Alaric pociągnął Jennę za sobą i zamknął pokój.
„Daj im chwilę, żeby się ubrali" położył rękę na jej ramieniu, żeby ją uspokoić.
„Ric, ja nie wiem co robić. Jestem okropną opiekunką" zaczęła chlipać i wtuliła się w niego.
„Wiesz, że to nie prawda. Zaraz wyjdą i z nimi porozmawiamy." Pomimo spokojnego tonu jego myśli krążyły niczym szalone. Z rozważań wyrwał go dźwięk otwieranych drzwi. Damon wyszedł przed Elenę niemal jakby chciał ją zasłonić przed własną ciotką. Jenna natychmiast się odwróciła i przyłożyła mu z całej siły w twarz.
Pozostali zamarli.
„Może zejdźmy do salonu" zaproponował Damon jak gdyby nigdy nic. Rozsiedli się wygodnie na kanapie i fotelach, nikt jednak nie miał odwagi zacząć tej rozmowy. Salvatore przełknął gulę w gardle i postanowił zrobić tyle ile było w jego mocy. „To wszystko moja wina..."
„Żebyś wiedział" przerwała mu Jenna.
„Chodzi mi o to, że... jakiś czas temu lekarze stwierdzili, że jestem bezpłodny i … w związku z tym, nie uważaliśmy... nie uważałem" to było trudniejsze niż myślał. Zarówno nauczyciel jak i ciotka Eleny wyglądali jakby co najmniej mieli go nabić na kołek, w najlepszym razie. Powoli przetwarzali sobie wszystko co powiedział.
„To wcale nie umniejsza twojej winy" bąknęła Jenna, ale jej ton był zdecydowanie mniej oskarżycielski niż wcześniej. „Przecież nie jesteście razem nawet miesiąc, to kiedy to..."
Elena spuściła głowę, czując, że za chwilę spłonie ze wstydu, jednak skoro i tak tyle zostało już powiedziane, to nie ma powodu, żeby kłamać. „Nie jesteśmy do końca pewni, jestem między 22 a 26 dniem."
Jenna nie ukrywała, że liczy kiedy do tego mogło dojść.
„26? Ale wtedy cię jeszcze nie było?"
„Taaak... Byłem."
„Widziałam jak znosisz swoją torbę podróżną z sypialni Eleny" i nagle ją uderzyło. „Jak długo u nas byłeś?"
Damon spojrzał pytająco na Elenę, która kiwnięciem głowy wyraziła zgodę. „Od nocy Dnia Założyciela do tamtej kolacji."
Zarówno Ric jak i Jenna siedzieli z szeroko otwartymi ustami. „Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że zawalam sprawę. Nawet nie zauważyłam kochanka w pokoju mojej siostrzenicy, przez tyle dni!"
„To nie twoja wina. Naprawdę." Elena podeszła do niej i przytuliła ją mocno. „Jenna, gdyby nie ty, to nie wiem co by się stało ze mną, z Jeremym." Otarła łzy z policzka ciotki.
„Wiesz już co zrobisz z dzieckiem?" wtrącił się Ric.
„Zatrzymam..."
„Zatrzymamy" poprawił ją natychmiast Damon.
„Zatrzymamy je, na pewno. Resztę jakoś rozgryziemy po drodze."
„Okay, potrzebuję trochę czasu, żeby to sobie przyswoić" Jenna wstała i poszła do swojej sypialni.
„Pójdę z nią porozmawiać" poczuła jak jego silna dłoń nie pozwala jej odejść. „Zaufaj mi, Damon" pocałowała go i dołączyła do ciotki.
Wampir oparł się wygodnie i ukrył twarz w dłoniach. Jak tylko je opuścił poczuł silną pięść odciskającą się na jego szczęce. Nastawił ją sobie i spojrzał na Rica, kompletnie nie rozumiejąc o co mu chodzi.
„Musiałem" wytłumaczył się. „A teraz sama prawda Damon."
„To była prawda, mniej więcej" napotkał na wkurzone spojrzenie nauczyciela. „Wampiry nie mogą się rozmnażać i wiem też, że Elena mnie nie zdradziła."
„Jesteś tego pewien, jakoś nie miała wielkich oporów przed zdradzeniem Stefana."
W mgnieniu oka został przygwożdżony do podłogi z ręką wokół szyi.
„Uważaj na słowa, Ric. Obrażasz matkę mojego dziecka."
Zwolnił uścisk z jego gardła. „Jestem pewien. Poza tym, gdy spała ze mną nie była już ze Stefanem, więc z technicznego punktu widzenia, to nie była zdrada."
„Wiesz, że ona ma dopiero 17 lat."
„Nie Ric, umknęło mi to."
„Czy dziecko będzie...normalne?"
Damon nie wytrzymał.
„Kurwa, skąd mam to wiedzieć! Nie mam pojęcia o niczym, do wczorajszego wieczora byłem święcie przekonany, że nie mogę mieć dzieci a tym bardziej nie mam pojęcia czy nie urodzi nam się jakiś mutant. Nie widziałeś jej dzisiejszego wyrazu twarzy, nawet nie masz pojęcia jak bardzo ona już kocha to dziecko, jeżeli w ogóle można go będzie nazwać dzieckiem. W jej głowie układa się czysta sielanka a ja jestem przerażony, cholernie przerażony. Z jednej strony budzą się we mnie te dziwne uczucia, instynkt rodzicielski czy coś podobnego, a z drugiej wiem, że jestem okropnym materiałem na ojca. Nawet nie wiesz jak bardzo się boję" zwiesił głowę i ukrył twarz w dłoniach, w kącikach jego oczu zaczęły się zbierać łzy. „Kurwa" otarł krople spływające z policzka.
Alaric siedział kompletnie oniemiały, pierwszy raz w widział go w takim stanie. Wiedział, że nie jest pustą skorupą, ale to było coś czego nigdy by się po nim nie spodziewał. Dosiadł się do niego i położył mu rękę na ramieniu.
„Wszystko będzie dobrze. Poradzicie sobie" to był jeden z największych banałów jakie mógł powiedzieć i wiedział o tym, ale nie miał pomysłu na nic lepszego. „A jak w ogóle wpadliście na to, że może być w ciąży?"
Damon spojrzał wprost w jego oczy.
„Ja je słyszę Ric, słyszę bicie jego serca."
Na twarzy nauczyciela malował się szok. „ Poza tym jej krew zrobiła się znacznie słodsza no i miała coś na kształt porannych nudności" teraz jego oczy otworzyły się w horrorze.
„Piłeś jej krew?" Był wyraźnie oburzony.
„Nie rób z tego takiej wielkiej sprawy, nie będę ci tłumaczył intymnych szczegółów naszego życia, ale uwierz, sam byś o to prosił" uśmiechnął się pod nosem i zaczął podsłuchiwać jak szło Elenie.
„Dobrze wiedziałam co robię, gdy byłam przeciwna temu związkowi."
„Jak możesz tak mówić! Jenna ja go kocham. Ponad wszystko. Dla niego byłam gotowa wyrzec się macierzyństwa, czegoś czego chciałam od zawsze, wiesz przecież. To dziecko jest jak cud, jest wszystkim o czym tylko mogłabym marzyć. Wyobraź sobie małego chłopczyka z krągłą anielską buźką, ślicznymi usteczkami i tymi zniewalającymi błękitnymi oczami."
„Elena, to, że będziecie mieli śliczne dziecko, a na pewno będziecie, nie jest najważniejsze. Co ze szkołą, studiami, życiem? Teraz go kochasz, ale za dwa, trzy lata możesz poznać kogoś, kogo pokochasz bardziej, żar w waszym związku przygaśnie, bo będziecie zbyt zmęczeni opiekowaniem się dzieckiem, żeby zadbać o wasze relacje jak należy, i co wtedy zrobisz? Odbierzesz Damonowi dziecko, zostawisz je z nim, zdradzisz go? Teraz wasza miłość wydaje ci się czymś najbardziej oczywistym na świecie, ale nie zawsze tak będzie. A co jeśli Damon przestraszy się natłoku obowiązków i cię zostawi. Dobrze wiem jakie prowadził życie, kobiety, alkohol, zero zobowiązań."
Damon zacisnął szczękę. Nigdy nie myślał o czymś tak prozaicznym jak to, że Elena mogłaby poznać kogoś innego, zdradzić go, odebrać mu dziecko. Jenna nie miała najmniejszego pojęcia jak bardzo ją kochał, nigdy by jej nie zostawił. Fakt, przerażało go bycie ojcem, ale z zupełnie innych powodów.
„Możesz mi wierzyć lub nie, ale nie pragnęłam, nie pragnę i nie będę pragnąć niczego bardziej niż jego i naszego dziecka."
Po tych słowach Damon nie wytrzymał. Wbiegł do pokoju Jenny, zwalniając tempo tuż po przekroczeniu progu i przytulił ją tak mocno jak tylko mógł, nie krzywdząc jej. Z jego policzków ściekały strugi łez.
„Boże, jak ja cię kocham. Jak ja cię kocham." Powtarzał chowając twarz w jej włosach.
„Podsłuchiwałeś?" Jenna wydawała się dość oburzona.
„Tak" wyznał przez łzy.
Jenna jeszcze nigdy nie słyszała ani nie widziała, żeby ktokolwiek wyznawał miłość z takim przekonaniem, z taką mocą, ani w prawdziwym życiu ani nawet przywołując wszystkie najbardziej ckliwe komedie romantyczne. Choćby dziesiątki wyznań, które słał jej siostrzenicy Stefan połączyć w jedno, nie byłoby ono bliskie temu, którego przed chwilą była świadkiem. Ukradkiem wymknęła się z własnego pokoju i zeszła na dół, do Rica. Ten wciąż siedział lekko oszołomiony na kanapie.
„Jak się trzymasz?"
„Trochę lepiej, ale i tak daleko do ideału. Myślisz, że nie powinniśmy ingerować w tę ciążę, w ten związek?"
„Myślę, że nie. Elena wie o nim naprawdę wszystko i mimo to pokochała go, a na tyle na ile znam Damona wiem, że miał ciepłe uczucia względem niej już od dawna. Mimo że nie chciałbym tego przyznać nie jest taki zły i jeżeli naprawdę ją kocha to będzie ją kochał do końca swoich dni."
„Wiesz co Ric? Większego banału nie słyszałam, ale poprawiłeś mi humor, naprawdę. Jakoś sobie poradzimy, nie?" Lekko się uśmiechnęła.
„No jasne."
„Wiesz, że ciąża ci służy, wyglądasz tak promiennie" Damon zaczął gładzić ją po brzuchu.
„Damon, jestem w ciąży dopiero od 7 tygodni."
„To nie zmienia faktu."
„Wiesz, Bonnie powiedziała mi coś podobnego, a raczej, że wokół mnie jest jakaś dziwna mgiełka czy łuna?"Elena zaczęła chichotać czując jak składa serię motylich pocałunków na jej nagim brzuchu.
„Nie wiedziałem, że już jej powiedziałaś, ale może i dobrze, przynajmniej nie zabiła mnie z tej radości" uśmiechnął się pod nosem.
Klepnęła go w głowę. „Damon! Nie nie powiedziałam jej, poza tym powiedziała mi to wtedy, gdy prosiłam ją, żeby rozejrzała się w związku z tym koszmarem i tymi wszystkimi rzeczami podczas wymiany krwi."
„Możliwe, że już wtedy miałaś w sobie moja małą Różyczkę."
„Różyczkę?"
„Jeśli nie masz nic przeciwko to jeżeli wyjdzie na moje, a wyjdzie, to chciałbym żeby miała na imię Róża."
„Po pierwsze będzie syn, ale jeżeli tylko jakimś cudem będziesz miał rację to myślę, że Róża może być, to ładne imię."
„A ty masz jakiś pomysł na chłopca?"
„Nie zastanawiałam się nad tym wcześniej, ale może Filip? Podoba mi się Filip."
„Jeżeli jakimś cudem będziesz miała rację to jestem jak najbardziej za Filipem. A propos twojej przyjaciółki i nie tylko. Myślę, że wkrótce powinniśmy im powiedzieć, zwłaszcza Stefanowi."
„Wiem. Powinniśmy zacząć od Stefana."
„Też tak myślę. Dziś, czy jeszcze za wcześnie?"
„Sam mówiłeś, że słyszysz coraz wyraźniej jego bicie serca, więc myślę, że powinniśmy to zrobić szybko, przynajmniej ze Stefanem. Przygotuj go na jakąś kolację czy coś podobnego, bo dobrze wiesz, że do mnie się nie odzywa."
„Zobaczysz, ułoży się między wami." Pocałował ją w czoło i pognał do posiadłości.
„Stefan, braciszku! Jesteś gdzieś tutaj?" Krzyknął od drzwi. Usłyszał jakieś dziwne dźwięki dochodzące z góry. Szamotanie czy coś? Pobiegł na górę i ku zaskoczeniu z sypialni Stefana doszedł go głośny damski jęk. „Wiem, że mnie usłyszysz, więc tylko chciałem ci oznajmić, że ty, ja i Elena jemy kolację za godzinę, jeżeli chcesz to zabierz ze sobą twoją nową przyjaciółkę." Mówił znacznie ciszej, w razie gdyby jego nowa przyjaciółka, była tylko jednorazową zabawką.
Damon zszedł do kuchni i zabrał się za przygotowywanie jedzenia. Od kiedy tylko dowiedział się o swojej malutkiej Różyczce, czyli od niecałego miesiąca, ma absolutną obsesję, na punkcie tego co ma jeść Elena. Podsuwa jej soki warzywne i owoce, gotuje tylko to co zdrowe i dobre dla dziecka, zasypał ją stertą ciążowych czasopism i książek. Zarówno Elena jak i jej ciotka mają go już dosyć, ale on sam dosłownie pochłania te poradniki, czyta je w każdej wolnej chwili i tylko streszcza Elenie różnice lub jakieś ciekawostki, których wcześniej nie znalazł. Właściwie to Jenna zaczęła go traktować jak członka rodziny, nie dziwi jej jego widok nad ranem, czasami siadają sobie razem ze szklanką gorącej czekolady albo wina i dyskutują wieczorami. Jeremy i Anna całkowicie ich wspierają, i choć wampirzyca wciąż nie mogła uwierzyć, że to będzie jego dziecko , obiecali absolutną dyskrecję. U siebie w domu Damon bywał tylko, żeby wziąć prysznic, przebrać się i chwycić torbę z krwią. Jeszcze nigdy w swoim życiu nie był tak przejęty opieką nad kimkolwiek, nawet nad samym sobą. Kończył przygotowywać gotowanego kurczaka zapiekanego z brązowym ryżem, kukurydzą, groszkiem i mozzarellą. To było jedno z nowych, ciążowych ulubionych dań Eleny. Włożył żaroodporne naczynie do piekarnika i pognał po swoją kobietę. Ostatnio raczej nie przemieszczał się z nią w ten sposób, bo coraz częściej wymiotowała, ale teraz trochę zależało mu na czasie. Ledwo zdążył wrócić, a w piekarniku włączył się nastawiony wcześniej alarm. Elena nakryła do stołu na cztery osoby, w razie, gdyby Stefan jednak przyszedł z dziewczyną.
„Stefan, czekamy na ciebie!" Damon zdenerwował się trochę na niego, bo powinien być na dole już od 5 minut. Usłyszał jak drzwi do pokoju się otwierają i jego brat schodzi na dół.
Wszystko już czekało na stole, gdy do jadalni wszedł Stefan a tuż za nim jego nowa przyjaciółka. Była od niego niższa o ponad głowę, miała burzę rudych loków i całkiem seksowne ciało, które ukrywało się pod koszulą należącą do jego brata.
„To jest Samantha, Sam. To jest mój brat, Damon i jego dziewczyna, Elena." Stefan przedstawił ich bardzo chłodno i formalnie. Chwycił jej twarz i patrzył głęboko w oczy. „Niezależnie od tego co się wydarzy i o czymkolwiek będziemy rozmawiali ty będziesz jadła kolację i nie przejmowała się niczym." Dziewczyna cicho powtórzyła jego słowa.
Damon i Elena spojrzeli po sobie zdziwieni. Wszyscy zaczęli jeść w absolutnej ciszy.
„Eleno, wiesz o tym, że znów trzeszczysz?" Stefan zagadnął do niej jak gdyby nigdy nic.
„Wiem. Trzeszczę cały czas, od tamtego wieczora." Spojrzała na Damona szukając jakiegoś wsparcia.
„Nie zauważyłem tego na zajęciach, byłem zbyt zajęty innym rzeczami. Czy ta kolacja ma jakiś szczególny cel, bo jeżeli nie to zabiorę Sam do pokoju. Jakbyście nie wiedzieli "
patrzenie na was nie sprawia mi jakiejś szczególnej przyjemności."
Stefan był zupełnie inny, zachowywał się tak jakby wyłączył swoje uczucia.
„Chcielibyśmy ci powiedzieć, że wiemy już o co chodzi z tym dźwiękiem" od kiedy tylko Damon poznał prawdę przestał nazywać to trzeszczeniem. „ Elena i ja... spodziewamy się dziecka."
„To super, gratulacje! Jesteście taką piękną parą, na pewno wasze dziecko będzie śliczne!" Nie wiedzieć czemu Sam rzuciła się na szyję Eleny i Damona, gdy zaczęła składać gratulacje. Stefan pociągnął ją w tył i usadził na krześle.
„Sam, zajmij się jedzeniem." Dziewczyna powtórzyła po nim i wróciła do talerza.
Stefan siedział z zaciśniętą szczęka i pięścią. Zmarszczył czoło przetwarzając sobie wszystko co przed chwilą usłyszał.
„Ale jak?"
„Myślałem braciszku, że nie będę musiał ci wyjaśniać jak działa biologia, no ale skoro nalegasz..." już miał zamiar dać mu wykład o pszczółkach, króliczkach czy czymś podobnym, gdy tamten mu przerwał.
„Zamknij się Damon!" Wydarł się na niego ujawniając swoją wampirzą naturę, ale nadal zdawał się nad sobą panować. „Pytam jak to możliwe, że to wy spodziewacie się dziecka? Dobrze wiesz, że to fizycznie nie możliwe."
„A jednak. I uprzedzając twoje pytanie; tak, mam pewność, że to moje dziecko."
„Od jak dawna wiecie?"
„Od prawie miesiąca."
„I nie raczyliście mi powiedzieć wcześniej?"
„Jesteś pierwszą osobą, której mówimy, no poza Jenną, Rickiem, Jeremym i Anną."
Elena cały czas siedziała bez słowa ze zwieszoną głową. Nie miała odwagi, żeby spojrzeć mu w oczy.
„Przepraszam, Stefan" wydukała w końcu.
„Za co mnie przepraszasz, bo teraz nie rozumiem? Za to, że spałaś ze swoim chłopakiem, za to, że z nim wpadłaś? Nie masz mnie za co przepraszać" wysyczał będąc nagle tuż przy jej uchu.
Damon podniósł się z krzesła gotowy stanąć w jej obronie w ułamku sekundy. Jednak Stefan chwycił rudowłosą za rękę i pociągnął ją za sobą na górę.
„Poszło lepiej niż myślałem" Damon próbował ją pocieszyć.
„Myślisz, że nic nie będzie tej dziewczynie?" Wydała się Elenie naprawdę sympatyczna.
„Stefan jej nie skrzywdzi, jeżeli udało mu się nad sobą zapanować przy nas, gdy usłyszał wiadomość, to teraz będzie już tylko lepiej."
Przytulił ją.
„Myślisz, że to coś poważnego?" Zapytała wciśnięta w jego klatkę piersiową.
„Raczej nie, skoro miesza w jej głowie, ale kto wie, może coś z tego wyjdzie. Wiesz, na samym początku, też próbowałem cię nakłonić, żebyś mnie pocałowała."
„Pamiętam to i gdyby nie to, że widziałam jak Caroline na tobie zależy to bym ci uległa."
„Naprawdę chodziło tylko o Caroline? Myślałem, że nie chciałaś tego zrobić ze względu na mojego braciszka."
„Później, gdy miałam minutę, żeby o tym pomyśleć, to Stefan również pojawił się jako argument, ale gdy zbliżałeś swoje usta do moich myślałam o tym, żeby nie skrzywdzić mojej przyjaciółki, o tym, że ona by mi tego nie zrobiła. Ze Stefanem byliśmy jeszcze na samym początku drogi, nie kochałam go jeszcze wtedy. Myślałam też o tym jak byś smakował, jaką fakturę mają twoje usta, czy są tak miękkie i pyszne na jakie wyglądają."
„A są?"
„Nawet lepsze."
Stanęła na palcach i musnęła jego wargi swoimi.
Jeszcze raz.
I jeszcze jeden zanim wysłała leniwie swój język na poszukiwanie jego. Pocałunek pogłębiał się z każdą sekundą, gdy obydwoje wyrwały z tego błogiego stanu krzyki Sam.
I nie, nie były to krzyki przerażenia.
Była to czysta rozkosz.
Damon słyszał oczywiście jeszcze wiele więcej. Elena przysunęła się do niego bliżej i poczuła jego coraz silniej napierającą na spodnie erekcję.
„Wiesz, dawno nie byliśmy w twojej sypialni" wyszeptała do niego i uśmiechnęła się filuternie.
„Wiem, a wiesz, gdzie nie byliśmy nigdy?"
Elena pokręciła przecząco głową. Chwyciła go mocno udami, wiedząc, że za chwilę jej pokarze. W ułamku sekundy poczuła jak uderza plecami o coś zimnego. Otworzyła oczy. Znajdowali się w studiu tanecznym? Całą powierzchnię trzech ścian zajmowały lustra, na dwóch krótszych był jeszcze przyczepione drążki.
„Gdzie jesteśmy?"
„Mówiłem ci, że nigdy tu nie byliśmy. To jest stara sala do prób tańca. Wiesz baletnice itd."
„Były smaczne?"
„Tak, ale nie aż tak jak ty."
Rozebrał ją kompletnie i patrzył jak przechadza się wzdłuż lustrzanych ścian. Odwróciła się do niego i zrobiła obrażoną minę widząc go nadal w spodniach i koszuli.
„Dobrze, że zabrałeś mnie tutaj zanim się roztyłam" zażartowała, podchodząc do niego i odpinając mu pasek od spodni.
„Wiesz, że mi i tak by to nie przeszkadzało. Poza tym, może jeszcze tego nie widzisz, ale twoje piersi i biodra już są bardziej okrągłe niż były."
Stanęli twarzą do lustra.
Damon tuż za nią.
Przejechał palcami od jej piersi do bioder. Elena wpatrywała się w swoją twarz. W to jak się lekko zarumienia, jak jej usta rozchylają się nieświadomie, jak jej oczy robią się coraz bardziej zeszklone i pełne pożądania.
„Masz jakieś szczególne życzenia?" Zapytał rozchylając jej nogi i dając jej lepszy widok na jego palce powoli zagłębiające się w jej miękkie ciało.
„Chcę cię widzieć. Całego. Jak mnie pieprzysz." wymamrotała wpatrując się w jego odbicie w lustrze.
„Myślę, że da się to zaaranżować" uśmiechnął się pod nosem.
Chwycił ją w tak, żeby oplotła go nogami. Usadził ją na szerokim drążku, tak, żeby mogła spokojnie się oprzeć i zostawił ją. Parę raz jej mignął, a gdy w końcu poczuła jego domagające się usta na swoich, rozejrzała się wokół. Damon zrobił maleńką kabinę z luster. Elena obserwowała jak zniża swoje wargi do jej piersi i bierze jej sutek między nie.
Była już tak mokra jak tylko mogła.
Zassał go mocno zanim wgryzł się ponad niego. Usłyszał jej cichy jęk świadczący o budującej się fali przyjemności. Ukląkł przed nią i zaczął drażnić się z nią wsuwając i wysuwając z niej swój język.
„Przestań się ze mną bawić!" wydyszała wściekle. „Nie wolno pogrywać z ciężarną!"
Damon zachichotał.
„W takim razie, czego sobie ciężarna życzy?" Spojrzał na nią pełen pożądania.
Elena chwyciła go za włosy i przyciągnęła do swoich warg.
„Pieprz mnie Damon. Weź mnie ostro... szybko... mocno" szeptała niewinnym głosikiem w jego usta.
Dobrze wiedziała jak go uwieść; udawała niewiniątko, jej twarz stawała się niemal anielska, gdy szeptała do niego słodkim głosem te wszystkie niegrzeczne rzeczy.
Jednym szybkim pchnięciem znalazł się w niej cały.
„Właśnie tak" wydyszała uśmiechając się słodko.
Damon zawtórował jej zanim zaczął się w niej poruszać.
To była najbardziej niesamowita rzecz jaką kiedykolwiek widziała. Ze wszystkich stron otaczał ją Damon.
Wszystkie jego mięśnie naprężały się i rozluźniały.
Pompował ją coraz mocniej.
Coraz gwałtowniej.
Coraz szybciej.
Elena nie wytrzymała już dłużej, odrzuciła głowę w tył i oddała się zalewającej ją ekstazie. Przekręciła twarz w bok i widziała siebie. Zarumienione policzki, błogość, jej twarz była teraz czystą przyjemnością. Damon właśnie w niej doszedł. Kochała to. Patrzyła teraz na jego odbicie. Zlizywał krew spływającą z jej piersi, od biodra, poprzez brzuch, aż do samej rany. Podał jej nóż, który nie wiadomo skąd znalazł się w jego ręku i dał jej wolną rękę. Elena spojrzała w dół na jego fiuta. Znów był na wpół twardy, cały ociekający ich sokami. Wróciła wzrokiem do jego twarzy i uśmiechnęła się diabelsko. Uklękła przed nim i drasnęła go szybko tuż nad samą główką.
Damon syknął z bólu. W życiu nie spodziewałby się takiego zagrania po niej. Nie pozwoliłby na to nikomu innemu, ale czując na sobie jej drobne usta nie myślał już o niczym...
Do jej gardła spływała słodka, metaliczna substancja. Krew Damona smakowała bardzo podobnie do jej własnej, jednak jak tylko zaczynała ją pić to nie miała ochoty przestać. Rana powoli się zamknęła, a przez jej działania znów stał w pełni gotowości. Chciała doprowadzić go do orgazmu najszybciej jak potrafiła. Od jej pierwszego oralu Damon udzielił jej wielu lekcji, dzięki którym znała jego ciało chyba lepiej niż własne! Zassała mocno główkę, po czym najszybciej jak potrafiła zaczęła stymulować językiem wędzidełko. Po kilkunastu sekundach poczuła jego coraz bardziej niecierpliwe ruchy bioder a w ustach pre- ejakulat.
Był już tak blisko.
Jak tylko delikatnie zaczęła masować jego mosznę wytrysnął głęboko w jej gardło. Elena połknęła jego lepki płyn i wróciła do jego ust.
„Jesteś boska kotku" wymruczał.
„Wiem" uśmiechnęła się do niego. „A teraz wydostań nas z tej lustrzanej pułapki, bo dziecko chce spać."
„Dziecko czy ty?" Dostał za to siarczystego klapsa przez pośladki.
Elena zatopiła się w cudownie miękkiej pościeli Damona.
„Dawno tu nie spaliśmy, a uwielbiam twoje łóżko."
„Jeśli tylko chcesz to możemy tu spać częściej. Co byś powiedziała na przeprowadzkę?" Zapytał nieśmiało, bojąc się odrzucenia.
„Do ciebie?" Skinął głową. „Myślę, że to może być dobry pomysł."
Damon uśmiechnął się tak szeroko jak tylko potrafił. Już zaplanował który pokój zaadaptują jako dziecięcy, jakie kupić do niego meble, zabawki, łóżeczko, kołyskę, wszystko. Miał ochotę wyskoczyć z łóżka i zacząć zamawiać przez internet wszystkie niezbędne drobiazgi.
„Ziemia do Damona!" Elena wyrwała go z układania misternego planu. „Stawiam jeden warunek. Chcę, żeby moi przyjaciele wiedzieli o dziecko zanim się do ciebie przeprowadzę."
Damon uśmiechnął się blado wiedząc, że jak tylko wiedźma dowie się prawdy, to usmaży mu mózg, dosłownie!
A/N: wiem, że możecie się zastanawiać nad pewnymi wydarzeniami z wcześniejszych rozdziałów ( myślę konkretnie o 5), nie martwcie się, dojdziemy tam! Wszelkie opinie na temat rozdziału czy historii mile widziane, wystarczy kliknąć review, nawet jeżeli nie jesteście zarejestrowani :)
