podszedł do trójki stojącej na arenie.
- Kiedy nasz trening? – zapytała z lekką zadyszką. Może jej zaklęcia były lepsze niż Ikkaku, ale mężczyzna dysponował zdecydowanie większą siłą fizyczną niż taka drobna dziewczyna jak ona. Sparowanie ciosów jego miecza dwoma krótkimi ostrzami było dla niej dość trudne i wyczerpujące.
- Jak odpoczniesz – odparł zapytany, wykorzystując jeden z jej sztyletów jako lusterko. Uśmiechnął się, zadowolony z inspekcji swojej nieskazitelnej twarzy. – I jak poćwiczysz mięśnie.
- Dzięki – w jej głosie troje mężczyzn wyczuło ironię. – Cały czas trenuję, ale nie sądzę, żebym kiedyś osiągnęła poziom Ikkaku.
- Oficer Ayasegawa ma rację, Rei – powiedział nagle Toushirou, przypatrując się pozostałym. – Musisz popracować nad swoją siłą fizyczną.
- Ty też przeciwko mnie? – jęknęła z rezygnacją w głosie. – A tak w ogóle, co tu robisz?
Wszyscy Shinigami z Seireitei, którzy zetknęli się w swoim życiu z nimi dwojgiem, wiedzieli, że nie należy się dziwić temu, jak się do siebie zwracają. Na nic zdały się nagany, groźby i ciągłe poprawianie Eiki, dziewczyna nadal zwracała się do swojego dowódcy po imieniu. On również już się przyzwyczaił do nazywania jej Rei, chociaż w chwili złości lub pośpiechu potrafił zawołać ją po nazwisku, co ona później mu wytykała. Oboje rozumieli, że takie są zasady ich przyjaźni, którą naprawdę wysoko sobie cenili.
- Wyruszasz na Ziemię – oznajmił krótko.
- Co? – oczy brunetki rozszerzyły się ze zdumienia. – Po co? Z kim?
- Czy ty nigdy nie potrafisz powstrzymać się z pytaniami? – syknął, nieco rozbawiony sytuacją. Dwaj mężczyźni z jedenastego składu uśmiechnęli się pod nosami.
- Nie – wyszczerzyła bezczelnie zęby.
- Wyruszasz na Ziemię – powtórzył, odpowiadając na jej pierwsze pytanie. Westchnął, bo nienawidził mówić tego samego dwukrotnie. – Urahara postanowił przetestować Kurosakiego i jego drużynę, gdyż pojawił się nowy wróg. Poprosił o nadzór Gotei 13, a generał postanowił wysłać mnie, Kuchiki i Ukitake. A twój mentor…
Dziewczyna lekko się skrzywiła, gdy usłyszała z jaką złośliwością chłopak podkreślił słowo „mentor", ale nie przeszkadzała mu. Gdyby to zrobiła, mogłaby się nie dowiedzieć, o co chodzi z jej misją.
- Twój mentor zaproponował twój udział – dokończył. – Jako, że znasz Uraharę, twoje spostrzeżenia mogą się przydać.
- Kto tak powiedział? – Rei, jak zwykle, nie potrafiła zapanować nad swoim językiem.
- Ukitake. Masz innego mentora?
Ikkaku i Yumichika otwarcie się śmiali, przykuwając uwagę obojga Shinigami z dziesiątej dywizji. Szybko zamilkli i podeszli do kamiennego schodka, na którym leżały ich rzeczy. Eiki, patrząc spod oka na swojego srebrnowłosego przyjaciela, poszła za nimi. Już ubierając się, przyszło jej do głowy kolejne pytanie i spojrzała z oczekiwaniem na dowódcę. Ten westchnął teatralnie.
- No, zadaj już to pytanie – popędził ją. W odpowiedzi usłyszał śmiech.
- Kiedy wyruszamy?
- Nie powiedziałem ci? – w jego głosie dało się wyczuć autentyczne zdumienie. – Jeszcze dzisiaj. Urahara prosił, żebyśmy się pospieszyli, bo jego podwładni już zaczęli.
Dziewczyna uśmiechnęła się złośliwie. Gdyby patrzył na nią w tym momencie Juushirou lub Shunsui, powiedzieliby, że jej grymas przypomina im ich starego przyjaciela, Hirako Shinjiego, Vaizarda, z którym połączyła Rei równie prawdziwa przyjaźń, jak jej mentorów. A ona tylko domyślała się, jakie tortury czekają jej znajomych z Karakury.
Eiki nie wiedziała, że Toushirou chciał jak najszybciej znaleźć się na Ziemi, by uprzedzić byłego kapitana dwunastej dywizji, że jeden z jego uczniów po przygodzie w Społeczeństwie Dusz stracił wszystkie swoje moce. Chłopak nadal pamiętał, jak Quincy, żeby pokonać Kurotsuchiego, zniszczył swoją rękawiczkę. Wszyscy kapitanowie wiedzieli, co to oznacza, ale Shirou wątpił, by chłopiec pochwalił się tym przed Uraharą. A najbardziej go martwiło to, że Ishida Uryuu był ulubieńcem Rei.
Westchnął, patrząc, jak jego młoda przyjaciółka przypina pochwę z Kaze no Kitai do pasa, którym miała przewiązaną hakamę. W ciągu tych kilku tygodni spędzili ze sobą trochę czasu, poświęcając go głównie na zwierzenia. Gdy Hinamori leżała w szpitalu, nadal odzyskując sprawność fizyczną i psychiczną po wyniszczającym ataku Aizena, a Matsumoto znikała z Kirą i Hisagim na 'kropelkę sake', która kończyła się pijacką nocą, on i Rei potrafili godzinami siedzieć na dachu kwatery głównej dziesiątego składu i obserwować gwiaździste niebo. Zazwyczaj milczeli, ale czasami zdarzało im się rozmawiać. Ona opowiedziała mu o swoich walkach, o tym, co pamiętała z czasów na Ziemi, o latach u Ukitake… Rewanżując się jej, on opowiedział o czasach Rukongai, gdzie został znaleziony przez Rangiku, o Akademii, gdzie poznał Kusakę, o teście kapitańskim. Nie potrafił się zdobyć na to, żeby powiedzieć jej o walce o Hyorinmaru, ale widział, że ona również coś przed nim tai. Rozumiał i szanował potrzebę jej prywatności.
- Jestem gotowa – stanęła obok niego, sprawiając, że drgnął lekko. Zatopiony we własnych myślach nie zauważył, kiedy skończyła się przygotowywać.
- Najpierw zameldujemy się w kwaterze głównej – zdecydował. – Matsumoto jeszcze nie wie, że zostawiam cały skład na jej głowie.
Rei roześmiała się i skinęła głową na pożegnanie dwóm mężczyznom. Odwróciła się i szybkim krokiem ruszyła za Shirou. Tuż poza areną przyspieszyli do shuunpo. W budynku zajmowanym przez biura dziesiątego składu natychmiast natknęli się na rudowłosą porucznik. Rei nadal dziwiła się, jak kobiecie udawało się żyć bez żadnych problemów po tym, jak Gin ją zostawił. W pewnym sensie nawet ją podziwiała, gdyż Matsumoto – prawda – upijała się praktycznie każdej nocy, ale nie na smutno, aby zapomnieć o troskach, lecz zwyczajnie, po swojemu beztrosko, raczej pocieszając pozostałą dwójkę, niż wypłakując swoje żale. Toushirou wprowadził obie do swojego gabinetu i polecił im usiąść. Eiki, jak zwykle, zajęła miejsce na szerokim parapecie za biurkiem chłopaka.
- Matsumoto, na jakiś czas przejmujesz dowództwo nad składem – zakomunikował zdziwionej Rangiku. – Ja i Rei musimy udać się na Ziemię z rozkazu generała Yamamoto.
- Rozumiem, kapitanie – szybko przyjęła do wiadomości usłyszane nowiny. – Kto jeszcze otrzymał ten rozkaz?
- Kapitanowie Kuchiki i Ukitake idą z nami – odpowiedział. Po chwili postanowił poruszyć ze swoimi najbardziej zaufanymi podwładnymi drugą ważną kwestię. – Kapitan Soifon i porucznik Abarai już znajdują się na Ziemi, gdzie równolegle do siebie zaczęli prowadzić śledztwo w sprawie rasy zwanej Bounto.
- To jest ten nowy wróg, o którym mówiłeś? – zapytała Rei, przyglądając się z zainteresowaniem Hitsugayi. – Ten, z którego powodu Kurosaki i jego drużyna przechodzi trening Urahary?
- Mam nadzieję, że nie – westchnął, przypominając sobie, co powiedziała o nich kapitan drugiego składu. – Bounto to śmiertelni wrogowie Quincy.
Eiki zacisnęła pięści, ale jej spojrzenie nie zmieniło się. Nadal pokładała wiarę w umiejętności młodego Ishidy, nie wiedząc, że przez Kurotsuchiego stracił wszystkie swoje moce. Toushirou pokręcił głową, domyślając się, że będzie musiał jej to szybko wytłumaczyć.
- Kiedy wyruszacie?
- Dzisiaj wieczorem – odparł srebrnowłosy młodzieniec. – Shihouin przesłała wiadomość, że test już się zaczął, a we wszystkie szczegóły wprowadzi nas Urahara.
- Rozumiem – Rangiku skinęła głową. – Powodzenia.
Uśmiechnęła się do swojej podwładnej i kapitana, po czym wyszła z gabinetu. Shirou odwrócił się do Eiki, którą oświetlał blask zachodzącego słońca. Zmrużył oczy i ponaglił gestem. Dziewczyna natychmiast zeskoczyła z parapetu i całkowicie gotowa stanęła przed swoim dowódcą, uśmiechając się do niego. Wyszli razem z gabinetu, kierując się do bramy Senkai należącej do domu klanu Kuchiki; młodemu Hitsugayi pozostało tylko podziwiać spokój swojej podopiecznej.
Gdyby tylko wiedział… Od momentu, gdy usłyszała o kolejnym wspólnym zadaniu z Shirou, ciężko było jej pohamować entuzjazm i drżenie kolan. Nie mogła też zapanować nad swoim głosem, dlatego nie odzywała się dużo. Westchnęła, czym zasłużyła sobie na badawcze spojrzenie partnera, ale tylko potrząsnęła głową. Musiała wyrzucić go ze swoich myśli, żeby nie narazić misji, jakkolwiek prosta by nie była.
Byakuya i Juushirou już na nich czekali przed otwartą bramą do świata żywych, a wraz z nimi cztery czarnoskrzydłe motyle. Bez strachu wkroczyli w jasny blask wrót i chwilę później wypadli z nich na brzegu rzeki płynącej przez miasto Karakura. Rei zachwiała się i natychmiast poczuła silną dłoń zaciskającą się na jej ramieniu. Zanim zorientowała się, że to nie Shirou jej pomógł, w ciszy rozbrzmiał obojętny głos dowódcy szóstej dywizji.
- Uważaj na siebie, Rei-san.
- Dzięki, Byakuya – w jej głosie pobrzmiewał głęboki szok, kiedy usłyszała, że mężczyzna zwrócił się do niej po imieniu. Szybko ją puścił i odszedł do Urahary, który na nich czekał.
- Nie sądziłem, że Społeczeństwo Dusz wyśle mi na pomoc tak doborowych Shinigami – zacmokał spod kapelusza. – Kuchiki-sama, Ukitake-san, Hitsugaya-kun, Rei-chan, witajcie na Ziemi.
- Urahara, możesz sobie darować tą scenkę – ostudził jego zapał chłodny ton Toushirou. – Po prostu zaprowadź nas do Kurosakiego.
- To nie tak, Hitsugaya-kun – zaprotestował szybko blondyn, czym ściągnął na siebie ostrzegawcze spojrzenia od całej czwórki. – Oni już przechodzą test. W tym momencie Ichigo, Uryuu, Sado i Renji są w domu porwanej Orihime.
- Renji? – zapytała Eiki, przystając w połowie schodów, blokując idącego za nią Juushirou. – Abarai Renji?
- Tak – spokojnie odpowiedział Kisuke. – Ichigo przedstawił go w szkole jako swojego dalekiego kuzyna, dlatego uznałem, że powinien się nauczyć doceniać więź rodzinną. Chciałem też sprawdzić, jak ułoży się współpraca chłopaka z Shinigami.
Byakuya zacisnął zęby i uparcie milczał, ale wszyscy widzieli, że nie jest zadowolony z obrotu spraw.
- Czy porucznik Abarai wie, że drużyna Kurosakiego przechodzi test? – zapytał Ukitake, wiedząc, że Kuchiki przed wysłaniem go na Ziemię mógł mu o wszystkim powiedzieć.
- Nie – nadeszła krótka odpowiedź, po której Urahara widocznie odetchnął z ulgą. Nie spodziewał się widocznie, że ktoś mógł wcześniej wspomnieć mu o teście. Jego przeoczenie, które przez przypadek nie zaowocowało katastrofą.
- Proponuję przenieść się jak najszybciej w pobliże domu Inoue Orihime – stwierdził zamyślony Kisuke. – Lilin, Nova i Claud już zaczęli działać i prawdopodobnie wkrótce skontaktują się z Renjim.
- Kim oni są? – zawołała pod wiatr Rei, będąca przez przypadek jedyną dziewczyną w gronie obserwatorów. Czuła się przez to dziwnie, ale starała się to zignorować. Powinna przestać zwracać uwagę na kwestie płci, ale jak mogła to zrobić, gdy przez cały czas wyczuwała obecność Shirou tuż obok siebie. – Lilin, Nova i Claud. Kim są?
- Sama zobaczysz, Rei-chan – odpowiedział blondyn, nie odwracając się. – Powinnaś szybko się zorientować.
Ta tajemnicza odpowiedź wprawiła w zdumienie całą czwórkę wysłaną z Społeczeństwa Dusz. Prawdę mówiąc, kapitanowie już wcześniej zaczęli się zastanawiać, kim są podwładni Urahary, którzy mieli przeprowadzić test, skoro drużyna Kurosakiego doskonale znała obsługę sklepu, a z Yoruichi Ichigo nawiązał znajomość dużo bliższą niż by sobie tego życzył. Hitsugaya przez jakiś czas się zastanawiał, czy mężczyzna nie odwoła się do pomocy zamaskowanej armii, ale to nie były ich imiona.
- Dlaczego nie skorzystałeś z pomocy Vaizardów? – zawołała ponownie. Shirou drgnął, zauważając, jak podobnym tonem ponownie podążyły ich myśli. – Przecież Hirako by ci pomógł, gdybyś go poprosił.
- Shinji, Kensei i Lisa mogliby pomóc – sprostował, w końcu odwracając głowę, co w tempie shuunpo było nie lada osiągnięciem. – Reszta nie jest na tyle stabilna, żeby móc ich poprosić o pomoc w kontrolowanym… teście.
Rei zazgrzytała zębami ze złości, bo natychmiast zrozumiała, co blondyn miał na myśli, zanim zmienił ostatnie słowo na „test". Już otworzyła usta, żeby cisnąć mu w twarz jakąś obelgę, gdy usłyszała zimny jak lód Hyorinmaru głos Toushirou.
- Miałeś na myśli eksperyment, prawda, Urahara?
Wszyscy ostro wyhamowali. Czworo wysłanników Seireitei patrzyło wyczekująco na wygnańca. Ten zdjął kapelusz i pochylił lekko głowę.
- Zależy mi przede wszystkim na bezpieczeństwie mieszkańców miasta – powiedział, jego głos również się ochłodził. – Ale gdy mogę zebrać ważne dane w trakcie dbania o to bezpieczeństwo, nie omieszkam tego zrobić.
- Urahara, ty piekielny draniu – wysyczała Rei, którą od dalszych wyzwisk powstrzymał uścisk dłoni Shirou.
- Chyba powinniśmy się tu zatrzymać – zaproponował Byakuya, wpatrzony w odległy o kilka przecznic dom Inoue. Ukitake przytaknął.
Budynek pulsował reiatsu. Na jego dachu stały trzy figury: mała dziewczynka i dwóch wysokich mężczyzn. Urahara z daleka pokiwał im trzymanym w ręce wachlarzem i jeden z mężczyzn zamienił się w Inoue, po czym wślizgnął się przez okno. Kisuke uśmiechnął się triumfująco.
- Co to ma znaczyć? – zapytała cicho dziewczyna. – Kim oni są?
- Ten, który zmienił się w Orihime, to Claud – odpowiedział blondyn, wpatrzony w budynek, który ponownie wybuchł ogromną energią. – Lilin i Nova czekają na dachu. Spójrzcie na to, co robi Nova.
Wysoki, bardzo szczupły człowiek podszedł do drzwi wejściowych domu i stanął tyłem do nich, po czym wzniósł ręce i wszyscy, którzy rozporządzali jakimkolwiek reiatsu zobaczyli, że na ulicy wznosi się ogromna brama lśniąca krwistoczerwonym blaskiem.
- Nie rozumiem – wymamrotał Hitsugaya. – To nie jest Brama Piekła. Ale jest do niej bardzo podobna. Urahara, kim są twoi podwładni?
- Jeszcze nie zauważyłeś, kapitanie? – zapytał Ukitake, z uwagą wpatrujący się, jak brama wciąga trójkę napastników i Sado. – To nie są zwykłe dusze.
- Zmodyfikowane? – zapytali równocześnie Rei i Shirou, patrząc na siebie ze zdumieniem. – Jak zmodyfikowane dusze mogą mieć taką ogromną moc?
- Bo są dziełem geniusza – odpowiedział cichy dotąd Byakuya, przyglądając się swojemu podwładnemu, który razem z Kurosakim i Ishidą wybiegł przed dom. – Urahara coś im zrobił.
Mężczyzna skłonił głowę i uśmiechnął się triumfująco. Wskazał dłonią nowy kierunek. Ruszyli w tamtą stronę, patrząc wyczekująco na blondyna.
- Zapraszam was na darmową wycieczkę po muzeum miejskim – powiedział, prowadząc swoich gości normalnym tempem. – Właśnie tam Lilin zwabi Kurosakiego.
- O co chodzi w tym teście, Urahara? – naskoczyła na niego Eiki. Jej oczy ciskały gromy od momentu, gdy zrozumiała, że mężczyzna przeprowadza nieinwazyjny eksperyment na ludziach. – Co to ma wspólnego z Bounto?
- Bounto? – zapytał niewinnie, patrząc z zainteresowaniem na brunetkę. – Ten test ma pokazać im, jak są słabi. Jak bardzo sobie nie ufają i jak srogo przez to przegrają. Weźmy dla przykładu Ishidę…
- Urahara… – głos Toushirou był bardzo niski i niósł w sobie groźbę długiej, powolnej, możliwie bolesnej śmierci. Spowodowało to, że Ukitake spojrzał na chłopaka zszokowany.
- Nie powiedziałeś jej? – to pytanie przykuło uwagę Rei.
- Słucham?
- Musimy porozmawiać, Rei – westchnął. – Wiesz, gdzie jest to muzeum?
Widząc, jak skinęła głową, złapał ją pod rękę i pociągnął w tempie shuunpo. Szybko zniknęli z oczu pozostałej trójce.
- O co w tym chodziło? – zapytał Kisuke, drapiąc się po karku.
- Młody Toushirou i Rei przyjaźnią się – wyjaśnił zrezygnowanym tonem Ukitake. – I z tego, co widzę, nie powiedział jej jeszcze, że Quincy stracił moc.
- Współczuję mu – dokończył Byakuya, unosząc lekko kąciki ust.
- Tak, ja też – dodał Urahara, patrząc krzywo na Juushirou. – Tylko przyjaźnią?
Tymczasem dwoje przyjaciół stało już na dachu wysokiego budynku, w którym bezbłędnie rozpoznali szpital. Wpatrywali się w siebie badawczo, w końcu Shirou puścił rękę Eiki i poprosił, by przysiadła na murku.
- Czego mi nie powiedziałeś? – natychmiast go zaatakowała.
- Ishida Uryuu stracił moc Quincy – odpowiedział spokojnie, spodziewając się, że taka bomba spowoduje kolejny atak. Na moment zapadła cisza.
- Rozumiem – opuściła ramiona i zwiesiła głowę, przetrawiając wiadomość, co zdziwiło gotowego do obrony chłopaka. – Domyślałam się, że stało się coś poważnego. Z początku myślałam, że chodzi o to, że Kuchiki została w Seireitei, ale później doszłam do wniosku, że coś musiało mu się stać podczas potyczki z Kurotsuchim.
- Skąd wiedziałaś, że akurat wtedy?
- Przecież to szalony naukowiec – roześmiała się gorzko. – Tylko on mógł coś mu zrobić.
- To nie Kurotsuchi – sprostował. – Ten chłopiec sam sobie to zrobił. Powinnaś pamiętać z Akademii akcesoria Quincy. Jednym z nich była rękawiczka, dzięki której mogli skupiać moc. Złamał ją w trakcie walki, powinnaś wiedzieć, co to oznacza.
Skinęła głową, wpatrzona badawczym wzrokiem w swojego dowódcę. Dopiero po chwili zmarszczyła brwi.
- Myślałeś, że będę na ciebie wściekła, że zabrałeś mnie od pozostałych? – zapytała. Jakbym potrafiła być na ciebie wściekła, Shirou, pomyślała ironicznie.
- Tak – uśmiechnął się lekko i ponownie złapał ją za rękę, starając się nie zwracać uwagi na jej nagle zaczerwienioną twarz. – Powiedz mi, gdzie mam się kierować.
Roześmiała się i wskazała dłonią budynek muzeum, który był dość dobrze widoczny z dachu wysokiego szpitala. Toushirou, ciągnąc ją ze sobą w kapitańskim shuunpo, pomknął we wskazaną stronę.
Kilka godzin później obserwowali, jak Renji, Uryuu i Ichigo wybiegają z labiryntu, w który Nova zmienił muzeum. Byli zmuszeni zostawić Sado i Orihime w rękach napastników, gdyż znowu okazali się za słabi. Na szczęście doszli do jednego: walczyli ze zmodyfikowanymi duszami. Rei uśmiechnęła się, gdyż używając mózgów w chociażby minimalnym stopniu (o co zazwyczaj było raczej trudno), szybko powinni dojść do wniosku, kto za tym stoi. Jednak osoba, która z nich wszystkich najlepiej opanowała trudną sztukę dedukcji, była na skraju załamania nerwowego z powodu utraty mocy.
Wtedy wszyscy Shinigami poderwali głowy. Na drugim końcu miasta miał miejsce ogromny wzrost energii duchowej.
- Yoruichi i kapitan Soifon – wyszeptała Rei, otwierając oczy ze zdumienia.
- Rei – Toushirou wystarczyło wypowiedzieć jej imię. Eiki skinęła głową i skoczyła w shuunpo, by jak najszybciej wspomóc dwie walczące kobiety.
- Dlaczego ją odesłałeś? – zapytał zdziwiony Ukitake.
- Dlaczego ją zabrałeś? – odpowiedział pytaniem srebrnowłosy młodzieniec. – W ten sposób się na coś przyda. Najchętniej poszedłbym z nią, ale mam rozkazy od generała.
- Test skończy się jutro – litościwie przyznał Urahara, patrzący na dwóch kapitanów. – Nie miałem zamiaru was nudzić. Chodzi mi o to, żeby Ichigo i pozostali odebrali to w najlepszy sposób.
Troje dowódców pokiwało głowami, przypatrując się śmiertelnikom.
* * *
Rei przybyła na miejsce tylko po to, by zobaczyć kobietę, która wgryza się w ciało niewinnego człowieka. Z drugiej strony nadbiegały Yoruichi i Soifon, obie okryte białym blaskiem techniki Shunko. Eiki wyciągnęła z pochwy miecz i odpieczętowała go.
- Tnij, Kaze no Kitai!
Drobne, kryształowe ostrza zawirowały wokół niej. Jednocześnie Soifon zauważyła ją i gestem nakazała zajście kobiety od drugiej strony. Brunetka natychmiast tak postąpiła i już miała skierować swój Zanpakutou na napastniczkę, gdy ta odwróciła się do niej twarzą.
- Yoshino! – krzyknęła, przypominając sobie samotną kobietę, którą widziała kilka tygodni wcześniej, przebywając przez kilkanaście godzin na Ziemi w poszukiwaniu Urahary. – Należysz do Bounto?
Napastniczka spojrzała na nią zszokowana. Zdziwienie w jej oczach pogłębił szybki atak Yoruichi, przed którym musiała uciekać. Zaś młoda Shinigami przypomniała sobie, co powiedziała jej ta tajemnicza kobieta, kiedy spotkały się po raz pierwszy.
- Skąd wiesz o naszym istnieniu?
- Bo jedna z was stworzyła moją rasę.
Jej rasa! Wtedy Rei nie wiedziała, o czym mówi Yoshino, ale teraz to zrozumiała. Bounto zostali stworzeni przez Shinigami. I teraz się mścili, zabijając dla energii niewinnych ludzi.
- Dlaczego jej nie zatrzymałaś? – wrzasnęła wściekła Soifon, stając przed oniemiałą Eiki. – Miałaś zagrodzić jej drogę, a ty pozwoliłaś jej uciec!
- Soifon! – Yoruichi przywołała byłą podwładną do porządku. – Rei, kim ona jest?
- Nazywa się Soma Yoshino – odpowiedziała, starając się dojść do siebie. – Dlaczego nie powiedzieliście nam, że to Shinigami stworzyli Bounto?
Na twarzach obu kobiet odmalował się szok podobny do tego, jaki chwilę wcześniej przeżyła młoda oficer.
- Wracamy do Seireitei – zadecydowała szybko przełożona drugiej dywizji. – Yoruichi-sama, ty zostań na Ziemi i bądź naszym łącznikiem. Ja i Eiki musimy odwiedzić generała.
Wszystkie trzy skinęły głowami.
- Yoruichi-san – zawołała jeszcze za odchodzącą. – Daj znać Shirou, że nie musi się o mnie martwić.
Chwilę później dwie Shinigami stały w Seireitei, w tajnej placówce oddziałów specjalnych. Trzymając się tego, co powiedziała Soifon, popędziły ku kwaterze głównej pierwszego składu.
