„John? Isobel?"
Damon nadal stał w drzwiach jak wryty. Poczuł za sobą rozgrzewający oddech Eleny i ciepło bijące od jej ciała.
„Nie zaprosisz nas do środka?" Zapytała szyderczo wampirzyca.
„Czego chcecie?" zapytała hardo dziewczyna nadal ukrywająca się za ukochanym.
„Chcielibyśmy ci złożyć życzenia urodzinowe, zobaczyć jak się miewasz" zagadnął John jak gdyby nigdy nic.
„Czuję się świetnie, za życzenia dziękuję a teraz żegnajcie" zatrzasnęła im drzwi przed nosem.
Jak tylko to zrobiła wtuliła się w Damona. Jednak on wciąż słyszał to co mówiła mu Isobel i Gilbert. Powiedzieli, że to bardzo ważne, że od tego może zależeć życie istoty w jego ramionach. Nie odrywając się od niej, otworzył im.
„Mówcie o co chodzi" rozkazał.
„Tak długo jak mnie nie zaprosisz nie powiemy niczego" targowała się wampirzyca.
Damon spojrzał na swoją kobietę i skinął głową.
„Wejdź" wykrztusiła.
Przeszli do salonu i usiedli wygodnie na kanapie. Isobel studiowała to co miała na sobie jej córka. Śliczna biała sukienka miała na sobie drobne, niezauważalne dla człowieka czerwone smugi krwi, o dziwo nie jej własnej tylko Salvatore'a. Drań. Dobrze wie, że seks potrafi być uzależniający, że dzięki niemu może mieć władzę nad Eleną. Wymieniła z Johnem spojrzenie i dopiero teraz uderzyła ją najbardziej istotna zmiana, całkiem spory ciążowy brzuch. Dotarły do niej te pogłoski, jednak wiedziała, że są co najmniej irracjonalne. Ona i Damon pieprzyli się niemal jak dwa króliki przez dobre pół roku i jakoś nic nie zaczęło rosnąć w jej macicy, a już na pewno nie dziecko. Wampir okrył Elenę opiekuńczo kocem i przysunął się do niej. Natomiast fakt, że miał na sobie jedynie bokserki z wciąż nie opadającą erekcją wcale jej nie zdziwił, niestety nadal zbyt dobrze pamiętała go z tej strony. Pieprzony świnia, jak śmiał jej to zrobić, jak śmiał wciągać w to moją córkę!
„Nie raczyłaś nas poinformować, że zostaniemy dziadkami" rzuciła niby luźno, ale tak naprawdę była bardzo ciekawa co też ma do powiedzenia w tej sprawie.
„Nas?" Zdziwiła się dziewczyna.
Damon śledził wyraz twarzy Johna, malowały się na niej wściekłość, szok i odraza. W jego głowie wszystko zaczęło układać się w jedną całość.
„John jest jej ojcem" zorientował się, że mówi to na głos dopiero po fakcie.
Elena chwyciła opiewający jej ramiona koc i pobiegła do sypialni. Musiała to sobie wszystko przetworzyć i z całą pewnością nie miała zamiaru tego robić w ich obecności. Damon zatrzymał ją tuż przed schodami. Spojrzała tylko na niego prosząco i od razu zrozumiał. Wrócił do jej 'rodziców'.
Chwycił Isobel za gardło i przygwoździł do podłogi.
„A teraz lepiej wyśpiewaj mi o co chodzi z tym zagrożeniem dla Eleny" wysyczał do jej ucha i uderzył jej głową o podłogę.
John wciąż siedział na kanapie, w szoku. Nie wiedział czy chwytać kołek czy czekać na rozwój sytuacji.
„Katherine usłyszała, że jest w ciąży i chce złożyć jej wizytę, jednak jeszcze nie wie kto jest ojcem, poza tym ma też swoje plany względem ciebie i Stefana, ale nie chciała nic zdradzić" wyjęczała, gdy jej czaszka po raz kolejny zderzyła się z drewnianą powierzchnią.
„Niby skąd to wiesz?"
„Bo z nią współpracuję" wydyszała i poczuła jak Salvatore puszcza jej gardło.
Damon wstał i podszedł do kominka. W jego głowie był istny mętlik.
„Skoro tak ją to ciekawi to dlaczego jej tu jeszcze nie ma?" Dociekał.
„Bo wkoło tej zapyziałej mieściny wciąż jest sporo wampirów z grobowca a ona chciałaby się ich pozbyć."
„Wiesz, jak na razie mam na głowie trochę większy kryzys niż Kat i jej rzekomy powrót" zakpił.
„Możesz sobie myśleć co chcesz, najchętniej sama przebiłabym ci serce kołkiem, ale teraz najważniejsza jest ona, chcę... żeby żyła, w końcu jest moją córką" wyznała po chwili zawahania.
Na twarzy wampira malowało się zdziwienie, ona nie kłamała. John wciąż siedział bez słowa i przypatrywał się wymianie zdań między nimi.
„Jak udało ci się ją zaciążyć?" Zapytała wyraźnie zaciekawiona. „Ja jakoś nie biegałam z brzuchem."
„Is, nie rozpamiętuj starych czasów, poza tym z tobą nie robiłem nawet połowy tego co z Eleną" uśmiechnął się pod nosem. „To długa historia, nieistotna w tej chwili. Przyszliście do mnie, więc macie jakiś plan, tak?"
Para spojrzała po sobie.
„Właściwie to nieszczególnie" John w końcu się odezwał.
„Więc przychodzicie do mnie, zdradzając Katherine o czym najpewniej za chwilę się dowie, jeżeli już nie wie i nie macie planu! Do tego zdenerwowaliście moją ciężarną dziewczynę! Kurwa!" Damon wybuchnął, podszedł do kominka i starał się uspokoić. „Co ja mam teraz zrobić?"
„Chcieliśmy, żebyś wiedział, żebyś był świadomy niebezpieczeństwa... Jesteśmy tu też, żeby powiedzieć, że pomożemy ci ją obronić. Co nie zmienia faktu, że wciąż jesteśmy na wojennej ścieżce" wyjaśnił John.
Salvatore skinął i zaczął iść w kierunku sypialni.
„Znacie drogę do wyjścia, jeżeli dowiecie się czegoś więcej to wiecie gdzie jestem" zawahał się przez chwilę. Chciał powiedzieć 'dziękuję' jednak te słowo utkwiło mu w gardle.
Nie powie tego.
Nie im.
Wrócił do pokoju i zobaczył Elenę wtuloną w jej ciążową poduszkę. Z jej policzków spływały słone strugi. Położył się tuż za nią i przytulił ją mocno.
„Już dobrze, nic się nie stało" uspokajał ją.
„Wiem, to tylko te cholerne hormony!" wykrzyczała przez łzy. „Jestem napalona i wściekła, i do tego jeszcze trochę smutna, i zaskoczona, no i miałeś mi coś powiedzieć."
„Już dobrze kochanie, tylko oddychaj spokojnie i wszystko załatwimy, po kolei."
„Nie wyskakuj mi tu teraz z oddychaniem Damon! Chcę wiedzieć po co przyszli i chcę, żebyś mi opowiedział o tamtym zniknięciu" domagała się.
„Od czego chcesz zacząć?"
Westchnęła ciężko. „Może być od nich."
Damon nie chciał jej denerwować jeszcze bardziej, słyszał jak tętno dziecka przyspieszyło niemal o połowę. Już zaczął kombinować co z tego może jej powiedzieć, gdy zorientował się, że go przejrzała i patrzyła na niego jeszcze bardziej wściekle.
„Damon, sama prawda. Dobrze wiesz, że jej od ciebie oczekuję, jeżeli mnie teraz okłamiesz to wracam do siebie" zagroziła zupełnie poważnie.
Wampir zamarł. Przełknął gulę w gardle.
„Myślałem, że jesteś u siebie" był wyraźnie zasmucony.
„Wiesz o co mi chodziło i nie zaczynaj teraz" patrzyła na niego uparcie.
„Katherine wie, że jesteś w ciąży, chce tu przyjechać, zobaczyć. Chce też czegoś ode mnie i od Stefana, nie wiem czego."
Natychmiast usłyszał jak jej tętno podskoczyło jeszcze bardziej. Kurwa, miałem pilnować, żeby się nie denerwowała!
„Nie wie, że to moje dziecko."
„Jakim cudem zdobyli te wszystkie informacje?" Próbowała uspokoić swój oddech.
„Isobel z nią współpracowała."
„Współpracowała? A teraz?"
„Teraz jest tutaj, żeby nie pozwolić ci umrzeć" wydusił z siebie w końcu.
„Co jeszcze muszę wiedzieć?"
„Jak na razie trzyma się z daleka tylko dzięki wampirom z grobowca. Stanowią dla niej zagrożenie."
„W takim razie można powiedzieć, że na razie jestem bezpieczna, tak?"
„Nie" wyszeptał.
Spojrzała na niego zdziwiona.
„Wampiry z grobowca zaczęły współpracować z kimś znacznie gorszym niż Katherine, z kimś kto chce się na mnie zemścić" już dawno nie widziała, żeby był tak przerażony.
Pogładziła jego twarz.
„Opowiedz mi" poprosiła.
„Ta róża, która dostałaś była od niego. Ma na imię Slavik, jest jednym z najstarszych wampirów jakich poznałem, ma prawie tysiąc lat. To jest ten sam, który wtedy ci się przyśnił. Ja... ja zabiłem jego partnera."
„Zrobiłeś to w samoobronie!"
„To nie ma znaczenia. Myślę, że powinienem zacząć od samego początku" rozsiadł się wygodniej na łóżku. „Żebyś zrozumiała wszystko muszę zacząć moją opowieść od wcześniejszych wydarzeń. Ja... czułem coś do ciebie już od dawna... jeszcze zanim próbowałem uratować Katherine z grobowca. Lubiłem cię i troszczyłem się o ciebie od samego początku. Byłaś jedynym człowiekiem, który mógł sobie na tyle ze mną pozwolić."
„Mówisz o tym, że cię spoliczkowałam...dwa razy?" Dopytywała.
„Też. Stopniowo jednak moje uczucie rosły i coraz bardziej bolał mnie widok twój i mojego małego brata. Czasami wręcz nie mogłem go znieść. Potem przyszedł ten wieczór podczas Miss Mystic Falls, gdy miałem cię w ramionach, przy tych wszystkich ludziach. Zorientowałem się, że nie chcę cię z nich wypuścić. Nigdy. Wiedziałem, że powinnaś być moja, tylko moja i jeszcze bardziej bolało mnie to jak walczysz o Stefana, jak robisz dla niego te wszystkie rzeczy. Wiedziałem, że moją jedyną szansą, żebyś mnie polubiła, żebyś pomyślała, że mogę być kimś wartościowym, że mogę być wart ciebie, był ten czas, gdy on był zamknięty w piwnicy, gdy nie było go nigdzie wokół" Damon zatrzymał się na chwilę i spojrzał na nią.
Wciąż nie mógł uwierzyć, że ona jest tu z nim, że go kocha, że nosi jego dziecko. Musiał ją pocałować. Przycisnął swoje usta do jej zaskoczonych. Jej ciało natychmiast zareagowało na niego. Umiejscowiła go między swoimi udami. Damon nauczył się dostatecznie wysoko utrzymywać swoje ciało, żeby nie gnieść jej brzucha. W końcu odsunął się od niej co spotkało się z jękiem niezadowolenia z jej strony.
„Wiem, czego się w tej chwili domaga twoje ciało, ale muszę skończyć, okay?" Zapytał próbując postąpić właściwie, chociaż raz. Elena przytaknęła. „ Chciałem, żebyś poznała całą historię, chciałem, żebyś wiedziała, że Stefan wcale nie jest taki święty, a ja taki zły. Tamtego wieczoru, gdy usnęłaś w moich ramionach" szybko przywołał w swojej pamięci tamto wydarzenie. „Czułem się jak w niebie. Z każdym momentem zakochiwałem się w tobie jeszcze bardziej, bardziej niż myślałem, że to możliwe. Byłem pewien, że ja tobie również nie jestem obojętny, zwłaszcza po tym jak cmoknęłaś mnie w policzek. Byłem oszołomiony, ale następnym razem uważnie słuchałem bicia twojego serca, stanęło na sekundę, zmieniło rytm" uśmiechnął się do niej. „Potem słyszałem jak się dotykasz fantazjując o mnie. Wszystko mi mówiło, że jestem o krok od zwycięstwa. No i pojechaliśmy się rozerwać. Cały wieczór bawiliśmy się jak zwykli przyjaciele, ale jak tylko wróciłaś z łazienki, coś się zmieniło. Twoje zachowanie przy ostatniej z tych trzech piosenek zwyczajnie mnie zaskoczyło. Od tak dawna chciałem cię mieć, że nie myślałem racjonalnie. Uwodziłem cię każdym najmniejszym dotykiem, tak samo jak ty mnie,a potem uciekłaś. Nie miałem pojęcia jak się po tym wszystkim zachować. Czułem twoje podniecenie, jednak twoja twarz mówiła mi coś zupełnie innego. Byłem taki rozdarty, ale gdy zatrzymałem cię na ganku to nie potrafiłem się powstrzymać. Możesz wierzyć lub nie, ale jeżeli byś mnie wtedy nie odtrąciła to chwilę później doszedł bym we własnych spodniach" zaczął się śmiać z siebie. „Nikt nigdy nie pocałował mnie tak jak ty wtedy. Tak bardzo chciałem cię poczuć pod sobą i wokół mnie. Oboje wiemy jak to się skończyło. Jak tylko odpaliłem samochód poczucie winy zaczęło zżerać mnie od środka. Wiedziałem, że nie będę ci mógł spojrzeć w twarz, że zaraz pobiegniesz do drogiego Stefana, a ja znów będę tym drugim. Nie mogłem na to pozwolić, to by mnie zabiło. Najbardziej jednak bałem się, że nie będziesz już chciała być moją przyjaciółką, że się ode mnie odsuniesz, że nie będę miał nawet tego. W nocy wróciłem do ciebie, widziałem te wyschnięte strugi łez, kurczowo przyciśnięty do piersi pamiętnik. Musiałem zniknąć z twojego życia. Jak tylko opuściłem Mystic Falls wyłączyłem swoje uczucia. Nie mogłem pozwolić, żeby to wszystko zniszczyło mnie do końca, te ból był zbyt silny" mówiąc jej to wszystko tamten smutek powrócił, ale ze wszystkich sił starał się odepchnąć go na bok.
Elena patrzyła na niego przerażona, czy to znaczyło, że on nadal jest na wyłączniku, że to wszystko co ich łączy od tych kilku miesięcy to tylko puste słowa i pożądanie? Walczyła, żeby nie zrobić teraz nic głupiego. Siedziała i starała się uspokoić oddech.
„Wtedy spotkałem Slavika i jego partnera Cornela. Nie będę cię kłamał. Obydwoje mnie pożądali i chcieli sobie ze mnie zrobić ich zabawkę."
Elena otworzyła szeroko usta. Wszelkie słowa grzęzły jej w gardle.
„Przez pierwszych parę dni wszystko było dobrze. Seks, krew, przemoc. To było wszystko czego potrzebowałem na tamtą chwilę, to było to, czego potrzebowałem, żeby z powrotem się upodlić, żeby pozbyć się resztek człowieczeństwa, które we mnie zostały pomimo wyłączenia uczuć. Pojechaliśmy do takiej malutkiej wioski w stanie New Hempshire. Osuszyliśmy ją do ostatniej kropli krwi. Gwałciliśmy, mordowaliśmy, znęcaliśmy się nad mieszkańcami. Pojechaliśmy do następnej. Wszystko szło dokładnie tak samo jak poprzednio i wtedy znaleźliśmy ją.
Flashback:
Slavik i Cornel skończyli osuszać jej rodzinę, a ją samą zapędzili w kozi róg. Damon zobaczył ją dopiero teraz, skuloną i przerażoną, w kółko błagającą o litość. Zdziwił się, że nie wykończyli jej równie szybko co pozostałych. Spojrzeli na niego chłodno i uśmiechnęli się złowieszczo.
„Widzę, że wpadła ci w oko."
„Nie przesadzaj Slavik, dziewczyna jak każda inna" Damon starał się pozostać obojętnym.
Tamci spojrzeli po sobie. „Myślę, że właśnie znaleźliśmy dla ciebie idealny prezent" oświadczył Cornel.
Ciągali ją w świetle księżyca do pozostałych domów. Kazali jej patrzeć jak wykańczają jej znajomych, rodzinę, przyjaciół. W końcu po skończonej 'misji' wrócili do swojej tymczasowej siedziby. W jednej z sypiali przygotowali jej prywatną salę tortur. Rozebrali ją do naga i związali łańcuchami tak, by znajdowała się w pozycji stojącej. Zaprosili Damona i stanęli tuż przy drzwiach obserwując jego zachowanie.
Na stole obok dziewczyny zauważył różne rodzaje narzędzi tortur. Salvatore patrzył na nią i jedyne co potrafił dostrzec to jej oczywiste podobieństwo do Eleny. Była od niej młodsza, miała maksymalnie 15 może 16 lat. Jej skóra miała identyczny odcień, tak samo jak oczy i włosy. Twarz miała trochę bardziej wyraziste rysy, ale poza tym były do siebie takie podobne. Przesunął wzrok po jej nagim ciele. Piersi nie były jeszcze za duże, biodra już zaczęły się zaokrąglać. Jego oczy automatycznie powędrowały do jej łona. Miała lekko przystrzyżone i wygolone po bokach, rzadkie jeszcze, ciemne włosy. Znów zaczęła prosić o łaskę, błagała o to, żeby ją puścił. Damon spojrzał na jej twarz i wszystko co mógł teraz zobaczyć to twarz Eleny, nagle zamiast jej głosu słyszał głos tej, o której tak bardzo chciał zapomnieć. Nie miał pojęcia jak to się stało, ale poczucie winy zaczęło uderzać go ze wszystkich stron. Wcisnął wyłącznik w swojej głowie i nic się nie zmieniło.
Przestraszył się i zaczął go wciskać bez przerwy.
Nic.
Co gorsza do poczucia winy zaczęły dołączać wszystkie inne paskudne emocje wraz z obrazami wszystkich ludzi, których zmasakrował w ostatnim czasie. Zaczął się cofać próbując wyjść z pokoju, jednak na drodze stał Slavik i Cornel.
„Co się stało mój drogi?" zapytał zaniepokojony blondwłosy wampir. „ Może trzeba cię trochę rozkręcić" powiedział sam do siebie.
Szybko przemieścił się do dziewczyny i zranił ją nożem. Podszedł z zakrwawionym ostrzem do Damona i wepchnął mu je do ust. Skinął na Cornela i tamten zaczął rozbierać Salvatore'a. Gdy został całkiem nagi zaczął wodzić dłońmi po jego nagim torsie i brzuchu znajdując drogę do miękkiego jeszcze fiuta. Chwycił go w swoją dużą dłoń i zaczął pompować tak długo, aż był w pełni gotowości. Slavik uśmiechnął się do niego i wgryzł się w jego szyję przejmując od swojego kochanka kontrolę nad jego członkiem. Jak tylko skończył pić jego krew i wskazał na Cornela, który właśnie skończył zrzucać z siebie ubranie i znalazł się na klęczkach tuż przed nimi.
„Wypieprz go" zażądał.
Damon wiedział, że musi być im podległy, obydwaj mieli stulecia nad nim. Umiejscowił się tuż za nim i bez żadnego przygotowania znalazł się w nim cały. Cornel krzyknął z bólu jednak nie protestował. Salvatore zerknął na dziewczynę, która ze wszystkich sił starała się nie patrzeć na to co się przed nią działo. Slavik podszedł do niej i trzymał mocno jej głowę tak, by nie straciła nic z tego przedstawienia. Sam zsunął spodnie i rozwiązał jedną z jej dłoni. Położył ją na swoim fiucie i kazał jej masować. Widząc jej zażenowanie i kompletnie nieporadne ruchy Damon nabrał pewności, że była dziewicą. Sam nie potrafił odwrócić wzroku od jej twarzy, pchał w Cornela mocniej i mocniej, kompletnie nie przejmując się, że jego odbyt był cały zakrwawiony. Poruszał się w nim z wampirzą prędkością, jak zwierzę, tuż przed szczytowaniem wgryzł się mocno w jego szyję wciąż nie spuszczając z niej wzorku. Slavik położył swoją rękę na jej , tak, żeby uzyskać od niej to czego oczekiwał. Wytrysnął na jej dłoń i podciągnął spodnie.
„Nie wstydź się Damon, tnij, baw się, zrób z nią wszystko na co tylko masz ochotę" głos Slavika był rozluźniony, jednak on wiedział, że to jest rozkaz.
Wyciągnął z dupy Cornela ociekającego krwią i spermą wciąż nabrzmiałego kutasa. Wstał i podszedł do tej biednej dziewczyny, która jak tylko usłyszała jego imię bez przerwy powtarzała 'Damon, proszę, nie rób tego'. W jego głowie to wciąż była Elena, cały ten czas. Wziął pierwszy z brzegu nóż i naciął lekko jej pierś. Przyssał się do niej delikatnie, ssąc jej krew przesuwał od czasu do czasu językiem po jej sutku. Do jego nozdrzy zaczął dochodzić bardzo delikatny zapach jej podniecenia. Znów stanął z nią twarzą w twarz. Nie potrafiąc odgonić od siebie wizerunku Eleny odsunął się od niej i zaczął iść w kierunku wyjścia.
„Co robisz?" Zapytał zaciekawiony Slavik.
„Jutro z nią dokończę, za kilkadziesiąt minut świta, a ja jestem zmęczony" starał się by jego głos brzmiał możliwie bez uczuciowo.
„Jak tylko zajdzie Słońce wyjeżdżamy daleko stąd a nie chcę wlec za sobą żadnego ciężaru w postaci człowieka, więc zabaw się z nią i zabij ją jak tylko skończysz."
„Jakoś nie mam ochoty na tortury" użył zarozumiałego tonu i wywrócił oczami. Chciał, żeby dali mu spokój.
„To przeoraj ją wzdłuż i wszerz, aż jej cipka się rozerwie. Nie mów mi, że nie masz ochoty na to słodkie dziewicze ciałko. Spodobałeś się jej" przesunął palcem po policzku roztrzęsionej dziewczyny. „Nie każ mi tego robić, dobrze wiesz, że nie gustuję w kobietach. Byłbym zniesmaczony przez cały dzień" jego głos był ostry i domagający się.
Damon szybko podszedł do dziewczyny, pocałował ją z całą mocą, wyszeptał ciche przepraszam i skręcił jej kark.
„To nie było zabawne" Cornel stanął tuż za nim obserwując zwisające martwe ciało dziewczyny.
Salvatore ubrał się szybko i zaczął się kierować w stronę wyjścia z tej posiadłości. Przed drzwiami czekali już na niego Slavik i Cornel.
„Nie można od nas odejść. Jedyne co możesz to być z nami tak długo, aż umrzesz" oświadczył mu blondwłosy wampir wracając do swojego ojczystego języka.
„Naprawdę nie chcecie tego" wysyczał Damon w tym samym języku.
Tamci zaczęli go okrążać szykując się do ataku. Nie miał nic do stracenia. Jednym sprawnym ruchem wyrwał nogę z krzesła obok i przebił nią serce Cornela, tym samym tarasując sobie drogę do wyjścia. Slavik krzyczał w rozpaczy i ruszył za nim, jednak wschodzące słońce natychmiast go powstrzymało.
„Wiedziałem, że tamten aż do wieczora nie będzie mógł ruszyć za mną w pościg. Żadnemu z nich nie ujawniałem szczegółów z mojego życia, więc miałem nadzieję, że za szybko mnie nie znajdzie. Bez przerwy widziałem tych wszystkich zmasakrowanych przeze mnie ludzi, słyszałem krzyki tej biednej dziewczyny, widziałem jej zwisające bez życia ciało" jego głos się załamał a po policzkach zaczęły spływać łzy. „Nie wiedziałem co się ze mną działo, jednocześnie byłem taki otępiały i przepełniony tym wszystkim. Włóczyłem się bez celu. Nawet się nie zorientowałem, że jestem w Mystic Falls, jakim cudem trafiłem na ten cmentarz na którym mnie znalazłaś. Nie pamiętam połowy tego co dla mnie zrobiłaś tamtego wieczora. Tak bardzo bałem się pokazać, że cię kocham. Bałem się, że jak tylko dowiesz się o tym co zrobiłem nie będziesz mnie chciała. Najbardziej jednak bałem się, że Slavik cię znajdzie, że dowie się gdzie jestem, zobaczy jak bardzo mi na tobie zależy i cię zabije. Powoli i boleśnie. Dlatego nie chciałem, żeby wiadomość o moim powrocie się rozniosła. Potem jednak wiadomo co się stało. Wiedząc, że mnie pragniesz, że chcesz być ze mną, nie myślałem o niczym. Odsunąłem od siebie te wspomnienia tak daleko, jak to tylko było możliwe. Funkcjonowałem tak bez przeszkód, aż do dziś. A teraz mam do stracenia więcej niż kiedykolwiek miałem" Damon był załamany.
Elena usiadła na łóżku plecami do niego. To było dużo do przetworzenia. W jej oczach ponownie zaczęły się gromadzić łzy. Obiecała mu, że nie będzie oceniać, ale nie spodziewała się czegoś takiego. To wszystko było straszne, sposób w jaki Damon opowiadał o tamtej dziewczynie doprowadził ją do łez, ale z tym o dziwo była w stanie się pogodzić. Najbardziej jednak przeraziło ją to, że wściekała się, że pieprzył się z tamtymi wampirami. Nie spodziewała się, że mógłby to zrobić z mężczyzną. Czuła się z tym dziwnie. To nie było obrzydzenie, ale zdecydowanie za blisko niego. Była też wściekła, że chciał wyłączyć swoje uczucia, jak w ogóle mógł chcieć czegoś takiego, jak mógł chcieć przestać ją kochać. Nie wiedziała już czy to przez ciążę czy cały jej system wartości legł w gruzach, ale tamci ludzie nie byli dla niej tak ważni. Poczuła jego dłoń na swoim ramieniu i wzdrygnęła się natychmiast. Wstała z łóżka i zaczęła iść w kierunku drzwi.
„Powiedz coś" poprosił ją łamiącym się głosem.
„Jestem zmęczona, muszę się położyć...sama" dodała po chwili i wyszła zostawiając go na środku łóżka, kompletnie bezsilnego.
Załamanego.
Słabego.
Skierowała swoje kroki do najbliższej gościnnej sypialni i wtuliła się w pościel.
To było naprawdę dużo.
A/N: W końcu dostaliście sporo wyjaśnień, tak mi się przynajmniej wydaje. Jakieś spostrzeżenia co do rozdziału? Kliknijcie na rewiev i podzielcie się nimi :)
