Twilight zawsze wielbiła swoją mentorkę. Celestia była wzorem wszystkiego.

Była piękna. Kto zaprzeczyłby tym słowom, widząc jej grzywę?

Była mądra. W końcu władała królestwem przez tyle lat.

Była czarująca. Nikt nie wątpił w jej maniery, przecież zasiadała na tronie.

Była rozważna. Ani razu nie zdarzył się moment, w którym nie wiedziałaby co robić.

Była szlachetna. Nigdy nie zostawiła żadnego kuca samemu sobie.

Była opiekuńcza. Zawsze traktowała swoją uczennicę z wielkim uczuciem.

Więc gdy pewnego dnia Księżniczki nie można było określić słowem „była", a „zaginęła", Twilight nie przejęła się utratą mentorki. Gdy wokół panowało ogólne poruszenie, ona zwyczajnie zeszła do piwnicy, by tam podziwiać jej piękno.