Rozdział 8

Tej nocy Elena nie spała za dobrze, już od paru godzin było jej wyjątkowo duszno i gorąco. Czuła, że całe jej ciało pokryte jest potem. Wydostała się spod Damona i poszła do okna. Termometr wskazywał 44° C. Fala upałów, przypomniała sobie. Spojrzała przez ramię, jej kochanek wciąż spał w najlepsze jakby ten żar zupełnie na niego nie działał. Wykorzystała tę chwilę na chłodny prysznic, który nie tylko pomógł jej pozbyć się nieprzyjemnej warstwy pokrywającego całe jej ciało, ale obudził jej wszystkie zmysły. Nigdy nie przepadała za zimną wodą, ale dziś przynosiła jej ukojenie, którego szukała. Dokładnie wytarła krople spływające po jej ciele zanim owinęła wokół siebie ręcznik. Podeszła do lustra i przejechała dłonią w miejscu, w którym nie tak dawno znajdowały się zęby Damona. Po wczorajszym ugryzieniu nie było nawet śladu. Zdziwiła się. Ubrała się w dresy i zeszła do kuchni. Pomimo tego, że była niedziela siódma rano wszyscy siedzieli przy stole.

„Jenna, Jer? Już na nogach?" zagadnęła wesoło.

„Nic mi nie mów, przez ten skwar kompletnie nie mogłam spać. Najchętniej cały dzień spędziłabym w jakimś miłym klimatyzowanym pomieszczeniu" narzekała jej ciotka. „Za to ty wyglądasz zaskakująco kwitnąco, udana noc?" zapytała zupełnie niewinnie.

Elena spłonęła rumieńcem. Nie miała pojęcia czy była to zupełnie luźna uwaga czy może wcale nie zachowywali się tak cicho jak się im wydawało. „Całkiem dobra" bąknęła nie wiedząc jak inaczej odpowiedzieć.

„Nie wątpię" rzucił z sarkazmem Jeremy zanim wyszedł.

„Mam nadzieję, że ta wojna domowa nie będzie trwać wiecznie" Jenna nie ukrywała, że ta sytuacja była dla niej niewygodna.

„Ja też."

„Masz jakieś plany na dziś?" zapytała przegryzając rogalika.

„Jeszcze nic konkretnego, dlaczego pytasz?" Elena od razu zorientowała się, że ciotka ma jakiś ukryty powód.

„Planowałam zaprosić Alarica, zrobić jakąś miłą rodzinną kolację."

„Rodzinną czy romantyczną?" drążyła.

„Dziś rodzinną." zapewniła ją.

Elena uśmiechnęła się do niej i wróciła do pokoju. Miała nadzieję, że Damon już się obudził, bo zaczynało się jej nudzić. Otworzyła drzwi i zobaczyła Annę siedzącą na skraju jej łóżka.

„Cześć" przywitała się radośnie. „Będę już szła. Dobrze wiedzieć, że wróciłeś" uśmiechnęła się i poszła do pokoju jej brata.

Damon wciąż leniwie leżał w pościeli nie przejmując się niczym.

„Nie spodziewałem się ,że jesteś typem rannego ptaszka" wymamrotał z policzkiem przyklejonym do poduszki.

„Nie jestem, ale jest tak gorąco i duszno, że nie mogłam spać" wdrapała się na łóżko i przytuliła się do niego. „Z tego co pamiętam to chciałeś pozostać w ukryciu przez jakiś czas" wytknęła mu podczas gdy on przyciągnął ją bliżej siebie.

„Taki był plan, ale jak to zwykle bywa nic nie idzie zgodnie z planem. Anna była wczoraj u twojego brata i usłyszała nas. Nie omieszkała go o tym poinformować" uśmiechnął się do niej wyraźnie zadowolony z siebie, jednak Elena miała wrażenie, że za chwilę spali się ze wstydu, przeklęty wampirzy słuch. „Także myślę, że koniec z konspiracją. Mam też mały pomysł jak się dziś rozerwać przed rodzinną kolacją." Z wyraźnym trudem wstał z łóżka i poszedł do jej komody. Szperał w niej chwilę i rzucił na łóżko, obok wciąż oniemiałej Eleny, jej strój kąpielowy.

W końcu udało się jej pozbierać z zażenowania faktem, że jej brat i jego dziewczyna praktycznie przyłapali ją na seksie. Przetworzyła też wszystko co powiedział jej Damon. „Hola" machnęła ręką próbując przykuć jego uwagę. „Idziemy razem na tę kolację?" przytaknął jej bez zawahania. „Okej" nie spodziewała się, że będzie chciał siedzieć razem z nimi w salonie, oglądać jakiś program w telewizji i zajadać się czymś co przygotuje jej ciotka. Nagle coś się jej przypomniało. „Nie mam żadnych śladów. Po wczorajszym" dotknęła szyi próbując naprowadzić go na właściwy tor myślenia. „Nie przypominam sobie, żebyś dawał mi swoją krew."

„Zasnęłaś bardzo szybko, a ja nie mogłem patrzyć na te siniaki i dziury, więc dałem ci trochę. Chyba nie jesteś na mnie zła?" był naprawdę skruszony tym, że nie zapytał jej o zgodę.

„Nie" uspokoiła go. „Przynajmniej nie będę musiała nosić żadnej apaszki ani golfu" uśmiechnęła się do niego lekko. „ Chciałabym ci się o coś spytać" wydała się dość zakłopotana, ale w końcu się przemogła. „ Wczoraj, jak... piłeś ze mnie, poczułam coś dziwnego. Nie wiem jak to opisać. Zupełnie jakbym mogła poczuć to co ty czułeś, tak jakbym czuła za dwóch. Wtedy jak Stefan pił z mojego nadgarstka nie czułam nic podobnego. To nie był tylko wytwór mojej wyobraźni, prawda?"

Damon patrzył na nią próbując coś przeanalizować. „Nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś takim. Ja nie czułem tego co ty, przynajmniej nie wtedy. Jednak, gdy dawałem ci krew, mogłem zobaczyć i poczuć pewne rzeczy. Myślę, że to było to samo o czym mówisz" zamyślił się.

„Opowiedz mi" poprosiła.

„To... to nie jest wcale takie łatwe do wyjaśnienia. Czułem... czułem się tak jakby zalewała mnie czysta i bezwarunkowa miłość. Widziałem też fragmenty twoich myśli, to były urywki chwil, które spędziliśmy razem."

Damon zabrał ją do jednego ze swoich ulubionych miejsc. Zaparkowali przy plaży, jednak nie był to ostateczny cel ich wędrówki. Zaprowadził ją tuż pod mały wodospad i zaczął się rozbierać. Gdy ściągnął dosłownie wszystko Elena wciąż stała oniemiała.

„Nie jestem typem faceta, który codziennie rano idzie sobie popływać. Nie mam kąpielówek" próbował się usprawiedliwić.

Pokiwała tylko z niedowierzania głową i zdjęła ubranie. Damon był już w wodzie i wyciągał ku niej ręce.

„A teraz trzymaj się mocno i weź głęboki wdech" uprzedził zanim dał z nią nura pod wodę.

Po kilku sekundach wynurzyli się w zupełnie innym miejscu, niesamowicie pięknym miejscu. Niewielkie oczko wodne ze wszystkich stron było otoczone stromymi górami z bogatą roślinnością. Wyglądało to jak zalany krater wulkanu, tyle, że tu nigdy nie było wulkanu. W najdalszym punkcie była położona mała plaża. Spojrzał na jej wyraz twarzy. Miała lekko uchylone usta i szeroko otwarte oczy podczas rozglądania się. W jednej chwili odwróciła się do niego i mocno wpiła w jego usta.

„Jak... tutaj... pięknie" wyszeptała pomiędzy pocałunkami. W końcu oderwała się od jego ust. „Jak to możliwe, że mieszkam w Mystic Falls całe życie i nigdy tu nie byłam?" wciąż nie potrafiła ukryć zdziwienia.

„Żeby dojść tutaj lądem trzeba by było iść dobrą dobę, góra jest wyjątkowo stroma i niebezpieczna" wyszedł z nią na plażę i upewnił ją w tym co podejrzewała. Bez lin i całego ekwipunku na pewno by się stąd nie wydostała. „ A żeby przepłynąć pod wodospadem tak jak my trzeba by było się zaopatrzyć w butlę z tlenem. Wbrew pozorom to było ponad 50 metrów. Sam znalazłem to miejsce jakieś 100 lat temu" rozłożył się wygodnie na wąskiej plaży i przymknął oczy rozkoszując się promieniami słońca rozgrzewającymi jego skórę.

Elena położyła się tuż obok niego i przyglądała się mu bezpardonowo. Kropelki wody iskrzyły się hipnotycznie. Jej wzrok wędrował powoli od twarzy poprzez klatkę piersiową, aż do na wpół sztywnego członka. Kilkoma szybkimi ruchami pozbyła się stroju kąpielowego i wystawiła skórę do Słońca. Jeszcze nigdy nie opalała się nago. Było to bardziej ekscytujące niż się spodziewała. Wiedziała, że jej sutki są już twarde, tak samo jak czuła wilgoć pomiędzy nogami, jednak obiecała sobie, że wytrzyma 24 godziny bez seksu z nim. W przeciwieństwie do rana teraz nie była już tak pewna, że to dobry pomysł. Podczas gdy ona toczyła wewnętrzną walkę Damon przyglądał się jej z adoracją. Otworzyła oczy i zobaczyła jego błękitne wwiercające się w nią spojrzenie. Nagle w jej głowie zaświtał iście szatański plan. Nie miała pojęcia skąd się jej to wzięło, ale wiedziała, że teraz już nie było odwrotu.

Nieprzerwanie wpatrując się mu w oczy przesunęła powoli dłonią wzdłuż uda, po brzuchu i skończyła na piersi. On uśmiechnął się pod nosem i wyciągnął ku niej rękę. Jak wielkie było jego zdziwienie, gdy straciła jego dłoń i kiwnęła głową w dezaprobacie.

„Bez dotykania kotku" zamruczała i zaczęła kontynuować. Przymknęła oczy i zaczęła udawać, że jest tam całkiem sama. Lewą ręką drażniła swój sutek, podczas gdy prawa znalazła się w okolicach krocza wciąż omijając swoje najwrażliwsze rejony. Uchyliła powieki i kątem oka zobaczyła jego język oblizujący wargi w pożądaniu, podczas gdy jedną z dłoni gładził się po całej długości. Ten widok podniecił ją bardziej niż jakikolwiek dotyk. Jeszcze nigdy nie widziała nic tak seksownego. Natychmiast wsunęła w siebie dwa palce i pchała nimi w tym samym rytmie, w którym on przesuwał swoją ręką. Nawet nie wiedziała kiedy zamiast na sobie całą uwagę skupiła na Damonie masturbującym się tuż przed nią. Przesuwała swój wzrok z jego intensywnie błękitnych tęczówek na przesuwającą się coraz gwałtowniej dłoń. Nagle wytrysnął na nią. Jak tylko poczuła lepką i ciepłą substancję na swojej skórze zalała ją fala przyjemności. Nigdy nie spodziewałaby się, że coś takiego mogłoby ją podniecić. Właściwie raz, gdy Stefan skończył na jej brzuchu to nie czuła nic szczególnego, miała jedynie ochotę wziąć prysznic. Tym razem było zdecydowanie inaczej.

Damon spojrzał na nią lekko zaskoczony. Nie widział jak zareaguje na coś takiego. Nie planował wytrysnąć na jej brzuch, ale po prostu nie mógł się opanować widząc jej ciało wyginające się pod jej własnym dotykiem. Jednak to co zrobiła teraz, przeszło jego wszelkie oczekiwania, w ułamku sekundy znów był twardy. Elena przesunęła palcami po spermie na jej brzuchu i zlizała ją z nich powoli, ssąc każdy palec po kolei. Była to najseksowniejsza rzecz jaką widział. Patrzył na nią pełen zachwytu z otwartą buzią. Jak tylko zobaczyła go w takim stanie, zachichotała. Przysunęła się do niego i wsunęła język pomiędzy jego wciąż rozchylone wargi.

„Musimy się już zbierać" wstała i powoli weszła do wody. „Kochanie" ponagliła go widząc, że wciąż leży. Chwilę później szli ubrani w stronę wodospadu, Damon ze stopniowo opadającym wybrzuszeniem w spodniach. Za godzinę miała się zacząć kolacja a musieli jeszcze zmyć z siebie zapach jeziora.

Ubrała się i czekała, aż Damon skończy prysznic. Parę razy zobaczyła smugę z łazienki do jej pokoju i z powrotem, by w końcu stanął przed nią wysuszony i w pełni ubrany. Najbardziej zdziwił Elenę dobór stroju, który różnił się od tego, do którego była przyzwyczajona. Zmierzyła go wzrokiem analizując każdy szczegół. Nie wiedziała co przykuwało większą uwagę, stylizowane na stare, poprzecierane niebieskie jeansy, które zaczynały się tak nisko jak to tylko było możliwe czy podkreślająca każdy szczegół budowy biała koszulka kończąca się dokładnie w miejscu, w którym zaczynały się spodnie, ze sporym wycięciem w kształcie V, które odsłaniało obydwa obojczyki. Nie sądziła, że może jej być jeszcze bardziej gorąco niż już było, a jednak. Jej twarz momentalnie zalała się czerwienią.

„Nie sądziłem, że po dzisiejszym będę w stanie wywołać rumieniec na twojej twarzy" natychmiast oberwało mu się za tą uwagę. Potarł ramię, w które uderzyła go Elena, „Kompletnie nie rozumiem za co to! Moja tygrysico" objął ją unieruchamiając tym samym.

„Cieszę się, że wracasz do swojego dawnego humoru!" bąknęła i odwróciła głowę nie pozwalając mu na pocałunek.

Damon czekał cierpliwie, aż w końcu skradł jej buziaka. „Dziękuję."

„Za co?" zdziwiła się gubiąc gdzieś cały gniew.

„Za to że jesteś" cmoknął ją znów „no i za to, że skomplementowałaś mój dzisiejszy wygląd" dodał uśmiechając się pod nosem.

„Damon, Damon" kiwała głową „coraz gorzej z tobą. Chyba za długo leżałeś na słońcu. Nic nie mówiłam" zapewniła go.

„Nie musiałaś. Wystarczyła twoja mina" zakrył jej usta swoimi zanim zdążyła mu odpowiedzieć. Zamruczał jej do ucha i otworzył drzwi do jej pokoju. „Showtime" wymamrotał wychodząc.

Elena poszła przodem chcąc wybadać sytuację panującą w salonie. Jak się okazało był pusty. Wyciągnęła do tyłu rękę splatając swoje palce z jego. Usadziła go wygodnie na kanapie i wtuliła się w niego. Próbując zabić czas przesuwała palcami po jego przedramieniu. W dotyku jego skóry było coś uzależniającego. Im częściej go dotykała tym mniejszą miała ochotę przerywać. Odwróciła głowę i badała jego reakcje nie przerywając muskania. Damon przymknął oczy i uśmiechał się lekko. Z chwili intymności wyrwało ich nagłe odchrząknięcie. Przed nimi stała Jenna, a tuż za nią Alaric. Obydwoje zszokowani.

„Zaprosiłam Damona, chyba nie masz mi tego za złe" Elena postanowiła udawać niewiniątko i samej nie zaczynać tej rozmowy.

„Nie, ależ skąd" ton jej głosu wydał się dziwnie sztuczny. „Jer nas wystawił, napisał, że musi pracować nad jakimś projektem w bibliotece. Podejrzewam, że nie ma żadnego projektu, ale nie wytropiłabym go. Także zostaje tylko nasza... czwórka. Kupiłam wszystko co trzeba, żeby przygotować canelloni, muszę jeszcze tylko odszukać przepis, bo dawno tego nie gotowałam" widać było, że ze wszystkich siła stara się przejść nad tym do porządku dziennego i nie wychodzi jej to najlepiej.

„Wiesz co Jenna, tak się składa, że doskonale pamiętam jak to się robi, więc może usiądziesz sobie z Rickiem a my przygotujemy kolację" zaproponował uprzejmie, wskazując na siebie i Elenę.

Ona tylko niemo przytaknęła i nadal w lekkim szoku usiadła na kanapie. Alaric śledził uważnie każdy ich ruch zanim zniknęli w kuchni. Damon ubrał swoją pomocnicę w fartuszek i zabrał się do przygotowywań. Wstawił wodę i minimalnie podgotował makaron, zobaczył jak idzie jej siekanie szpinaku i zabrał się za przygotowywanie sosu. Wszystko szło im z niesamowitą gracją. Zupełnie jakby tańczyli w kuchni.

„Rozmawiają o nas?" zmartwiona przerwała ciszę.

„Myślałem, że nie lubisz jak podsłuchuję?" drażnił się z nią.

„Damon" naciskała.

„Rozmawiają" odpowiedział lakonicznie za co dostał klapsa. „Mhm" zamruczał „jak mówiłem- tygrysica, w dodatku ten fartuszek rozbudza moją wyobraźnię" zobaczył, że ona powoli traci cierpliwość i zrezygnował z igrania z ogniem. „ Mam ci streścić wszystko?" przytaknęła. „Mówi głównie Jenna. Pierwszych parę słów to były raczej nieartykułowane dźwięki, chyba nie bardzo wiedziała co powiedzieć. Zaczęła od 'Kiedy ona zerwała ze Stefanem?', napotkała milczenie ze strony nauczyciela, więc zaczęła się nakręcać w swoim monologu 'Widziałeś jak siedziała między jego nogami, jak go dotykała? Boże, na pewno zaraz zaciągnie ją do łóżka. Nie! A co jeśli już to zrobił? Jezu, Ric powiedz coś!' no i tu nasz biedny przyjaciel musiał jakoś zareagować, żeby nie odgryzła mu głowy. Auć!" oberwał za tą wzmiankę o głowie. „ Zauważ, że to ja wychodzę na najgorszego, nie ma tu nic o tym, że to ty mnie uwiodłaś!" wytknął jej wyraźnie oburzony.

„Nie rób z siebie niewiniątka" cmoknęła go. „Kontynuuj."

„Zauważyłem, że coraz częściej i chętniej mnie bijesz kotku. Odegram się na tobie w łóżku" obiecał wyraźnie podekscytowany. „Na czym skończyłem, a tak Ric powiedział coś w stylu 'Elena jest odpowiedzialna'. Osobiście nie wiem do czego to miało prowadzić, ale chyba nie miał pomysłu na nic lepszego. Twoja ciotka boi się, że przeze mnie: zaczniesz pić i imprezować, opuścisz się w szkole i zajdziesz w ciążę. Myślę, że ostatnią możliwość możemy skreślić z czystym sumieniem. Generalnie boi się, że cię zdeprawuję i co chwilę powtarza się w tych swoich obawach. A tak, zapomniałbym" zawahał się przez chwilę. Stwierdziła, że się tobą bawię i złamię ci serce" jego oczy zrobiły się takie smutne, że Elena nie mogła się powstrzymać i przytuliła go. „Dziękuję kotku, ale nie trzeba było. Wiesz przecież, że to nie prawda" uśmiechnął się do niej blado i wrócił do przygotowywania kolacji.

„Wiem. Nic więcej nie mówiła?" dociekała.

„Nie, po tym wszystkim stwierdziła, że dadzą nam szansę. Biedny Ric, ma go całkiem pod pantoflem" wrócił do swojego zwykłego tonu głosu. „Teraz do piekarnika na 20 minut a my możemy iść się rozerwać do salonu" puścił jej diabelski uśmieszek, chwycił ją za rękę i pociągnął za sobą. „Wkrótce podamy do stołu" oznajmił. Usiadł w fotelu i posadził sobie Elenę na kolanach co tylko spowodowało, że jej ciotka otworzyła oczy w przerażeniu.

„Damon jak się miewa twój brat?" zapytała bezpardonowo Jenna.

„Właściwie to nie wiem. Nie było mnie w mieście przez ostatni tydzień, ale Elena widziała się z nim, kiedy to było kochanie? Wczoraj? Przedwczoraj?" postanowił, że spróbuje rozegrać to najlepiej jak potrafił nie raniąc przy tym nikogo, a to nie było łatwe.

„Przedwczoraj" odpowiedziała dość ozięble. „U Stefana generalnie wszystko bez zmian" przecież nie zacznie opowiadać o tym jak obiecał jej, że ją odzyska.

Alaric wciąż był zbyt oszołomiony, żeby coś powiedzieć. Jedynie odwracał głowę niczym na meczu tenisa. Nagle usłyszał alarm z piekarnika i zerwał się do kuchni. Potrzebował chwili dla siebie, chwili, żeby sobie to wszystko przetworzyć. Wiedział, że to nie pojawiło się tak całkiem znikąd. Tamtej nocy, gdy ratowali jego młodszego brata, albo na Miss Mystic Falls nie potrafił ukryć swoich uczuć co do niej, ale nigdy nie sądził, że Eleny są równie silne. Kurde, przecież była ze Stefanem, z dobrym bratem, twierdziła, że go kocha. Uczuć przecież nie można wyłączyć jak gdyby nigdy nic. Jak otwierał piekarnik poczuł na jak ktoś dotyka jego ramienia. To był Damon.

„Wszystko dobrze Ric? Nie wyglądasz najlepiej" zagadnął.

„Czy wszystko dobrze? Jak to się stało? Dopiero co uganiałeś się za Katherine" wytknął mu.

„Jak to mówią 'miłość nie wybiera' " podczas gdy tamten wyciągał canelloni Damon nakrywał do stołu. „Sam nie wiem jak to się stało. Myślisz, że się przed tym nie broniłem?" odpowiedział poważnie. „Wydaje mi się, że z Katherine sprawa była zakończona już dawno temu, tyle, że nie miałem odwagi, przyznać tego przed sobą. Wiesz, dobrze mieć jakiś cel w życiu, zwłaszcza tak długim życiu. Wydostanie jej z tego grobowca było moim."

Alaric nie mógł uwierzyć w to co słyszał. To było jak zupełnie inna strona Damona, strona, której nigdy nie widział, albo nie chciał widzieć. Wygodniej było myśleć o nim jak o bezdusznym mordercy.

Przez pierwszą minutę przyglądały się sobie w milczeniu. W końcu Jenna wzięła głęboki wdech i zaczęła:

„Staram się cię nie oceniać, wiesz, że ci ufam, ale Damon?" jej ciotka nawet nie starała się nazwać ich relacji.

„Myślałam, że go lubisz" wybąknęła.

„Lubisz, nie lubisz, tu nie chodzi o to co ja o nim sądzę. Boże!" w jej ustach brzmiało to niemal jak przekleństwo, zakryła usta i odwróciła wzrok. „Rozumiem, że jest starszym, seksownym facetem, ale co ze Stefanem?"

„A co ma z nim być?"

„Nawet nie wiedziałam, że nie jesteście już razem a nagle przyprowadzasz do domu jego brata i obściskujesz się z nim na kanapie!" starała się podnosić głos dostatecznie cicho, żeby nie było jej słychać w kuchni. „Elena, facet w jego wieku oczekuje od związku czegoś więcej niż spacerowania i trzymania się za ręce." powoli cedziła każde słowo, tak, żeby jej siostrzenica mogła je dokładnie zrozumieć. „On będzie chciał...seksu i możesz wierzyć lub nie, ale ktoś taki jak on nie jest przyzwyczajony do czekania, to nie jest Stefan." Jenna w końcu dotarła do sedna swoich obaw. „Kiedy to się stało?"

„Pamiętasz jak znalazłaś mnie wtedy, przed domem" Jenna przytaknęła. „Następnego ranka zerwałam ze Stefanem."

„Dziewczęta!" usłyszały głos Damona z kuchni. „Kolacja podana!"

Makaron wyszedł wyśmienity. Wieczór upłynął w wyjątkowo miłej atmosferze. Po całym napięciu nie było ani śladu. Rozmawiali i żartowali jak gdyby nigdy nic. Elena wiedziała, że Damon potrafił być najbardziej czarującą osobą na świecie, jeżeli tylko chciał. Oplótł sobie Jennę wokół małego palca, a co najdziwniejsze Alaric również zaczął ulegać jego urokowi. Godziny mijały niepostrzeżenie. Elena ruszyła do swojej sypialni.

„Za chwilę do ciebie przyjdę" Damon cmoknął ją w policzek i wrócił się do kuchni. Podszedł bardzo blisko Jenny i położył jej dłonie na ramionach. „Wiem, że martwisz się o Elenę, że nie jesteś przekonana co do mnie, ale obiecuję ci, że o nią zadbam. Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby była szczęśliwa." Bijąca od niego szczerość chyba ją przekonała.

„Dam ci szansę" obiecała. Zobaczyła jak Damon wchodzi po schodach „najpóźniej za 10 minut widzę cię z powrotem" wskazała na niego palcem i widać było, że nie żartuje. On uśmiechnął się i przytaknął.

Elena już leżała w łóżku, rozchyliła kołdrę i czekała aż do niej dołączy. Jak tylko znalazł się przy jej boku oplotła go nogami i wtuliła się w jego klatkę piersiową.

„Zdajesz sobie sprawę, że na dole twoja ciotka czeka na mnie ze stoperem" wymruczał do jej ucha. Niemal przez cały ten czas leżeli w ciszy, nie potrzebowali nic więcej. „Muszę już iść kotku. Najwyższy czas, żebym wrócił do siebie, porozmawiał ze Stefanem." Wiedział, że jest tak samo przygnębiona jak on, ale nie mógł tego przeciągać w nieskończoność. Wziął swoją torbę z szafy, zszedł na dół, żeby pożegnać się z nauczycielem i jego dziewczyną. Teraz czekało go najgorsze.

Jego samochód był gdzieś w innym stanie, więc musiał pobiec do domu. Przeszukał całą posiadłość, ale nigdzie nie było śladu po jego bracie. Pewnie poszedł na polowanie, pomyślał. Wziął prysznic i zdążył położyć się w łóżku, gdy usłyszał telefon. Całe szczęście położył komórkę na stoliku tuż obok. Elena

„Co się stało kochanie?"

Nie mogę zasnąć"poskarżyła się.

„Mam przyjechać?"

Nie, bo nie będę potrafiła wygonić cię z mojego łóżka. Zaśpiewaj mi coś spokojnego" poprosiła.

„Co ja z tobą mam" udawał, że narzeka, ale nie przestał się uśmiechać.

Stefan wrócił z polowania i natychmiast usłyszał brata rozmawiającego przez telefon. Zanim zdążył dotrzeć do swojej sypialni z pokoju Damona zaczął dochodzić cichy śpiew. Już od bardzo dawna nie słyszał jak jego brat śpiewa. To była jedna ze starych kołysanek, którymi usypiał go, gdy byli jeszcze mali. Jego serce rozdarło się wpół. Z jednej strony była miłość do dziewczyny, a z drugiej do brata, który najwyraźniej był naprawdę szczęśliwy, pierwszy raz od 145 lat.