ROZDZIAŁ CZWARTY

Tego samego dnia.

Studio G6, D&C Menagament. Dwie godziny wcześniej

Santana, nie mogła sobie przypomnieć kiedy to ostatnio czuła się tak podekscytowana i przerażona, jednocześnie. Jej dzisiejsze spotkanie z przyjaciółką z liceum, zbliżało się coraz bardziej co powodowało kompletny brak koncentracji nad przygotowaniami do wieczornej sesji zdjęciowej.

Sporo czasu zajęło jej zapomnienie ich ostatniego spotkania. Było ono zbyt bolesne lecz zarazem fenomenalne. Obudziło ono, dawno zagrzebane i zapomniane uczucia, których ujawnienie mogłoby spowodować wiele bólu dla obydwu stron. Wybierając mniejsze zło, Santana musiała zaryzykować swą dotychczasową przyjaźń z Quinn by oszczędzić zarówno jej jak i sobie, rozczarowania i cierpienia. Wiedziała, że robiąc to, kładzie swe serce na szali i jak się później okazało - jej obawy były słuszne.

Od kilku lat, Santana broniła się przed wspomnieniami a nawet rozmyśleniami na temat pewnej blond piękności. Praktycznie stała się w tym ekspertem a całą swą uwagę skupiła na pogoni za marzeniem czyli zostaniem gwiazdą światowego formatu.

Sześć lat temu, usłyszała ona pewne słowa z ust swych ówczesnych współlokatorów Rachel i Kurta, które sprawiły iż Santana zaczęła nieco poważniej myśleć o swej przyszłości.

WSPOMNIENIE

R - Czy mogłabyś usiąść? Kurt i ja, chcielibyśmy z Tobą porozmawiać (...) Uważamy, że marnujesz swoje życie

K - (...) Podobno stoisz na bramce lesbijskiego, nocnego kubu!

R - A do tego jeszcze jestes tancerką Go-Go ... GO-GO!

S - No dobra, tańczę w klatce ... a to WIELKA RÓŻNICA. Jestem ubrana jak balerina i wybaczcie ale niektórzy muszą faktycznie zarabiać na utrzymanie

R - To nie o to chodzi. Santana masz taki talent! Jesteś jedną z najbardziej utalentowanych osób, jakie znam ... poza mną i Kurtem oczywiście. Twój głos jest elektryzujący a za połowę twoich tanecznych umiejętności, dałabym się zabić. Więc mówię Ci to co sama mi kiedyś powiedziałaś. Skup się na swoim talencie ...

S (przerywając jej) - A może ja nie marze o jakiejś wielkiej roli w musicalu ani nie chcę być śpiewającą kelnerką w jakimś przeciętnym barze. Przestańcie więc wmuszać we mnie wasze broadwayowskie marzenia w celu zastąpienia mojego zajefantastycznego marzenia

R - Czyli? Co to za marzenie?

oto jest pytanie...

S - Jeszcze próbuje to ogarnąć ... Czy jest coś nie tak, jeżeli ktoś potrzebuje dłuższej przerwy by zastanowić się nad tym?

K - Oczywiście, że nic ale w międzyczasie możesz na przykład ... uczęszczać na lekcje tańca

R - NYADA uruchomiła teraz znakomity program dla tancerzy spoza szkoły

K - Potrzebujesz czegoś co utrzyma Cię w tej formie, no wiesz ...

S - Moja "forma" ma się dobrze, dzięki conocnemu tańcowi w klatce. Doceniam jednak waszą litość lecz nie sądzę bym potrzebowała rad od osób które nigdy nawet nie wystąpiły na deskach jakiegokolwiek teatru poza licealnym audytorium...

Kilka dni po rozmowie, Santana postanowiła spróbować swych sił w show-biznesie.

Podczas gdy obydwoje lokatorów byli na zajęciach, Santana wyciągała nowo zakupiony sprzęt do nagrywania audio i zaczęła intensywną pracę nad płytą demo. Po dwóch tygodniach ciężkiej pracy i jeszcze bardziej uciążliwemu ukrywaniu tego faktu przed przyjaciółmi, płyta była gotowa a Santana była zadowolona z efektu jaki udało jej się osiągnąć. Następnym krokiem było skopiowanie materiału na 100 płyt i rozsyłanie oraz rozdawanie ich po wszelkich studiach nagraniowych z nadzieją, że znajdzie się ktoś kto zainteresuje się jej talentem i pozwoli jej rozwinąć skrzydła aby zaistnieć na rynku muzycznym.

Rachel miała rację. Głos Santany był elektryzujący i nie minęło nawet kilka dni jak telefony z ofertami zaczęły wypełniać ciszę pierwotnie panującą w mieszkaniu. Nigdy nawet w najśmielszych marzeniach, Santana nie spodziewała się aż takiego odzewu a tym bardziej w tak krótkim czasie.. Poinformowała zarówno Kurta jak i Rachel o swym sukcesie. Wciąż jednak miała dylemat, z którą wytwórnią podpisać kontrakt na swą pierwszą płytę. Jej lokatorzy byli beznadziejni jeśli chodzi o doradztwo w tej sprawie. W sumie Santana mogła się tego spodziewać - o ponad połowie większych wytwórni, które wysunęły ofertę .. oni nawet nie słyszeli. Santana czuła się coraz bardziej zagubiona w tym wszystkim a czasu na podjęcie decyzji było coraz mniej. Potrzebowała racjonalnej i w miarę rozeznanej w środowisku muzycznym, porady. Wiedziała dokładnie, kto może takowej udzielić ... Quinn. Zabawne jak jedyna osoba z którą nie możesz mieć kontaktu, jest jedyną która może uratować Cię z tak podbramkowej sytuacji.

Po znalezieniu, dawno nie używanego kontaktu w swej książce telefonicznej, na ekranie Santany telefonu pojawiło się zdjęcie, które aż zaparło jej dech w piersiach. Ponad pół roku temu po raz ostatni widziała ów fotografię i ponownie jak teraz, zastanawiała się nad tym czy nacisnąć, zieloną czy też może czerwoną słuchawkę. Wtedy ów wielominutowa, wewnętrzna debata zakończyła się wciśnięciem czerwonej i odłożeniem telefonu. W tej chwili, podobne emocje i obawy nią targały więc postanowiła się jeszcze wstrzymać z wykonaniem telefonu. Ostateczny termin miała za tydzień co oznaczało aż siedem dni na zebranie sił i zadzwonienie do byłej przyjaciółki.

Minął tydzień a za nim drugi oraz kolejne. W końcu mijały miesiące, które z biegiem czasu zamieniły się w lata a Santana wciąż nie zdobyła się na ten odważny gest. Wiedziała, że zbyt dużo czasu upłynęło od chwili gdy po raz pierwszy, stchórzyła wciskając czerwoną słuchawkę. Nawet nie wiedziała, czy Quinn ma wciąż ten sam numer.

TERAŹNIEJSZOŚĆ

Po otwarciu oczu, Santana wróciła z krainy wspomnień i spoglądając na swe odbicie, dodawała sobie wewnętrznie odwagi i wsparcia w tym co miało nastąpić już wkrótce.

Do 6 PM, zostało coraz mniej czasu co automatycznie sprawiało, że Santana była coraz bardziej podenerwowana. Nie oznaczało to jednak, że zaczęła żałować decyzji czy też się z niej powoli wycofywać. Gdyby nie wczorajsze spotkanie zapewne by nawet o Quinn nie pomyślała. Stało się jednak inaczej a widok przyjaciółki, sprawił że wszelkie myśli do jakich się nie dopuszczała stawały się jedynymi, jakie wypełniały jej głowę. Spoglądając na telefon, gdy ten zawibrował z powodu nowej wiadomości, spostrzegła iż była już 4 PM. Oznaczało to jedynie dwie godziny na ostateczne przygotowania "Rosario Cruz" do jej pierwszego fotoreportażu do prestiżowego magazynu o modzie "Vogue". Jak dla niej, mógł to być nawet "Poradnik Ogrodnika". Dopóki Quinn Fabray stała za obiektywem, reszta się dla niej nie liczyła.

Aby stworzyć w miarę wygodne warunki pracy, Santana zleciła by na planie zostali jedynie niezbędni pracownicy D&C. Nie chciała przytłoczyć Quinn nadmiarem zbędnego tłumu w niezbyt wielkim studiu. Domowa i przyjazna atmosfera miała sprzyjać jej ponownemu kontaktowi z jej dawną przyjaciółką. Wiedziała jednak, że ta pojawi się zapewne z własnym sztabem pracowników. Była jednak przekonana, że jeżeli ponowny widok Quinn wywoła na niej chociaż w połowie taki efekt jak wczoraj, to nawet masa statystek paradujących topless, nie będzie w stanie odwrócić jej uwagi od najważniejszej, tutaj osoby.

Quinn wzięła ostatnie łyki z kolejnej puszki Pepsi, które już od ponad godziny, regularnie lądowały w pobliskim koszu. Molly dalej nie wiedziała jak zareagować na nadmiar świeżych i intymnych informacji, jakimi podzieliła się z nią przyjaciółka. Od 20min, w milczeniu konsumowała kolejną puszkę gazowanego napoju jednocześnie analizując to co usłyszała. Quinn wiedziała, że taka będzie jej pierwsza reakcja. Dała przyjaciółce chwile na przetrawienie lecz goniący ją czas, niestety wymusił w niej chęć poznania jej opinii a może nawet i porady.

- Molly powiedz coś... cokolwiek

Mimo, że ta dalej była w szoku, postanowiła opowiedzieć załamanej i skołowanej przyjaciółce

- Rosario Cruz... mhm ta piosenkarka? i ... i Ty?

Quinn spuściła głowę gdyż za każdym razem słysząc ten pseudonim, przed jej oczami wyświetlało się niczym film, sytuacja kiedy to po raz pierwszy miała styczność z tym nazwiskiem.

Każdorazowo gdy wspominała niedoszły ślub pana Shue - jej ciało przechodziło szturm emocji.

Wspominając okazywanie barmanowi ich fałszywych dowodów z nazwiskami: Emily Stark i Rosario Cruz - wiedziała, że to właśnie w tym momencie dotarł do niej fakt iż dotychczas budujące się uczucia wobec latino piękności u jej boku, osiągnęły maksymalny pułap. Quinn, w końcu uzmysłowiła sobie, że zakochała się w jednej ze swoich przyjaciółek. Powoli akceptując nową zmianę swej osoby, nie mogła powstrzymać się by nie skomentować sposobu w jaki tego wieczoru wyglądała jej towarzyszka. Skołowany i zdezorientowany wzrok odbiorczyni komplementu, był tak zabawny, że na samą myśl o tym, na ustach Quinn automatycznie pojawia się uśmiech.

Gdyby mogło, jej serce wyskoczyłoby z jej klatki piersiowej z radości - kiedy trzymała w ramionach obiekt swych westchnień. Jeszcze do teraz pamięta, jaka była pierwsza myśl, która pojawiła się podczas tego wolnego tańca:

nawet nie wiesz jak długo czekałam na ten diametralny krok do przodu między nami...

tyle lat spędziłam na zaprzeczaniu swym prawdziwym uczuciom, okłamując zarówno innych jak i siebie, tracąc nerwy i czas by widziano mnie kimś kim tak naprawdę nie jestem a mogłam po prostu być sobą i zdobyć się na odwagę by ... w końcu się z Tobą umówić.

Nie wiem jak by wtedy była odpowiedz lecz jeżeli ta chwila będzie naszą jedyną tak ... intymną to i tak był warto czekać.

Ty jesteś warta jakiegokolwiek czekania ...

Kolejne wydarzenia tamtego wieczoru, zawsze powodują, że jej policzka aż płoną rumieńcem lecz niczym lodowaty prysznic - widok liściku oraz brak śladu po Santanie, sprowadza ją na ziemie - po raz kolejny łamiąc jej serce

- To jedynie pseudonim a raczej nazwisko jakie sobie wymyśliła. Naprawdę nazywa się Santana Lopez - Quinn za wszelką cenę nie chciała słyszeć tego durnego pseudonimu.

Mimo tej informacji, Molly nie mogła wyjść z podziwu, że mowa jest to jednej z najbardziej obiecujących celebrytów. Nie wspominając już, że Rosario tzn Santana została okrzyknięta "najseksowniejszą kobietą świata" przez magazyn FHM, w zeszłym roku. Molly lubiła muzykę jaką artystka tworzyła czyli urban pop z nutą jazzu. Można nawet powiedzieć, że była poniekąd jej fanką lecz informacja jaką Quinn jej przekazała zszokowała ja na tyle, by ta aż zaniemówiła na pół godziny, co było wcześniej prawie nie możliwe.

- Wybacz Quinn ale jakoś nie potrafię tego ogarnąć

Quinn to wcale nie dziwiło. Przez cały okres ich znajomości, ta nawet nie wspomniała o jej bliskiej kiedyś znajomości z kimś sławnym. Problem w tym, że ona sama nawet nie była świadoma sławy tej osoby. Wciąż zastanawiała się jakim cudem, pracując w redakcji magazynu o modzie oraz wypełnionego masą zdjęć celebrytów, nie zorientowała się o tym fakcie wcześniej. To jednak było w tej chwili najmniej istotne.

- Molly zapomnij po prostu czym zajmuje się kobieta, która w taki a nie inny sposób, potraktowała twoją przyjaciółkę a teraz po latach milczenia nagle organizuje takie spotkanie. Co ja mam o tym myśleć?

- Może zwyczajnie robi to, żeby Cie przeprosić? Pewnie będzie chciała wyjaśnić dlaczego wtedy znikła bez śladu. Powinnaś iść a pewnie dostaniesz odpowiedź na masę swoich pytań, które Cię męczą

dlaczego znikła?

czemu akurat mnie uwiodła?

czy to był tylko i wyłącznie szybki numerek?

jak mogła nie widzieć co do niej czułam?

jak mogła mnie tak zranić?

czy nasza przyjaźń nic dla niej nie znaczyła?

dlaczego nie odzywała się tyle czasu?

Quinn wątpiła jednak by dzisiejsze spotkanie dało by jej odpowiedź na chociaż jedno z tych pytań. Puki co trudno jej było sobie nawet wyobrazić by w ogóle ten temat był poruszony.

Była profesjonalistką jeśli chodziło o jej pracę. Domyślała się, że Santana również. Musiała za wszelką cenę utrzymać to w charakterze stricte służbowym, niczym każda inną sesję którą przeprowadzała. Wiedziała jednak, że będzie to jedno z najtrudniejszych wyzwań w jej życiu, zwłaszcza iż chodziło tutaj o kontakt z jej największą słabością. Wystarczyłby jeden przenikliwy wzrok tych czekoladowych oczu a Quinn była w stanie zapomnieć, którym przyciskiem aparatu się robi zdjęcia. To ją najbardziej przerażało.

- Quinn, po prostu zachowaj pokerową twarz ... - przyjaciółka kontynuowała - Nie daj jej poznać jaki wpływ ma na Ciebie to spotkanie. Bądź profesjonalna i poruszaj jedynie służbowe tematy a będzie dobrze

- Łatwo się mówi. Może gdyby to było dziesięć lat temu i może gdyby chodziło o kogoś innego ... ale to San. Nie znasz ją tak jak ja. Cholera nie sądzę by było wiele osób, które ją TAK znają. Ona jest taka ... - Quinn zaczęła się zastanawiać nad słowem, które najlepiej by ją określiło. Molly nie chciała jednak by ta pogrążała się w tych myślach wiedząc, że to niczym otwieranie starych ran i postanowiła sprowadzić przyjaciółkę na ziemię, wtrącając jej się w zdanie

- To nieważne. Skup się na pracy. Na tym, że to zlecenie jest ważne jak nie NAJWAŻNIEJSZE dla magazynu. Myśl nad tym, żeby wykonać kawał świetnej roboty jak zawsze a stronę osobistą po prostu zepchnij na bok. Jak już będzie po wszystkim to przyjedź do mnie. Otworzymy butelkę wina i na spokojnie o tym pogadamy. Powiem staremu, żeby wziął dziewczynki do teściów to nikt nam nie będzie przeszkadzał. Puki co idź dokończyć kontrole sprzętu i NIE myśl już o tym. Zostało Ci jeszcze jakieś półtora godziny zanim musicie ruszać więc błagam skup się.

Quinn przytaknęła na znak, że zrozumiała słowa przyjaciółki. Mimo, że nie była to najłatwiejsza prośbą jaką miała wykonać, wiedziała że Molly ma racje i to właśnie tej logicznej i rozsądnej rady postanowiła się trzymać. Czas jedynie pokarze czy jej się uda.

Kwadrans przed umówioną godziną, na parking przed studiem G6 zajechał kremowy van. Ozdobiony jedynie po bokach, samoprzylepnymi winylami z nazwą "Vogue", zaparkował na jednym z niewielu wolnych miejsc. Po zgaszeniu silnika, Quinn siedziała bez ruchu jedynie spoglądając przez boczne okno. W czasie gdy drzwi się rozsunęły a jej pomocnicy zaczęli powoli wypakowywać sprzęt, ona motywowała się by WOGÓLE wyjść z vana i ruszyć w stronę studia. Czuła jak nogi ma niczym z waty - bezwładne. Nagle drzwi, przez których szybę wcześniej wyglądała, otwarły się a zdezorientowany Roger zapytał "- Idziesz Quinn czy nie?".

Biorąc oddech, Quinn przytaknęła i zaczęła powoli zbierać wszystkie potrzebne dokumenty i przepustki by chwile później, dołączyć do maszerujących już w kierunku drzwi wejściowych, współpracowników.

Podczas legitymowania się przy biurku recepcji i wypełnianiu potrzebnych formularzy, Quinn zauważyła, że na jednej ze ścian, wisiały zdjęcia Santany. Profesjonalnie wykonane fotografie, oddawały całkowicie urodę i seksapil artystki - co wcale nie ułatwiało Quinn wypełniania papierów a nawet dekoncentrowało ją na tyle, by ta zaczęła się jąkać podczas rozmowy z recepcjonistką. Roger byl zdziwiony. Quinn zawsze miała płynną i wyszukaną wymową. jeśli chodzi o kontakty zawodowe. Prywatnie to zupełnie co innego ale jąkającej się Quinn to nigdy wcześniej nie słyszał. Linda zbliżyła się nieco do niej i półszeptem stwierdziła "- Dobrze, że to JA robię wywiad". Po tym stwierdzeniu zaśmiała się delikatnie a Roger jedynie się uśmiechnął, słysząc te celne spostrzeżenie.

Gdy formalności były już odbębnione, recepcjonistka udzieliła im instrukcji w jaki sposób mają trafić do sali w której odbywa się sesja. Targając ze sobą dwie walizki sprzętu, cała trójka udała się w wyznaczone miejsce. Podczas tego, ponad pięciominutowego spaceru, minęli trzech ochroniarzy którzy widząc nadchodzących ludzi, otwierali im drzwi poprzez wpisywanie kodów bezpieczeństwa. Z każdymi otwieranymi drzwiami, Quinn czuła jak serce jej zaczyna przyśpieszać a oddychanie stawało się coraz trudniejsze. W końcu dotarli do miejsca docelowego. Przed dwu-skrzydłowymi, drewnianymi drzwiami stało dwóch ochroniarzy. Jeden sprawdził ich przepustki a drugi otwarł jedno ze skrzydeł. Zrobił przy tym hałas, na dźwięk którego Quinn aż podskoczyła.

Sala nie należała do największych w jakich udało im się pracować. Podzielona na 5 sektorów:

plan 1 - dla sesji Hugo Boss,

plan 2 - dla sesji Vogue,

sektor 3 - charakteryzatornia,

sektor 4 - bufet,

sektor 5 - miejsce gdzie udzielano wywiadów

Były one dość wyraźnie oddzielone lecz mimo to nie psuło to przytulnego charakteru tego miejsca. Jedynie nieliczna ilość personelu, zdziwiła cala trójkę. Wytłumaczyli to tym, że może po prostu taki skromny system pracy panuje w tym miejscu.

Roger automatycznie ruszył na Plan 2 a Linda zaczęła przeglądać notatki pytań, jakie planowała zadać. Quinn opuściła torbę z ramienia i po włożeniu rąk do kieszeni, zaczęła się dokładniej rozglądać po całej sali. Nigdzie nie było widać Santany. Po zerknięciu na zegarek okazało się, że ponad pięć minut temu minęła osiemnasta - godzina planowanego rozpoczęcia sesji. Normalka w tym biznesie. Wszyscy przed czasem a celebryt łaskawie zjawia się z godzinnym opóźnieniem.

Po podniesieniu torby z ziemi, Quinn udała się w stronę gdzie Roger już dostroił lampy i aktualnie sprawdzał całe oświetlenie. Przykucnęła wiec przy walizkach i po otwarciu jednej z nich, sama zaczęła regulować odpowiednio parametry swojego sprzętu. Proces ten wymagał od niej całkowitej koncentracji i skupienia. Wtedy Quinn wygłuszała się, odcinając mentalnie od zewnętrznego świata. Zrobiła to jednak w dość niefortunnym momencie gdyż pozwoliło to Santanie na zbliżenie się do kucającej i zajętej aparatem, Quinn - na bardzo bliska odległość. Gdyby chciała, mogłaby nawet podejść bliżej - na tyle niebezpieczną odległość by policzyć jej włoski na karku. Nie chciała jednak wystraszyć ani przytłoczyć przyjaciółki. Już miała się odezwać lecz kątem oka zauważyła coś niebywałego, Quinn Fabray miała tatuaż!. Poprzez jej przybraną pozycję,Santana zauważyła na jej lędźwiach, średniej wielkości tribala. Nie była w stanie zauważyć całego. Dolna część była bowiem zasłonięta czerwoną koronką z jej bielizny. Automatycznie przygryzła dolną wargę lecz karcąc się za nachodzące ją myśli, szybko podniosła wzrok od tak podniecającego rysunku. W końcu postanowiła zaznaczyć swą obecność. Ton głosu jakiego użyła był zupełnie inny od tego, którego zamierzała użyć - bardziej chrypliwy.

- Hej Q... Widzę, że jak zawsze profesjonalistka

Wygłuszanie się z otoczenia podczas pracy, zawsze wychodziło Quinn bezbłędnie i idealnie. Mimo jakichkolwiek czynników dekoncentrujących (jak na przykład nagie sesje króliczków Playboya) była w stanie skupić się na swoich przygotowaniach. Od tego w końcu zależała jej praca, jednakże usłyszenie chrypliwego głosu pewnej latynoski, obudził ją i przywrócił zewnętrzne dźwięki ze zdwojoną siłą. Quinn aż podskoczyła z zaskoczenia.

- Nikt Ci nie mówił, że nie powinno się tak zakradać bo można zafundować komuś zawał serca? - trzymając dłoń na klatce piersiowej, Quinn próbowała uregulować zarówno oddech jak i przyśpieszone tętno.

- Wybacz. Nie sądziłam, ze Cie wystraszę. Poza tym nie skradałam się - tym razem ton jej głosu był znacznie łagodniejszy. Quinn przytaknęła na znak przyjęcia przeprosin po czym wstała by znaleźć się na tym samym poziomie wzroku co jej rozmówczyni. Wciąż trzymając aparat, starała się zarówno dokończyć dostrajanie ów sprzętem równocześnie unikając wpatrywania się w oczy Santany. Wiedziała, że wtedy już będzie bezsilna. Wciąż na nią tak samo działały.

- Spóźniłaś się. Sesja miała zacząć się kwadrans temu - przejście na poziom zawodowy to jedyny sposób by jak najdalej zdystansować się od artystki. Quinn przypominała też sobie by za żadne skarby nie tracić pokerowej twarzy. W końcu jest profesjonalistką, czyż nie?

- Wiem ale to akurat wina windy. Cholerstwo nie zawsze działa jak trzeba. Nie panikuj. Ludzi z HB jeszcze niema a poza tym to zaledwie kwadrans spóźnienia

- Ja nie panikuje - obronnym tonem zaczęła – Po prostu nie lubię spóźnialstwa a zwłaszcza w pracy. To świadczy o braku szacunku i profesjonalizmu.

Santana nie mogła powstrzymać cichego śmiechu jaki nagle z siebie wydała. Tak poważny ton w głosie Quinn był niezwykle zabawny a Santana nie była w stanie zahamować swego rozbawienia. Z uśmiechem spojrzała na wciąż poważną fotograf

- Wybacz ale chyba nie pamiętam czy kiedykolwiek widziałam Cię aż tak poważna, z tak błahego powodu. Niestety ma to chyba na mnie odwrotny efekt niż zamierzałaś.

No tak, jeden uśmiech Santany wystarczył by i na jej ustach zaczął się takowy pojawiać. No i szlak trafił jej pokerową twarz. Po tym jak wzrok Santany praktycznie przeskanował jej całe ciało, od góry do dołu by ponownie spojrzeć w jej oczy, Quinn poczuła jak aparat powoli wyślizguje się z jej spoconych już dłoni. Jedynie wzmocniła uścisk na uciekającym sprzęcie lecz za nic nie chciała stracić kontaktu wzrokowego z Santaną, która w końcu przerwała ciszę miedzy nimi

- Dobrze Cię znowu widzieć Quinn. Poza tym wyglądasz fenomenalnie

Quinn musiała ukryć jakoś rumieniec, który zaczął pojawiać się na jej twarzy wiec sama zerknęła na swój strój by doszukać się, co w nim jest fenomenalnego. Ubrana w ciemnozielone cargo spodnie, dłuższy i luźniejszy bezrękawnik oraz czarną niezapiętą kamizelkę, nie dostrzegała nic "fenomenalnego" w tym stroju. Dziękując za komplement spojrzała ukradkiem na Santanę, lecz nie za bardzo wiedziała jak skomentować jej ubiór.

- Dzięki i też dobrze Cię widzieć. Muszę przyznać, że wyglądasz ... szlafrokowo

Określenie jak najbardziej trafne, zwłaszcza iż Santana miała na sobie jedynie długi szaro-srebrny szlafrok, szczelnie związany na przodzie. Quinn modliła się w duchu i błagała wszystkich świętych oraz bogów greckich by nie był on jedynym odzieniem Santany. Wiadome było, że na sesje zdjęciową będzie on zdjęty ukazując to co wcześniej zakrywał. Quinn modliła się żeby to był płaszcz zimowy z golfem i po kostki. Wiedziała jednak, że to złudna nadzieja gdyż nie widziała jakoś Hugo Bossa w roli projektanta takiego wytworu.

- No wiesz, postanowiłam delikatnie zmienić image na bardziej ... kąpielowy. Podobno to wlaśnie trafia do dzisiejszej młodzieży

Quinn nie mogła powstrzymać śmiechu na ów stwierdzenie. Zrozumiała jak jej brakowało tych uszczypliwych i zabawnych tekstów. Santana zawsze potrafiła komuś tak dokuczyć, jednocześnie rozbawiając wszystkich na około. Najlepsze było to, ze nawet się nie starała przy tym. Taka po prostu była - uszczypliwa, zabawna i twarda.

- W końcu trzeba iść z nurtem mody. Czyli szlafrok trendy a reszta passe?

Pytanie Quinn i jej francuski akcent z jakim je zadała, wywołał w dziewczynach wybuch śmiechu. Scena ta, wzbudziła u innych delikatne zdziwienie. Nie codziennie widziało się jak gwiazda śmieje się do rozpuku razem z fotografem, którego wynajęła. Nawet Roger i Linda spojrzeli w ich stronę zszokowani. Nie sadzili, że ich zazwyczaj poważna i sztywna współpracownica, jest w stanie się tak śmiać i to jeszcze z kim? ... Rosario Cruz, jedna z czołowych gwiazd na topie.

Gdy już obydwie uspokoiły swoje rozbawienie, Quinn rozglądnęła się po sali a następnie zerknęła na zegarek. Dochodziła już prawie siódma a ekipy z HB ani śladu. Santana zauważyła zdenerwowanie, które zaczęło się malować na twarzy blondynki.

- Mam pomysł. Pewnie chcesz dostroić aparat a zanim sesja się zacznie, minie jeszcze pewnie z dobre pół godziny wiec może chcesz zrobić kilka próbnych fotek? Dodatkowo czas nam szybciej zleci

Nawet nie czekając na odpowiedz, Santana po prostu minęła ją i stanęła na miejscu gdzie naklejono symbol "x". Sugerował on domyślne miejsce gdzie modelka powinna stać podczas sesji. Powoli odwracając się, utrzymywała kontakt wzrokowy z Quinn, która wciąż nie dala odpowiedzi, gdyż starała się przetrawić wszystkie ruchy Santany. Nagle wybudziła się z transu by napotkać wyczekujący wzrok jej modelki.

- Dobry pomysł – w końcu odpowiedziała

Z racji, ze Santana pozowała w szlafroku, prawie każda poza jaka wykonała była ... zwariowana. Automatycznie rozbawiło to również i Quinn. Czuła jak napięcie w ciele schodzi z niej. Każda kolejna poza była coraz bardziej debilna i zwariowana a uśmiech na ustach Quinn coraz większy. Santana postanowiła delikatnie zmienić charakter sesji. Zaczęła delikatnie wprowadzać coraz to poważniejsze pozy i wyrazy twarzy. Udało jej się nawet okazyjnie dorzucić coś bardziej zmysłowego i uwodzicielskiego. Upewniała się jednak, ze jedynie Quinn na nią wtedy patrzy. Zwracała tez uwagę na jej reakcje. To dzięki nim była w stanie określić na co może sobie pozwolić a na co nie. Nieznikający uśmiech na twarzy blondynki, dawaj jej zielone światło. Grymas ten czasem zmieniał się w coś, co Santana mogła jedynie nazwać podnieceniem. Sposób w jaki Quinn delikatnie przygryzała róg swej dolnej wargi, był tak uwodzicielski dla Santany, ze powodował w jej modelingu, czerwone światło. Oznaczało to "stop zanim nie będę w stanie się kontrolować". Musiała wiec, wbrew temu co ciało jej podpowiadało, wyhamować i wrócić do wygłupiania się. Dało jej to czas na ochłodzenie pewnych części ciała. Nie zdążyła jednak osiągnąć pełnego "wychłodzenia" gdy usłyszała od Quinn - Wydaje mi się, ze wystarczy. Powinnaś odpocząć i może coś przekąsić. Ja na pewno muszę.

Po odłożeniu aparatu na krzesło, Quinn ruszyła do bufetu. Na szczęście nikogo poza nią tam nie było co pozwoliło jej na całkowite kulinarne szaleństwo. Widząc w bufecie jedynie delektująca się Quinn, Santana odwróciła się by sprawdzić czy aby na pewno nikogo za nią nie ma. Mimo, ze nie była głodna podeszła bliżej stołu. Oceniła to jako idealny moment by tak naprawdę porozmawiać z Quinn.

- Co robisz po pracy? - zapytała niezbyt głośno w obawie, że ktoś poza Quinn ją usłyszy

Santana zawsze była bezpośrednia. Quinn już o tym zapomniała wiec ów pytanie sprawiło, ze prawie zachłysnęła się kawa

- San przestań tak robić! Najpierw prawie zawał serca a teraz utopienie z oparzeniem drugiego stopnia. Co następne i o co Ci dokładniej chodzi z tym pytaniem? - zapytała, wycierając dłonie z wylanej na nie kawy

- Po prostu, czy masz już jakieś plany po pracy?

Quinn zwinęła zużyte chusteczki do kosza i wzięła łyk kawy

- Jeżeli ta sesja dalej będzie przebiegać takim tempem to zapewne skończymy o północy. Zanim zwiniemy cały sprzęt i dotrzemy do biura, zejdzie kolejna godzina. Już nie wspomnę o moim powrocie do domu. Jeżeli o trzeciej wyląduje we własnym łóżku, będę szczęśliwa. Tak wiec, odpowiadając ... moje plany właśnie poznałaś. Ekscytujące, co nie?

- Pomyślałam, że może zmieniłabyś je na odrobinę bardziej ekscytujące?

Quinn nauczyła się, ze jeśli chodzi o wypowiedzi Santany to zazwyczaj maja one podtekst seksualny. Była pewna, że i tym razem tak jest. Przekonywał ja w tym fakt, ze niektórymi pozami z "próbnej sesji", Santana flirtowała i uwodziła ją, osiągając zamierzony cel. Wbrew własnym zamierzeniom i prośbie Molly, Quinn pokazała ze nie jest w stanie się temu oprzeć. Nagle cale jej wcześniejsze nastawienie obróciło się o 360 stopni. W chwili obecnej, nic bardziej niż kontakt fizyczny z właścicielką tych czekoladowych oczu i zabójczego ciała, jej nie interesowało. Wiedziała, ze będzie tego żałować na ranem lecz względem jej rosnącego podniecenia i tęsknoty za elektryzującym dotykiem Santany, nic nie było jej w stanie przed tym powstrzymać.

Narodził się plan B, którego celem było całkowite spełnienie swych żądzy erotycznych i końcowe, lodowate zakończenie. Takie, jakim ona została potraktowana sześć lat temu. Tym razem jednak to ona zniknie nad ranem, bez słowa a nawet liściku. Zemsta jest słodka - pomyślała Quinn.

- Co masz na myśli dokładniej? - używając znacznie bardziej subtelnego tonu, Quinn zauważyła jak Santana powoli zbliża się w jej kierunku. Plan B rozpoczęty i już widać pierwsze efekty. Tak przynajmniej to wyglądało. Ku jej zaskoczeniu, w oczach jej ofiary nie było podniecenia, które aż emanowało wcześniej na sesji.

- Nie widziałyśmy się tyle czasu. Może byśmy po pracy wyskoczyły gdzieś pogadać? Jest tyle rzeczy, które chce i powinnam Ci powiedzieć - łagodny i skromny ton głosu całkowicie zbił Quinn z tropu. Wiedziała dokładnie co Santana ma na myśli, mówiąc te słowa lecz mimo tak bliskiej odległości do jej rozmówczyni, ta zmniejszyła ja jeszcze bardziej. Quinn poczuła jak Santana kładzie prawa dłoń na jej biodrze, jednocześnie nachylając się do jej ucha. Teraz, czując ciepły oddech na szyi i elektryzujący dotyk na jej biodrze, Quinn przełknęła ślinę z nadzieja, że promieniowanie z pomiędzy jej nóg, pozwoli jej się na nich utrzymać.

- Chce byś wiedziała dlaczego wtedy znikłam ... co było największym błędem ... - wyszeptała Santana

Ruch uliczny w centralnym Londynie spowodował, że ekipa Hugo Boss, dotarła do studia dopiero przed 8. Przygotowania do sesji zajęło im kwadrans w czasie którego, Santana otoczona sztabem charakteryzatorów i stylistów, przechodziła ostatnie poprawki odnośnie makijażu. Zainspirowało to Quinn by dokonać podobnych na sobie. Nie mogła jednak przeprowadzić zbyt drastycznych zmian by Santana nie domyśliła się jej planu. Bez wahania zgodziła się na propozycje piosenkarki lecz podczas odświeżania makijażu, nie mogła przestać myśleć o ich wcześniejszej interakcji oraz zastanawiać się, co tak naprawdę Santana chce jej powiedzieć i jakie da wytłumaczenie.

Gdy Quinn wróciła do głównej sali, zauważyła że sesja już się rozpoczęła. Wbrew temu co wcześniej myślała

skup się San... jeszcze jedynie kilka fotek, wywiad i będziesz mogła w spokoju odetchnąć i w końcu wyjaśnić wszystko Quinn.

Mam tylko nadzieje, że będę w stanie się kontrolować żeby jeszcze bardziej wszystkiego nie skomplikować ... - pomyślała

Jej skupienie nie trwało jednak zbyt długo. Kątem oka była w stanie zauważyć, że Quinn nie siedzi już tam gdzie Santana ją zapamiętała. Wręcz przeciwnie. Jej drobna lecz atletyczna postura, krążyła wokoło planu zdjęciowego i robiła zdjęcia. Trzymała się jednak w bezpiecznej odległości, nie chciała bowiem dekoncentrować fotografa z HB oraz krzyżować swoich flashy z jego. Z autopsji wiedziała jakie to denerwujące. Mimo tej odległości, czuła na sobie wzrok modelki. Nie sądziła, że stopień podniecenia w jakim jej ciało się znalazło, jest nawet osiągalne. Nie za bardzo wiedziała jak powstrzymywać jego ekspresje. Miała wrażenie, że wilgoć z pomiędzy jej nóg zostawia za sobą ślad na ziemi co byłoby zdecydowanie niebezpieczne. Jedyne co jej pozostało to przygryzanie dolnej wargi. Santana prawdopodobnie to wyczuła gdyż zaczęła pozować znacznie odważniej. Obserwując ją, Quinn czuła jak wraz z śliną przełyka również odrobinę krwi z przegryzionej już wargi. Po wykonaniu jeszcze kilku fotek, szybkim krokiem udała się do toalety. Santana wzrokiem ją odprowadziła. Chciała wybiec za nią ale wiedziała, że nie może tak po prostu wybiec w połowie sesji dla samego Hugo Bossa. Nie jest jakąś divą. Nie jest Rachel Berry. Mimo, że jej blond dekoncentratorki nie było na sali to myślami była przy niej, zastanawiając się co spowodowało tą nagłą ucieczkę.

oddychaj Quinn ...

co ja wyrabiam? ...

jak do tego doszło? ...

oddech ...

oddech...

Ze spuszczoną głową, oparta o umywalkę, Quinn próbowała złapać tak potrzebny jej oddech. Nigdy ta czynność nie była tak trudna. Mimo, że targała nią wściekłość i złość na Santanę, za to jak ta ją zraniła - podniecenie i potrzeba dotyku, smaku i zapachu ciała latynoski, spychały te negatywne emocje na boczny plan. Problem w tym, że siła z jaką napłynęły była tak silna, że Quinn nie mogła tego ogarnąć. Do głowy przychodził jej jedynie jeden sposób. Szczerze mówiąc nie była za praktykowaniem tego rodzaju "uniesienia" solo a zwłaszcza w miejscu publicznym. Obecna sytuacja była jednak nader wymagającą tego.

Powoli odwróciła się by spojrzeć czy kabiny są wolne. Po upewnieniu się, że jest całkiem sama, zajęła jedną z nich. Zamknąwszy zasuwkę na drzwiach, oparła się o nie plecami. Zwilżyła językiem wysuszone już usta po czym zaczęła odpinać guzik oraz zamek spodni. Prawą dłoń wsunęła w kierunku najcieplejszej części swojego ciała. Groziło to poparzeniem. Nie było to jednak tak groźne jak eksplodowanie lub gwałt na środku planu zdjęciowego. Tak jak przewidywała, basen jaki powstał w jej koronkowej bieliźnie był spowodowany wciąż pulsującą i powiększającą się łechtaczką. Przez pierwsze kilka sekund Quinn postanowiła pomasować ów narząd, by wkrótce wkroczyć wewnątrz swej "krainy". Delikatny, przytłumiony jęk wydobył się z jej ust a po zamknięciu oczu i mentalnemu powrotowi do sesji jaką opuściła, jej dłoń zaczęła stopniowo się poruszać...

Oczy ... delikatne policzki ... apetyczne usta ... czekoladowe oczy ... silne ramiona ... atletyczne mięśnie brzucha ...

... powoli nabierając szybszego rytmu ...

kocie oczy ... niekończące się nogi ... aksamitna karmelowa skóra ... jędrne pośladki ...

... coraz szybciej i szybciej, rozpędzając się do granic wytrzymałości. Oddech stawał się coraz szybszy i płytszy niczym łapanie wysysanego powietrza...

idealne sutki ... sprężyste piersi ... miodowy smak rozkoszy płynącej z ...

Kolejne myśli spowodowały, że ciało Quinn oblały zimne poty a drżenie zachwiało jej równowagą. Kilka minut uniesienia spowodowało, że pomiędzy jej palcami pojawiło się więcej gorącej cieczy. Potrzebowała jednak chwili aby jej ciało wróciło do normy. W końcu Quinn opuściła kabinę a po umyciu rąk, przeglądnęła się w lustrze. Musiała delikatnie poprawić włosy, które w skutek poprzednich wydarzeń, nieco się zmierzwiły. Postanowiła wrócić na sesję zdjęciową.

Ku jej zaskoczeniu, sesja została już zakończona. W prawym rogu sali, Quinn dostrzegła siedzące Lindę oraz Santanę. Nie była ona już ubrana w wyzywający sposób - który wcześniej wymusił na niej wizytę w toalecie - lecz siedząc w czarnych jeansach oraz szarej bluzie, udzielała właśnie wywiadu. Quinn nie wiedziała jakie pytania przygotowała jej współpracownica Linda, gdyż ta zawzięcie ich strzegła. Całość i tak zostanie opublikowana na ramach "Vogue" więc Quinn nawet nie pomyślała o tym by podsłuchać. Jedyne co usłyszała to odpowiedź twierdząca na pytanie "Czy jesteś teraz singlem?". Słysząc pozytywną odpowiedź, na ustach Quinn pojawił się pół uśmiech lecz sama dokładniej nie wiedziała, dlaczego ten fakt ją tak ucieszył.

wielkie mi rzeczy, jest wolna ...

co mi zależy? ...

i tak to niczego, kompletnie nie zmienia...

ona jest celebrytem a ja szarą płotką ...

nawet jeśli by chciała...

taaaaaa jasne! ostatnio pokazała za co ma Twoje uczucia idiotko!

Jess miała racje ... .tylko seks ...

do tego mi jesteś potrzebna ...

sam seks i nic więcej...

oj zapamiętasz to, uwierz mi!

ale to San ... dziew - kobieta, którą od zawsze adorowałaś ... przyjaciółka ... kochanka

kurwa przestań!

... no tak, jak już dwa wewnętrzne głosy się kłócą to na BANK nie wariujesz...

Otrząsając się, Quinn zauważyła jak fotograf Hugo Bossa pakuje swoje manatki. Z racji, że wywiad jest ostatnim punktem programu, Quinn postanowiła wziąć z niego przykład. W końcu później miała spotkanie z "Rosario". Chciała więc jak najszybciej je zacząć by szybko skończyć i wpaść w odwiedziny do Molly. Myśl o rozmowie z prawdziwą przyjaciółką przy zapewne kilku butelkach wina, była niezwykle kojąca.

Pół godziny później, Linda i Roger odjechali vanem by zawieźć materiały i sprzęt do redakcji. W sali pozostała jedynie garstka osób. Czynili oni ostatnie porządki. Santana poprosiła Quinn by zaczekała na nią w czasie gdy ta poszła się przebrać. Przez cały czas oczekiwania, Quinn układała w głowie plan działania oraz kilka odrębnych scenariuszy na każdy ewentualny przebieg wydarzeń.

...to tylko seks...