A/N: Musiałam umieścić w tym rozdziale jedną scenę, bardzo wyrazistą i wiem, że nie wszystkim może się spodobać, ale już od jakiegoś czasu krążyła mi po głowie :)

Rozdział 9

Elena musiała przyznać, że ta noc nie należała do najprzyjemniejszych. Nucenie Damona bardzo szybko pozwoliło jej odpłynąć, jednak nie uchroniło jej przed koszmarem. Widziała dwóch mężczyzn, właściwie to nie mężczyzn, wampiry. Jeden był wysoki, dobrze zbudowany i miał długie, brązowe loki. Drugi był zdecydowanie drobniejszy, wyglądał niemal jak chłopiec, a jego złote pukle lśniły w słońcu. Obydwaj okrążali ją uśmiechając się złowieszczo, ich usta umazane był krwią. Zaczęli mówić coś do niej w języku, którego nie znała. Najdziwniejsze było jednak to, że odpowiedziała im, a właściwie z jej gardła wydobył się bardzo znajomy głos, ale nie jej własny. Był to głos Damona, a raczej gardłowe warknięcie, na które tamci zaczęli się śmiać w najlepsze. Nie miała pojęcia kiedy i jak to się stało, ale chwilę później stała tuż przy tym wysokim i umięśnionym wampirze. Jej ręce, a właściwie Damona trzymały kołek wbity prosto w jego serce. Nagle wszystko zniknęło, rozmyło się, a ona obudziła się z krzykiem. Doprowadziła się do stanu używalności i zeszła na śniadanie.

„Wszystko w porządku? Nie wyglądasz najlepiej" podeszła do niej zatroskana Jenna i położyła swoją dłoń na jej ramieniu.

„Kiepsko spałam. Koszmar" wyjaśniła rzeczowo nie chcąc wdawać się w żadne szczegóły.

„Chciałabym cię przeprosić" zaczęła wyraźnie zakłopotana. „Nie powinnam tak wczoraj na ciebie naskakiwać. Wydaje się, że dla Damona to jest poważne"

Elena tylko kiwnęła głową w odpowiedzi. Jenna wyjechała do pracy zostawiając jej naczynia do umycia. Za chwilę musiała wychodzić a miała straszną ochotę zobaczyć się jeszcze z Damonem, albo chociaż z nim porozmawiać. Wysłała mu krótką wiadomość i chwili zobaczyła go w kuchni jak gdyby nigdy nic.

„Tęskniłaś?" spytał podchodząc coraz bliżej. „Bo ja bardzo" objął ją i pocałował.

Będąc w jego ramionach zapominała o wszystkim. Wiedziała, że chciała o czymś z nim porozmawiać, wiedziała, że za chwilę musi jechać do szkoły, jednak jedyne nad czym mogła się teraz skupić to jego ręce błądzące po jej pośladkach i język coraz gwałtowniej masujący jej. Nagle usłyszeli za sobą jakieś szemranie. Jeremy zszedł do kuchni, nawet się nie przywitał, wziął coś z lodówki i po prostu wyszedł z domu. Ta chwila przerwy pozwoliła Elenie odzyskać pełną świadomość. Widząc jego usta, niebezpiecznie szybko zbliżające się do jej, położyła mu na nich dłoń.

„Zaraz będę miała lekcje."

„Potrafię być bardzo szybki" zapewnił zniżając głos i klękając przed nią.

Widząc jego pełne pożądania spojrzenie i usta tuż przy granicy spodni nie potrafiła mu odmówić. Kiwnęła głową. Podczas gdy Damon rozpinał i zsuwał jej jeansy ona zaczęła mówić.

„Muszę ci o czymś opowiedzieć."

„Zamieniam się cały w słuch, mam podzielną uwagę" puścił jej oczko i zsunął jej majtki zębami.

Wzięła gwałtowny głęboki wdech, gdy jego język rozdzielał jej dolne wargi. „Miałam dziś..." kolejny wdech, tym razem płytszy połączony z cichym jękiem „koszmaaa..." urwała, gdy sam koniuszek języka wwiercał się w jej łechtaczkę. „O BOŻE!" chwycił jej najwrażliwsze miejsce między swoje kły wywierając na nie swoisty elektryzujący nacisk. Przestała mówić, tylko pojękiwała coraz głośniej, była już tak blisko. Nagle oderwał się o niej i zwyczajnie zaczął przyglądać się jej napuchniętemu i cieknącemu wejściu. „Nie przestawaj" rozkazała dysząc. Uśmiechnął się do niej zadowolony, podsadził ją na stół i przyssał się z powrotem. W tej chwili nie mogła się przejmować mniej, że jest do połowy naga, w kuchni, że każdy mógł wejść i zobaczyć jak jej wampirzy chłopak zaspokaja ją oralnie na kolanach. Wczepiła palce w jego głowę i przyciskała go do siebie mocniej i mocniej. Całkowicie zatraciła się wbijając mu paznokcie w skórę głowy, gdy tylko przeprowadził ją przez tą magiczną granicę. Miał tak utalentowane usta. Zlizał z niej tyle soków ile tylko dał radę i podciągnął jej majtki.

„Mówiłaś o jakimś koszmarze chyba, przepraszam, ale ciężko mi było zrozumieć przez te wszystkie jęki, które z siebie wydawałaś" uśmiechnął się do niej wyraźnie zadowolony z siebie i gdyby nie fakt, że Elena wciąż była na fali rozkoszy to oberwałoby mu się za to.

Rzuciła mu kluczyki do auta i poszła do wyjścia.

„Musisz mnie odwieźć do szkoły, bo teraz nie jestem w stanie prowadzić. Po drodze ci opowiem" splotła swoje palce z jego. „Wiesz, mogłabym się przyzwyczaić do takich powitań" Damonowi takie rozwiązanie również wydawało się bardzo na rękę. Prowadził zaskakująco spokojnie i przepisowo. „ To ze mną się tak spieszyłeś, żeby teraz podziwiać ulice Mystic Falls ?"wydawała się wręcz oburzona.

„Bo uwierzyłem ci, że mamy mało czasu, ale wychodząc zauważyłem, że trochę melodramatyzowałaś" klepnęła go przez ramię. „Czy obiecywałem ci już, że odegram się za to całe bicie, w łóżku?" Przytaknęła nie ukrywając lubieżnego spojrzenia, którym go właśnie omiotła. „Panno Gilbert, od samego początku podejrzewałem, że niegrzeczna z ciebie dziewczynka" uśmiechnął się pod nosem i podniósł sugestywnie brew. „ A teraz o co chodziło z tym całym snem?"

Opowiedziała mu wszystko z każdym najmniejszym szczegółem jaki zapamiętała. Damon siedział pogrążony w myślach, był czymś wyraźnie zaniepokojony.

„Damon, Daaamoon?" przywoływała go do świata żywych. „Rozumiesz coś z tego?" dopytywała.

„I tak i nie. To co widziałaś dziś, to jedno z moich... wspomnień. Nie mam jednak pojęcia jakim cudem znalazło się w twojej głowie." większość ludzi zniknęło już z parkingu, jednak oni wciąż siedzieli w milczeniu. Damon podał jej kluczyki i wyszedł z auta.

„Damon?" krzyknęła za nim wychodząc z auta.

„Spróbuję się czegoś dowiedzieć na własną rękę, a ty spytaj czarownicy czy słyszała lub czytała o czymś podobnym." Zniknął zostawiając ją bez żadnych dodatkowych wyjaśnień.

Ciekawe jak niby mam to zrobić, pomyślała wchodząc do szkoły. Jak tylko przekroczyła próg klasy Stefan rzucił jej pełne bólu spojrzenie. Pięknie. Usiadła w ławce i zaczęła bazgrać w zeszycie. Musiała zająć czymś swoje ciało i myśli zanim przyjdzie nauczyciel. Lekcje minęły bardzo szybko, zaskakująco szybko, co więcej oprócz tego małego wybryku rano, Stefan omijał ją szerokim łukiem, za co była mu wdzięczna. Z tego wszystkiego zapomniała zapytać Damona czy z nim rozmawiał, ale wnioskując po jego zachowaniu to chyba tak. Tuż przed powrotem do domu udało się jej złapać Bonnie.

„Hej. Masz może chwilkę" zapytała nieśmiało, wiedząc, że ich relacje są dalekie od idealnych.

Dziewczyna tylko przytaknęła i poszła za Eleną w bardziej intymne miejsce. Zatrzymały się jak tylko znalazły się poza ciekawskimi spojrzeniami gapiów. Bonnie dopiero teraz zorientowała się, że w jej przyjaciółce było coś dziwnego, coś czego jeszcze nigdy wcześniej nie widziała.

„Co to jest?" niechcący powiedziała na głos.

„Słucham?"

„Przepraszam, nie powinnam, ale" przejechała dłonią po jej włosach i wzdłuż twarzy. „To jest fascynujące. Zupełnie jakby pokrywała cię jakaś cienka mgiełka dająca taki dziwny poblask. Pierwszy raz widzę coś takiego."

Wiedźma wciąż stała zauroczona tym nowym odkryciem, obeszła oniemiałą Elenę szukając czegokolwiek co mogłoby ją naprowadzić na źródło tego czegoś.

„Wiem, że ostatnio było między nami różnie, ale chciałabym ci się o coś spytać."

„Nie mów, że ty też chcesz szukać Damona, bo drugi raz tego nie zrobię!" naskoczyła na nią.

„Co? Drugi raz? Nie, nie o to chodzi" Elena zdawała się motać we własnych słowach. „Słyszałaś może o przypadkach, w których jedna osoba zyskuje od drugiej wspomnienia?"

„Wspomnienia?" przyjaciółka wydawała się wyraźnie zainteresowana. „Nic mi nie przychodzi do głowy, ale musiałabym wiedzieć więcej o okolicznościach i relacjach łączących tych ludzi, może wtedy bym coś znalazła."

„Dobrze, ale obiecaj mi, że niezależnie od tego co ci powiem nie będziesz oceniać i spróbujesz podejść do sprawy jak najbardziej obiektywnie i rzeczowo" chwyciła jej dłonie i ścisnęła w oczekiwaniu na jej odpowiedź.

„Mogę ci obiecać, że zajmę się tym najlepiej jak potrafię, nic więcej" nic nie było w stanie zmienić jej postawy.

Elena przygryzła dolną wargę zastanawiając się nad tym co zrobić. Zdradzić jej wszystko, część czy nic? Jak ważne było poznanie odpowiedzi? Wzięła głęboki oddech.

„Tylko proszę, pozwól mi dokończyć zanim cokolwiek powiesz." Bonnie kiwnęła głową. „Zacznę może od najważniejszego. Chodzi o mnie i o Damona."

„Nie, nie, nie!" Bonnie powtarzała odsuwając się od niej. „To byłaś ty?" jej ton był oskarżycielski jak diabli.

„Nie rozumiem" była wyraźnie zbita z tropu, nawet nie przejmowała się tym, że tamta wtrąciła się jej w słowo.

„Spałaś z nim! Pozwoliłaś się ugryźć!" krzyczała na nią nie przejmując się tym, że jednak ktoś mógł ich usłyszeć.

Elena podeszła do niej i chwyciła ją za dłoń. „Obiecałaś, że mnie wysłuchasz, proszę" niemal błagała. Wiedźma w końcu ochłonęła odrobinę i pozwoliła jej dokończyć. „Skoro to już wiesz to podczas... wymiany krwi stało się coś dziwnego. Miałam na sobie werbenę, a pomimo tego czułam się tak jakby on" celowo ominęła imię nie chcąc jej prowokować „przesyłał mi pewne obrazy i ponoć ja robiłam tak samo. A następnej nocy miałam sen, koszmar. Da... powiedział mi, że to było jedno z jego wspomnień. Mogłabyś spróbować dowiedzieć się o co w tym chodzi, proszę."

„Mogę spróbować, ale zanim to zrobię to proszę powiedz mi, że to był tylko błąd, powiedz, że..."

„Nie mogę" przerwała jej. „Bonnie, wiem jak bardzo zranił ciebie, Caroline, jak bardzo jesteś na niego zła, ale on jest inny niż wszyscy myślą, od samego początku był. Nie mam pojęcia jak, ani kiedy to się stało, ale kocham go i proszę ciebie jako moją przyjaciółkę od niemal 17 lat, żebyś to zrozumiała. Nie musisz go lubić, ale spróbuj zrozumieć to co do niego czuję."

Stały tak chwilę w milczeniu nie spoglądając na siebie. W końcu Bonnie podniosła wzrok i skinęła. Odchodząc kątem oka zobaczyła Damona podchodzącego do Eleny od strony boiska. Przyspieszyła kroku chcąc uniknąć konfrontacji.

„Nie zniosła tego najlepiej" stwierdził. „ A co z tym snem?"

„Obiecała, że spróbuje się czegoś dowiedzieć" Elena wtuliła się w niego z całych sił. „A jak tobie poszło?"

„Gorzej niż tobie" chwycił ją za dłoń wdzierając swoje palce między jej. Uwielbiała, gdy to robił, ich ręce idealnie do siebie pasowały, zupełnie jakby były dla siebie stworzone.

„Rano zapomniałam spytać, jak ci poszło ze Stefanem?"

„Nie poszło. Jeszcze nie miałem okazji z nim porozmawiać, ale planuję to zrobić dziś, żeby bez żadnych przeszkód zaprosić cię do nas do domu" uśmiechnął się do niej sugestywnie. „Jestem ci coś winien" podniósł brew zanim poczuł na sobie jej usta. „Teraz odwiozę cię do domu, żebyś trochę ode mnie odpoczęła, a ja załatwię całą resztę."

Pożegnał się z nią i obiecał, że przyjdzie po nią o 18. Miał nadzieję, że do tego czasu uda mu się gdzieś dorwać do świętego Stefana, bo ostatnie na co miał ochotę to kłótnie przy Elenie. Za żadne skarby nie chciał jej stawiać w niekomfortowym położeniu. Usłyszał jak ktoś przechadza się po biblioteczce, to musiał być on.

„ Witaj bracie, nie widzieliśmy się trochę" próbował zachowywać się tak jakby nic się nie stało.

„Za krótko jak dla mnie. Wierzyłem, że nie zobaczę cię przez parę dekad."

„Nie nie do twarzy ci z sarkazmem, ale nie o tym chciałem porozmawiać. Myślę, że najlepiej będzie jak przejdę do sedna, bez owijania w bawełnę. Może nie być ci z tym łatwo, ale mi też nie było przez ostatnie miesiące" zrobił krótką przerwę, żeby Stefan mógł się skupić na najważniejszym. „Spotykam się z Eleną" z tym wyznaniem wypuścił sporą porcje powietrza z płuc. Czekał na jakąkolwiek reakcje, ale nie było żadnej, zaskakująco. „Wiedziałem, że to może być dla ciebie szokujące, ale może byś coś powiedział?"

„Nie wiem tylko co. Spodziewałem się, że mi ją odbierzesz, a o tym, że jesteście razem już wiedziałem. Poprosiłem Bonnie, żeby sprawdziła co z tobą dzieje i dowiedziałem się, aż za dużo" wyraz jego twarzy niemal spowodował u Damona ból. Doskonale wiedział co czuje jego brat.

„Zaprosiłem ją dziś i nie chciałbym, żebyś ją niepokoił swoją obecnością" wydusił z siebie. Stefan tylko przytaknął i poszedł do swojej sypialni.

„Poszło lepiej niż myślałem" wymamrotał do siebie i nalał sobie szklankę whiskey.

Zjawił się po nią odrobinę po czasie, ale nie miała mu tego za złe, bo dopiero kończyła się ubierać. Jenna pożegnała ją srogim spojrzeniem i nakazem powrotu na noc. Może, gdyby powiedziała jej, że mają to już dawno za sobą, że Damon jest wampirem i nie może zajść z nim w ciążę to przymknęłaby oko na nocowanie u niego. O ile jej życie byłoby prostsze, gdyby Jenna wiedziała. Może niedługo spróbuje z nią o tym porozmawiać. Wieczór z Damonem był zupełnie inny niż sobie wyobrażała. Po kolacji usiedli na kanapie przy kominku i wtuleni w siebie oglądali film na jego laptopie. Jego wybór był równie zaskakujący, jak najbardziej kobiece kino! Aż do jego zakończenia mogłaby przysiąc, że była to najzwyczajniejsza randka na świecie. Oczywiście nie przeszkadzałoby jej to, już dawno odkryła, że jakiekolwiek spędzanie z nim czasu jest dla niej przyjemne. Nie miała pojęcia co powiedział Stefanowi i nie chciała psuć nastroju pytając o to, ale przez cały wieczór nie mignął jej nawet przez sekundę co było zdecydowanie odprężające.

„Chodź ze mną" poprosił cicho chwytając laptopa pod pachę.

Elena wstała bez słowa i poszła za nim do sypialni. Była absolutnie świadoma do czego dojdzie najpewniej za parę minut i to świadomość niesamowicie ją podniecała. Damon uśmiechnął się pod nosem wyczuwając jej rosnące podekscytowanie. Nie miała pojęcia co przygotował dla niej na dziś. Wciąż wahał się czy zrobić wszystko jak planował czy odpuścić chociaż po części. Wiedział, że Elena nie jest zbyt zaznajomiona z seksem, nie takim seksem, jednak postanowił położyć wszystko na jedną kartę. Wierzył, że spodoba się jej to równie mocno co jemu. Odłożył komputer na biurko i podszedł do szafy. Wyciągnął z niej średniej wielkości kartonik i podał go jej.

„Załóż to" rozkazał jej cicho i usiadł w fotelu.

Elena zdziwiła się, ale zdecydowała, że dziś pozwoli mu na absolutnie wszystko. Położyła karton na łóżku i otworzyła go. W środku leżał czarny półprzezroczysty koronkowy gorset z pończochami i zapinkami do nich. Odwróciła się do niego i powoli zaczęła zrzucać z siebie ubranie. Każdy jej ruch był przemyślanie zmysłowy. Damon obserwował jej dłonie, powoli rozpinające spodnie, ściągające bluzkę, w końcu zsuwające bieliznę. Widział jak do jej policzków napływa krew zaczerwieniając je. Elena powoli wsunęła gorset na siebie, umiejscowiła zapinki tam, gdzie powinny być i powoli zakładała pończochy. Najpierw jedną, później drugą. Nie uszło jej uwadze, że w jego prezencie brakowało jednego ważnego elementu- majtek. Spojrzała na niego w oczekiwaniu, lecz on tylko skinął na bok. Leżała tam para wysokich szpilek. Po chwili wahania założyła je, w tym momencie Damon wstał i wyciągnął coś zza fotela. Odwrócił się tak, by Elena mogła zobaczyć ten przedmiot. W dłoni trzymał palcat z małą skórzaną końcówką. Jej serce momentalnie przyspieszyło. Wiedziała, że jej nie skrzywdzi, że cokolwiek zaplanował będzie się jej to podobało, ale ten długi przedmiot w jego dłoni trochę ją przerażał. W mgnieniu oka jej kochanek znalazł się obok niej i zaczął wodzić skórzanym skrawkiem po jej ramieniu. Przez całe jej ciało przechodziła seria dreszczy. Poczuła chłodny powiew i znów był tuż przy niej, przewiązując jej oczy kawałkiem czarnego jedwabiu.

„Skup się na dotyku, nie martw się o nic innego" wyszeptał wprost do jej ucha.

Elena aż się wzdrygnęła czując jego dotyk na skórze. Nie miała pojęcia gdzie się teraz znajdował, ani co miał zamiar zrobić, ale zaczynało się jej to podobać. Końcówka palcata zaczęła wodzić po jej przedramieniu, w górę wzdłuż obojczyka. Zataczała małe kółka wokół jej piersi i przesunęła się wzdłuż drugiego obojczyka po ramieniu, w dół aż do dłoni. Każdy kolejny centymetr po którym się przesuwała coraz bardziej pobudzał jej podbrzusze. Ścisnęła odrobinę uda próbując wywołać jakikolwiek nacisk na najbardziej potrzebujące miejsca.

„Tsk" skarcił ją i przesunął palcat od jej kolan po uda rozsuwając je od siebie.

To wydawało się najgorszą torturą. Każda komórka w jej ciele domagała się go. Z dolnych warg już niemal zaczęły ściekać jej soki. On jednak wodził skórzanym skrawkiem wzdłuż jej ud poprzez biodra do pośladków. Później zawrócił i przesunął nim wzdłuż jej potrzebującego wejścia.

„Damon" zaczęła błagać.

„Pamiętasz co ci obiecałem? Powiedz to" rozkazał jej.

„Miałeś mnie ukarać" wyszeptała coraz bardziej gubiąc oddech.

Nagle poczuła silne smagnięcie po lewym pośladku. Wzięła nerwowy wdech, ale o dziwo zamiast bólu poczuła dziwną przyjemność. Po chwili palcat uderzył w jej drugi pośladek.

„Podoba ci się to?" jego głos aż kipiał z pożądania.

Elena skinęła głową coraz bardziej nie dowierzając swojemu ciału. Jak mogła czerpać z tego przyjemność? Poczuła kilka kolejnych ostrych smagnięć, ale one już nie wystarczały. Chciała więcej i więcej.

„Powiedz, co mam zrobić teraz" nakazał odkładając palcat i gładząc powoli lekko zaróżowione miejsca.

„Daj mi klapsa" poprosiła nieśmiało.

„Przeprowadzaliśmy już rozmowę o wstydzie, prawda?" zapytał ostro na co Elena przytaknęła. „Co mam zrobić teraz?"

„Daj mi klapsa" niemal zażądała.

Usłyszała jego zwycięski śmiech tuż przed rozgrzewającym pociągnięciem dłoni. Nagle jego druga dłoń zsunęła jedwab z jej oczu. W tych wysokich szpilkach ich oczy znajdowały się niemal na tym samym poziomie. Mogła zobaczyć, że poza oczywistym podnieceniem jego wampirze cechy były już widoczne.

„Zrób to jeszcze raz" poprosiła, wpatrując się w niego zdecydowanie.

Ani na sekundę nie opuszczając jej oczu dał jej kolejnego klapsa i kolejnego i jeszcze kilka, aż jej twarz skrzywiła się lekko. Nagle zniknął z jej pola widzenia. Chwilę później poczuła coś zimnego i mokrego na obolałych pośladkach. Odwróciła lekko głowę i zobaczyła Damona klęczącego za nią, powoli masującego ją sporym kawałkiem lodu. Teraz na przemian muskał wargami czerwone place i przesuwał po nich zimną kostką. Jej skóra była już cała mokra od roztopionego lodu. Chwycił jej pupę z obu stron i zaczął ją całować. To było dla niej coś zupełnie nowego, nie przypuszczała, że to może być jej strefa erogenna, ale zdecydowanie była. Raz po raz podgryzał ją lekko nie przebijając jednak skóry. Niespodziewanie rozchylił jej pośladki i przejechał językiem wzdłuż jej tylnego wejścia. Pod wpływem tej nietypowej pieszczoty jej kolana ugięły się, a ona sama niemal upadła, jednak Damon zdążył ją chwycić i rzucić na łóżko. Elena spanikowała i zaczęła przewracać się na plecy jednak została powstrzymana przez nagie ciało kochanka przygniatające ją do materaca.

„Nie podobało ci się?" zapytał zdziwiony i zatroskany zarazem.

„To nie to, po prostu..." nie wiedziała co ma mu powiedzieć. Wiedziała, że przy nim nie musiała się wstydzić, ale to było silniejsze od niej.

„Wiem, że to coś nowego dla ciebie, ale zaufaj mi i rozkoszuj się" jego głos stał się miękki, wiedział, że teraz nie może na nią naciskać. „Pozwolisz mi?"

Elena wahała się przez dłuższą chwilę. Przypomniała sobie tę niewyobrażalną przyjemność, która przeszło przez jej ciało, gdy jego ciepły i szorstki język przejechał po tym skrawku jej ciała. To uczucie było takie inne, ale jednocześnie takie dobre, takie elektryzujące. W końcu wyszeptała ciche tak.

„To bardzo ważne, żebyś mi teraz zaufała i maksymalnie się rozluźniła."

Jego głos był bardzo uspokajający podczas, gdy jego ręce zaczęły ponownie masować jej pośladki. Kilkukrotnie przesunął palcem wokół jej odbytu zanim umiejscowił tam swój język. Elena cała dygotała, jej łechtaczka była tak napuchnięta, że aż bolała i nie mogąc dłużej wytrzymać, wsunęła jedną dłoń pod brzuch i zaczęła się dotykać. W ułamku sekundy jej ręce znajdowały się wyciągnięte przed nią, związane razem tym samym jedwabnym szalem, którym miała zasłonięte oczy. Leżała teraz całkowicie bezbronna, z dolną połową zwisającą z jego łóżka, całkowicie zdana na jego łaskę. Zamknęła oczy i poddała się temu co z nią robił. Podczas gdy jego usta wróciły do zajęcia sprzed chwili jego dłoń wsunęła się pomiędzy jej wargi i przesunęła parę razy po bolącym skupieniu nerwów. Jego palce znalazły się w środku i kilkukrotnie pogładziły jej wewnętrzne ściany. Odsunął się od niej odrobinę i nasmarował jej sokami okrągły mięsień.

„Rozluźnij się" wyszeptał do jej ucha zanim wsunął w nią jeden z palców.

Zaskakująco szybko poczuł jak przestaje go ściskać, więc postanowił wykorzystać okazję i wsunął w nią kolejny palec i po chwili kolejny. Zatrzymał się i czekał, aż jej ciało przystosuje się do takiej objętości. Po chwili sama zaczęła poruszać biodrami w przód i w tył. Wiedział, że bardziej gotowa już nie będzie. Wysuwając się z niej usłyszał cichy jęk niezadowolenia, co tylko spotęgowało jego podniecenie. Natarł całą swoją długość cieknącymi z niej sokami i zaczął wywierać nacisk na jej wejście, główką. Wiedział, że jeżeli ma czerpać z tego przyjemność to musi to zrobić bardzo powoli. Minęło kilkanaście minut zanim znalazł się w niej cały. Jezu, jaka ona jest ciasna i ciepła! Aż krzyczało w jego głowie. W końcu zaczął się poruszać. Po kilku pchnięciach usłyszał jej ciche jęki, oj tak, zdecydowanie się jej podobało. Poruszał się na tyle szybko i mocno na ile pozwalało mu to ciasne wejście. Palcami zaczął zataczać kółka wokół jej łechtaczki, doprowadzając ją do głośnego orgazmu tuż przed jego własnym. Padł wykończony na łóżko i odwiązał jej ręce. Jej twarz zwróciła się do niego i w kącikach jej oczu zobaczył łzy.

„O boże, skrzywdziłem cię" przeraził się. „Ja..."

„Shh" uciszyła go i uśmiechnęła się lekko. „Nie skrzywdziłeś mnie" pogładziła dłonią jego policzek, żeby go uspokoić. „Nie mam pojęcia skąd wzięły się te łzy, ale było mi dobrze. Naprawdę dobrze" zapewniła go stanowczo. „To było po prostu takie zaskakujące, nie spodziewałabym się, że... pieszczoty analne mogą sprawić, że tak się poczuje" widział, że to wyznanie nie przyszło jej łatwo, ale niemal skakał ze szczęścia widząc jak coraz częściej się przy nim przełamuje.

„To dlatego, że odpowiednio cię przygotowałem. Nasza mała gra wstępna ułatwiła wszystko" wyjaśnił jej.

„A teraz mnie ugryź" poprosiła cicho. „Mam nadzieję, że myślałeś o tym tak samo często jak ja" uśmiechnęła się filuternie.

Damon w końcu uśmiechnął się do niej szeroko i zaczął ssać jej sutek zanim wgryzł się tuż ponad nim. Elena wygięła się pod nim rozpływając się w tym niesamowitym uczuciu. Tym razem nie było żadnych wizji, żadnych dodatkowych uczuć poza czystą przyjemnością. W końcu oderwał od niej swoje usta.

„Smakujesz jakoś inaczej" zdziwił się. „Bardziej słodko niż ostatnio, dziwne, właściwie to jeszcze nigdy nie piłem tak słodkiej krwi."

„To źle?"

„Nie, skąd, ale to dziwne. Każda osoba ma trochę inny smak, ale on się nie zmienia."

„Jestem jakaś... chora?" cała się spięła.

„Nie, skąd ten pomysł. Masz" rozciął nadgarstek i przysunął do jej ust.

Wzięła kilka łyków, usłyszała jego cichy jęk i odsunęła swoje usta od niego. Zlizała resztki krwi z warg i wtuliła się w niego.

„Widziałeś lub czułeś coś dziwnego?"

„Nie... a ty?"

„Nic... poza przyjemnością" uśmiechnęła się do niego ciepło.

„Oj tak, było bardzo przyjemnie" odwzajemnił uśmiech. „Musisz wracać do domu?" zapytał smutno.

„Obawiam się, że tak. Nie dawaj Jennie zbyt wielu powodów, żeby przebiła cię kołkiem" zażartowała wstając z łóżka i szukając rzeczy. Miała już wychodzić, ale zobaczyła Damona wyraźnie czymś zatroskanego.

„Coś się stało?"

„Nie... Eleno wiesz, że dla mnie to nie jest tylko seks i krew, prawda?" zawahał się na chwilę. „Ja cię kocham, bardzo cię kocham" wyznał z taką mocą jak jeszcze nigdy intensywnie wpatrując się w jej oczy.

Słysząc to wyznanie natychmiast do niego podeszła i chwyciła jego twarz w obie dłonie.

„Wiem. Dla mnie też to nie jest tylko cielesność, choć nie ukrywam, że bardzo podoba mi się ten aspekt" uśmiechnęła pod nosem. „Ja też cię kocham Damon i mam nadzieję, że zawsze będziesz o tym wiedział."

Musnęła jego wargi swoimi i wyciągnęła go z łóżka.

Stefan podczas całego pobytu Eleny siedział za zamkniętymi drzwiami, w bibliotece przylegającej do pokoju Damona. Wiedział, że to jest czysty masochizm, ale musiał się dowiedzieć co takiego on jej daje, czego on sam nie mógł. Słyszał jak na dole oglądali jakąś komedię, śmieli się raz po raz, czasami tak mocno, że aż miał ochotę im zwrócić uwagę. Jednak jak tylko znaleźli się w jego sypialni odłożył książkę na bok wsłuchując się w każdy najcichszy dźwięk. Jego władczy, rozkazujący ton zdecydowanie mu się nie podobał. Ona gwałtownie wciągnęła powietrze po chwili zrobiła parę kroków w szpilkach, których wcześniej z całą pewnością nie miała. W co też chory jego chory umysł ją wciągał? Skarcił ją a ona niemal błagała by ją dotknął? Kara? Wsłuchiwał się dalej i do jego uszu dobiegł ten charakterystyczny dźwięk uderzania palcatem. Potem następny i następny. Już miał rzucić się do drzwi, próbując ją ratować, gdy Damon znów zaczął zadawać jej te pytania, niemal w taki sposób jakby był jej panem. To co usłyszał z ust Eleny wprawiło go w osłupienie, chciała klapsa. Wszystko co usłyszał później i czego się domyślał ćwiartowało jego serce na maleńkie kawałki, nie mógł jednak przestać, chociaż wielokrotnie zmuszał się, żeby wyjść z domu – nie potrafił. Pozwoliła mu na analne pieszczoty? Usłyszał później i zaczął wątpić w to, że kiedykolwiek ją znał. Potem jeszcze wymiana krwi, oczywiście. Jak bardzo chciałby teraz posmakować jej krwi, był ciekaw czy rzeczywiście smakuje inaczej, tak słodko jak mówił jego brat. Najbardziej zabolało go jednak ich ostatnie wyznanie. Mógłby znieść, że Damon zaspokaja ją w taki sposób w jaki on nie był w stanie, ale to, że się kochają. To było za dużo. W końcu wyrwał się z tej matni i uciekł w zapraszającą ciemność lasu.