Rozdział 10
Elena nigdy nie przypuszczała, że ich związek ułoży w ten sposób jej życie w Mystic Falls. Najgorsze było pierwszych kilkanaście dni, gdy wszyscy wokół, a szczególnie jej przyjaciele urządzali jej pogadanki, kłótnie a czasem odsuwali się od niej. Jednak stopniowo ich nastawienie ulegało zmianie, zupełnie jakby za pomocą magicznej różdżki.
Zaczęło się od jej brata. Któregoś wieczora Jeremy poprosił Damona do swojego pokoju, w tym czasie towarzystwa dotrzymywała jej Anna. Rozsiadła się na jej łóżku wygodnie jak gdyby nigdy nic.
„Już się tak nie martw" Elena rzuciła jej zdziwione spojrzenie. „Przecież widzę. Nie martw się o nich, wszystko się ułoży, obiecuję. Nakreśliłam twojemu bratu pewne sprawy z trochę innej perspektywy i myślę, że teraz będzie mu łatwiej"wyjaśniła, nie przestając radośnie się uśmiechać.
„Dlaczego rozmawia z Damonem a nie ze mną?" drążyła.
„Wiesz, męskie pogaduszki" nie miała zamiaru zdradzić nic więcej. „A jak tobie się podoba bycie ze starszym Salvatorem? Bo z tego co słyszałam to bardzo" podkreśliła ostatnie słowo w znaczący sposób.
Elena zarumieniła się nie mając pojęcia jak odpowiedzieć.
„Oj, już nie bądź taka! Powinnaś się już przyzwyczaić do braku prywatności będąc z wampirem, drugim już" Anna była w tym wszystkim tak naturalna i przyjazna, zupełnie jak młodsza siostra, której Elena nigdy nie miała.
„Póki co nie mogę narzekać" zaczęła się przełamywać. „Nie wiem co byś chciała wiedzieć."
„Podaruję sobie intymne szczegóły" wywróciła oczami. „Jesteś z nim szczęśliwsza niż ze Stefanem?" zapytała już zupełnie poważnie.
„Trudne pytanie. To jest zupełnie inny rodzaj i poziom szczęścia. Ze Stefanem wszystko wyglądało jak idealny sen każdej amerykańskiej nastolatki, był taki uroczy, kochający i miły. Teraz jest inaczej. Z Damonem nie chodzi o to, żeby zawsze było cukierkowo, chodzi o to czego potrzebujemy. Uzupełniamy się" uśmiechnęła się do siebie.
„Wow, widzę, że wpadłaś. Musiałabyś zobaczyć ten wyraz twarzy, gdy o nim mówiłaś" Anna zaczęła się z nią drażnić.
„Spadaj" rzuciła w nią poduszką. „Wiesz brakowało mi kogoś z kim mogłabym o tym porozmawiać. Moje... przyjaciółki nie potrafią tego zaakceptować. Nie potrafią zaakceptować jego."
„Może powinnaś podejść do tego w trochę inny sposób. Pokaż im Damona tak jak ty go widzisz, niech roztoczy wokół nich swój urok. Daj im szansę poznać go z tej drugiej strony. Może się uda" zasugerowała. „Chłopcy już skończyli. Trzymaj się i przemyśl to co ci powiedziałam" uścisnęła ją na pożegnanie i poszła do pokoju Jeremy'ego.
W życiu nie przypuszczała, że może się zaprzyjaźnić z Anną, ale teraz wydawała się być kimś najbliższym na kształt przyjaciółki. Następnego ranka Jer zagadnął do niej podczas śniadania jak gdyby nigdy nic. Co więcej znów nazwał ją siostrą! Wieczorem przyszedł do jej pokoju i zaczął wspominać dawne czasy, gdy żyli jeszcze ich rodzice. Rozmawiali kilka godzin nadrabiając stracony czas i więzi.
„Elena."
„Tak Jer?"
„Przepraszam. Przepraszam za to jak cię traktowałem ostatnimi czasy. Dobranoc."
„Dobranoc."
Elena niemal miała ochotę skakać pod sufit. Bardzo się bała, że on nigdy jej nie wybaczy .
W przypadku Stefana Jenna nigdy nie miała żadnych oporów, żeby pozwolić jej na nocowanie u Salvatorów, zupełnie jakby sądziła, że Stefan nie jest zdolny do seksu. Jednak od kiedy związała się z Damonem zawsze musiała wracać do domu na noc, nie żeby to stanowiło dla nich jakąś ogromną przeszkodę, ale pozostawał ten drobny psychiczny dyskomfort za każdym razem, gdy prześlizgiwał się do jej pokoju tylko po to, żeby mogli spać wtuleni w siebie. Ostatnimi czasy zauważyła, że jej kochanek ma podkrążone oczy i jest bardziej zmęczony niż zwykle, zwyczajnie się nie wysypiał nasłuchując czy jej ciotka nie ma zamiaru złożyć jej niespodziewanej wizyty. Któregoś popołudnia Jenna jak gdyby nigdy nic powiedziała, że jest weekend i jeżeli ma ochotę to może zostać w posiadłości na noc. To było jak milowy krok w akceptacji ich związku przez nią, a tym samym Alarica. Nie uszło uwadze Eleny jak nauczyciel coraz swobodniej czuł się w towarzystwie Damona. Jakie było jej zdziwienie, gdy któregoś wieczora wchodząc do domu Salvatorów usłyszała głośne śmiechy dochodzące z salonu. Na kanapie siedział pan Saltzman i jej chłopak, z szklankami whiskey w dłoniach, dyskutując żywo o XIX wieku, o tym jak wyglądały najbardziej prozaiczne sprawy i czynności. Elena przywitała się lekko onieśmielona tym widokiem i usiadła obok. Zauważyła jednak, że Alaric trochę się spiął w jej obecności i zadawał zupełnie inne pytania niż przed jej przyjściem.
„Pójdę do sypialni." Cmoknęła go w usta i szybko uciekła na górę.
„Zaraz przyjdę kotku" krzyknął za nią Damon.
Nie minęło 15 minut jak znalazł ją w wannie i nie omieszkał dołączyć. Szybko zsunął z siebie ubranie i usiadł naprzeciwko niej. Początkowo Elena tylko przyglądała się mu znad piany z zagadkowym uśmiechem, aż w końcu zaczęła powoli i sugestywnie przesuwać stopą po wewnętrznej stronie jego uda, nie przestając się uśmiechać.
„Ty i Ric zostaliście przyjaciółmi?" dopytywała niewinnie.
Damon postanowił ciągnąć tę grę. „Można tak powiedzieć"
„Nie ładnie tak wyrzucać przyjaciół z domu" skarciła go.
„Nie wyrzuciłem go tylko dałem do zrozumienia, że mam coś znacznie ciekawszego i ważniejszego do roboty" uśmiechnął się pod nosem i uniósł brwi.
„Rozmawialiście o czymś ciekawym?" kontynuowała swój 'masaż' chwytając jego twardniejącego penisa pomiędzy swoje stopy.
„Oj tak!" jęknął głośno zarówno w odpowiedzi na pytanie jak i jej dotyk. Odchylił głowę do tyłu i jęknął jeszcze kilka razy, na chwilę zatracając się w dotyku jej drobnych i delikatnych palców od stóp naciskających i przesuwających po nim. W końcu spojrzał na nią, jak gdyby nigdy nic, na powrót kontrolując swoje odruchy. „Pytał o wszystkie brudne sekrety, te o których nie pisze się w podręcznikach historii" wymruczał coraz intensywniej się jej przyglądając.
„Cieszę się, że znalazłeś sobie jeszcze jakiegoś przyjaciela, oprócz mnie."
„Z jednym z moich najbliższych przyjaciół zapoznajesz się właśnie teraz" odpowiedział uśmiechając się pod nosem.
Elena wybuchnęła szczerym niekontrolowanym śmiechem. W końcu uspokoiła się i przysunęła do niego znacznie bliżej.
„Wiesz" wyszeptała, muskając wargami jego ucho „pomimo tego, że byliśmy ze sobą tyle razy, pomimo tego, że pozwalałam ci na tyle różnych rzeczy" spojrzała w błękit jego tęczówek „nigdy tak naprawdę nie miałam okazji się nim lepiej zająć."
„A chciałabyś?" zapytał lekko nie dowierzając.
„Bardzo" zapewniła żarliwie.
W ułamku sekundy leżała na łóżku opleciona ręcznikiem. Rozejrzała się za nim, stał tuż obok niej i dokładnie się wycierał.
„Jestem do twoich usług. Mam się położyć, usiąść, stać?" Uniósł brwi w oczekiwaniu na odpowiedź.
„Umm... a jak tobie będzie... najlepiej?" zapytała z wahaniem.
„Kochanie" pocałował ją „nie robiłaś tego jeszcze, prawda?"
„Nie" odpowiedziała najciszej jak potrafiła wiedząc, że i tak ją usłyszy.
„Nic się nie martw. Może się położę. Nie musisz się spieszyć, weź tyle czasu ile tylko potrzebujesz. Przede wszystkim nie rób nic wbrew sobie, masz się tym bawić, masz się nim bawić" puścił jej oczko i umiejscowił się wygodnie na samym środku łóżka.
Na początku Elena przyglądała się mu i przypomniała sobie sposób w jaki on sam się dotykał. Nie wiedziała czy zacząć robić to dokładnie tak samo, czy może spróbować czegoś innego. W końcu przybliżyła się i przejechała delikatnie dłonią wzdłuż całej długości. Zrobiła tak jeszcze kilka razy aż zrobił się całkiem twardy. Nie wiedziała dlaczego, ale w ustach zaczęła się jej zbierać ślina, coraz więcej i więcej. Miała taką straszną ochotę go spróbować. Umiejscowiła swoje usta tuż nad jego główką i spojrzała w górę uśmiechając się jak diabelsko. Damon miał rozchylone wargi i pełne pożądania spojrzenie.
„Zacznij go ssać" wymamrotał oddychając coraz gwałtowniej. Nie chciał jej do niczego przymuszać, ale te słowa po prostu mu się wymsknęły.
„Czyżby Damon Salvatore błagał?" zapytała filuternie się uśmiechając. „Poproś jeszcze raz, ładniej." Nagle w obudziło się w niej coś czego do tej pory nie znała. Poczucie władzy.
Damon postanowił przełknąć dumę i dać jej tą satysfakcję. „Kochanie, błagam cię, weź go do buzi i zacznij ssać" jego głos zadrżał odrobinę na końcu.
Nie potrzebowała niczego więcej. Na początek chwyciła go zdecydowanie w rękę i kilkukrotnie przesunęła w górę, i w dół. Ponownie rzuciła mu spojrzenie zanim zatopiła się w nim. Jej język smakował go z każdej możliwej strony, zataczał kółka i wwiercał się delikatnie w sam koniuszek. Otoczyła go ustami i zaczęła ssać nieśmiało. Nie wiedziała dlaczego, ale wszystkie te działania powodowały mrowienie w jej podbrzuszu, które bardzo szybko przerodziło się w rozgrzewającą potrzebę. Ssała go coraz mocniej nie zważając na jego coraz głośniejsze jęki. W końcu wzięła go w usta najgłębiej jak potrafiła, ale ledwo za połową długości zaczęła się lekko dławić. Przypomniało się jej jak kiedyś czytała, żeby rozluźnić tył gardła, tylko jak do cholery to zrobić? Spróbowała jeszcze kilka razy, aż w końcu się jej udało. Kołysała głową w górę i w dół całkowicie go połykając. Potem na przemian przejeżdżała po nim delikatnie zębami i masowała go językiem.
„Jeszcze trochę kotku, jestem tak blisko" dyszał ciężko.
Poruszała się tak szybko jak potrafiła, ale czuła, że to za mało, chciała zwiększyć tempo. Chciała mu dać wszystko. Wypuściła go z ust i usiadła na piętach. Chwyciła jego dłoń i przyciągnęła go w górę, tak by uklęknął przed nią. Nie wiedziała jak ma mu to powiedzieć, więc po prostu wzięła go do ust i położyła sobie jego dłonie na tył głowy. Damon od razu zrozumiał o co chodzi. Wiedział, że zazwyczaj lubiła jak był ostry i dominujący, ale sam by jej tego nie zaproponował, nie zważywszy, że to był jej pierwszy raz. Teraz jednak ostatnie na co miał ochotę to moralne rozterki, wczepił palce w jej włosy i dosłownie wypieprzył jej usta poruszając się tak szybko jak tylko potrafił. Szybko wypełniła się ciepłym i lepkim słono- słodkim płynem, którego było tak dużo, że aż zaczął jej ściekać po brodzie. Smakował dokładnie tak samo jak wtedy na plaży. Damon sięgnął leżącą na stoliku koło łóżka chusteczkę i wytarł nią twarz Eleny. Widząc jej rozmarzone spojrzenie uśmiechnął się do niej i pocałował ją.
„Widzę, że ci się spodobało" zagadnął wsuwając w nią swoje palce.
„Oj tak... musimy to kiedyś powtórzyć... tylko chciałabym..." urwała swoją myśl czując w sobie jego trzeci palec.
„Tak?"
„Chciałabym..." jej oddech zaczął się robić coraz gwałtowniejszy w miarę coraz szybszego i gwałtowniejszego pompowania.
„Już tu byliśmy kochanie, co byś chciała?" potarł jej najwrażliwszy punkt.
„Żebyś przed następnym razem... nauczył mnie kilku rzeczy" wydyszała w końcu.
Damon tylko podniósł brwi w zaskoczeniu i kiwnął głową zanim umiejscowił swój język w jej gorącym wnętrzu. To mu się chyba nigdy nie znudzi. Ona nigdy się mi nie znudzi. Jej smak, ciepło, ach kolejny piękny orgazm, ten błogi uśmiech na jej tak niewinnie wyglądającej twarzy. Wciąż zdawało mu się, że czuje jej mokry i szorstki język wokół swojego kutasa. Zachowywała się zupełnie tak jakbym był najpyszniejszą rzeczą na świecie. Cała moja, skorumpowana do końca. Przerwał rozmyślania, wtulił się w nią i okrył ich kołdrą.
„Powinniśmy zaprosić Bonnie, Caroline i Matta na kolację" zasugerowała w pełni usatysfakcjonowana.
Damon nie potrafił w tej chwili znaleźć żadnego racjonalnego powodu dla którego mieliby zaprosić wiedźmę, Płytką-i-Denerwującą oraz jej chłopaka, byłego chłopaka Eleny. Poddał się i zapytał zrezygnowany: „Dlaczego?"
„Bo są moimi przyjaciółmi i chciałabym, żebyś spróbował ich do siebie przekonać. Chcę, żeby lubili mojego mężczyznę. Zrobisz to dla mnie?"odwróciła się i zrobiła wielkie szczenięce oczy.
„Dla ciebie wszystko" cmoknął ją i dodał „kiedyś wpędzisz mnie do grobu."
Damon był wyjątkowo poddenerwowany. Nie wiedział dlaczego, przecież nie żeby bał się tego co pomyślą o nim znajomi jego dziewczyny. Co chwilę zaglądał do garnków, próbując zająć czymś swoje ręce. Elena przebierała się w sypialni, gdy ktoś zapukał do drzwi, choć zapukał to zbyt delikatnie powiedziane, raczej zawalił. Cholera. Zmniejszył ogień i ruszył w kierunku holu.
„Wchodźcie" uśmiechnął się i otworzył im szerzej.
Ucieszył się, że zdecydowali się przyjść całym stadem, jeszcze tego brakowało, żeby robił za odźwiernego.
„Rozgośćcie się a ja skoczę do kuchni."
Widział, że są jeszcze bardziej spięci od niego. Żadne z nich nie wykrztusiło z siebie słowa. Jak tylko zamieszał w garnku przemieścił się na schody chcąc ponaglić Elenę. Złapał ją w połowie drogi i pocałował gwałtownie.
„Co jest kotku?" spytała wyczuwając jego napięcie.
„Twoi goście czekają już w salonie."
„Nasi goście Damon, nasi" podkreśliła.
Przytuliła go i jeszcze raz pocałowała zanim skierowali się do salonu. Cała trójka skierowała wzrok na ich splecione ręce. Para udawała jednak, że nic nie zauważyła i usiadła w fotelu naprzeciwko nich.
„Za sekundę podam do stołu" zapewnił gości Damon. „Wolicie kolację czy deser? Bo Elena uwielbia zaczynać od deseru" sposób w jaki to powiedział zasugerował zebranym tylko jedno i natychmiast został przez nią uderzony.
„W sumie to nam chyba obojętnie" Matt przełamał się jako jedyny.
Elena wstała umożliwiając mu wyjście, ale zanim zdążyła usiąść z powrotem poczuła jego silne ręce oplatające ją wokół ud. Przerzucił ją sobie przez ramię i zaczął iść w stronę kuchni. Pomimo tego, że krzyczała i wyrywała się Damon nic sobie z tego nie robił. Jak tylko zatopiła zęby w jego plecach dostała siarczystego klapsa. Cała trójka siedziała oniemiała patrząc jak znikają za rogiem.
„Myślicie, że powinienem..." w Mattcie obudziły się obronne zapędy, lecz nie minęła sekunda jak usłyszeli jej chichot pomieszany z coraz bardziej sugestywnie wykrzykiwanym imieniem Salvatore'a. „Nie pamiętam kiedy od śmierci rodziców była taka szczęśliwa, nawet ze Stefanem zawsze widać było w niej ten smutek."
Dziewczyny siedziały bez słowa nie wiedząc jak mu odpowiedzieć. Matt był jedyną osobą pozbawioną większych uprzedzeń co do Damona i zauważył coś, co im umykało bez przerwy. Elena była naprawdę szczęśliwa.
Damon przygotował najbardziej niesamowite czekoladowe ciasto jakie kiedykolwiek mieli w ustach. Podczas gdy wszyscy się nim zajadali Elena wstała od stołu i zaczęła biec w kierunku schodów. Niemal natychmiast została przechwycona i usadowiona na ich łóżku. Szybko jednak odsunęła się od niego i pobiegła do łazienki. Jego uszu doszedł charakterystyczny dźwięk wymiotowania. Z wampirzą szybkością zdobył dla niej szklankę wody i stanął tuż obok jej skulonej przy toalecie formy. Zobaczył, że znów zaczyna ją mdlić i chwycił jej włosy w koński ogon zanim znów zaczęła.
Przyjaciele postanowili sprawdzić co się z nią stało i poszli na piętro. Tylko jedne drzwi stały otworem, więc postanowili zaryzykować i zajrzeć do środka. Pod największym wrażeniem był Matt. Zarówno Bonnie jak i Caroline spodziewały się takiego widoku. Centralne miejsce w pokoju zajmowało ogromne łóżko, na którym leżał wyzywający komplet bielizny, skórzane kajdanki i różne zabawki. Dziewczyny szybko skierowały swoje kroki do łazienki, natomiast Matt zwolnił i studiował wszystko co znajdowało się na czarnej pościeli. Z konsternacji wyrwał go jęk Eleny. Zanim zdążył wejść do przylegającego pomieszczenia Damon wyszedł mu naprzeciw i zobaczył wyraz twarzy chłopaka.
„Nie spodziewaliśmy się gości w naszej sypialni" wyjaśnił. Matt otworzył usta i zaczął się motać. „ Dziewczyny mnie wykopały, więc może pogramy w coś?" zaproponował chcąc odwrócić uwagę zakłopotanego chłopaka.
„Jasne."
Zeszli na dół do pokoju gier, gdzie znajdowała się ogromna plazma i regały z setkami różnych płyt.
„Tu są filmy, tu muzyka, a tu gry."
Matt przechodził nieśmiało koło półek, aż jego wzrok zatrzymał się na tej z erotykami i porno. Natychmiast odwrócił głowę co nie uszło uwadze wampira. Podszedł do niej i podał mu trzy pozycje.
„Te są świetne, obejrzyj sobie z Caroline. Bardzo dobre" zapewnił go i odszedł uśmiechając się.
„A co z Eleną?"
„Wybacz, ale nie pozwolę ci ich z nią zobaczyć" zażartował próbując choć trochę rozluźnić Matta. „Musiała się czymś struć zanim tu przyszła."
Jak tylko odpalili konsole i zasiedli przed telewizorem zaczęli zachowywać się niemal jak najbliżsi kumple. Żartowali, przedrzeźniali się a nawet rozmawiali o dziewczynach. Po pół godziny Damon wyłączył sprzęt i wrócił do sypialni. Usłyszał jak przeniosły się z łazienki i rozmawiały z Eleną o ich związku. Caroline jak zwykle spytała czy seks jest aż tak dobry, żeby warto było ze mną być. W odpowiedzi usłyszał, że jest nieziemski, ale nie dlatego z nim jest. Prawidłowa odpowiedź, pomyślał uśmiechając się do siebie. Wchodząc do pokoju zobaczył, że wszystkie akcesoria przygotowane na dzisiejszy wieczór zostały przeniesione na biurko a Elena leży blada pod kołdrą. Wdrapał się na łóżko, przytulił ją lekko nie chcąc gnieść jej obolałego żołądka i zaczął gładzic po włosach.
„Jak się czujesz kochanie?" zapytał zatroskany.
Widząc wymianę czułości między nimi, sposób w jaki ją traktował, jakby była dla niego czymś najcenniejszym, przyjaciółki Eleny pożegnały się z nimi i postanowiły wrócić do siebie. Dobrze wiedziały, że muszą to sobie wszystko przemyśleć, a Matta już udało mu się udobruchać.
Elena oficjalnie stała się członkiem rady. Damon po prostu wziął ją na zebranie i wyjaśnił szeryf Forbes, że jako Gilbertówna ma pełne prawo, żeby o wszystkim wiedzieć i zabierać głos w pewnych sprawach, zwłaszcza, że John wciąż był poza zasięgiem. Zapewnił ją też, że została poinformowana o wszystkim co działo się do tej pory. Na początku pozostałym członkom ciężko było przejść nad tym do porządku dziennego, Elena wciąż przecież chodziła do liceum, jednak w końcu zaczęli ją traktować jak 'swoją'. Nie uszło jednak jej uwadze zazdrosne spojrzenia Liz i żony burmistrza za każdym razem, gdy trzymali się za ręce lub szeptali o czymś. Przeważnie takie zachowanie, ze strony dorosłych przecież kobiet, śmieszyło ją, a jej mroczna strona popychała ją wówczas do małych gestów takich jak włożenie ręki do tylnej kieszeni jego spodni pogładzenie jego włosów. Damon doskonale o tym wiedział, ale fakt, że Elena tak znaczy swoje 'terytorium' tylko podbudowywał jego ego i powodował, że miał ochotę wziąć ją tam i teraz. On sam zachowywał się nie lepiej za każdym razem, gdy szli gdzieś razem. Bardzo szybko nie było osoby, która nie wiedziałaby, że ona jest jego a on jej. Ich przynależność do siebie, zaskakująco, wydawała się być czymś najbardziej oczywistym na świecie.
Jedyną osobą, która się od niej odsunęła przez to wszystko, był Stefan. Przez pierwszych parę dni nie przyszedł do szkoły, później znikał gdzieś na całe przerwy. Skończyło się na tym, że traktował ją jak powietrze zarówno na zajęciach jak i u nich w domu. Bolało ją to jak diabli. Nadal go kochała. Nie były to już żadne romantyczne zapędy, ale w jej sercu zajmował miejsce na równi z Jeremym. Cieszyła się, że nie zerwał kontaktu ze wszystkimi. Od czasu do czasu zamienił kilka słów z Damonem, za to dość często widywała go z Bonnie, Caroline i Mattem. Chłopak wziął go trochę pod swoje skrzydła z racji tego, że przechodził kiedyś przez to samo. Też któregoś dnia stał się 'byłym Eleny'. Ona miała tylko nadzieję, że kiedyś jej wybaczy, że będą mogli zostać przyjaciółmi. Tęskniła za nim.
Całe szczęście nudności Eleny już się nie powtórzyły. Jak dziwnie się czuła przez ostatnich kilka dni nie mając przy sobie ukochanego. Ona miała dość napięty tydzień w szkole, a Damon też miał kilka spraw do załatwienia. To było niemal bolesne, nawet nie zaglądał do niej przed snem. Zdziwiło ją, że była permanentnie podniecona. Jej ciało przyzwyczajone do kilku orgazmów w ciągu dnia teraz bez przerwy było spięte i żądne dotyku. Parę razy sobie pomogła, ale to nie było to samo, za każdym razem brakowało najważniejszego elementu. W końcu dziś obiecali sobie, że spędzą razem wieczór. Jeremy za sprawą Damona został oddelegowany do Anny, a Alaric obiecał zająć się Jenną. Dzięki temu mogli mieć cały dom dla siebie. Podczas gdy ona postanowiła, że odrobi lekcje w bibliotece zanim cała jej uwaga przekieruje się na jej chłopaka, on zajął się małym budowaniem nastroju w jej domu. Powitał ją w progu słodkim pocałunkiem i szybko przekierował ją do salonu, w którym były zgaszone wszystkie światła a miękki i ciepły blask dawało kilka świeczek ustawionych w strategicznych miejscach. Tuż po posiłku Damon włączył cicho nastrojową muzykę i wziął ją w swoje ramiona.
„Kto by pomyślał, że z ciebie taki romantyk" drażniła się z nim.
„Zadowalam ciebie, żebyś ty mogła zadowolić mnie" zażartował.
„Kocham cię" wyszeptała wtulając się w niego mocniej.
„Zawsze miło słyszeć" wymruczał do jej ucha.
Piosenka się skończyła i zanim następna zdążyła się załączyć Damon stał przy radiu z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Wyjął płytę i dziwnie nadstawiał ucha. Podszedł bardzo blisko do niej i powiedział:
„Kochanie coś w tobie trzeszczy."
„Słucham?"
„To jest taki dziwny dźwięk, nie słyszałem tego wcześniej przez muzykę, ale jak tylko podchodzę bliżej to znów; trzeszczy."
„A może coś ci się popsuło?"
„Nic mi się nie popsuło. To w sumie nie jest trzeszczenie, ale nie wiem jak to nazwać."
Wyjął szybko komórkę i wykręcił numer Stefana. Kazał mu natychmiast przyjechać. Jego brat również słyszał ten osobliwy dźwięk, ale nie potrafił określić jego źródła. Siedzieli tak w milczeniu, nasłuchując i czekając na nie wiadomo co, gdy nagle z gardła Damona wydobyło się ciche, ale przeraźliwe: „O mój Boże."
