Yaku i Sugawara piszą ze sobą równie często, co Hinata i Kenma


Kenma-kun uśmiecha się do telefonu, prawda?"

Yaku spojrzał w kierunku Kozume, który tak jak zwykle dreptał z nosem w jakimś sprzęcie elektronicznym, i faktycznie ujrzał na jego twarzy niewielki uśmiech.

No, uśmiecha się. Skąd wiedziałeś?"

Wysłał sms-a zwrotnego. Zdążył zamienić dwa słowa z Levem i wziąć kęs bułki na parze nim dostał odpowiedź.

Hinata czasami jak z kimś pisze to uśmiecha się do telefonu. Pomyślałem o Kenmie, bo dobrze się dogadują."

Rzucił jeszcze jedno spojrzenie na ich rozgrywającego. Nie uśmiechał się już, ale w całej jego postawie zaszła widoczna zmiana – w jego ruchach było więcej energii, a wyraz twarzy nie był tak bardzo znudzony. Właśnie z zapałem odpisywał coś Hinacie.

Wasz rudzielec ma na Kenmę niesamowity wpływ."

Morisuke nie był pewny jak to się stało, że wymienił numery z rezerwowym rozgrywającym Karasuno. Prędko się jednak przekonał, że to była dobra decyzja. On i Sugawara znaleźli wspólny język, dogadywali się nieźle i pisali ze sobą dość często. Obaj przygotowywali się do egzaminów końcowych, grali w siatkówkę, kochali bułki na parze… no i obaj często matkowali swoim drużynom. Kiedy Yaku już myślał, że nikt nigdy go nie zrozumie, natknął się na Sugawarę i razem mogli hodować ich mały, nieszkodliwy fetysz. Prawdziwe szczęście.

To takie fajne, że nasze dzieci się przyjaźnią :3"

Yaku uśmiechnął się pod nosem. Czasami dawali się ponieść matkowaniu i ich rozmowy skupiały się wtedy na członkach ich drużyn.

- Yaku-san, Kenma, zaraz zgniją wam oczy od tego wpatrywania się w ekrany – roześmiał się Inuoka.

- Nie interesuj się – odparł Morisuke i zabrał się za pisanie odpowiedzi.


Narita i Kinoshita w sekrecie shippują swoich kolegów oraz zawodników innych drużyn


Kiedy Sugawara zauważył zmartwioną minę Daichiego, poczuł się zobowiązany by podejść i zapytać.

- Coś się stało?

- Narita i Kinoshita chyba się pokłócili.

- Oni? – zapytał zdziwiony. – Oni nigdy się ze sobą nie kłócą.

- No właśnie też mi się tak wydawało, ale spójrz na nich.

Koushi zerknął dyskretnie na dwójkę sprzątających salę drugoklasistów, którzy ignorowali się z złośliwą premedytacją.

Tego samego dnia, rano

- Nie, nie, nie – jęknął Kinoshita. – Nie ma opcji, żeby Tsukishima-kun był z kapitanem Nekomy.

- Czemu nie? – zapytał Narita. – Podczas obozów treningowych spędzili ze sobą sporo czasu. Mogłoby coś z tego być.

- Bzdura. Gdyby Tsukishima-kun był z Kuroo-san, co by się stało z biednym Yamaguchim-kun?

- Yamaguchi ma jeszcze do wyboru Hinatę i Shimadę-san – odpowiedział Narita, krzyżując ręce na piersi.

- Shimada-san jest od niego starszy o ponad dziesięć lat, a Hinata-kun zajęty przez demonicznego rozgrywającego – powiedział oburzony Kinoshita. – Dlaczego naszło cię na burzenie naszych dawno ustalonych podstaw?

- To ty jesteś zamknięty na nowe możliwości – burknął Narita, robiąc nadąsaną minę.

- Bo są zwyczajnie głupie, ośle!

- Sam jesteś głupi, stary pryku!

Teraz

- No i co z tym zrobimy? – zapytał Sugawara, podpierając ręce na biodrach.

- Cóż, przypuszczam, że dopóki nie przeszkadza to im i innym w treningach, to nic. Oi, Hinata! Nie leń się, zasuwaj z tym mopem – krzyknął Daichi w stronę dyskutującego o czymś z Nishinoyą pierwszaka. Chociaż i tak nie tylko on nie sprzątał. Tanaka przytulał ochraniacz na słupek i patrzył w stronę Kiyoko, Tsukishima i Yamaguchi stali ze zwiniętą siatką i Tsukishima najwyraźniej chwalił Yamaguchiego, bo ten czerwienił się jak piwonia, więc tylko Kageyama wykonywał niechętnie obowiązki. – Powinni to załatwić między sobą. – Sawamura wrócił do poprzedniego tematu i zerknął w stronę obiektu ich rozmowy.

Drugoklasiści w ogóle nie wyglądali na wzajemnie obrażonych czy skłóconych, przeciwnie – stali blisko i konspiracyjnie o czymś zawzięcie szeptali. Daichi spojrzał na Sugawarę, licząc że ten wytłumaczy mu co właśnie zaszło, ale Koushi był równie zdezorientowany co on.

- Boli mnie głowa – podsumował Sawamura.


Tsukishima i Kageyama zawsze zgadzają się tylko w jednej kwestii


- Łooł! Yamaguchi, twoje serwy są niesamowite. – Hinata, dziecinnie uradowany, podbiegł do kolegi, którego serw właśnie próbował odebrać. – Zrobiłeś takie wziuu, a piłka takie wiuum i już myślałem, że ją odbiorę, a wtedy ona poleciała w zupełnie inną stronę – mówił, skacząc dookoła Yamaguchiego, który tylko obracał się tam, gdzie akurat wylądował Shouyou. Chłopak był różowy na policzkach.

- Prawie ci się udało, prędko odskoczyłeś we właściwą stronę – powiedział Tadashi, przez co Hinata się zatrzymał i zrobił minę chwalonego przedszkolaka. – Możemy spróbować jeszcze raz, jeśli chcesz.

Oczy Hinaty zabłysnęły.

- No pewnie, że chcę! – Wyciągnął w jego stronę dłonie i po chwili przybili sobie piątkę z niezidentyfikowanym okrzykiem.

Patrzyli na to Kageyama i Tsukishima. Kiedy zdołali oderwać od nich wzrok, przez przypadek zerknęli na siebie nawzajem. Jedna chwila wystarczyła, by zrozumieli, że znów myślą o tym samym, mimo całej niechęci, którą się darzyli. Czasami im się to zdarzało, ale tylko w tych określonych sytuacjach.

W głowach ich obu pojawiła się prosta myśl.

"Słodcy."


Sawamura fantazjuje o życiu rodzinnym z Sugawarą


Daichi wszedł do mieszkania i zasunął za sobą drzwi. Od progu przywitała go ukochana osoba.

- Wróciłem, Sugamamo.

- Witaj w domu, Dadchi.

Sawamura wsunął stopy w domowe kapcie i skradł Koushiemu pocałunek. Uśmiechnął się, gdy poczuł ciepło jego ust i delikatną odpowiedź. Wyglądał uroczo w fartuszku i z uśmiechem.

- Jak ci minął dzień? – zapytał, odbierając od niego teczkę.

- Miałem dziś upierdliwego klienta, ale spławiłem go. Przez ostatnią godzinę nie mogłem przestać się wiercić, bo już chciałem iść do domu. – Podrapał się po głowie z zakłopotaniem, ale Sugawara nijak go nie skarcił.

- Brzmi jak cały ty. Shouyou i Tobio śpią, a Kei i Tadashi są u Asahiego, więc mamy trochę czasu dla siebie. Chcesz wziąć kąpiel?

- Tak… Jeżeli ty wykąpiesz się ze mną.

Sugawara zamrugał, po czym nieznacznie się zarumienił i pokiwał głową.

- Dziwnie się uśmiechasz, Daichi.

Wyrwany ze swojej nietypowej fantazji, Sawamura rozejrzał się dookoła i zauważył przyjaciela, który nie był ani trochę zarumieniony czy w fartuszku, ale który przyglądał mu się z jawnym zainteresowaniem.

- Wybacz, odpłynąłem myślami – wyjaśnił szybko.

- O, o czym myślałeś? – zapytał, przysuwając się trochę na swoim fotelu. – To było coś zbereźnego? Jesteś czerwony na twarzy!

- Nie! Tylko myślałem o…

- Kapitanie. – Ukai odwrócił się do nich z początku autobusu. – Zaraz pobudzicie chłopaków.

- Będziemy cicho – obiecali równocześnie.

Po tym Sugawara odpuścił i przestał dociekać, a Daichi obiecał sobie, że nigdy więcej nie popuści wodzy fantazji przy przyjacielu.


Kenma ma słabość do Hinaty


Kuroo pokazał innym chłopakom gestem, żeby byli cicho, po czym rozsunął drzwi do pokoju przydzielonego drużynie z Nekomy. W środku nie było nikogo poza ich rozgrywającym i rudym środkowym Karasuno. Obaj siedzieli na futonie Kozume i rozmawiali o czymś.

- … ale moja siostra uwielbia, wręcz kocha szarlotkę, myślę, że mielibyście o czym rozmawiać.

- Masz siostrę? – zainteresował się Kenma.

- Tak, młodszą. Jest strasznie słodka, spędzamy razem sporo czasu, ale jakoś nie potrafię jej przekonać do siatkówki.

- Masz jej zdjęcie?

- Tak, w telefonie. Zaraz ci pokażę. – Hinata sięgnął swój telefon, który leżał obok jego nogi, wyszukał coś i pokazał ekran przyjacielowi.

- Um, faktycznie jest słodka. Wygląda jak mniejsza wersja ciebie.

Kuroo zasunął drzwi i spojrzał na towarzyszy.

- Tyle wam wystarczy?

Drużyna Nekomy, a także Bokuto i Sugawara byli zszokowani.

- Gdybym nie usłyszał, w życiu bym nie uwierzył – mruknął Inuoka.

- Nasz Kenma zauroczony Pchłą. – Yaku skrzyżował ręce na piersi. – Jak któryś będzie mu z tego powodu dokuczał, osobiście sprawię, żeby ten ktoś cierpiał.

- Dobrze, mamo.