Rozdział 2: Rozmowa
Awatar leżał na łóżku wpatrując się w ciemny sufit. Mógł tak leżeć całą wieczność rozmyślając „co dalej?". Odwrócił się na drugi bok, sprawiło mu to dużo bólu. Ale był on niczym w porównaniu do tego co działo się z jego sercem.
Przecież mógł pozwolić aby Katara go uleczyła. Nie musiałby tak cierpieć. Ale ból fizyczny zagłuszał ten duchowy i to było według niego najlepszym rozwiązaniem.
Usłyszał jak ktoś wymawia jego imię.
-Jeśli przysłała cię Katara to możesz iść- powiadomił dziewczynę nawet nie patrząc na nią.
-Nie, nie przysłała mnie. Sama przyszłam- wyjaśniła Suki- Może powinieneś z nią porozmawiać. Na pewno wszystko ci wytłumaczy -powiedziała siadając na łóżku.- Wysłuchaj jej.
-Zbyt długo jej słuchałem. Nie chcę jej widzieć ani słyszeć. Kiedy wrócę do formy zajmę się swoimi sprawami- odparł sucho.
-Kiedy wrócisz do formy? Bez magii Katary może to potrwać kilka tygodni- wskazała na bandaże- Te pielęgniarki nie potrafią magicznie uzdrawiać.
-I dobrze. Jeśli skończyłaś to wyjdź.
Suki spuściła głowę i wyszła.
Toph od wczorajszej kłótni omijała szerokim łukiem Katarę i Suki. Wiedziała że one „trzymają" razem i jakby zaczęła wrzeszczeć na jedną, druga stanęłaby w jej obronie.
-Eee… Toph widziałaś gdzieś Suki?-zapytał Sokka przeciągając się.
-Nie- warknęła i odwróciła się do niego plecami.
-Czy powiedziałem coś nie tak?
-Nie… Po prostu nie pytaj mnie o Suki a tym bardziej o Katarę.
-Pokłóciliście się.- stwierdził- O co?
-Nie chciałbyś wiedzieć… A poza tym to sprawy dziewczyn- odparła i wybiegła wyładować złość na głazie.
Ale to nie pomagało. W takich momentach była przy niej Katara której mogła się wygadać i opowiedzieć o swoich rozterkach ale teraz była na nią za bardzo wściekła żeby prosić o rozmowę. Nagle wpadła na wspaniały pomysł. Może i musiała trochę się poniżyć przepraszając Suki, ale miała dosyć tego „cyrku".
-Aang, śpisz?- zapytała pukając do drzwi. Chłopiec próbował udawać ale jej się nie oszuka. Weszła do środka i zrobiła stołek z ziemi.
-Znowu dziewczyna?- jęknął- Czy ja nie mam innych przyjaciół niż dziewczyny? Muszę zastanowić się nad swoim życiem- złapał się za głowę.
-Aang możemy pogadać?- zapytała nieśmiało.
-Nie, ty też! Katara wreszcie da sobie spokój?
-Nie, nie! To nie tak.- uspokoiła go- Pokłóciłam się z nią a Suki też jest po jej stronie… Nie mam z kim porozmawiać. A Sokka to chłopak, więc wiesz…
Awatar spojrzał na nią łagodniej.
-A ja nie jestem chłopakiem?- zapytał. Teraz jego głos brzmiał normalnie.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
-Chodzi o to że jego nie chcę wciągać w moje sprawy. Nie zrozumie. A ty tak. No wiesz… ty jesteś mądrzejszy.- zaczerwieniła się.
-Eee.. dzięki- uśmiechnął się drapiąc się po głowie.- To zaczynaj.
-Więc…- spuściła głowę - Od jakiegoś czasu podoba mi się jeden chłopak. Ma dwanaście lat. Jest mądry, zabawny tylko że jest totalnym przeciwieństwem mnie…- zaczęła opowiadać.
-Jak myślisz? Brzmiało to szczerze?- zapytała.
-Tak! To na pewno zadziała!- powiedziała wesoło dziewczyna.- Teraz musimy tylko czekać. Daję im maksymalnie tydzień.
-Hej Iskrzące Paluszki co tam po…- zatrzymała się. Poczuła coś dziwnego, a raczej nic nie poczuła. Wiedziała że on tu jest ale zawsze czuła jego oddech, bicie serca…- Kataro!- krzyknęła wybiegając z pokoju. Zastała ją siedzącą nad oczkiem wodnym.
-Co Toph?- zapytała znudzonym tonem.
-Aang… on…- mówiła próbując złapać oddech- Nie czuję żeby jego serce biło!- krzyknęła. Katara natychmiast wstała i oboje pobiegły do sypialni Awatara.
-Gdzie ja jestem?- zapytał sam siebie chłopiec. Przed chwilą był jeszcze w swoim łóżku zastanawiając się nad Katarą.
-W świecie duchów- odpowiedział mu nieznajomy staruszek.
-Wszedłem do świata duchów? To trochę dziwne. Po co mnie tutaj ściągnąłeś?- zastanawiał się.
-Tak, wszedłeś do świata duchów ale nie za pomocą mocy Awatara. Umarłeś. Już nie wrócisz.
-Co? Ja… jak to umarłem?- krzyczał nie mogąc uwierzyć w słowa mężczyzny. Gdy na niego spojrzał wydał mu się znajomy- Kim ty w ogóle jesteś?- zapytał podnosząc brwi.
-Jestem pierwszym Awatarem. Na imię mi Kirishi. Każde moje następne wcielenie po śmierci spotyka mnie.
-Ale ja nie mogę umrzeć!- krzyczał- Jak… jak to się w ogóle stało?
-Jedna z pielęgniarek podała ci truciznę. A mogłeś wybrać uzdrowienie za pomocą magii wody wtedy takie coś nie miałoby miejsca i rozmawialibyśmy o wiele lat później.
-Ja jestem przecież ostatnim magiem powietrza! Nie mogę umrzeć! Cykl reinkarnacji zostanie przerwany gdy nie będzie maga powietrza.- chłopiec próbował się bronić.
-Ktoś tam na dole dzielnie walczy o twoje życie- Kirishi spojrzał w dół. Aang zrobił to samo. Ujrzał Katarę która próbowała go ocalić. Po raz kolejny.
„Aang, proszę. Nie rób mi tego. Potrzebuję cię."- mówiła uzdrawiając jego ranę na plecach. Oczy chłopca zaszły łzami. Uczucia powróciły. Nie mógł dłużej chować się od tego uczucia. W końcu usłyszał swoje wymarzone słowa. „Ja też cię kocham Aang. Przepraszam za to co mówiłam"- powiedziała przytulając się do niego. „Nie odchodź".- błagała.
-Musze wrócić- powiedział Aang patrząc błagalnie na Kirishiego.
-To nie możliwe. Jeśli zwróciłbym ci życie zaburzyłbym równowagę którą tak długo utrzymuję.
-Co? Nie dość że duch Awatara odebrał mi rodziców, dzieciństwo i wszystkich moich bliskich, że dowiedziałem się w wieku dwunastu lat że jestem awatarem i opanowałem trzy żywioły w niecały rok oraz ocaliłem świat mając prawie trzynaście lat to jeszcze chcesz odebrać mi to co kocham? Nie zgadzam się! Jeżeli chcesz weź sobie ducha awatara i daj go komuś innego ale ja chcę wrócić do żywych!
-Nie mogę odebrać ci życia- westchnął Kirishi- Jesteś najpotężniejszym Awatarem w historii. Nie mógłbyś umrzeć tak wcześnie. Ty na pewno naprawisz zniszczenia po stu latach wojny o wiele szybciej niż jakikolwiek twój poprzednik czy następca. Wracaj na ziemię- machnął ręką.
-A co z równowagą którą utrzymujesz?- zapytał chłopiec zdziwiony tak nagłą zmianą zdania.
-Ty ją utrzymujesz- odpowiedział i miał odejść ale przypomniał sobie o czymś.- I gratuluję opanowania magii energii. Nikomu się to jeszcze nie udało.- pochwalił i zniknął w ciemności.
Chłopiec został sam ale po chwili poczuł jak wraca na dół.
