Oczy pozostałej dwójki zwróciły się na niego.
„Wiesz o co w tym wszystkim chodzi?" Stefan zaczął mówić jako pierwszy.
„Dziękujemy za twoją pomoc bracie, ale myślę, że na ciebie już czas" Damon wstał z kanapy i odprowadził go. Uśmiechnął się do niego lekceważąco i niemal wypchnął za drzwi.
„Nie sądzisz..."
„Dobranoc Stefan" pożegnał go stanowczo zamykając przed nim drzwi.
Elena wciąż siedziała na kanapie bez słowa. Nie miała nawet ochoty go skarcić za zachowanie względem brata. Nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć. Damon wrócił do niej i pocałował ją delikatnie.
„Wiesz co się ze mną dzieje? Jestem chora?" Zapytała wyraźnie przestraszona.
„Nie, skąd ten pomysł."
Pomimo rozbawionego tonu głosu wiedziała, że to nie prawda. „Więc powiedz mi" naciskała.
„Nie chcę cię straszyć zanim sam nie będę pewien. To są tylko przypuszczenia, niedorzeczne przypuszczenia, ale będę musiał je sprawdzić" próbował ją uspokoić lekkim uśmiechem.
„Damon!" nie wytrzymała i pierwszy raz od kiedy byli razem krzyknęła na niego w ten sposób. „Cokolwiek to jest, jakkolwiek niedorzeczne i nieprawdopodobne masz mi to powiedzieć. Natychmiast."
Wampir zacisnął szczękę. Dobrze wiedział jak ważna jest ta informacja, zwłaszcza dla niej. Nie miał jednak pojęcia jak to zrobić. Ukrył twarz dłońmi i ciężko westchnął. Poczuł jej kojący dotyk na ramieniu.
„Wszystko będzie dobrze, tylko mi powiedz" zapewniła spoglądając na niego ciepło, zawsze wiedziała jak go podejść, skruszyć.
„Myślę, że... myślę..."
Elena po raz pierwszy widziała jak Damon niemal się hiperwentyluje.
„Damon, już dobrze, po prostu to powiedz, proszę" przeniosła dłoń na jego policzek i gładziła do powoli próbując go uspokoić choć trochę.
„Myślę, że możesz być w ciąży" wykrztusił z siebie w końcu i spojrzał na nią próbując wybadać jej reakcję.
Elena siedziała teraz z otwartymi ustami i ściągniętymi brwiami. Spojrzała w dół na swój brzuch a potem na niego, ciągle z tym samym wyrazem twarzy. Niespodziewanie odsunęła się od niego i pobiegła do swojego pokoju. Damon dał jej parę minut na ochłonięcie zanim zapukał do jej drzwi. Nie czekając na zaproszenie wszedł do środka. Znalazł ją na łóżku, ściskającą swojego misia z całych sił. Usiadł tuż obok niej.
„Nie spałam z nikim innym" wykrztusiła odwracając swoją twarz do niego.
„Wiem."
„Więc jak to możliwe? Zarówno ty jak i Stefan zapewnialiście mnie, że wampiry nie mogą mieć dzieci" ton jej głosu świadczył o tym, że wciąż była w szoku.
„Całą moją egzystencję byłem pewien, że nie. Dlatego nie chciałem ci mówić o tych podejrzeniach."
„Więc skąd w ogóle się wzięły?"
„Jak siedzieliśmy na dole ze Stefanem to przeanalizowałem sobie nasze ostatnie tygodnie i poza moją oczywistą bezpłodnością wszystko zaczęło się układać w taką właśnie całość. Pamiętasz jak parę dni temu wymiotowałaś, albo jak powiedziałem ci, że twoja krew ma inny smak?" Elena skinęła głową. „Nigdy wcześniej nie piłem z ciężarnej kobiety, więc nie jestem pewien czy to ma w ogóle związek, ale w czasie ciąży twoje ciało jest zalewane hormonami, których normalnie jest ograniczona ilość, więc jakby nie patrzeć mogły mieć one jakiś wpływ na smak krwi. No i te 'trzeszczenie'. Im dłużej siedziałem obok ciebie tym bardziej zaczęło mi przypominać dźwięk, który doskonale znam. Bicie serca." Damon zobaczył ściekające z jej policzków łzy i pocałował ją. „Niezależnie od tego co się dowiemy, będę przy tobie" zapewnił ją i pocałował jeszcze raz. „Masz gdzieś tutaj dostęp do internetu?"
„U Jeremy'ego w pokoju, dlaczego pytasz?"
„Muszę coś sprawdzić."
„Idę z tobą."
Damon zaczął szukać od którego dnia ciąży słychać bicie serca dziecka.
„Uwierz, że nigdy nie chciałem o to pytać, ale kiedy ostatni raz... byłaś ze Stefanem?" był wyraźnie przejęty i jednocześnie zasmucony.
Elena skupiła się nad odpowiedzią. Była z Damonem prawie miesiąc, potem tydzień jego nieobecności no i wcześniej była ta cała sprawa z piwnicą.
„Około 2 miesięcy temu" odpowiedziała cicho.
„Przynajmniej wiemy, że to nie jego dziecko" uśmiechnął się pod nosem próbując choć trochę rozluźnić atmosferę. „Według tych stron krew dziecka zaczyna krążyć we własnym zamkniętym układzie z czymś na kształt serca koło 21 dnia. Nie jest to jeszcze w pełni wykształcony narząd, dlatego nie jest to typowe bicie serca."
Powoli wrócili do jej pokoju i usiedli na łóżku
„Co zrobimy jeżeli to prawda?"
„Nie martw się, wszystko będzie dobrze, to przecież jeszcze nic pewnego."
„ Damon, teraz wszystko widzę wyraźniej. Okres spóźnia mi się parę dni, ale nie przejmowałam się tym, bo myślałam, że nie mam powodu. Ja nie mogę mieć dziecka, ja mam 17 lat" była tak zdruzgotana, że nawet nie krzyczała.
„Niezależnie od tego co zdecydujesz, będę przy tobie."
„Co to w ogóle miało znaczyć? Nie usunę go."
„Elena, ja cię bardzo, bardzo przepraszam, za wszystko" wyszeptał i przytulił ją mocno.
Siedzieli w tym uścisku tak długo aż zasnęli na jej łóżku, dając sobie tyle komfortu ile to było możliwe. Elena obudziła się pierwsza, spojrzała w dół, na swoje podbrzusze, na którym spoczywała głowa Damona. Jakimś cudem dziś czuła się lepiej. Pogładziła go po włosach i uśmiechnęła się do siebie widząc błogi wyraz jego twarzy. Jej myśli odpłynęły daleko. Widziała siebie, ich słodkiego małego synka z identycznie niesamowitymi oczami jakie miał jej ukochany i jego, wszyscy razem w ogrodzie, istna sielanka. Miałaby coś z czego gotowa była zrezygnować na zawsze, żeby tylko z nim być. Nie wiedzieć czemu, fakt, że miałaby zostać matką przestał ją przerażać. Jak gdyby nigdy nic, zwyczajnie zaczęła się cieszyć. Zaczęła się śmiać przez napływające do jej oczu łzy radości. Ponownie spojrzała w dół i spostrzegła jego zaskoczone błękitne spojrzenie.
„Już go kocham" przyciągnęła go do swoich ust i wpiła się w nie mocno. „Już go kocham" powtórzyła i uśmiechnęła się do niego szeroko.
„Kogo kochasz?"
„Naszego syna głuptasie!" klepnęła go przez ramię i ponownie pocałowała.
„Chciałaś powiedzieć córkę" podchwycił jej dobry humor.
„Syna" powiedziała stanowczo.
Damon pokręcił głową i pocałował jej brzuch.
„Jestem pewien, że to będzie córka, kochana córeczka tatusia" gaworzył do jej płaskiego brzucha zanim złożył na nim słodki pocałunek.
Tata
Będę ojcem, uświadomił sobie.
Ta myśl budziła w nim całą masę sprzeczności. Z jednej strony była niewysłowiona radość, duma nadmuchująca jego ego do wielkości kuli ziemskiej, z drugiej jednak strony był strach i to nie bez powodu. Jak miał być dobrym ojcem skoro jego własny nie był żadnym przykładem, poza tym to będzie maleńki człowieczek, taki czysty i niewinny, człowieczek, który będzie potrzebował przewodnika z silnym kręgosłupem moralnym. Co jeśli z tym dzieckiem będzie coś nie w porządku, jeśli będzie jakimś dziwnym mutantem jak ten z książki, którą zapychała go Caroline?
Elena spostrzegła jego zmartwiony wyraz twarzy. „Co się stało kochanie?"
„Nic, nic takiego" wstał z łóżka i znalazł swoje buty. „Potrzebujesz czegoś ze sklepu?"
„Nie. Po co idziesz do sklepu?" dociekała.
„Musimy się upewnić. Idę po test ciążowy" odpowiedział jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
„Ogłupiałeś? Nie możesz tak po prostu iść do sklepu i kupić test!"
„Dlaczego nie?" Był wyraźnie zdziwiony jej nagłym wybuchem, chyba za wcześnie jeszcze na ciążową huśtawkę nastrojów?
„Bo wszyscy w Mystic Falls wiedzą, że jesteśmy razem i jak tylko kupisz ten przeklęty test, to całe miasto weźmie nas na języki, wezmą mnie na języki" podkreśliła.
Damon początkowo stał oszołomiony, w końcu skinął głową i wyszedł. Za parę miesięcy będzie chodziła z piłką zamiast brzucha a martwi się, że zobaczą jak kupuję test? Kobiety. Podjechał do najbliższej sąsiadującej miejscowości i wszedł do dużego marketu. Stanął przed ogromną półką wypełnioną różnego rodzaju kondomami, lubrykantami, żelami do masażu intymnego i testami ciążowymi. Spakował jeden żel i lubrykant, pomyślał, że mogą się im później przydać i w końcu zwrócił swój wzrok na testy. Przeskakiwał z opakowania do opakowania i zaczynał być coraz bardziej przerażony. Skąd mam wiedzieć, który wybrać? Już miał wykręcić do Eleny, gdy usłyszał za sobą:
„Mogę w czymś pomóc?"
Odwrócił się na pięcie i zobaczył przed sobą niską pulchną dziewczynę z szerokim uśmiechem przyklejonym do twarzy. Jeżeli poproszę ją o pomoc, to nikt nie będzie musiał wiedzieć, Elena się nie dowie, że nie potrafiłem wybrać jakiegoś głupiego testu. Odwzajemnił uśmiech.
„Myślę, że przyda mi się jakaś rada. Nie mam pojęcia który wybrać" przyznał się dość zrezygnowany.
„A na czym panu zależy?"
Ona jest jakaś niedorozwinięta czy co? No przecież chcę kupić ten cholerny test!
„Zależy mi na teście ciążowym" palnął.
„To już wiem, tylko czy bardziej zależy panu na dokładności wyniku czy może na szybkości? Jak wysoko w ciąży może być pana żona?"
„Dziewczyna" poprawił odruchowo. „Miesiąc."
Ekspedientka wyraźnie się zdziwiła.
„To jeszcze wcześnie, ale niech pan weźmie dwa albo trzy, żeby porównać wynik." Podała mu różne opakowania.
„Niech mi pani jeszcze da ze trzy. Musimy mieć pewność."
Tamta uśmiechnęła się do niego ze zrozumieniem i wybrała jeszcze kilka innych. Damon podszedł do kasy z załadowanym koszykiem. Teraz powoli rozumiał o co chodziło Elenie, żeby nie kupować go w Mystic Falls. Wyglądało na to, że stał się największą turystyczną atrakcją tego zapomnianego przez świat miasteczka. Wszyscy przyglądali mu się z zaciekawieniem, gdy wyrzucił na taśmę sześć różnych testów ciążowych, lubrykant i żel do masażu erotycznego. Jeszcze chyba nigdy nie czuł się tak niezręcznie. Kasjerka wpatrywała się w niego z takim wyrazem twarzy, że gdyby był człowiekiem to jego twarz zalałaby się czerwienią. Muszę się wydostać z tego sklepu, i to szybko! Wrzucił torbę z zakupami na tylne siedzenie Mustanga i pognał z powrotem do domu Eleny. Jakby tego było mało Jenna, Ric, Jeremy i Anna byli w środku. Przeklął pod nosem i zaczął żałować, że nie wziął papierowej torby, bo w tej wszystko było widać. Szybko wskoczył przez okno do jej sypialni. Elena była pod prysznicem, więc bez żadnych ogródek wszedł do łazienki, usiadł na toalecie i czekał na nią. Jak tylko wyszła i zobaczyła do z tymi wszystkimi pudełeczkami zaczęła się śmiać.
„Nie musiałeś kupować wszystkich."
„Do wszystkich to jeszcze daleko. Wziąłem więcej, żeby porównać wyniki." Podał jej reklamówkę i już miał wychodzić, gdy został powstrzymany przez nią.
„Chcę, żebyś przy tym był."
Pocałował ją delikatnie, usiadł na rancie wanny i patrzył jak po kolei obsikuje każdy patyczek. Odłożyła je wszystkie koło zlewu i usiadła obok niego czekając na wynik. Damon chwycił jej dłoń i ścisnął lekko. Wpatrywali się w siebie w milczeniu, aż usłyszeli nastawiony wcześniej budzik. Powoli podnieśli się i zaczęli przyglądać testom. Każdy z nich wskazywał coś innego, tylko na jednym wyświetlił się wyraźny napis CIĄŻA. Damon szybko chwycił ulotki od pozostałych i szukał instrukcji. Powoli przekładał każdy następny patyczek obok tego z pozytywnym wynikiem. Jak tylko znalazł wzrokiem jej twarz widział jak w kącikach oczu formują się kurze łapki a usta wykrzywiają się w coraz to szerszym uśmiechu. Rzuciła się mu na szyję, oplotła go nogami wokół pasa i pocałowała mocno.
„Wiesz, że wszystkie dały wynik pozytywny" upewniał się nie dowierzając jej reakcji.
„Mówiłam ci, że już go kocham."
Damon wciąż był lekko oszołomiony.
To się działo naprawdę.
Przeniósł ją na łóżko i zaczął obsypywać pocałunkami.
Elena nosi moje dziecko, moje dziecko, tylko moje.
Jego szczery, głośny śmiech między pocałunkami wzbudził jej zainteresowanie. Odsunęła się od niego i spojrzała pytająco.
„Słyszę je, coraz wyraźniej. Trzepocze niemal jak serce kolibra tylko trochę mniej wyraźnie" znów zaczął się śmiać a w jego oczach zaczęły się zbierać łzy.
Elena pocałowała go jeszcze mocniej i zaczęła odpinać jego koszulę.
„Wiesz, że dom jest pełen ludzi?"
„Wiem, ale potrzebuję cię, teraz."
Damon nie miał już więcej obiekcji. Nie uszło jej uwadze jak bardzo był z nią ostrożny, kochał się z nią niemal jakby była porcelanową lalką. Wiedziała, że nie chciał skrzywdzić ani jej ani dziecka, dlatego ten jeden raz pozwoliła na takie traktowanie. Wchodził w nią co najwyżej do połowy swojej długości kontrolując tempo i siłę pchnięć. Jej ciało było tak seksualnie sfrustrowane, że mimo to niemal natychmiast miała orgazm, ale zdziwiła się, że on też doszedł niemal równie szybko. Spojrzał na nią wyraźnie zaskoczony. Elena tylko uśmiechnęła się, położyła jego głowę na brzuchu i przeczesywała palcami jego włosy.
„Kochanie" mruknął „chcę, żebyś wiedział, że nie skrzywdzisz ani dziecka ani mnie jeżeli będziemy uprawiać seks tak jak zwykle." Damon w odpowiedzi pocałował jej brzuch i przeniósł głowę na poduszkę tuż obok jej. Zauważyła, że robił tak coraz częściej, może cieszy się tak samo jak ja? Powoli zaczęli odpływać do krainy snów, gdy drzwi otworzyły się z hukiem.
„Czekają cię nie lada wyjaśnienia młoda panno!" Jenna wparowała niemal do połowy pokoju z uniesioną ręką, w której znajdował się plik plastikowych patyczków ciążowych, gdy zorientowała się, że Elena pospiesznie podciąga kołdrę na swoje do połowy nagie ciało. Alaric natychmiast odwrócił wzrok a Damon leżał za nią wyraźnie zaskoczony. „Chyba sobie jaja robicie!"
A/N: Gdy zaczynałam pisać tę historię nie miałam pojęcia, że potoczy się w tę stronę. Długo wahałam się co do tej ciąży, ale historia po prostu tak zaczęła mi się układać i no cóż. Czekam na wasze przemyślenia ;)
