Rozdział 7
Zanim otworzyła oczy pozwoliła sobie na muśnięcie wargami jego nagiego karku. Wtuliła nos w jego włosy, Boże jak bardzo kochała jego zapach. Damon zaczął się kręcić pod wpływem jej dotyku.
„Jeśli ze mnie zejdziesz, to będę mógł cię pocałować" obiecał sennie.
Elena szybko skulnęła się z niego i czekając na spełnienie obietnicy. Damon przesunął się i leniwie wsunął język w jej usta. Wpatrywali się w siebie z nieprzytomnymi uśmiechami na twarzach.
„Co powiesz na śniadanie?" zapytał.
„Nie przypominam sobie, żebym się oferowała" zażartowała swobodnie. Poczuła jego palce powoli przesuwające się po jej twarzy. „Na co masz ochotę?" zamruczał zmysłowo do jej ucha. „Zdam się na ciebie".
Elena poszła do łazienki ogarnąć się choć trochę. Z jednej strony miała ochotę wziąć szybki prysznic, ale z drugiej mogła wyczuć na sobie jego zapach, którego nigdy nie chciałaby się pozbyć. Prysznic nie ucieknie, pomyślała i wróciła do pokoju. Na łóżku już czekał na nią Damon z drewnianą tacą, na której przyniósł jedzenie a właściwie sporą miskę wypełnioną sałatką owocową. Uśmiechnęła się do niego.
„Jak zdążyłaś zauważyć wampirza szybkość przydatna jest w wielu życiowych aspektach" oblizał usta zanim włożył do nich soczystą truskawkę.
„Myślałam, że to śniadanie jest dla mnie" wytknęła mu i klapnęła go przez ramię. Damon chwycił ją za nadgarstki i usadził sobie na kolanach. Wybrał kawałek kiwi i wsadził jej go do buzi. Karmili się nawzajem nie przejmując się, że ich ręce całe pokryte były lepkim i słodkim sokiem owocowym. Akt karmienia szybko przerodził się w kolejną gorącą miłosną sesję. Leżeli wtuleni w siebie próbując odzyskać oddech.
„Czy tak będzie wyglądało nasze mieszkanie razem?" zapytała zaciekawiona.
„Nie rozumiem" uniósł brew czekając na jakieś wyjaśnienia.
„Chodzi mi o to, że każda czynność będzie prowadziła nas do łóżka, aż przestaniemy z niego wychodzić" zaczęła się śmiać z całych sił na samą myśl o tym, Damon zawtórował jej i szybko dodał „Ależ skąd, mamy jeszcze tyle innych możliwości. W samym tym pokoju widzę na szybko przynajmniej cztery inne ciekawe miejsca" podsumował.
„Poza tym zawsze ktoś może przyjść i będę musiał się ukrywać w szafie, na przykład przed Stefanem" gorycz pojawiła się w jego głosie znikąd.
„Dlaczego miałbyś to robić?" przyglądała się jego twarzy, którą przeszywał teraz ból, w końcu zrozumiała. „Stefan i ja nie jesteśmy już razem" oznajmiła mu spokojnie.
Nie potrafił ukryć zdziwienia, nie wiedział jednak co powiedzieć. Nie było mu przecież przykro z tego powodu. Z konsternacji wyrwał go jej głos.
„Pomimo tego, że uwielbiam twoje nagie ciało, myślę, że powinieneś pojechać do siebie po jakieś ubrania" mówiła gładząc go po jego perfekcyjnie wyrzeźbionym brzuchu.
„Fakt, tyle, że nie chciałbym, żeby ktokolwiek wiedział o moim powrocie, jeszcze nie teraz" chwycił jej dłoń i ucałował ją.
„W takim razie pod pretekstem rozmowy zaproszę Stefana tutaj, a ty w tym czasie zabierzesz wszystko czego potrzebujesz" uśmiechnęła się.
„Kochanie, kochanie" kiwał głową. „Jak tylko Stefan wszedłby do tego pokoju wiedziałby o moim powrocie. Możesz siedzieć w wannie godzinami" przesunął nosem po jej włosach „jednak całe łóżko przesiąknięte jest zapachem seksu. Seksu ze mną" uświadomił ją zanim zaczęła próbować wprowadzić ten plan w życie. „Szkoda, że nie możesz go poczuć, jest niesamowity" uśmiechnął się do niej powodując, że jej serce ponownie zaczęło walić jak młotem. „Tak samo niesamowity jak twoje serce, które przyspieszyło właśnie w tej chwili albo twój zapach, gdy jesteś bardzo podniecona" nie mógł oderwać od niej swoich rąk. Cały czas błądził nimi po jej brzuchu, plecach, biodrach, piersiach. „Albo twoje jęki, gdy sama się dotykasz, fantazjując o mnie" zakończył cicho nie spuszczając oczu z jej twarzy.
„Co?" próbowała ukryć zażenowanie odwracając się od niego.
„Czy nie wspominałem ci o tym, że przy mnie nie musisz się wstydzić absolutnie niczego?" chwycił dłonią jej podbródek i zmusił ją, by na niego spojrzała. „Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo mnie to podnieciło, jak bardzo chciałem wejść wtedy do twojego pokoju" mruczał zmysłowo w jej usta.
„Myślałam... powiedziałeś, że jak wróciłeś to już spałam. Okłamałeś mnie!" oburzyła się.
„Miałem przy śniadaniu powiedzieć ci, że wszystko słyszałem i czułem? Że dotykałem się dokładnie w tej samej chwili co ty? Że doszedłem w tej samej chwili co ty? Żebyś później była skrępowana w mojej obecności? Żebyś krępowała się za każdym razem, gdy twoje ciało będzie błagało o twój dotyk?" jego słowa były ostre, ale trafione.
Elena wiedziała, że wszystko co powiedział stałoby się prawdą. Milczeli, twarz przy twarzy, w końcu kąciki jej ust uniosły się w górę. „Podobało ci się?" zapytała nieśmiało.
„Jeszcze się pytasz. Kiedyś chciałbym... popatrzeć" odgarnął włosy z jej twarzy i zobaczył ogromne rumieńce, ucałował je. Nawet nie wiedział kiedy jego wampirza natura ujawniła się. Zobaczył tylko jej dłoń powoli zmierzającą do jego ust. Przesunęła dwoma palcami wzdłuż jego kłów.
„Jesteś głodny czy podniecony?" zapytała bez skrępowania.
„Jedno i drugie" uśmiechnął się do niej i jednocześnie starał się zapanować nad swoim instynktem.
„Jeśli chcesz..." zaproponowała odchylając głowę do tyłu.
„Nie. Jeszcze nie teraz" odmówił jej zdecydowanym tonem. „Chcę, żeby nasz pierwszy raz był... magiczny" uśmiechnął się na własne ckliwe słowa. „Załatwię sobie krew, nie martw się" pogładził ją po policzku. „A teraz myślę, że już czas, żebyśmy się ogarnęli, bo Jenna właśnie zaparkowała przed domem" w ułamku sekundy był ubrany w koszulkę i dresy Jeremego. Widać było, że źle się czuje w tym stroju, ale na razie nie mógł liczyć na nic lepszego.
„Wywlokę dziś Stefana z domu" obiecała mu wychodząc z pokoju.
„Elena!" usłyszała nawoływanie Jenny. „ O jesteś. Dobrze się czujesz?" zapytała podchodząc do niej bliżej. „Tak, dlaczego pytasz?" modliła się tylko, żeby nie wyczuła na niej zapachu Damona. Położyła dłoń na jej czole „Jesteś rozgrzana, masz wypieki i zeszklone oczy." Elena odsunęła się od niej szybko i nalała sobie szklankę wody, była niemal pewna, że w tym momencie Damon aż dusi się ze śmiechu. „Wydaje ci się, leniuchowałam w łóżku cały dzień, to pewnie dlatego" starała się brzmieć możliwie naturalnie. „ Taaa" Jenna wydawała się nieprzekonana, ale nie wiedziała jak ugryźć tę sprawę, więc po prostu odpuściła.
Wieczorem odświeżona Elena siedziała przy stoliku w Grillu czekając na kogoś. Jak tylko zobaczyła go w drzwiach napisała krótkiego smsa: „Właśnie przyjechał".
„Cześć" przywitała się z nim. „Chciałam się dowiedzieć co u ciebie" nie musiała udawać zainteresowania, dawno z nim nie rozmawiała i zwyczajnie była ciekawa.
„Niewiele szczerze mówiąc. Trzymam się całkiem dobrze, ludzka krew w ogóle już mnie nie kusi. Za to Damon nadal się nie odezwał, chyba rzeczywiście przepadł na dobre."
Elena spuściła głowę nie wiedząc jak zareagować. Milczeli przez chwilę popijając colę.
„Co u ciebie?" zapytał w końcu próbując przełamać coraz bardziej krępującą ich ciszę.
„Całkiem dobrze. Żadnych wampirów pragnących mojej śmierci" zażartowała.
Stefan uśmiechnął się blado. „Wiem, że chciałaś czasu, ale wiedz, że nadal cię kocham i jeżeli tylko mi pozwolisz będę walczył o ciebie. Zrobię wszystko, żeby cię odzyskać" dobierał słowa starannie i powoli, chwycił jej dłonie i wpatrywał się w nią intensywnie.
Elena nagle zerwała się z krzesła „Muszę wyjść do toalety, przepraszam." Jeszcze zanim przekroczyła próg łazienki z jej oczu zaczęły spływać łzy. Zamknęła się w jednej z kabin i zaczęła szlochać coraz głośniej. Ukryła twarz w dłoniach i płakała tak mocno, że nawet nie usłyszała jak ktoś wszedł do łazienki. Po raz pierwszy płakała przez rozstanie ze Stefanem. Może to wszystko gromadziło się w niej i tylko czekało na odpowiednią okazję? Tyle, że z całą pewnością Grill nie był odpowiednim miejscem, nie ze Stefanem za ścianą. Jej uszu doszło ciche pukanie do drzwi jej kabiny. Wytarła dłonią oczy i pociągnęła nosem „Zajęte" krzyknęła przez łzy.
„Kochanie" to był jego cichy aksamitny głos. „Otwórz mi" poprosił. Drzwi uchyliły się powoli. Siedziała na sedesie, po policzkach spływały łzy pomieszane z tuszem. Jej twarz była cała podpuchnięta a oczy czerwone. Wyciągnął do niej ręce i chwycił ją w ramiona. Elena znów zaczęła głośno płakać. „Już dobrze" powtarzał bez końca gładząc ją po włosach. „Zabiorę cię do domu" wziął ją na ręce i w mgnieniu oka stali w jej pokoju.
„Stefan" wychlipała cicho.
„Nie przejmuj się nim teraz, zaraz napiszemy do niego smsa." Ułożył ją na łóżku i wyciągnął telefon z jej kieszeni. Zanim zdążyła coś powiedzieć on odłożył go już na komodzie i podszedł do łazienki. Wrócił z płatkami kosmetycznymi i mleczkiem do demakijażu. Usiadł na łóżku obok niej i zaczął zmywać szare strugi z jej policzków. „Trochę się tu rozgościłem" zaczął jak gdyby nigdy nic. „Rozwiesiłem kilka koszul w szafie" odłożył zużyty płatek i wziął nowy. „Moja bielizna jest w najniższej półce w komodzie" skończył i przejechał kciukiem po jej policzku. „Szczoteczkę do zębów ukryłem w mojej torbie na dnie szafy z resztą rzeczy. Pomyślałem, że gdybym wsadził ją do twojego kubka mogłoby się to wydać odrobinę dziwne twojemu bratu" zawsze wiedział jak ją rozbawić. „Muszę przyznać, że jak pojechałem zabrać swoje rzeczy żałowałem, że nie ma cię tam ze mną. Wiele razy wyobrażałem sobie ciebie, w mojej pościeli, całkiem nagą" nachylił się i pocałował ją.
„Jesteś niesamowity, wiesz?" była przy tym całkiem poważna.
„Uświadomiłaś mi to dziś rano, krzycząc moje imię" uniósł sugestywnie brwi.
„Teraz będzie czekała nas najgorsza część" jej głos na powrót zrobił się smutny, niemal jakby znów miała zacząć płakać. „Boję się" oznajmiła mu cicho i wzięła głęboki wdech próbując powstrzymać ponownie zbierający się w jej oczach potok łez. „Boję się, że ludzie nie zrozumieją... że będą nas oceniać, że..." nie mogła wydusić z siebie nic więcej, zaczęło jej brakować tchu.
Damon wciąż siedział na łóżku lekko spanikowany. Nie przywykł do takiego widoku, nie chciał pogarszać sprawy, a wczoraj sam był w nie lepszym stanie. Musiał jej jakoś ulżyć. Zsunął buty i położył się przy niej. Otulił ją swoim ramieniem i czekał. Gdy jej łkanie już niemal całkiem ustało zapytał: „Może wolałabyś, żebym wrócił do siebie?"
„Nie" jej odpowiedź była krótka i stanowcza. Odwróciła twarz tak, by widzieć jego błękitne oczy. „Damon" spojrzał na nią „kochaj się ze mną" poprosiła cicho.
Wiedział, że słowa jakich użyła miały znaczenie. W całym swoim długim życiu kochał się tylko raz, z Katherine. Była to noc, w której stracił dziewictwo. Teraz bał się, że może zrobić to źle, że nie spełni jej oczekiwań, po raz pierwszy od 145 lat bał się będąc w intymnej sytuacji z kobietą. Przełknął gulę strachu w gardle i postanowił, że postara się zrobić to jak należy. Elena rozebrała go powoli ani na chwilę nie opuszczając jego oczu. Jak tylko skończyła opuściła ręce pozwalając mu zrobić z nią to samo. Zauważyła, jak bardzo ostrożny jest w tym co robi, jego ręce lekko drżały, gdy odpinał guziki od jej koszuli. Klęczeli naprzeciwko siebie, kompletnie nadzy. W końcu Damon chwycił ją za rękę i przyciągnął do siebie. Usiadł na skraju łóżka i posadził ją sobie okrakiem na udach. Skupił się na całowaniu jej. Tym razem wszystko było inne. Spleceni w niesamowicie intymnym uścisku poruszali się zmysłowo w pełnej synchronizacji. Ich usta odrywały się od siebie tylko na krótkie sekundy. Elena w końcu wtuliła się w niego mocniej wbijając lekko paznokcie w skórę jego pleców i chowając głowę w jego szyję. Była już tak blisko.
„Ugryź mnie" poprosiła cicho z trudem łapiąc oddech. W tej chwili nie pragnęła niczego bardziej niż oddać mu się w każdym możliwym znaczeniu tego słowa.
Damon przeniósł swoje wargi na jej obojczyk. Przejechał kilkukrotnie językiem po jej kruchej skórze i wgryzł się w nią najdelikatniej jak potrafił. W tym samym momencie, w którym ciepła i gęsta krew zaczęła spływać w dół jego gardła Elena rozpłynęła się w najsłodszym orgazmie swojego krótkiego życia. Czuła jak jej kochanek powoli wysysa z niej życiodajny płyn, jak pomimo werbeny, która wciąż zwisała z jej szyi przesyła jej własne doznania, które tylko potęgowały niezwykłość tego momentu. Pił z niej bardzo powoli, tak jakby ciągnął tylko po kropelce przedłużając ten moment w nieskończoność. Jej ciało ponownie znalazło się na samej krawędzi. Odpłynęła z rozkoszy jak tylko Damon zalał ją swoim ciepłym i lepkim płynem. „Kocham cię" wydyszeli niemal w tym samym momencie. Zasnęli opleceni swoimi ciałami.
W międzyczasie
„Bonnie, mógłbym wejść?" zapytał nieśmiało.
„Wolałabym nie. Czego chcesz Stefan?" zapytała ostro wychodząc przed drzwi.
„Mam do ciebie prośbę. Wiem, że nie powinienem, ale to dla mnie bardzo ważne" wydawał się jej bardzo przejęty.
„Dobrze, o co chodzi."
„Chciałbym, żebyś zobaczyła co się dzieje z Damonem. Zanim odmówisz wysłuchaj mnie. Wiem, że obwiniasz nas o śmierć twojej babci. Całkowicie to rozumiem, ale podejrzewam, że mogło mu się coś stać. Wyjechał ponad tydzień temu, niespodziewanie i w dość dziwnych okolicznościach. Od tego czasu nie dał znaku życia nawet Elenie. Pomimo tego wszystkiego co zrobił wciąż jest moim bratem. Tu jest jedna z jego bluzek, sprawdź tylko czy nic mu nie jest, nie proszę o nic więcej."
Bonnie westchnęła ciężko nie wiedząc co zrobić. W końcu wzięła ją w ręce i usiadła na ławce przed domem. Nie musiała się nawet skupiać, jak tylko dotknęła jego koszulki przez jej głowę przetoczyła się cała seria obrazów, których wcale nie miała zamiaru widzieć i które najpewniej będą dręczyć ją w koszmarach. Najgorsze było jednak to, że mimo iż bardzo się starała nie mogła przerwać natłoku wizji. Zaczęła ciężko oddychać i w końcu udało się jej zamknąć kanał, odrzuciła od siebie kawałek materiału należący do Damona.
Chwyciła go za rękę i zaczęła przekazywać mu szczątkowe obrazy jednocześnie wyrzucając z siebie słowa bez żadnej kontroli, tak jakby to moc przemawiała przez nią.
„Siedzi na skraju łóżka, Elena...nie Katherine, to nie może być Elena, uprawia z nim sex, pozwala mu się ugryźć, wyznają sobie miłość, zasypiają." Otrząsnęła głowę i spojrzała na zatroskanego Stefana. „To na pewno była Katherine." Mówiła już zupełnie świadoma. „Nie widziałam nic poza ich ciałami, żadnego szczegółu, który mógłby wskazywać miejsce jego pobytu. Jednak cały ten... akt i uczucia mu towarzyszące były na tyle intensywne, że nie mogłam go wyłączyć, pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego."
„Masz rację, musiał ją odnaleźć. Elena nie... nie prosiłaby, żeby ją ugryzł." Przed oczami Stefana stanęły wspomnienia intymnych chwil spędzonych z dziewczyną, którą kochał. „Poza tym widziałem się z nią dzisiaj. Nie wiedziała nic o nim, a potem poczuła się źle i wróciła do domu" jego głos stawał się coraz bardziej nieobecny tak jakby właśnie coś do niego dotarło. „Dziękuję za pomoc. Dobranoc." Uśmiechnął się do niej i zniknął w mroku.
Nie chciał wierzyć w to co podszeptywał mu jego rozum, ale musiał się upewnić, żeby móc spać spokojnie. Nie tylko on zauważył jak Elena zżyła się z jego bratem, jak zareagowała na jego wyjazd lub na to co powiedziała jej Isobel. Raz nawet rozmawiał o tym z Alarickiem szukając porady u jedynej osoby, która miała ogląd na całą sprawę. Zorientował się, że ten ukrywał coś przed nim, ale wtedy uznał, że to nie istotne, zwłaszcza, gdy Damon zniknął. Dotarł właśnie pod jej dom. Wszystkie światła były już zgaszone. Słyszał trzy spokojne bicia serca. Wszedł na gałąź rosnącą tuż przy jej oknie i wytężył wzrok. Zanim jednak zdążył cokolwiek zauważyć do jego nozdrzy dotarł ostry i palący zapach seksu i krwi, pomieszany z delikatniejszym jego brata i Eleny. Odwrócił szybko głowę. Nie chciał tego widzieć, Bonnie idealnie mu to zobrazowała.
