Rozdział 2

Tuż po szkole wróciła do domu Salvatorów czując się już jak u siebie. Wstawiła pranie, zjadła przygotowany przez Damona obiad. O dziwo on sam gdzieś przepadł. Nie żeby go szukała, ale czuła się trochę dziwnie wiedząc, że jest w tym domu sama. Nie zupełnie sama, w piwnicy był jeszcze Stefan. Kochała go, ale to wszystko zaczęło ją przerastać.

Zrobiła wszystko co mogła, włącznie z rozwieszaniem prania, pracą domową i nawet przygotowaniem się do ewentualnej ustnej odpowiedzi. Postanowiła się przemóc i zeszła do piwnicy. Stefan podniósł głowę jak tylko ją zobaczył. Siedział na łóżku zrezygnowany trzymając pełną wciąż butelkę w jednej dłoni.

„Moja słodka, droga Eleno" wstał z łóżka i podszedł do krat powodując tym samym, że wzięła dwa kroki w tył znajdując się poza zasięgiem jego rąk. „Dlaczego mi to robisz kochana?" jego głos był przepełniony bólem. „Nawet nie wiesz jak bardzo cię pragnę, jak bardzo chciałbym wziąć cię w ramiona, kochać się z tobą." Patrzył na nią pełen czułości.

„ Pragniesz mnie czy mojej krwi?" Spytała gorzko.

„Co to za pytanie? Damon ci coś powiedział?" nie potrafił już ukryć agresji. „Sam nie jest lepszy, jakichkolwiek bzdur ci naopowiadał pragnie twojej krwi tak samo jak ja!" wydarł się na nią całkowicie odkrywając swoją wampirzą naturę. Chwycił butelkę z krwią i roztrzaskał ją o ścianę.

„W ten sposób szybciej osłabniesz" stwierdziła fakt nie oczekując żadnej odpowiedzi. „Damon przygotuje ci nową butelkę" oznajmiła mu przez łzy, które niespodziewanie zaczęły nabiegać do jej oczu nie była w stanie powiedzieć mu, że go kocha, nie tym razem.

Powłóczyła nogami na górę. Zamknęła za sobą drzwi sypialni, którą chwilowo zajmowała. Położyła się na dywanie i włączyła telewizor. Zmieniając kanały bez celu trafiła na prognozę pogody. Za parę dni miała ich nawiedzić niespotykana fala upałów. Nacisnęła czerwony guzik na pilocie i pogrążyła się w ciszy. Spojrzała na zegarek, była już dwudziesta druga. Wzięła prysznic i położyła się w ogromnym łóżku. Nie była śpiąca, ale nie chciała powtórzyć dzisiejszego spóźnienia. Po godzinie bezowocnych starań poirytowana zeszła na dół.

„Damon!" krzyknęła licząc, że za chwilę zjawi się przy jej boku. Nic takiego nie nastąpiło. Poszła pod drzwi jego pokoju i zapukała. Nie miała zamiaru zastać go w negliżu lub nie daj boże w negliżu z jakąś kobietą. Nikt jej jednak nie odpowiedział. Otworzyła drzwi i zaczęła się przechadzać po jego pokoju. Nie potrafiła odwrócić wzroku od łóżka, które było jeszcze większe od tego na którym spała. Pościel była z wyjątkowo miękkiej czarnej bawełny kontrastującej z białym prześcieradłem. Przesunęła dłonią po poduszce. Ostatkiem sił powstrzymała się, żeby nie ulec pokusie i nie położyć się. Szybkim krokiem podeszła do okna. Było ogromne z widokiem na ogród za posiadłością. Nagle ogarnęło ją dziwne uczucie. Miała wrażenie, że ktoś ją podgląda. Bez wahania zaciągnęła zasłony i wyszła z pokoju. Wróciła do swojego łóżka ponownie próbując zasnąć. Nie miała pojęcia ile mogło trwać przewracanie się z boku na bok, na brzuch, na plecy. Ciągle miała nadzieję, że zmiana pozycji jej to ułatwi. W końcu zaczęła spróbowała pozbyć wszelkich myśli ze swojej głowy. Nie ważne jak bardzo się starała martwiła się o Damona, wiedziała, że bez powodu nie zostawiłby jej samej. Ponownie zeszła na dół, tym razem do kuchni. Nalała sobie szklankę wody i wróciła do siebie. Dochodziła druga a ona spróbowała już niemal wszystkiego. Niemal. Wiedziała co zawsze ją usypiało, bez względu na okoliczności. Nie chciała tego robić, nie tutaj, ale to była jej ostatnia deska ratunku. Damona nie było, a Stefan z piwnicy nie był w stanie niczego usłyszeć, zwłaszcza jeżeli się postara.

Wdrapała się na łóżko. Szybko wypiła wodę i przykryła się kołdrą. Delikatnie rozchyliła uda. Zaczęła myśleć o Stefanie. Przymknęła oczy i wyobrażała sobie, że to jego dłoń wodzi powoli po wewnętrznej krawędzi jej ud, drażni ją przez materiał majtek. Drugą ręką zaczęła dotykać swoje sutki, ściskać je, zataczać wokół nich kółka. Ponownie skupiła uwagę na jej najwrażliwszych punktach. Zsunęła majtki i jednym palcem zaczęła się delikatnie penetrować. Kurwa! Była sucha. Jej starania nie podnieciły jej ani trochę. Może to dlatego, że nie potrafiła teraz myśleć o Stefanie nie czując jednocześnie strachu, zrezygnowania i obrzydzenia. Może jednak była to kwestia tego, że Stefan nigdy nie dał jej tego czego potrzebowała. Nigdy nie drażnił jej w taki sposób jakiego się domagała, zawsze gentleman, zawsze delikatny, nigdy nie zatracał się w przyjemności. Nawet, gdy się kochali nie patrzył na nią z takim pożądaniem jakiego oczekiwała. Nigdy nie doprowadził jej do orgazmu za pomocą języka czy dłoni. Czasem była już na krawędzi a on porzucał ją tak szybko jak szybko sam skończył. Zamiast fali przyjemności zalała ja teraz fala frustracji. Muszę wybrać najprostszy sposób. Nie chciałam, ale nie mam wyboru. To nie był pierwszy raz, gdy musiała się do tego posunąć. Jedno było pewne- 100% skuteczność, a tego w tej chwili potrzebowała.

Przyjechał do domu później niż się tego spodziewał. Czasami miał ochotę rzucić tą całą radę w cholerę. Liz zamęczyła go dziś rozmową a potem jeszcze musiał się z nią włóczyć po lesie próbując znaleźć coś co mogłoby naprowadzić ją na trop wampira rabującego banki krwi. Z zewnątrz zobaczył, że wszystkie światła były zgaszone. Starał się zachowywać najciszej jak potrafił, żeby nie obudzić Eleny. Musiał przyznać, że ta cała sprawa z radą odwróciła jego myśli od niej. Wyjął z lodówki torbę AB+ i przelał ją do szklanki. Zaniósł Stefanowi nową butelkę z krwią jakiegoś biednego jelenia, którego odsączył w drodze powrotnej. Przeniósł się szybko do sypialni. Otworzył drzwi i wyczuł delikatną nutę świadczącą o tym, że miał gościa. Od razu rozpoznał jej zapach. Podszedł do łóżka, na jego poduszce była najsilniejsza. Zastanawiał się co też mogło ją tu zaprowadzić, uśmiechnął się do siebie. Nawet zasłoniła okno. Czyżby planowała tu nocować? Zrzucił z siebie wszystko poza przylegającymi czarnymi bokserkami. Nagle usłyszał jak wyszła z pokoju, poszła do kuchni i nalała sobie wody. Chwycił pamiętnik swojego ojca szukając jakichkolwiek wskazówek co do urządzenia Johnatana Gilberta. Elena wróciła do siebie. Za wszelka cenę starał się skupić na czytaniu, ale w końcu dał za wygraną, był na tyle zmęczony, że nawet odpuścił sobie wieczorny prysznic. Miał się już kłaść, gdy jego uszu doszedł odgłos jęku z frustracji. W końcu po głębokim wdechu i kilkunastu sekundach usłyszał cichy jęk o zupełnie innym podłożu. Wiedział, że w tym domu nie było nikogo poza nim i jego bratem, którego widział zamkniętego w celi, więc kto u diabła był u niej w pokoju. Podszedł pod jej drzwi próbując złapać jakikolwiek zapach poza tym świadczącym o jej podnieceniu. Nic. Eleno Gilbert zadziwiasz mnie każdego dnia! Niemal natychmiast zaczął sztywnieć i rosnąć. Wiedział, że nie może nic zrobić i to frustrowało go najbardziej. Pomimo napierającej na jego bokserki erekcji postanowił wrócić do łóżka i spróbować zasnąć. Prawie mu się to udało gdyby nie niekontrolowany jęk „mocniej", który znów postawił go w stanie gotowości. Nie mógł już ignorować jej coraz szybszego oddechu, coraz głośniejszych jęków. Zsunął bokserki i zaczął masować swojego penisa. Zamknął oczy wyobrażając sobie, że to jej mała, delikatna dłoń po nim przesuwa, w górę i w dół, że te jęki przeznaczone są tylko dla niego. „Mocniej" ponownie się jej wymsknęło. Do jej pojękiwań dołączył jego własne, których ona nie mogła być świadoma.„Jak dobrze" dyszała cicho. Z każdym jej słowem zaciskał dłoń mocniej i mocniej, przesuwał ją szybciej i szybciej już niemal z wampirzą tempem Nie zatrzymywał się ani na sekundę wiedząc, że jest tak samo bliski końca jak i ona. Fakt, że masturbowali się w tym samym czasie tylko podsycał jego podniecenie. „Boże Damon!" usłyszał dokładnie w momencie, gdy przez całe jego ciało przeszedł dreszcz, a jego podbrzusze zalało się ciepłem. Nie był pewien czy rzeczywiście to słyszał czy podsunęła mu to jego chora wyobraźnia. Był pewien, że Elena myślała o jego bracie, gdy jej własne ręce doprowadziły ją do orgazmu. Co jeśli było inaczej?