ROZDZIAŁ 1 „ The Cullen"
Bella POV
Przesunęłam ekran i wyjrzałam przez okno. Czułam, że moje ręce zaczęły się trząść, więc szybko odciągnęłam głowę od okna, by tam nie patrzeć. Nienawidzę latania. Trzy dni temu zgodziłam się na tą całą przeprowadzkę. Nie miałam czasu, na jakie kol wiek przygotowania, ale w liceum w Forks jest teraz przerwa wiosenna, więc mam czas na uporządkowanie wszystkich spraw.
Nigdy wcześniej nie latałam samolotem. Kristen i ja miałyśmy taki plan, że po ukończeniu studiów, będziemy latać do Nowego Yorku na zakupy. Zaczęłam chichotać, totalnie zignorowałam osobę, siedzącą obok mnie. Pewnie myśli on, że jestem jakaś szalona. Spojrzałam na niego i utwierdziłam się w tym stwierdzeniu. Wygląda on na 18 lat, jest duży, masywny, prawdopodobnie bardzo silny i ma krótkie, czarne włosy. On naprawdę wygląda … bardzo przystojnie? Nie wiem, jak powinnam go dobrze opisać. On nie jest gorącym towarem, znaczy bardziej przypomina mi takie duże dziecko. Zarówno moja mama i Kristen zawsze mówili mi, że jestem bardziej dojrzała jak na swój młody wiek.
- Hej, jestem Bella. Naprawdę, mogę Ci obiecać, że nie jestem szalona, po prostu zachciało mi się śmiać. – powiedziałam facetowi siedzącemu obok mnie.
Nie chciałam, żeby ktoś myślał, że jestem jakaś szalona. Jest jeden sposób bym rozpoczęła nowe życie – nie mogę być więcej smutna i zachowywać się, jak martwa. Musiałam oprzytomnieć i dokonywać rozsądnych działań. Zmarszczyłam czoło, gdy zaczął się ze mnie śmiać. Świetnie, co ja takiego powiedziałam?
- Nie myślałem, że jesteś szalona, Bello. Jestem po prostu ciekawy, z czego się śmiałaś. Pomyślałem sobie, że może coś zgubiłaś czy coś, ale ludzie przeważnie się z tego nie śmieją. – powiedział, a ja uśmiechnęłam się do niego.
- Taa, więc jak masz na imię? – zapytałam.
- Emmet Cullen. –hmmm. interesujące nazwisko. Nigdy nie myślałam, że usłyszę takie nazwisko. Podobało mi się.
- Podoba mi się. Skąd jesteś? – zapytałam, by podtrzymać tą rozmowę.
Wszystko było lepsze, niż patrzenie w to okno. Pamiętałam, muszę się otworzyć i nie mogę zamknąć się w sobie. Emmet się do mnie uśmiechnął.
- Jestem z Forks, mieszkam tam razem z moją rodziną. Odwiedziłem razem z moją dziewczyną jej rodzinę ,ale ona postanowiła tam jeszcze zostać, więc ja wróciłem wcześniej, by mogła pobyć sama ze swoją rodziną. –ok., on mi to wszystko powiedział mi, czy to było dziwne? Może było to zbyt osobiste, ale postanowiłam się zapytać, ponieważ byłam bardzo ciekawa.
- Umm, jeśli nie masz nic przeciwko, chcę się ciebie o coś zapytać. Dlaczego mieszkacie w Forks, a jej rodzina na Florydzie? – uśmiechnął się i kiwnął głową.
- Taa, to może brzmieć trochę dziwnie. Rosalie – moja dziewczyna i jej brat Jasper, żyją na tej samej ulicy, co ja, a mieszkają ze swoją ciotką. Czy to ma sens?
Uśmiechnęłam się i pokiwałam głową. Zastanawiałam się, dlaczego mieszkają ze swoją ciotką. Nie moja spraw, by się w to wtrącać, więc zamknęłam usta i już nie pytałam.
- Ja właśnie też jadę to Forks. – mruknął, nie byłam pewna czy mnie jeszcze słuchał.
Zdałam sobie sprawę, że on znowu zaczął się śmiać. Co ja mam powiedzieć?
- Jaki ten świat mały, no nie? –uśmiechnęłam się do niego i czekałam, aż skończy się śmiać. – Czemu się wybierasz do Forks? – zapytał. Czułam, że zaczęłam się pogrążać. Niw wiedziałam, jak mu wyjaśnić, czemu się tam wybieram, dlaczego opuściłam niesamowicie ciepłą Florydę i przeniosłam się do zimnego i deszczowego Forks.
- No umm, - mruknęłam. – Mój tata tam mieszka, jest szefem policji. – zaczęłam, a on mi przerwał.
- Jesteś Izabella Swan? Całe miasteczko czeka na twój przyjazd. – powiedział Emmet, a ja patrzyłam na niego zdziwiona. Jak to całe miasteczko na mnie czeka, przecież mnie tam nikt jeszcze nie zna. Wtedy, przypomniałam sobie moją rozmowę z Charliem, zanim wyjechałam.
RETROSPEKCJA
- Cześć Bello. Jestem bardzo szczęśliwy, że się do mnie przeprowadzasz. Będzie mi bardzo miło, mieć Ciebie przy sobie. – roześmiałam się, jego życie naprawdę musiało być nudne.
- Miło mi to słyszeć. Tato, muszę zacząć wszystko od nowa, tak przynajmniej mówi mama .Więc, jak jest w Forks? – zapytałam, muszę to wiedzieć, bo przecież muszę się spakować.
- Więc, to małe miasteczko. Kilka tysięcy osób, nie jest tak ekstrawagancko jak na Florydzie i nie ma tu stale 40 stopni. Całe miasto, nie może się Ciebie doczekać.
- Zapomniałem powiedzieć, Ci jeszcze jednej rzeczy deszcz pada tu prawie codziennie. – świetnie. Mam żyć w zimnym i deszczowym miejscu, jak niby miało mnie to wszystko uszczęśliwić?
TERAZ
- Zapomniałam, że mój tata powiedział każdemu, że przyjeżdżam do niego, wolałabym, żeby tego nie rozpowiadał. Nie lubię być w centrum uwagi. – jęknęłam.
-Ohh, nie martw się Bello, każdy i tak o tobie wie, ponieważ idziesz do naszej szkoły. Tam wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą.- zaśmiałam się. – Będziesz, więc teraz w drugiej klasie, tak? – zapytał, a ja pokiwałam głową. – To świetnie, moja siostra i brat też chodzą do drugiej klasy, natomiast Rosalie i Jasper ze mną do trzeciej. – uśmiechnął się. Zastanawiałam się czy mogłabym się z nimi jakoś zaprzyjaźnić. Byłoby mi o wiele lepiej pierwszego dnia w szkole, przynajmniej kogoś bym znała.
Następną rzeczą, która mi się właśnie przydarzyła, to poczułam wibrujący telefon w mojej kieszeni, podskoczyłam, a Emmet się zaśmiał na ten widok. Otworzyłam telefon i przeczytałam wiadomość do Charliego.
Bello, przepraszam Cię bardzo, ale wezwali mnie do Port Angeles.
Carlise Cullen powiedział mi, że lecisz razem jego synem, ma on do niego zadzwonić i go poinformować by zabrał ciebie do swojego domu, przyjadę po Ciebie, gdy wszystko skończę.
Kocham, Charlie
Przeczytałam i szybko mu odpowiedziałam. Spojrzałam na Emmeta on również komuś odpisywał. Kiedy skończyliśmy, przytulił mnie mocno do siebie. Popatrzyłam na niego, ponieważ posiadał bardzo zabawy wyraz twarzy.
-Wygląda na to, ze jedziesz ze mną do domu. Alice od razu Cię pokocha. – uśmiechnęłam się do niego, wracając na moje miejsce.
- Ok! Będzie miło kogoś znać, jak będę szła do szkoły.
TRZY GODZINY PÓŹNIEJ.
Zaczęłam ciężko oddychać, gdy tylko dojechaliśmy do domu Emmeta. Nigdy w życiu
czegoś takie nie widziałam. Wszędzie były okna, przysięgam, prawie
wszystko było ze szkła. No były może z trzy lub cztery piętra.
- T-ty t-tu m-mieszkasz? – mruknęłam, a Emmet się zaśmiał. – Bardzo tu ładnie. – powiedziała.
- Łanie ? Czy ty se ze mnie żartujesz? Tutaj jest zajebiście. - powiedział, śmiejąc się jeszcze głośniej.- Dobra, chodź zapoznam Cię z moją rodziną. Na pewno są bardzo podekscytowani. – pokiwałam głową.
Szliśmy po schodach na górę, Emmet nawet otworzył przede mną drzwi. Po pierwszym schodku prawie bym się wywróciła, a ten olbrzym zaczął się znów śmiać. Przysięgam, nie ważne, co zrobię, to on się śmieje. A przecież, znam go tylko kilka godzin. Prowadził mnie po schodach. Wszystkie ściany były białe, natomiast meble były w kolorze brązowym. Wszystkie rzeczy wyglądały na stare i naprawdę zabytkowe. Czułam się, jakbym weszła do jakiegoś katalogu, który projektuje wnętrza.
- Wow. – odetchnęłam.
- Cieszę się, że Ci się podoba. – odpowiedział, a ja nagle poczułam jak ktoś na mnie skoczył.
– Przepraszam Cię, nie chciałam Cię przestraszyć. Nazywam się Esme, jestem mamą Emmeta. Mam nadzieję, że Cię on zbytnio Cię nie przestraszył. – uśmiechnęła się do mnie, a ja automatycznie do niej. Poznałam Esme dosłownie przed sekundą, a już wiedziałam, że na pewno jest wspaniałą matką. Ona była całkowitym przeciwieństwem mojej mamy. Naprawdę poczułam się w tym momencie, jak we własnym domu.
- Cześć, ja jestem Bella. Nie, Emmet w ogóle mnie nie przeraża, myślę, że tak naprawdę lubi cały czas się ze mnie śmiać. Pani Cullen, ma pani naprawdę piękny dom.
- O proszę Cię, mów mi Esme. Dziękuję bardzo, sama go zaprojektowałam. – popatrzyłam na nią w szoku, widać, że ma talent.
- Emmecie Jamsie Cullenie! Czemu nie powiedziałeś mi, że mamy gościa? – usłyszałam głos wołający z dołu.
Spojrzałam w bok i zobaczyłam nie wysoką, chochlikowatą dziewczynę, która podchodziła w naszym kierunku, wyglądała jak jakaś wróżka. Stanęła obok Emmeta, odwróciła się do niego i wskoczyła mu na ramiona.
- Musisz być Bella. Jak to miło, w końcu Ciebie poznać. Jestem Alice.- uśmiechnęła się i przytuliła mnie. Wow… ona była naprawdę bardzo przyjazna.
- UMM, Cześć Alice. – mruknęłam, gdy mnie przytuliła.
- Alice zgnieciesz ją. – powiedział Emmet, Alice zmarszczyła brwi, na co ja się uśmiechnęłam. Widać, że Emmet bardzo dobrze się spisywał w roli starszego brata.
- Emmet, mów sam za siebie.- pokazałam mu język, a on oczywiście zaczął się śmiać.
- Mam przeczucie, że ja i Bella będziemy najlepszymi przyjaciółkami. – powiedziała nagle Alice. Zesztywniałam.
Choć, cieszę się, że tak myślałam, ponieważ byłam jakaś sceptyczna do tego. Szczerze mówiąc, cieszyłam się bardzo, że mogłam mieć innego najlepszego przyjaciela. Ale czy ktoś się zbliży do mnie jak Kristen? Nie sądzę, ale na mojej liście „ Nowy początek" miałam poznanie nowych przyjaciół, ale czy nowych najlepszych przyjaciół? Alice musiała zauważyć zmianę humoru i spojrzała na mnie niepokojącym wzrokiem. Uśmiechnęłam się, by ją uspokoić, by pokazać, że wszystko jest w porządku. Nagle spojrzała na mnie z takim wyrazem twarzy, a potem powiedziała zdanie, którego nigdy w życiu bym się nie spodziewała.
- Ugh! Spójrz na swoje ubrania! Musisz szybko je zdjąć. Nie, no mam kilka rzeczy, które na ciebie by się zmieściły. Może założysz sukienkę? Proszę? – zapytała Alice, a ja się zaśmiałam. Nie umiałam zignorować tego bólu w sercu, nie mogłam zapomnieć, że Kristen tez zawsze chciała mnie ubierać. W końcu powiedziała Alice tak, a ona zaczęła skakać w górę i dół z radości. Byłam naprawdę zadowolona, że mogłam ją jakoś uszczęśliwić.
Kilka godzin później, mimo moje przerażenia byłam gotowa. Alice włożyła na mnie różowo-letnią sukienkę, która sięgała do połowy moim ud, a na nogach miałam białe balerinki. Tłumaczyłam Alice, że nie mogę chodzić na wysokich obcasach, w końcu po dziesięciu minutach dała mi zwykłe buty. Zdecydowała upiąć moje włosy w kucyk i zrobiła mi makijaż. Muszę jej przyznać, że naprawdę wyglądałam ….. pięknie. I Byłam naprawdę szczęśliwa, że ona mnie polubiła, a ja mam nową znajomą. Kilka minut później Alice ciągnęła mnie w stronę kuchni, bo chciała pokazać wszystkim mój nowy wygląd. Najwidoczniej jej chłopak Jasper, który był bratem Rosalie i jej drugi brat Edward wrócili do domu i chciała pokazać wszystkim „ swoją najlepszą przyjaciółkę". Nie wiedziałam, czemu byłam podekscytowana tą naszą przyjaźnią, ale z drugiej strony bałam się nazwać ją przyjaciółką. Przecież, straciłam jedną przyjaciółkę trzy miesiące temu. Zdecydowałam w końcu pójść za Alice i zobaczyć, dokąd mnie poprowadzi.
Gdy byłyśmy coraz bliżej, mogłam usłyszeć kilka głosów.
- Szkoda, ze to przegapiłeś, ona jest naprawdę najśmieszniejszą dziewczyną w historii, cały czas mnie rozśmiesza, choć nawet się nie stara być śmieszna. – powiedział Emmet.
Byliśmy już prawie na miejscu, kiedy usłyszałam jego głos.
- Wow Emmet, jeśli tak mówisz, to ona naprawdę musi mieć to coś.
Byłam rozproszona jego głosem. Weszłam do kuchni i automatycznie się potknęłam o stopy, czułam się naprawdę niezręcznie. Spadałam już na ziemię, kiedy nagle czyjeś mocne ramiona złapały mnie w pasie, mogłam się założyć, że pewnie był to Emmet. Lecz, gdy spojrzałam w górę, zobaczyłam najpiękniejsze zielone oczy na świecie.
