Rozdział 3: Powrót

Katara straciła już nadzieję. Zabrała dłonie znad ciała chłopca i spojrzała ze smutkiem na Toph.

-To koniec- powiedziała.

-Co się stało?- zapytał Sokka wchodząc do pokoju. Noga nadal bolała ale to nie ona była najważniejsza.

-Odszedł- dziewczyna schowała twarz w dłoniach- Straciłam go.

Wojownik przytulił siostrę. Nie mógł uwierzyć w to co usłyszał i widział. Zjawił się tak nagle, tak samo jak nagle odszedł.

Nagle strzałki na ciele Aanga rozbłysły przez kilka sekund. Chłopiec jęknął z bólu i otworzył oczy.

-Aang!- krzyknęła Katara ściskając go z całej siły. Bała się że zaraz ją odepchnie ale on odwzajemnił uścisk.

-Zostawmy ich samych- zaproponowała Suki i wyprowadziła ciekawskiego Sokkę oraz Toph z pokoju.

Awatar podmuchem powietrza przekręcił klucz w drzwiach, ale ciągle obejmował dziewczynę. Nie chciał żeby ktokolwiek im przeszkadzał.

-Aang, ja…- zaczęła się tłumaczyć ale chłopiec położył jej palec na ustach.

-Nie. To ja muszę cię przeprosić. Chroniłaś mnie, a ja nie mogłem tego zrozumieć i sprawiłem ci ból. Przepraszam.

-Ja też nie jestem święta- uśmiechnęła się- Byłam samolubna i nie myślałam że tak cię zranię. Teraz rozumiem co czułeś.

-Kataro…- zaczął- Gdy byłem w świecie duchów widziałem wszystko co się tutaj działo. Czy to co mówiłaś było prawdą?

Dziewczyna zarumieniła się. Doskonale wiedziała o co mu chodzi.

-Tak. Kocham cię Aang.

-Kocham cię Kataro- odpowiedział uśmiechając się i przyciągnął dziewczynę bliżej aby ją pocałować.

Ale rana na plecach szybko dała o sobie znać. Awatar jęknął przerywając pocałunek.

-Co się stało?- zapytała dziewczyna. Czyżby znów zrobiła coś nie tak?

-Pamiątka spod Ba Sing Se- próbował się uśmiechnąć łapiąc się za plecy.

-Czy teraz pozwolisz mi się uzdrowić?

Aang skinął głową.

Dziewczyna wzięła wodę i skierowała ją na wielką ranę.

-Aang, powiesz mi jak to się stało? Twoja rana. Dlaczego znów się otworzyła?

-Walczyłem z Ozaiem… Ałłł!- jęknął z bólu- Nagle zapchnął mnie na ostrą skałę, która uderzyła mnie prosto w nią- wskazał na plecy- Potem wszedłem w stan awatara. Nie było to jak poprzednio. Mogłem się kontrolować. Trwało to trochę czasu ale w końcu Ozai został przykuty do kamienia. Wysłałem na niego wiązankę wszystkich żywiołów. Była już nad nim, ale nie mogłem go zabić. Wyszedłem ze stanu awatara i pokonałem go zabierając mu moc- opowiedział.- Od tamtego zderzenia ze skałą mogę wchodzić do stanu awatara kiedy chcę.

Dziewczyna słuchała jego opowieści. Szkoda że wtedy była z Zuko. Chciałaby to zobaczyć.

-A wiesz dlaczego… no…- nie wiedziała jak zadać to pytanie.

-Dlaczego umarłem?- dokończył- Rozmawiałem z pierwszym Awatarem. Powiedział mi że umarłem bo któraś z pielęgniarek podała mi truciznę. Powiedział że to koniec. Już nie wrócę… Protestowałem, ale kiedy zobaczyłem ciebie… jak o mnie walczysz… To dodało mi sił. Wyrzuciłem z siebie wszystko i on to zrozumiał. Powiedział że najpotężniejszy Awatar nie może umrzeć tak szybko- uśmiechnął się.- Dziękuję Kataro. Uratowałaś mnie już drugi raz.

-Przecież to nie ja. To on zadecydował.- protestowała.

-Ja myślę że nie mógł mnie już dłużej tam przytrzymać bo zaczęłaś przywracać mnie do życia. Gdy zabrakło mu siły do walki z tobą postanowił wymyślić jakąś historię żeby nikt nie myślał że przegrał.

Katara pocałowała go w policzek.

-Lepiej?- zapytała zabierając wodę.

-Tak- westchnął chłopiec.

-Ale zaraz- dziewczyna przypomniała sobie o czymś ważnym- Jak to jedna z pielęgniarek podała ci truciznę? Która to?

-Nie wiem- wzruszył ramionami.- Czy to ważne?

-Tak, muszę wiedzieć kto chciał cię zabić- położyła ręce na biodrach.

-A ty jak zwykle zawzięta- zażartował.

-A ty jak zwykle masz rację- uśmiechnęła się i wyszła.

Nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Nagle dowiedziała się że go straciła żeby potem odzyskać go także bardzo nagle. Myślała że to co zepsuła będzie naprawiać miesiącami lub nawet latami a wystarczyła tylko myśl że nigdy już nie zobaczy tych radosnych, spokojnych i burzliwych, szarych oczu, jego uśmiechu, że nigdy nie usłyszy jego głosu i nigdy nie poczuje jak ją przytula, żeby wyznała swoje uczucie tym samym zmieniając swoje i jego życie.

Uśmiechała się od ucha do ucha nie zauważając nawet czekających na nią przyjaciół.

-Co ty taka szczęśliwa?- zapytała Toph jak zwykle z sarkazmem. Suki uśmiechnęła się lekko i spojrzała na niewidomą dziewczynę która spuściła głowę ukrywając uśmieszek. Może i ich plan nie wypalił, ale rezultaty są takie jak planowały.

-Dlaczego mam się nie cieszyć? Aang żyje, a to chyba wystarczający powód do radości?

-Tak, pewnie- prychnęła dziewczyna -To kiedy Iskrzące Paluszki będzie tutaj z nami?

-Już jestem- usłyszeli głos chłopca. Stał oparty o ścianę i przysłuchiwał się ich rozmowie.

-Iskrzące Paluszki!- krzyknęła niewidoma dziewczyna i podbiegła żeby go uścisnąć bardzo, bardzo mocno.

Niedługo potem wszyscy usiedli do kolacji.

Wreszcie wszyscy uśmiechali się i żartowali. Bez Aanga ich życie byłoby nudne i monotonne jak dawniej. Gdyby nie on nadal trwałaby wojna i cała czwórka nie przeżyłaby tak wspaniałych przygód.

Po koronowaniu Zuko wszyscy siedzieli w herbaciarni Iroh. „Jaśminowy Smok" został okrzyknięty najlepszą herbaciarnią w całym Ba Sing Se. Wielu turystów, a także mieszkańców miasta odwiedzało to miejsce, jednak dzisiaj budynek był pusty.

„Dla bratanka wszystko"- powiedział gdy nowy Władca Ognia chciał urządzić tu dzisiaj spotkanie wszystkich swoich przyjaciół. Smok Zachodu był dumny ze swego siostrzeńca. Pomimo tego jak potężnym rządził imperium (chociaż zaledwie kilka dni) przebrał się za zwykłego pracownika w herbaciarni i podawał herbatę znajomym. Teraz życie będzie o wiele lepsze.

Toph uśmiechnęła się lekko czując co dzieje się na tarasie, ale w głębi siebie czuła pewną złość, smutek i zazdrość. Fajnie było opowiadać że jest zakochana w Aangu. Myślała że to zwykłe udawanie ale dopiero teraz dostrzegła że było w tym ziarnko prawdy. Może jednak nie wszystko stracone? Tyle czasu przed nimi. To co łączy Aanga i Katarę może nie okazać się miłością na całe życie. Przecież on ma zaledwie dwanaście lat, no pomyłka. Od tygodnia trzynaście, ale i tak nie może wiedzieć za dużo o prawdziwym uczuciu.

Jest jeszcze dużo okazji by zbliżyć się do niego. Tym bardziej, że minęło pół roku, kiedy wszyscy ponownie się spotkają w mieście Na Shu. Podobno Awatar ma tutaj jaką misję do wypełnienia i postanowił tutaj urządzić spotkanie. Ciekawe co u gołąbków…

„Pomimo wszystko postaram się. Zawalczę tym razem nie o nagrodę tylko o chłopaka"- pomyślała w drodze do Królestwa Ziemi.

I jak? Podobało wam się?

Ktoś chciałby abym pisała dalej? Głosujcie, to zależy od was :))