Rany, rany, dziękuję za wszystkie komentarze! Naprawdę się cieszę, że ktoś to czyta i komuś podoba się moje poczucie humoru. No, nieważne. Wiem, że mam "lekki" poślizg z wstawianiem rozdziałów... a to dlatego, że mimo iż wiem co ma się stać w dalszej części - nie mam pojęcia jak to opisać XD

Dobrze, wyżaliłam się. Mam nadzieję, że się spodoba. Pozdrawiam!


Rozdział szósty: Dywizja 0

- O, Haschwald! Jak było na urlopie? – spytał obojętnie Yhwach, po czym wrzasnął z bólu, gdy mordercze spojrzenie wyżej wymienionego Stern Rittera przyprawiło go o zawał serca na miejscu.


Operacja priorytetowa Gotei 13, „Rudy 102"

2. Misja II, kryptonim „Wywiad z Wampirem"

a) Pomysłodawca misji: SS Momo Hinamori

b) Uzasadnienie misji: SS Hinamori sfałszowała podpis swojego bezpośredniego dowódcy, kapitana SS Shinjiego Hirako na zezwoleniu misji, co zostało ujawnione już po jej wykonaniu.

c) Przebieg misji: SS Hinamori odurzyła i otruła cel, a następnie, po naradzie z SS Ise, postanowiła wrzucić go do bagna.

d) Skutek misji: W Karakurze nie ma bagien.

e) Opinia dowódców: Plan misji zostanie wprowadzony w życie ponownie w przypadku pojawienia się celu w Rukongai.


- Okej – mruknął Ichigo – czyli wierzysz mi, że jestem zdrowy psychicznie? Całkowicie zdrowy psychicznie?

Ichigo Kurosaki został uznany za osobę niepoczytalną i umieszczony w zaimprowizowanej naprędce izolatce (czyli, oczywiście, piwnicy) przez Plażowych Nudystów. Nie wiedział, co stało się potem. Najwyraźniej ktoś odebrał mu ciało, gdyż był w swojej formie shinigami.

- Tak, wierzę – odparł dobitnie jego rozmówca.

Chłopak nie widział jego twarzy, gdyż ten drugi był za drzwiami, nawiasem mówiąc, zatrzaśniętymi przy pomocy grubej, stalowej sztaby. A tak domykając nawias, sztaba była owinięta najgrubszym łańcuchem jaki w życiu widział. Tak grubym, że nawet w formie shinigami Ichigo za chuja by jej nie podniósł. W związku z tym musiał czekać na ratunek.

Wyglądało na to, że się doczekał.

I nagle drzwi, sztaba i łańcuch pękły na idealne połowy, odsłaniając stojącego za nimi młodzieńca z uniesionym mieczem. Czarne loki, czarne ubranie, czarny płaszcz, czarny kruk, biały wilk.

- Przybyłem cię uwolnić – oznajmił patetycznie.

Zabawne, pomyślał Ichigo Kurosaki. Wygląda zupełnie jak Kit Harrington.


- …i wtedy powiedział mi, że nie jest jedyną osobą, która pojawiła się w Bleachu. A dokładniej mówiąc, powiedział, że w moim uniwersum nie została ani jedna osoba.

Zapadło milczenie.

Drodzy czytelnicy, gdyby to był film, to właśnie ten kadr pojawiłby się na tumblrze z podpisem „niech ktoś, kto tego nie oglądał powie mi, co się dzieje na tym screenie". Dodam tutaj, że autor obrazka nigdy nie otrzymałby odpowiedzi.

Bo jak ktoś mógłby zrozumieć to, co tu się dzieje, skoro nawet uczestnicy wydarzeń tego nie rozumieją?

Pierwsza postać po lewej stronie to dosyć gruby mężczyzna z brodą, w dużych okularach. Ma na sobie niebieską koszulę, spodnie na szelkach i czarny beret, harmonizujący z plamą krwi na twarzy – twarzy, która miała obecnie wyraz bezgranicznego smutku i szaleństwa równocześnie (pod tytułem „tak bardzo mi przykro, że umarł ci pies… ZABIJĘ CIĘ ŻEBY NIE BYŁ SAMOTNY"). Smutek z powodu zbliżającego się końca kariery i szaleństwo z powodu tego, że owa kariera właśnie próbuje z zapałem zniszczyć mu życie.

Tuż obok, po jego prawicy zasiadała młoda dziewczyna, piękna niczym sama Afrodyta. Jej rude włosy okalają jej twarz niczym aureola, jej brązowe oczy pełne są współczucia i mądrości. Jest ubrana w nieskazitelnie białą koszulkę z napisem „#fuckshinigami2014", brązową kurtkę i dżinsy, wspaniale podkreślające jej urodę. Uśmiecha się wyrozumiale, patrząc na mężczyznę z wyrazem twarzy znanym jako „na pewno wszystko będzie dobrze".

W pewnym oddaleniu od nich siedział Accelerator. Też miał minę pod tytułem. Wyjątkowo niecenzuralnym.

W końcu to właśnie on przerwał milczenie.

- No dobra, uciekli. I co, zrobili coś niby?

George wyjął z kieszeni cholernie długą listę i znacząco pomachał nią do chłopaka, który w osłupieniu patrzył, jak kartka rozwija się, i rozwija, i rozwija, i rozwija…

Kiedy lista okrążyła Ziemię i wróciła do punktu wyjścia, Accelerator sprecyzował, że właściwie chodziło mu o to, czego dokonali w uniwersum Bleacha.

Pisarz wyraźnie posmutniał i stwierdził, że skoro chłopak pozbawia się ciekawych wiadomości, to on mu ich nie udostępni. Choćby płakał, krzyczał i mordował niewinnych ludzi – niczego się nie dowie.

Ponieważ oznaczało to, że głupoty postaci z uniwersum PLiO dotyczyły go osobiście, esper tylko prychnął i poprosił o informacje.

- Czerwoni kapłani mordują katolików w fandomie Raildexa – odparł George – Benerro zajął miejsce papieża, Miasto Akademickie jest otoczone przez Innych, ale umierają oni po dotknięciu niejakiego Kamijou…

- No kurwa znowu on! – zawarczał Accelerator, czując gwałtowny wzrost kanoniczności.

- ...no i stamtąd to chyba tyle! – dokończył entuzjastycznie mężczyzna.

Orihime miała złe przeczucia.

- Stamtąd? A co u nas?

- Plażowi Nudyści uwięzili Kurosakiego – poinformował pisarz.

- No, naresz-

- Ale Jon Snow go uwolnił.

- CO?!

Po raz kolejny w ciągu ostatnich paru dni George R.R. Martin doszedł do wniosku, że umrze długą, powolną i bolesną śmiercią.


Z tego wszystkiego zupełnie zapomniał powiedzieć im o tym, co stało się z Królem Dusz.

Znajdujący się obecnie w Reiryoku Aizen miał bardzo, bardzo złe przeczucia. Jego instynkt samozachowawczy wielkimi literami wypisywał mu w duszy ostrzeżenia przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Dlaczego? Tego niestety nie wiedział. Przecież wszystko szło zgodnie z planem! Zawładnął fandomem Kill la Kill, uwięził Kurosakiego, zneutralizował Uraharę, rozpuścił pogłoskę o Nocnym Królu, która doprowadziła do tego, że Martin stracił moc, wypuścił Owłosionego Tytana z mocą kontrolowania swych pobratymców, jego ludzie zdobywali sojuszników w uniwersum Kagerou Project… A teraz osiągnął swój cel i pojawił się w wymiarze Króla.

Najbardziej niepokoiło go to, że nigdzie, na żadnej z pięciu wysp Straży Królewskiej nie znalazł ani jednej żywej duszy. Co gorsza, nie znalazł też żadnych śladów walki.

Co, do jasnej cholery, mogło stać się z Dywizją 0?