Wszystkie postacie i wątki pochodzące z serii książek o Harrym Potterze oraz serialu „Agenci NCIS" nie należą do mnie, więc nie czerpię z nich żadnych korzyści finansowych – pobudzają jedynie moją fantazję :)

Rozdział 2

Zamknięcie baru nie zajęło wiele czasu. W lokalu o tej porze była już tylko jedna osoba, poza Potterem i barmanem, a i ona od razu wyszła, gdy tylko Alex poinformował ją, że już zamykają.

Harry cały ten czas siedział na stołku i obserwował chłopaka, jak ten krzątał się po pomieszczeniu i zbierał puste kufle i szklanki. Kilkanaście minut zajęło mu wytarcie wszystkich stolików i baru, pozamiatanie podłogi i umycie brudnych naczyń. Alex poruszał się zwinnie i z gracją, mimo że tylko sprzątał i Potter stracił poczucie czasu, wpatrując się w niego i rozmyślając o tym, co będą robić już niedługo. Kiedy barman stanął przy jego stołku przy barze ze skórzaną kurtką w jednej ręce i kluczami w drugiej, Harry był pewien, że chłopak skończył szybciej niż powinien.

- Możemy już iść! – Alex był radosny i można było wyczuć w jego głosie nutkę podekscytowania. Choć jego usta rozciągały się w nieśmiałym uśmiechu, jego oczy błyszczały i Harry zauważył, że chłopak nie potrafi całkowicie ukryć jak bardzo nie może się doczekać zakończenia tej nocy u Pottera.

Nie wyglądał na doświadczonego seksualnie młodzieńca, ale Harry wątpił, że był prawiczkiem. Zdecydowanie nie był zdenerwowany, a to świadczyło, że już ktoś wcześniej miał przyjemność cieszyć się jego towarzystwem w łóżku. Potter nie wiedział czy jego cieszy ten fakt. Choć przeważnie nie interesowała go przeszłość jego poprzednich partnerów, coś w jego wnętrzu burzyło się na myśl, że nie będzie pierwszym, który odkryje, co kryje w sobie Alex.

- To niedaleko, krótki spacer w dół ulicy. – Harry nie wiedział czy chłopak przyjechał do pracy czy do niej przyszedł, ale nie miał zamiaru się teraz przejmować autem, jeśli takowe w okolicy się znajdowało. Bar, do którego uczęszczał, nie znajdował się daleko od jego mieszkania, więc Alex mógł je odebrać po wspólnie spędzonej nocy. A jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, to drogę powrotną do baru pokonają wspólnie, kiedy barman będzie następnego wieczoru zmierzał do pracy. Na szczęście obu był weekend, więc chłopak nie będzie musiał wyjść wcześnie, żeby zdążyć na zajęcia, a Harry nie będzie musiał się śpieszyć w łóżku.

- Chodźmy więc! – Alex narzucił na siebie swoją kurtkę i ruszył w stronę wyjścia, oglądając się przez ramię, by sprawdzić czy Harry robi to samo. Potter nie ociągał się z założeniem swojej kurtki i podążył za chłopakiem. Przy drzwiach wyminął barmana i pozwolił mu w spokoju zamknąć lokal.

Nie miał już żadnych wątpliwości, że Alex jest chętny, ani że to nie skończy się na jednej nocy. Wiedział, że chłopak też tego chce. To jak na niego patrzył nie było już ani niewinne, ani nieśmiałe. W jego oczach płonęło ledwo ukrywane pożądanie, a jego postawa stała się zaborcza. Tak, jakby postanowił sam sobie, że już Harry'ego nie wypuści ze swoich rąk, gdy już go będzie miał. Wbrew temu, co podpowiadał mu rozsądek, nie przeszkadzało mu to tak, jak powinno. Nie miał zamiaru się też z tego wycofywać.

- Stałeś się jakiś cichy, czy coś się stało? – Chłopak podszedł do niego i położył mu dłoń na przedramieniu, a jego spojrzenie wyraźnie mówiło, że jest zaniepokojony. Harry nie wiedział czego może się obawiać - tego, że się rozmyślił i woli wrócić do domu sam czy może tego, że Potter mógł zauważyć zmianę w chłopaku i mogło mu się to nie spodobać. On sam nie sądził, że cokolwiek byłoby w stanie sprawić, że zmieni zdanie, ale był w stanie zrozumieć, że Alex może tego nie wiedzieć.

- Zamyśliłem się tylko, a mając Ciebie obok moja wyobraźnia nie daje mi spokoju.. – Harry uśmiechnął się uwodzicielsko i przyciągnął chłopaka do siebie. Kiedy nachylił się i zanurzył nos w jego lokach, usłyszał jak Alex wstrzymał oddech i poczuł jak zadrżał w jego ramionach. – Wiesz, jak bardzo na mnie działasz, prawda? – Potter wyszeptał mu prosto do ucha, a potem złożył delikatny pocałunek tuż za nim. – I bardzo Ci się to podoba, mam rację? – Przesunął obie ręce na dół jego pleców, a kiedy chłopak odchylił głowę do tyłu, Harry zaczął całować jego szyję. Po chwili jednak się odsunął, ale nie wypuścił Alexa ze swoich objęć.

Nie bał się, że ktoś ich może zobaczyć, bo o tej porze ulice były zupełnie puste. Mimo wszystko wolał wrócić do mieszkania i tam kontynuować, to co właśnie zaczęli. Wiedział, że gdyby teraz nie przestał, nie byłby się w stanie powstrzymać i zaciągnąłby chłopaka do najbliższej alejki, by szybko skończyć to, co miał w zamiarze przeciągać godzinami.

- Myślę, że powinniśmy przenieść się w bardziej ustronne miejsce. – Harry nie chciał ruszać się z miejsca, ale nie chciał też dłużej czekać, by w końcu posiąść to cudowne ciało, które tak idealnie przylegało do jego własnego. Alex widocznie myślał o tym samym, bo wysunął się z ramion Pottera i chwycił go za rękę, splatając ich palce razem i ruszył w dół ulicy. Nie mógł wiedzieć dokąd powinien iść, poza ogólnym kierunkiem, ale w jego krokach można było wyczuć determinację.

Szli w ciszy przez jakieś trzy minuty, zanim Harry zatrzymał się przed wejściem do wysokiego budynku. Jego mieszkanie mieściło się w apartamentowcu na dziesiątym piętrze, a w holu wejściowym znajdowała się recepcja. W dzień przy ladzie można było spotkać młodą kobietę, około trzydziestki, która przyjmowała wszelkie przesyłki i wiadomości dla lokatorów, ale w nocy recepcja przeważnie była pusta, tak jak i tej nocy.

Potter po wejściu od razu skierował się do windy. Kątem oka przyglądał się swojemu towarzyszowi. Alex uśmiechał się do siebie, wpatrując się w podświetlające się numery, sygnalizujące, na którym piętrze akurat znajduje się winda. Harry zauważył w jego oczach błysk aprobaty, lecz nie wiedział jeszcze czego dotyczyła. Wiedział jednak, że w końcu się dowie, to była tylko kwestia czasu.

Kiedy winda otworzyła się, a oni wsiedli do środka, Potter wybrał guzik z numerem dziesięć. Alex przysunął się do Harry'ego, tak że był on w stanie poczuć ciepło jego ciała, ale nie wykonał żadnego śmielszego ruchu, tylko nadal uśmiechał się do siebie. Wysiadając z windy blondyn spojrzał mu prosto w oczy i tym razem jego uśmiech był zupełnie inny niż do tej pory - uwodzicielski, tajemniczy i wyzywający. Chłopak otwarcie w ten sposób zadeklarował, że nie jest w tej grze jedynie uwodzonym, ale także uwodzącym. Harry musiał przyznać, że tylko sobie tym zapunktował i zapewnił sobie pierwszą z nieskończonej liczby najlepszych nocy w swoim życiu.