Jak zwykle, muszę przeprosić, że rozdział jest tak późno. Ja i moja beta (Kharcia) obecnie studiujemy, zbliża nam się sesja i przerobienie rozdziału na coś, co by można czytać zabiera trochę więcej czasu niż zwykle.

Za betę, oczywiście, bardzo dziękuję.

Życzę wszystkim czytającym wesołych świat Bożego Narodzenia, hucznego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku 2010. Buziaki ;*

Rozdział 4

Kira Izuru i Eiki Rei mieli za sobą wiele słownych utarczek i walk. Nigdy się nie lubili, ale było to spowodowane głównie tym, że Shinigami z trzeciego składu ślepo podążał tam, gdzie kazał jego były dowódca, Ichimaru Gin. Przez tę psią lojalność Kira został kiedyś zraniony przez Shikai brunetki, z czego do tej pory się jeszcze do końca nie otrząsnął. Teraz jednak, bez żadnego logicznego wytłumaczenia, zabrał ją ze sobą, by pomogła mu walczyć z przeciwnikiem Kurosakiego. Znał jej mocne punkty, wiedział, że dysponuje Bankai, ale widział również, że, co było niespotykane w jej przypadku, nie pała wcale nieposkromioną chęcią do walki.

- Czemu mnie zabrałeś, Kira? – mężczyzna westchnął słysząc pytanie. Znał też jej skłonność do ignorowania reguł Gotei 13.

- Bo Kurosaki zazwyczaj pakuje się w największe kłopoty – odpowiedział pod wiatr.

Ta odpowiedź jej wystarczyła. Rei doskonale wiedziała, że tak jest, ale musiała się upewnić. Znała niechęć Kiry do niej i Shirou… Zacisnęła zęby. Nie powinna teraz myśleć o swoim dowódcy. Nie wolno jej było narażać misji.

Wyhamowali na metalowej konstrukcji, pod którą zawzięcie walczyli Kurosaki i dziwnego kształtu postać kontrolowana przez stojącego nieopodal mężczyznę, sprawiającego wrażenie pogrążonego w myślach. Nagle uniósł głowę, rozglądając się na boki. Marionetka przestała walczyć.

- Kim jesteś? – rzucił pytanie w powietrze.

Izuru spojrzał porozumiewawczo na partnerkę, która skinęła głową.

- Jesteś Bounto, prawda? – zapytał cicho, ale jego głos, poniesiony wiatrem, dotarł do dwojga walczących na ziemi.

Dwoje Shinigami lekko zeskoczyło z wysokiego budynku, pojawiając się tuż przed zdumionym Ichigo. Martwą ciszę przerwał łopot dwóch hakam. Szybko zmierzyli wzrokiem sylwetkę wroga i jego broni, oceniając sytuację. Rei drgnęła, widząc leżącą bez ruchu postać młodego chłopca i wzrok mężczyzny natychmiast powędrował za jej spojrzeniem. Dłonie obojga zbliżyły się do rękojeści mieczy.

- Porucznik trzeciego składu w Gotei 13, Kira Izuru – przedstawił się spokojnie, powoli zwracając uwagę na Bounto. – A to oficer Eiki Rei.

Brunetka zazgrzytała zębami ze złości, gdy usłyszała, jak mężczyzna ją przedstawia. Sama potrafiłabym to zrobić, pomyślała i podążyła jego ślady, wyjmując z pochwy Zanpakutou. Za sobą usłyszała cichy pomruk, ale nie przejęła się nim, wcześniej bowiem zauważyła zmodyfikowaną duszę, Lilin, która leżała bez przytomności obok chłopca. Lalka uśmiechnęła się złowieszczo na widok dwóch obnażonych katan.

Tymczasem Ichigo spoglądał na dwoje przybyszy, nic nie rozumiejąc. Podpierał się na mieczu, krew lała się z rozciętego łuku brwiowego, całkowicie zasłaniając mu pole widzenia, ale w jego postawie wszyscy widzieli determinację i wolę walki.

- Kira, Rei… – zaczął. – Dlaczego wy…?

- Dostaliśmy rozkaz – odpowiedział blondyn, całą swoją uwagę skupiając na Bounto i jego broni. – Od kapitana Hitsugayi z dziesiątego składu.

Słysząc te słowa, Eiki zacisnęła dłonie na rękojeści Kaze no Kitai tak mocno, że jej kostki pobielały. Na moment udało jej się wyrzucić z pamięci przykry incydent, ale zrozumiała, że na dłuższą metę to niemożliwe. W końcu będzie musiała się z nim spotkać i wszystko wyjaśnić. Po chwili wróciła do słuchania porucznika.

- Wysłano w sumie pięć osób – kontynuował, nadal nie patrząc na klęczącego zastępczego Shinigami. – Powinieneś się cofnąć. Teraz my się nim zajmiemy.

- Kurosaki, posłuchaj go – poprosiła Rei, po raz pierwszy się odzywając. Wzrok chłopaka prześlizgnął się po niej, ale szybko spoczął na sylwetce Izuru.

- Tych dwoje jest innych – z lalki wydobył się niski, kobiecy głos, który jednak ociekał jadem. Oblizała się, patrząc na dwoje gotowych do walki Shinigami. – Jeśli wszyscy troje będziecie ze mną walczyć równocześnie, możecie mnie zmęczyć.

Wyciągnęła przed siebie jedno z czterech długich ramion, które w mgnieniu oka zmieniło się w broń palną. Pociski z ogromną prędkością zbliżały się do trojga ubranych na czarno postaci. Shinigami szybko odskoczyli, w porę zauważając zagrożenie. Kira przeskoczył na drugą stronę agresora, natomiast Eiki pomogła zmęczonemu długą walką Ichigo uskoczyć w bezpieczne miejsce.

Po chwili oboje skierowali miecze w stronę metalowej istoty, przygotowując się do kontynuowania tego, co rozpoczął pomarańczowowłosy chłopiec.

- Społeczeństwo Dusz zdecydowało, że powstanie Bounto musi zostać stłumione – powiedziała spokojnie dziewczyna, chwytając Zanpakutou w obie ręce i przyjmując postawę Kendo. – Przygotuj się.

- Jacy wy jesteście sztywni – jęknęła z zawodem lalka, odwracając się w stronę młodej oficer. Po chwili wskazała głową stojącego po drugiej stronie Izuru. – Ale on jest całkiem słodki, nie uważasz? Przynajmniej ja tak myślę.

Rei przewróciła oczami, słysząc, że ktoś nazwał ciamajdowatego, lakonicznego Kirę słodkim. Uśmiechnęła się spokojnie, czekając na jakiś ruch ze strony marionetki. Nie czekała długo: lalka ponownie wycelowała w nią swoje zmienione w karabin ramię i zaczęła strzelać. Jedyne, co Rei była w stanie zrobić, to uskoczyć, zabierając ze sobą Ichigo.

Jednocześnie od drugiej strony usłyszała głos porucznika, który przypuścił własny atak na Bounto.

- Unieś głowę, Wabisuke – Eiki pamiętała, że nie tak dawno słyszała te same słowa, lecz skierowane przeciwko niej. Uśmiechnęła się triumfująco, gdyż doskonale wiedziała, jakie zdolności posiada Zanpakutou blondyna.

Prosta katana natychmiast zmieniła się w prostokątnie wykrzywiony hak, który odbił ciężką kulę posłaną, by zmieść Shinigami z powierzchni ziemi. Usta Kiry wykrzywił lekki uśmiech. Jednym ruchem znalazł się przy lalce i kilkakrotnie uderzył w nią swoim Shikai.

- Poddaj się – powiedziała, krzyżując metalowe dłonie z Wabisuke. – Mam więcej rąk, niż ty.

Mężczyzna nagle odskoczył, trzymając się za przedramię. Między jego rozłożonymi palcami popłynęła strużka krwi. Z jego ust zniknął uśmieszek, ale w oczach nadal pozostała nieugięta pewność siebie. Kolejny raz odbił ciężką kulę, którą marionetka wyrzuciła w powietrze, ale tym razem impet uderzenia posłał go na ziemię.

Istota zaabsorbowała wszystkie kule, które miały zabić mężczyznę, a zostały odbite przez Wabisuke i zmarszczyła nieistniejące brwi w zdziwieniu. Kończyny straciły swój kształt, a ona sama zapadła się lekko w ziemię. Twarz Rei rozjaśniła ulga.

- Co się dzieje? – zapytała zmieszana. – Moje ciało… Wydaje się być ciężkie.

- Każde uderzenie Wabisuke podwaja ciężar dotkniętej rzeczy – wyjaśnił porucznik, patrząc, jak lalka ugina się pod własnym ciężarem. – Twoje ciało, złożone głównie z żelaza, przekroczyło masę krytyczną.

- Nieładnie z twojej strony – wykrzywiła się, jęcząc z bólu. – Powinieneś był powiedzieć mi wcześniej.

Marionetka nie przestawała się uginać. Rei oszacowała, że jeśli na początku ważyła około czterdziestu kilogramów, to teraz waży blisko tony. Kira lekko odwrócił głowę w stronę czekających w napięciu Ichigo i Rei.

- Teraz macie szansę – powiedział cicho, nadal nie opuszczając gardy.

- Wybacz, ale chcę go zabrać do sklepu Urahary – powiedział śmiertelnik, klękając obok nieprzytomnego przyjaciela.

- Odsuń się – powiedziała stanowczo Rei do stojącego im na drodze Bounto. Podniosła ostrzegawczo Zanpakutou. Ichigo spoglądał na nich z uwagą.

- A jeśli tego nie zrobię? – zapytał spokojnie, patrząc dziewczynie w oczy bez strachu.

- Jeśli się nie ruszysz, przetnę cię na pół – powiedział cicho Kurosaki, podnosząc się z klęczek. – Rei, zajmij się Asano.

- Chyba żartujesz – syknęła, ale została gwałtowanie odepchnięta przez chłopaka. Klnąc pod nosem, przyklękła przy nieprzytomnym chłopcu i szybko sprawdziła jego stan.

- To moja walka – wyszeptał, nadal zwracając się do niej. – To przeze mnie Asano jest ranny. Nie będziesz się wtrącać.

Dziewczyna doskonale wiedziała, jak musiał się czuć Ichigo. Sama przeżyła coś takiego, gdy Toushirou został ranny w Rukongai podczas jej pobytu na Ziemi. To ją uspokoiło i zaczęła się przyglądać dwojgu mężczyznom, zostawiając Kirę bez jakiejkolwiek pomocy. Dość szybko zauważyła, że miecz chłopaka drży, ale nie było w tym nic dziwnego. Po raz pierwszy stanął do walki z człowiekiem z krwi i kości. Wszystkie poprzednie zabite istoty poniosły śmierć już wcześniej i funkcjonowały tylko jako zbiorowiska duchowych cząsteczek. Bounto podszedł bliżej, nadal bez cienia strachu w oczach.

- Co się dzieje? – zapytał, patrząc drwiąco wprost w karmelowe tęczówki przeciwnika. – Dlaczego się wahasz? Może ja powinienem zacząć?

Schylił się i podniósł jedną z metalowych belek używanych na budowie. Zamachnął się i zaskoczony Ichigo musiał odskoczyć tylko po to, by zablokować kolejne uderzenie. Rei drgnęła, słysząc szczęk skrzyżowanych broni, ale nic nie zrobiła. Nie miała żadnego prawa wtrącać się w ich walkę po tym, jak usłyszała motywy kierujące chłopakiem.

- Co za siła! – wykrzyknął, w trakcie walki zwracając uwagę na ciężar trzymanej przez Bounto broni. Cały czas był w defensywie, cofając się i odskakując przed kolejnymi natarciami mężczyzny. Nagle zwiększył dystans między nimi i wyprostował plecy, zaś w jego oczach pojawiła się determinacja. – Już mi nie wejdziesz w drogę. Dla Keigo… Zabiję cię!

Chłopak ruszył na przeciwnika z uniesionym nad głową Zanpakutou, szykując się do zadania ostatecznego ciosu, ale zamiast ciała Bounto, Zangetsu przeciął na pół belkę, która służyła mu za broń. Dwa ciężkie kawałki metalu upadły z hukiem na ziemię, zaś mężczyzna natychmiast złapał nieprzygotowanego na cios Ichigo za przód rozdartej hakamy i cisnął nim o grunt. Obserwująca rozwój sytuacji Eiki podskoczyła na równe nogi, łapiąc szybko za miecz. Z ust Kurosakiego wyrwał się jęk bólu.

- Nie możesz w to uwierzyć, prawda? – zapytał Bounto, wpatrując się w leżącego Shinigami. Rei nadal nie wiedziała, czy powinna interweniować, czy zaufać instynktowi chłopaka. – To naprawdę zadziwiające, żeby nieuzbrojony człowiek dysponował taką siłą. Bounto są nieśmiertelni, dlatego muszą mieć niezwykle przenikliwe i silne umysły, by zmierzyć się z czasem. Dzięki temu czasowi udało mi się coś, co zwykłym śmiertelnikom nigdy się nie uda. Patrzysz właśnie na moją własną, ukrytą wewnętrzną siłę, którą mi się udało rozwinąć!

W czasie swojej przemowy mężczyzna miotał chłopakiem na różne strony, by w końcu przygwoździć go do ściany, trzymając za szyję. Kurosaki odkaszlnął, krzywiąc się z bólu. Rei dobyła swojego miecza, gdy zatrzymał ją odgłos wznowionej walki Kiry i lalki. Spojrzała w tamtą stronę i zauważyła, że istota trzymała Wabisuke na długim łańcuchu, nie pozwalając blondynowi manewrować mieczem. Zatrzymała się, rozdarta między chęcią niesienia pomocy porucznikowi trzeciego składu a uratowaniem Kurosakiego. Dopiero po chwili uznała, że każdemu z nich by tylko przeszkadzała i ponownie pochyliła się nad Asano, jednak nie schowała Kaze no Kitai. Odetchnęła z ulgą, gdy Ichigo odepchnął od siebie napastnika i chwycił miecz, który chwilę wcześniej upadł na ziemię. Ponownie skierował go w stronę mężczyzny i znieruchomiał, słuchając jego cichych słów. Rei przeniosła wzrok na swojego partnera i jej wargi wykrzywił uśmiech zadowolenia, gdy ujrzała, że całkowicie pokonał lalkę.

- Dalk! – Bounto krzyknął ostro, gdy zobaczył, co się stało z jego bronią.

Jednak zamiast rozpaczać, musiał bronić się przed natychmiastowym atakiem Kiry, który nie czekał na zaproszenie od Kurosakiego. Mężczyzna musiał odskoczyć pod naporem Wabisuke. Dwaj Shinigami stanęli równo obok siebie z Zanpakutou skierowanymi w stronę przeciwnika.

- Jesteście tacy młodzi – zamyślił się, patrząc na obydwu. – Tak młodzi, że nie mogę powiedzieć, że naprawdę żyliście.

Oczy brunetki, wciąż czuwającej nad nieprzytomnym chłopcem, rozszerzyły się, gdy usłyszała słowa Bounto. Rozumiała, że to stwierdzenie może odnosić się do Ichigo, ale Kira i ona byli dużo starsi. I to, co oboje przeżyli w Rukongai trzeba było nazwać życiem. Na twarzach Kiry i Kurosakiego odmalowało się zdziwienie, które jeszcze się pogłębiło, gdy przeciwnik odwrócił się i odszedł.

- Zaczekaj! – zawołał za nim pomarańczowowłosy. – Walka jeszcze się nie skończyła!

- Dalk, wystarczy – Bounto zatrzymał się przy swojej niezdolnej do walki lalce. Zupełnie nie zwracał uwagi na krzyki chłopaka. – Dobrze się spisałaś.

Wyciągnął dłoń i marionetka zniknęła w czerwonej poświacie. Po chwili zamyślenia odwrócił się jeszcze do stojących razem Ichigo, Izuru, Rei i podtrzymywanego przez śmiertelnika Asano.

- Nie spieszcie się, żeby żyć – powiedział na odchodnym. – Nie wstydźcie się cieszyć każdą jego chwilą. Do zobaczenia… kiedyś.

Ichigo próbował go jeszcze zatrzymać, ale mężczyzna zniknął w ciemnościach nocy. Kira odwrócił się do Eiki.

- W jakim stanie jest ten chłopiec? – zapytał, patrząc na Asano, przewieszonego przez plecy Kurosakiego.

- Jest nieprzytomny – odpowiedziała spokojnie, wyjaśniając rzecz oczywistą. – Nie wiem, dlaczego, gdyż nie było mnie przy tym, jak zemdlał.

Izuru uśmiechnął się, słysząc drwiącą odpowiedź, do jakich zdążył się już przyzwyczaić. Po chwili odwrócił się do stojącego nieruchomo Ichigo.

- Chciałeś chyba zabrać go do Urahary?

Chłopak drgnął, słysząc głos porucznika trzeciej dywizji. Skinął głową i zaczął biec w stronę sklepu, notując w myśli, że oboje podążyli za nim. Nie udało mu się dojść daleko. Po kilkunastu metrach jego oddech zaczął się urywać i przyklęknął na jedno kolano, nie mogąc się ruszyć. Kira i Eiki podbiegli do niego, patrząc z niepokojem.

- Ja go poniosę – zaoferował się blondyn.

- A ja ci pomogę, Ichigo – dodała dziewczyna, kładąc mu dłoń na ramieniu.

- Dziękuję wam – odparł cicho, patrząc z wdzięcznością na oboje. – Ale wiecie, ten chłopak to mój przyjaciel. Nie był w to wplątany, a mimo to, został zraniony.

- Wygląda na to, że Bounto atakują wszystkich ludzi – powiedział blondyn, kiwając z zamyśleniem głową. – I nie mają żadnych zahamowań.

- Nie powinieneś się czuć winny – głos Rei był lekko stłumiony, gdy ponownie zaatakowało ją wspomnienie tego, jak się czuła czuwając w szpitalu przy łóżku Shirou.

- Powinienem – szarpnął się mocno. Dziewczyna nie powiedziała już ani słowa, gdyż wiedziała, że może to jedynie pogorszyć sprawę. – To mój przyjaciel. Nie pozwolę mu umrzeć. Bez względu na wszystko, nie pozwolę Keigo umrzeć!

Zachwiał się i prawie by upadł, gdyby nie uścisk dłoni młodej oficer, który wzmógł się, gdy tylko wyczuła, że chłopak zaczyna tracić równowagę.

- Przepraszam – wyszeptał, patrząc jej w oczy. Przez moment widział tylko troskę w szafirowych tęczówkach, która po chwili zniknęła.

- Nie jesteśmy twoimi wrogami – stwierdził Kira, patrząc, jak brunetka pomaga zastępczemu Shinigami odzyskać stabilność. – Oboje mamy innego: Bounto. Nie możemy nic poradzić na to, że do tej walki staniemy ramię w ramię. I może to nie przypomina twojej przyjaźni z tym chłopcem, ale ja również straciłem kogoś niezastąpionego. Dlatego rozumiem, jak się czujesz.

Rei skinęła głową na to stwierdzenie.

- Ja też się tak czułam. Gdy mój dowódca został zraniony, a mnie nie było u jego boku, obwiniałam się za to. Potem zrozumiałam, że nie powinnam była tego robić.

- I pamiętaj, że nie jesteśmy okrutni – dodał Izuru, przekładając sobie Asano przez plecy. W międzyczasie Eiki wślizgnęła się pod ramię Ichigo i podparła go własnym ciałem. – Chodźmy. Nie jest ważne, kto go będzie niósł, skoro chodzi nam przede wszystkim o uratowanie mu życia.

- Masz rację – Kurosaki nareszcie zgodził się ze słowami mężczyzny.

W tempie shuunpo dotarli do małego, obskurnego sklepiku w najgorszej dzielnicy miasta. Asano był nieprzytomny, więc nawet nie poczuł ogromnej prędkości, zaś Ichigo, jako Shinigami, bez problemu ją wytrzymywał. Razem przekroczyli próg budynku.

- Urahara-san – zawołał pomarańczowowłosy, nadal opierając się o drobną brunetkę. – Urahara-san!

- To jest… – z kolejnego pomieszczenia wysunęła się głowa Tessaia. – Urahara-san…

- Rei-chan – Kisuke uśmiechnął się do dziewczyny, która przywołała kwaśny grymas na swoją twarz. Szybko ogarnął wzrokiem rozgrywającą się scenę. – A ty jesteś…?

- Kira Izuru, porucznik trzeciego składu – odpowiedział, patrząc pytająco na Eiki, która posłała mu spojrzenie mówiące „później ci to wyjaśnię".

- Urahara-san – zastępczy Shinigami wyrwał się z uścisku dziewiątej oficer i słaniając się na nogach podszedł do mężczyzny. – Proszę, uratuj Keigo.

Były szef departamentu technologicznego spojrzał zdziwiony na chłopaka, który sam nie był w najlepszym stanie. Jego oczy rozszerzyły się, gdy z bliska przyjrzał się ranom zadanym mu przez Dalk. Nie było mu to dane na długo, gdyż młodzieniec chwilę po wyduszeniu z siebie prośby, zemdlał u nóg Kisuke, który przyjrzał się badawczo dwójce Shinigami.

- Wnieśmy ich do środka – zaproponował.

Kira wszedł jako pierwszy, nadal trzymając na plecach Asano, z kolei Tsukabishi bez problemu podniósł Kurosakiego i podążył za blondynem. Obaj położyli chłopców na matach w jednym z dalszych pokoi. Rei natomiast zauważyła, że w sali, z której wywołano Uraharę siedzi młody chłopiec z czwartego składu. Jej pamięć przez moment pracowała na najwyższych obrotach, po czym sobie przypomniała, skąd go zna.

- Yamada Hanatarou! – wykrzyknęła, wskazując go palcem. Młodziutki oficer drgnął, słysząc swoje nazwisko z ust Shinigami, która była znana w innych oddziałach jako prawa ręka kapitana Hitsugayi. – Jak to dobrze, że tu jesteś! Chodź ze mną.

Złapała go za rękę, zupełnie nie zwracając uwagi na fakt, że chłopak jest siódmym oficerem, co teoretycznie umieszczało go wyżej w hierarchii Seireitei niż ona. Szybko zaprowadziła go do pokoju, w którym leżeli dwaj nieprzytomni śmiertelnicy. Chłopiec natychmiast ocenił ich stan i klęknął przy poszkodowanym dużo poważniej Asano.

- Moc jego duszy jest przerażająco niska – powiedział tonem, który nie wróżył nic dobrego. Jednak po chwili jego wiecznie zmartwione oczy rozszerzyły się, gdy coś sobie uświadomił. – Jest pewien sposób. Gdyby udało się umieścić energię Ichigo w jego ciele, zdołalibyśmy go uratować. Tessai-san, czy masz jakieś wymieniacze energii duchowej?

- Oczywiście – były dowódca Korpusu Kidou wyglądał na lekko urażonego faktem, że ktoś pomyślał, że ON może nie posiadać tak podstawowego sprzętu. – Jakie rodzaje są ci potrzebne?

- Jedynka, trójka – zastanowił się przez moment. – I szóstka.

- Zaraz je przyniosę – mężczyzna już był na nogach, zwracając się twarzą do stojących przy drzwiach Shinigami. Wszyscy stali nieruchomo, niepewnie wpatrując się w dwóch chłopców. Rei klęknęła przy posłaniu Ichigo, wpatrując się z napięciem w jego twarz, podczas gdy Kirze nagle przypomniało się, że nigdzie nie widział ostatniego z poruczników wyznaczonych do samodzielnego śledztwa.

- Gdzie jest Abarai-kun? – zapytał, odwracając się do Urahary.

- Odpoczywa w pokoju obok – Kisuke westchnął. Eiki lekko drgnęła, gdy usłyszała, że jeden z jej przyjaciół również został zraniony. – Jest silny, więc szybko dojdzie do siebie. Niestety, nie jestem pewien, czy to samo można powiedzieć o chłopcu, którego próbował uratować…

Kira i Eiki wymienili poważne spojrzenia. Oboje wiedzieli, że bunt Bounto zaszedł już zdecydowanie za daleko. Kurotsuchi ostrzegał ich, że od teraz mogą zacząć umierać niewinni ludzie, ale nie spodziewali się, że przyjmie to takie rozmiary. Nagły huk, oznajmiający nadejście Tessaia, przerwał ich rozmyślania.

- Jedynka, trójka i szóstka – powiedział, patrząc na młodego uzdrowiciela.

- Dziękuję – Hanatarou był bardzo skupiony. – Teraz ich połączę.

Rei dała znak Izuru i podniosła się z klęczek. Przeszła obojętnie obok Urahary i skierowała się w stronę wyjścia. Porucznik popatrzył za nią zdziwiony, a po chwili dobiegło go westchnięcie byłego dowódcy dwunastej dywizji.

- Ona nadal jest na mnie wściekła – powiedział ze smutkiem. – Od tamtej afery z Aizenem nie usłyszałem od niej nawet jednego cieplejszego słowa.

- Dziwisz się, Urahara-san? – zapytał spokojnie Kira, w końcu zaczynając rozumieć przyczyny chłodnego nastawienia dziewczyny. – Twoja pomoc byłaby dla nas nieoceniona, ale z jakiegoś powodu nie udzieliłeś jej.

- Nie łamię obietnic – wymamrotał Kisuke po chwili, gdy w pokoju zostali już tylko nieprzytomni chłopcy i próbujący ich ratować Hanatarou.

* * *

Rankiem następnego dnia Rei i Izuru czekali na pozostałych Shinigami w punkcie zbiorczym. Tuż przed wschodem słońca otrzymali informację od Yumichiki, że znalazł kryjówkę Bounto. Miał na nich zaczekać tuż przed wejściem, ale oni dwoje wcześniej się umówili z Matsumoto i Hisagim. Stali w absolutnej ciszy i nagły szum powiedział im, że dwójka poruczników przybyła. Przebiegli tuż obok nich i zatrzymali się kilka kroków dalej. Powoli odwrócili się, by stanąć do siebie twarzami.

- Chyba znaleźliśmy Bounto – zaanonsował Kira, spoglądając na troje Shinigami. – Gdy my nawiązaliśmy z nimi walkę, Ayasegawa odszukał ich kryjówkę.

- A co z Ichigo i innymi? – zapytała zmartwiona Matsumoto.

- Są bezpieczni – odparła krótko Rei, patrząc na swoją bezpośrednią przełożoną. – W sklepie Urahary.

- To dobrze – kobieta odetchnęła z ulgą. – W takim razie my możemy skończyć sprawę Bounto. Po to zostaliśmy wysłani, prawda?

Brunetka uśmiechnęła się gorzko, słysząc słowa Rangiku. Cała czwórka skierowała się w stronę, z której dochodziło słabe pulsowanie reiatsu oficera jedenastej dywizji. W kilka minut dotarli do sporej groty, przed którą Yumichika spokojnie przeglądał się w lusterku. Eiki parsknęła śmiechem.

- Co ty robisz tuż przed wejściem do kryjówki wroga? – zapytała zszokowana Matsumoto. – Co miałeś zamiar zrobić, jeśli Bounto by cię zauważyli?

- Nie martw się, Rangiku-san – mężczyzna uśmiechał się łagodnie. – Już nas zauważyli. I może to zabrzmi obraźliwie, ale ci Bounto są podobni do ciebie, poruczniku Hisagi.

Wszyscy spoważnieli. Wiatr spokojnie wirował w liściach drzew, otaczających piątkę Shinigami w każdej strony. Jedyne, co mogli teraz zrobić, to zagłębić się w ciemności jaskini, której wejście czekało przed nimi.

- Idziemy – Rangiku jako pierwsza przerwała milczenie, które zapadło po stwierdzeniu Ayasegawy.

- Nie jestem zbyt dobry w pracy grupowej… – zaczął piąty oficer drużyny Kenpachiego, ale nikt go nie słuchał. Pozostali przemknęli obok niego, wpadając do kryjówki wroga. Mężczyzna westchnął i wzruszył ramionami, po czym popędził za grupą.

Przez dłuższy czas szli szybkim tempem, nie napotykając żadnych przeszkód, chyba że za taką można uznać egipskie ciemności. Prowadziła Matsumoto, zaś pochód zamykali Rei i Yumichika, którzy jako ostatni weszli do groty. Nagle kobieta się zatrzymała.

- Co to było? – skomentowała pytaniem dziwny dźwięk, którego nie powinno tam być i ruiny, które napotkali na swojej drodze.

- To nie wygląda za dobrze, prawda? – rzucił Ayasegawa spokojnym tonem. Jako jedyny z grupy sprawiał wrażenie odprężonego i obojętnego. Pozostali rozglądali się niespokojnie po opuszczonych, zniszczonych domostwach.

- Idziemy – twardo powiedział Hisagi i ruszył przed siebie.

- Co to jest? – kilka kroków dalej Kira zatrzymał się i zadarł głowę, by ogarnąć spojrzeniem ogromny filar. Stali w ogromnej sali, która mogła kiedyś służyć do odprawiania ceremonii.

- Czemu to tak wygląda? – wyrwało się porucznikowi dziewiątej dywizji.

- Niezbyt dobrze wykonane, prawda? – dodał Yumichika. – Nie można o tym powiedzieć, żeby było piękne.

- Patrzcie – zawołała Rei. – To nie jedyny taki filar w tym pomieszczeniu.

- Czy to nie jest aby zwykła dekoracja? – wysnuła przypuszczenie Matsumoto. Hisagi pokiwał twierdząco głową.

- Masz rację. Powinniśmy się pospieszyć.

Bez zwłoki ruszyli w stronę małego przejścia, gdy nagle Ayasegawa odwrócił się, trzymając dłoń przy rękojeści Zanpakutou. Za nimi zapaliło się jasne światło, na które teraz patrzył oficer Zarakiego. Z rzucanego przez filary cienia, szybko wysunęła się ogromna włócznia, którą mężczyzna zablokował jednym uderzeniem miecza. Pozostali odskoczyli na bezpieczną odległość.

- Jesteście zbyt nieuważni, moi drodzy – zakomunikował, trzymając katanę w pozycji gotowej do ataku.

- Yumichika! – krzyknęła Rei, widząc, że jej przyjaciel stara się odeprzeć kolejne ataki wściekłej włóczni, ale jej uwagę szybko przyciągnął inny kształt formujący się w cieniu. W mgnieniu oka w jej dłoni znalazła się Kaze no Kitai, która cięła przez włócznię bez większego problemu. Wtedy też zauważyła, że wszyscy zmagają się z tym samym problemem.

- Skąd one się biorą? – krzyknął Hisagi, stojąc plecami do Kiry i starając się odbijać wszystkie ataki.

W końcu wszyscy stanęli do siebie plecami, tworząc krąg na środku ocienionej powierzchni. Rei zacisnęła zęby, klnąc w myślach.

- Jesteśmy otoczeni – powiedział cicho pełniący obowiązki kapitana dziewiątej dywizji. – Rozproszyć się!

Bez wahania od siebie odskoczyli. Rei podążyła za swoją porucznik w ciemne przejście, które nie wiadomo dokąd wiodło. Spojrzały na siebie poważnie i ostrożnie zaczęły się posuwać naprzód. Zatrzymały się na widok słabego, pulsującego światła. Obie dobyły mieczy.

- Warknij, Haineko.

- Tnij, Kaze no Kitai.

W powietrzu zaczęły krążyć ostre jak brzytwa drobiny popiołu i kryształowe igły. Rozproszyły się po całym pasażu, w którym znajdowały się dwie Shinigami z dziesiątego składu i zniszczyły wszystkie filary, które mogły rzucać jakikolwiek cień. Chwilę później dwie katany spoczęły w swoich pochwach i kobiety mogły iść dalej.

- Nic tam nie było? – zapytała zdumiona Rangiku, patrząc na równie zdziwioną oficer. Eiki tylko wzruszyła ramionami i ruszyła powoli przed siebie.

Chwilę później jej sylwetkę od góry oświetliła silna lampa, zaś towarzyszka uratowała ją przed kolejną włócznią, której źródło znajdowało się na suficie. Wstając z trudem, dziewczyna cicho podziękowała swojej przełożonej, po czym dobyła sztyletów, by przeciąć więzy, które właśnie oplotły rudowłosą porucznik. Następny cień pojawił się tuż za plecami kobiety. Rei i Rangiku zareagowały natychmiast na widok nowego zagrożenia. Dwa noże wbiły się w ziemię, gdy młoda oficer skoczyła z zapieczętowanym mieczem między kobietę i dwie ogromne włócznie. Na moment je przytrzymała, co dało Matsumoto czas na przecięcie ich drzewni. Odetchnęły z ulgą i nagle obie uniosły głowy wyczuwając nowe reiatsu.

- Kurosaki – powiedziała Eiki. Rangiku pokiwała głową i dodała:

- I Rukia z Renjim. Wszyscy przybyli, nawet zmodyfikowane dusze.

- Pospieszmy się – zaproponowała brunetka i bez wahania pobiegła przed siebie.

Obie wpadły do ogromnej sali, w której walczyła drużyna Ichigo w momencie, gdy chłopak i jego przyjaciółka mieli otrzymać śmiertelny cios. Matsumoto bez namysłu wyciągnęła miecz.

- Warknij, Haineko!

Proch natychmiast zaatakował liny, które więziły dwoje ludzi, zaś Rei podbiegła do nich, pomóc im się podnieść. W spojrzeniu Kurosakiego wyczytała zdziwienie.

- To wy… – usłyszała głos zaskoczonego Renjiego. – Rangiku-san, Rei-san.

Rudowłosa porucznik uśmiechnęła się i podniosła rękę. Szła, opierając się o ścianę, gdyż musiała włożyć dużo siły w ostatnie uderzenie. Tymczasem Eiki obserwowała, jak liny chowają się w cieniu, zaś na ich miejscu pojawia się ogromna dłoń, gotowa zmiażdżyć dwoje śmiertelników. Rzuciła się, by ich stamtąd zabrać, zaś Rangiku posłała swój Zanpakutou w stronę stalaktytu, który rzucał ten cień.

- Lalka pojawia się w cieniu, który rzucają wszystkie przedmioty – krzyknęła do pozostałych. – Rozwalcie wszystko, co może go tworzyć!

- Zrozumiałem – Abarai zacisnął dłoń w pięść i wymienił zadowolone spojrzenia z Sado. – Zabimaru!

Zanpakutou uderzył w jeden z filarów. Yasutora skorzystał z swojej prawej dłoni do ręcznego rozbijania wszystkich przeszkód.

- Tsubaki, Koten Zanshun! Odrzucam! – stanowczo powiedziała Inoue, wydając rozkaz jednemu z jej Shun Shun Rikka. Jaskrawy pocisk uderzał szybko w kolejne głazy, zmieniając je w pył.

- Tnij, Kaze no Kitai – zabrzmiała komenda Rei. Sterując swoim Shikai za pomocą dłoni, oczyściła wraz z Rangiku strop, z którego zwisały dziesiątki stalagmitów.

- Koniec tej zabawy – Ichigo podsumował ich wspólną pracę. Grunt zasłany był drobnymi kamieniami i prochem. – Teraz trzeba się zająć tymi małymi szkodnikami. Getsuga Tenshou!

Wszystkie latające lampki zmiotło jedno zamaszyste uderzenie Zangetsu. Przez moment grota rozświetlona była błękitnym reiatsu pochodzącym z ataku, a po chwili wszystko ogarnęła ciemność. Usiedli na w miarę równym podłożu, by przyjrzeć się obrażeniom Rukii i Rangiku.

- Nie możecie się forsować – próbowała przemówić im do rozsądku Inoue. Jej lekko naiwne spojrzenie przypomniało Eiki Aizena i po jej plecach przeszedł dreszcz. Jak ja mogłam uważać, że spojrzenie tego drania jest naiwne? Przecież ono było po prostu wyrachowane, pomyślała. Słuchała dalej, co mówi Orihime. – Jeszcze nie doszłaś do siebie po ostatnich wydarzeniach…

- Shuhei powiedział mi o tym – dodała porucznik dziesiątego oddziału. – Doznałaś bezpośrednich obrażeń duszy, prawda? Taka rana potrzebuje więcej czasu, żeby się zagoić.

- Wiem, ale… – młoda Kuchiki próbowała zaprotestować.

- Słyszę was – wszyscy się poderwali, gdy dotarł do nich bezcielesny głos, rozbrzmiewający spod sufitu. – Jestem Ugaki z Bounto. Moja lalka nazywa się Geselle. Najlepiej będzie, jeśli od teraz będziecie o tym pamiętać.

- Ty draniu! – wrzasnął Ichigo. – Co masz zamiar zrobić?

- Po prostu mnie posłuchajcie – odpowiedział. – Dzięki bitto zebraliśmy i spożyliśmy ogromną ilość energii duchowej. Dlatego jesteśmy teraz silniejsi, my i nasze lalki.

- I sądzisz, że nas to zatrzyma? Te twoje bezużyteczne zabawki? – zapytał Renji, kładąc dłoń na rękojeści Zabimaru. Pozostali Shinigami również dotknęli swoich broni.

- Bezużyteczne zabawki? Nie obrażaj mnie. Te lalki zostały zrodzone dzięki śmierci Yoshino…

- Ty draniu! – wrzasnęła Rei, która nagle znalazła się w silnym uścisku Kurosakiego. – Puść mnie!

- Nie – wyszeptał jej do ucha, nie zwalniając uchwytu. – Dajesz mu broń do ręki.

- Pozyskawszy skondensowaną energię duchową z żyjących udało nam się podążyć krok dalej w naszej własnej ewolucji – ciągnął, nie przejmując się wybuchem dziewczyny. – Ale teraz jesteśmy przepełnieni smutkiem. W końcu jesteśmy ludźmi, a nie jakimiś potworami. Po prostu ludźmi. I mimo tego, przez wieki byliśmy potępiani przez innych tylko z powodu posiadanych przez nas umiejętności. Byliśmy ścigani, tępieni! I w dodatku nie mamy możliwości pozostawienia dziedziców! Nie możemy nic zrobić z naszą liczbą. Wy nie zrozumiecie tego bólu.

- Nie rozumiem tego! – wrzasnął Abarai, który tracił już cierpliwość do zamaskowanego Bounto. – Możemy postarać się zrozumieć waszą sytuację i naprawdę wam współczujemy, ale to nie znaczy, że damy wam wolną rękę w polowaniu na ludzi! Tego jednego nigdy wam nie wybaczę.

- Renji… – Ichigo, wciąż trzymający od tyłu ramiona Rei, spojrzał ze zdziwieniem na przyjaciela.

- Wydaje mi się, że moje słowa do was nie dochodzą – Ugaki kontynuował po chwili przerwy. – Nie mogę z tym zrobić nic innego, jak wbić siłą do głów. Będę czekał dokładnie na środku tej groty. Jestem ciekawy, czy uda się wam dojść tak daleko.

- Nie doceniasz mnie! – krzyknął Renji, kierując zaciśniętą pięść w kierunku sufitu.

Młoda brunetka zaczęła się zastanawiać, czy to rzeczywiście ją powinien trzymać Ichigo, bo czerwonowłosy porucznik wydawał się trochę nadpobudliwy. W tym momencie chłopak zabrał rękę i dziewiąta oficer natychmiast poczuła chłód jaskini. Zupełnie nie zauważyła, że ciało Kurosakiego ogrzewało ją.

- Renji – zatrzymał przyjaciela. – Ja też idę.

- Kurosaki-kun… – wyrwało się Orihime.

- Wybacz, Inoue – powiedział, odwracając się w jej stronę. – Możesz się zająć obrażeniami Rukii i Rangiku-san?

- Zaczekaj! – zaprotestowała Kuchiki. – Ja nadal mogę…

Inoue i Rei westchnęły równocześnie. Młoda arystokratka znowu zaczynała protestować, ale obie doskonale zdawały sobie sprawę z tego, że ktoś niedługo utnie jej wypowiedź.

- Nie możesz! – Ichigo odwrócił się od niej. – Od tej pory dalej idziemy tylko Renji i ja. Nikt inny.

- I ja – powiedziała Eiki, stając obok dwóch wysokich mężczyzn, patrząc z wyzwaniem w oczy pomarańczowowłosego. – Nie możesz mi rozkazać, żebym tu została.

Dwa Shinigami westchnęli, ale w gruncie rzeczy wyglądali na zadowolonych. Ichigo spojrzał na stojącego za ich plecami Sado.

- Chad, pilnuj naszych tyłów – poprosił, w odpowiedzi dostając krótkie skinienie głową. – Chroń je, jeśliby zostały zaatakowane w trakcie leczenia.

- Ichigo… – odezwała się siedząca Matsumoto. – Shuhei i pozostali powinni być gdzieś dalej, ale… Bądź ostrożny. Dołączę do was, gdy poczuję się lepiej.

- Liczę na to – chłopak uśmiechnął się do poszkodowanej porucznik.

- To co robimy, chłopcy? – zapytała Rei z psotnym uśmiechem na twarzy, kierując się w stronę korytarza prowadzącego w głąb groty.

- Idziemy – odpowiedział prosto, przebiegając obok niej. – Renji, Rei.

Oboje spojrzeli na siebie i przytaknęli młodemu, śmiertelnemu Shinigami. Pobiegli za nim, bardzo szybko znikając pozostałym z pola widzenia.