Severus Snape był z pewnością dziwnym człowiekiem, ale jeszcze dziwniejsze było jego ostatnie zachowanie. Snape nie zachowywał się jak on, na posiłkach, jadł więcej niż zwykle i tworzył dziwne kombinacje smaków.

- Severusie, jedz trochę wolniej, bo się udławisz- rzekła McGonagall.

- Jestem głodny- odpowiedział Severus zjadając kolejna łyżkę sałatki owocowej ze śledziami.

- Ja wiem, że jesteś głodny, ale za chwilę nic dla innych nie zostanie - szepnęła mu do ucha Aurora.

Mężczyzna wsadził łyżkę w sam środek swojej sałatki, po czym zakrył sobie usta dłonią i wybiegł z Wielkiej Sali. W pomieszczeniu zapadła głucha cisza, ale nie trwała ona długo.

- Coś ty mu powiedziała?!- syknęła Minerva.

- Nic, tylko, że jeśli dalej będzie tak jadł to nic dla innych nie zostanie, ale przecież nigdy takie uwagi nie wywierały na nim takiego zachowania- wyjaśniła astronomka.

- Pójdę sprawdzić czy wszystko z nim dobrze-rzekła McGonagall wstając od stołu i wychodząc z pomieszczenia.

Transmutatorka ruszyła schodami w dół do kwatery Snape'a, zapukała w czarne drzwi, ale nikt jej nie otworzył, więc szepnęła hasło i weszła do środka, a tam zastał ją widok płaczącego Severusa stojącego na wadze.

- Severus, co się dzieje?- zapytała nie ukrywając przejęcia.

- Jestem gruby!- wrzasnął wciąż płacząc.

- Nie jesteś gruby, moim zdaniem jesteś wręcz za szczupły- odparła kładąc dłoń na jego ramieniu.

- Nie prawda! Przytyłem trzy kilo!- zapłakał, a Minerva chciała już coś powiedzieć, gdy stan Severusa gwałtownie się zmienił- czy słyszałaś, żebym mówił, że możesz wejść?!

- Co się z tobą dzieje?! Jesz jakieś dziwne kombinacje jedzenia, masz wahania nastrojów, jakbyś miał jeszcze poranne mdłości można by pomyśleć, że jesteś w ciąży!- krzyknęła, a on nagle zbladł.

- Czyli wtedy... o Merlinie...- wyjąkał siadając na kanapie.

- Co wtedy? Co się stało?- zapytała siadając na krześle przed nim.

- Po spotkaniu śmierciożerców... Z jakieś dwa miesiące temu... Lucjusz zaprosił mnie na kieliszek ognistej i, w którymś momencie urwał mi się film... j-ja nic nie pamiętam z nocy, ale rano obudziłem się kompletnie goły obok niego. Malfoy powiedział, że byłem tak pijany, że postanowił mnie rozebrać i przenocować, wtedy mu uwierzyłem, ale teraz myślę, że coś musiało się zdarzyć... On musiał czegoś mi dosypać i mnie...- jego głos złamał się gdy uderzyło w niego to co się stało.

Wicedyrektorka sapnęła, nic więcej nie potrafiła z siebie wydusić. Usiadła na jednym z podłokietników fotela i przytuliła go do siebie. Łzy jej przyjaciela moczyły jej sukienkę, ale w tamtym momencie miała to gdzieś.

- Chodź... Poppy musi cię obejrzeć- westchnęła Minerva.

- Nie... nie trzeba-rzekł drżącym głosem.

- Nie bój się, będę obok, po za tym znasz Poppy i wiesz, że nie zrobi ci krzywdy- powiedziała uspokajającym tonem kobieta.

- A-ale będziesz obok?- zapytał.

- Obiecuję- rzekła poważnym tonem, na co on kiwnął głową i otarł łzy.

Severus starał się usunąć oznaki słabości idąc za swoją koleżanką do skrzydła szpitalnego. Cały czas miał w głowie obraz tamtej pamiętnej nocy, ale nie ważne jak bardzo się wysilał nie mógł przypomnieć sobie co się działo od momentu, w którym jego pamięć wyblakła aż do nagiej pobudki obok Lucjusza. Wicedyrektorka otworzyła drzwi szkolnego szpitala i wpuściła go do środka. McGonagall poleciła położyć się Severusowi na jednym z łóżek i poczekać, natomiast ona poszła wyjaśnić Poppy co się mogło stać.

- Poppy, przychodzę w dość delikatnej sprawie- zaczęła Minerva siadając na jednym z krzeseł w gabinecie lecznicy.

- Co się stało?- zapytała uzdrowicielka przerywając uzupełnianie dokumentacji medycznej.

- Severus ostatnio dziwnie się zachowuje...- zaczęła starsza kobieta.

- Dziwnie? To znaczy jak?- spytała pielęgniarka, ostatnio była tak zabiegana, że jadła u siebie i mało się z kimkolwiek widziała.

- Je jakieś dziwne kombinacje smaków, ma okropne wahania nastrojów. Zasugerowałam, że zachowuje się jakby był w ciąży i wtedy dowiedziałam się czegoś strasznego...- urwała, ale po chwili znów kontynuowała - Malfoy zaprosił go na Ognistą, ale problem w tym, że on nic nie pamięta z nocy, a nie wypił dużo. Rano obudził się kompletnie nago obok Lucjusza...

- O Merlinie... Muszę mu zrobić serię badań, a jeśli wyjdzie, że ten blond ciulos go... to utłukę własnymi rękami- rzekła Poppy zaciskając pięści.

Obie kobiety wyszły z biura medwiedźmy i zastały Severusa leżącego na łóżku z ramionami owiniętymi wokół piersi i z kolanami wysoko podniesionymi i przytulonymi do ciała.

- Severusie, Minny powiedziała mi wszystko i muszę cię zbadać. Wiem, że to będzie dla ciebie bardzo trudne, ale obiecuję, że będę bardzo delikatna - powiedziała spokojnie

- Ufam ci-rzekł krótko.

- Dobra, najpierw pobiorę ci krew i zaraz zrobimy resztę badań- powiedziała szykując igłę.

Severus położył się na plecach, ale kolana miał zgięte i przyciągnięte jak najbliżej ciała, wyciągnął jedną z rąk w stronę Poppy i obrócił głowę w drugą stronę, nie lubił igieł. Poczuł ukłucie i oczy zaszły mu łzami, jednak w jego głowie kołatały się myśli Czy Lucjusz mógł mu TO zrobić? Od kiedy to planował? Czy wogule to planował? Czy ktoś jeszcze o tym wie? i co najważniejsze Czy jest w ciąży z dzieckiem Lucjusza? Następnie pielęgniarka przyszła z dziwnym pojemnikiem i kazała mu do niego nasikać, zrobił się cały czerwony gdy to powiedziała, a fakt, że obok jego łóżka była jego dawna profesor, a obecnie koleżanka nie poprawiał sytuacji. Wziął ten przeklęty pojemnik i zamknął się w łazience. Załatwił to co miał załatwić, wziął kilka głębokich wdechów i wyszedł z toalety, podał pojemnik Poppy i położył się w pierwotnej pozycji. Musiał zasnąć, bo został obudzony przez Pomfrey i McGonagall, które miały dziwne miny.

- Severusie, nawet nie wiem co powiedzieć- powiedziała drżąco Poppy podając mu do rąk niedługi patyk, który był testem ciążowym, a co jeszcze ciekawsze był pozytywny.

Mistrz eliksirów przyłożył jedną dłoń do ust. Był w ciąży! Nawet nie zauważył jak z jego oczu zaczęły cieknąć łzy...

Bądźcie pozdrowieni!

Piszcie jak wam się podoba

Czuwaj!