Tanaka i Ennoshita są fanami idolek


Tanaka wpadł do pokoju klubowego i od pierwszej sekundy robił zamieszanie, tak niepożądane o wczesnej porze.

- Hej, hej! Ennoshita!

- Tak, wiem – mruknął Chikara, starając się wtopić w szafkę.

- Ennoshi!... – Jego wrzask został brutalnie przerwany przez Daichiego i jego pięść.

- Co ci odbiło z samego rana? – zapytał, wyraźnie zirytowany. – Nawet Hinata zachowuje się dzisiaj ciszej niż zwykle, więc co jest tobie?

- Miyu-chan daje dzisiaj koncert!

Miyu-chan była popularną japońską idolką i faktycznie dawała tego dnia koncert w mieście obok, jednak nikt z drużyny nie wydawał się tym wcześniej zainteresowany, chłopcy wiedzieli o tym tylko dzięki trajkotaniu swoich kolegów z klasy na przerwach.

- No i co z tego? – Daichi brzmiał na coraz bardziej zniecierpliwionego.

- Ja i Ennoshita jedziemy tam po treningu. Nie mogę się doczekać!

Głowy wszystkich obróciły się na Ennoshitę. Tak jak po Tanace można było się spodziewać zafascynowania słodkimi dziewczynami w słodkich sukienkach robiącymi słodkie gesty i ruchy na scenie, tak Chikara w ogóle nie sprawiał wrażenia takiej osoby.

- To prawda. – Ennoshita odpowiedział na wiszące w powietrzu pytanie, a jego twarz wyglądała, jakby miała dokonać samozapłonu.

- Nie wiedziałem, że lubisz idolki - powiedział Sugawara, wyrażając to, co chodziło po głowach wszystkich.

- Nikt nie wiedział… aż do dzisiaj. Dzięki, Tanaka.

Tanaka trochę za późno postanowił ugryźć się w język.


Takeda czyta Ukaiowi powieści na głos


Ittetsu przerwał czytanie w połowie zdania i spojrzał w lewo, gdzie na futonie obok niego spał Ukai. Spał. Znów nie udało mu się dotrwać do końca rozdziału. Takeda westchnął i włożył zakładkę dwie strony wstecz. Będzie musiał je przeczytać jeszcze raz, bo Keishin pewnie nie będzie ich pamiętał.

Mimo iż mężczyzna zawsze zasypiał w którymś momencie, pamiętał naprawdę wiele z tego co czytał mu Takeda. Sam nie miał głowy do książek i nigdy nie ciągnęło go do zapoznawania się z literaturą japońską czy jakąkolwiek inną, ale z przyjemnością słuchał jak robił to Ittetsu. Jak twierdził, Takeda miał dar do wyszukiwania interesujących pozycji, a do tego czytał przyjemnym, kojącym głosem. W końcu takie zachowanie weszło im w nawyk.

Ittetsu odłożył książkę na bok, na jej okładce umieścił swoje okulary, zgasił światło i położył się obok Keishina, przyciskając policzek do jego ramienia.


Będąc jeszcze w podstawówce, Tsukishima i Yamaguchi dorwali się do gazety dla dorosłych


- Hej, Tsukki? Jesteś pewien, że możemy tu wchodzić? – zapytał nieśmiało Yamaguchi, zaglądając za drzwi pokoju Akiteru, w którym nigdy nie był. Nastolatek jeszcze nie wrócił do domu, a oni chcieli coś sprawdzić.

- No jasne, Akiteru nie robi z tego problemów. Ostatnio siedzieliśmy w jego pokoju i jestem pewien, że ta książką tu została. – Kei bez skrępowania zaczął rozglądać się po pokoju starszego brata, szukając wzrokiem grzbietu encyklopedii, którą chciał pokazać przyjacielowi. – Pomożesz mi?

Yamaguchi pokiwał głową, choć wciąż miał wątpliwości. On sam nie miał rodzeństwa, ale koledzy czasami narzekali przy nim, że ich starsi bracia lub siostry nie pozwalają zaglądać do swoich pokojów, a wychodząc z domu niektórzy zamykali drzwi na klucz. Do pokoju Akiteru wchodził z duszą na ramieniu, zlękniony, że ktoś ich nakryje na grzebaniu nie w ich rzeczach. Chociaż pomieszczenie od jakiegoś czasu było obiektem jego zaciekawienia, chciał jak najszybciej z niego wyjść.

Widząc, że Kei przegląda półki, Tadashi postanowił poszukać niżej. Kucnął na podłodze i zajrzał pod łóżko.

- Tutaj są jakieś książki – powiedział i sięgnął po pierwszą z brzegu.

Kiedy się wyprostował i zerknął na okładkę, od razu zrozumiał, że nie tego szukali. Poczuł, że się czerwieni i nawet nie do końca wiedział dlaczego.

- Coś ty znalazł, Tadashi? – zapytał Kei, zerkający mu przez ramię.

- N-Nie wiem, t-to tutaj leżało! – wyjąkał, równocześnie wypuszczając magazyn z dłoni i odsuwając się od niego. Z okładki patrzyła na nich dorosła kobieta w dość… skąpym ubiorze.

Przez chwilę trwali w napiętej ciszy i wpatrywali się w pisemko, aż Tsukishima przełamał niezręczną atmosferę.

- Nie wiedziałem, że Akiteru ma coś takiego – mruknął i zaczął kartkować gazetę. Ta jakoś w połowie się zbuntowała i ze środka wyleciała rozkładówka na trzy strony. Kobieta na niej miała na sobie tylko stringi i buty na obcasie i schylała się po piłkę od nogi, wypinając się w stronę obiektywu.

Kei zamrugał intensywnie i spojrzał na przyjaciela. Obaj mieli na twarzy ogniste wypieki, a ich wargi drżały, jakby chcieli coś powiedzieć, ale się wahali. Dopiero po kolejnych kilku sekundach obaj wypalili niemal równocześnie:

- Akiteru jest okropny.

- Akiteru jest paskudny.

Widząc, że się ze sobą zgadzają, prędko zwinęli gazetkę, wpakowali ją z powrotem pod łóżko i wypryśli z pokoju. O zwrot encyklopedii poproszą, kiedy Akiteru wróci do domu.


Kageyama nie wie co robić, kiedy ktoś przy nim płacze


Kiedy Hinata powiedział, że na przerwie śniadaniowej idzie ćwiczyć przyjęcia z Nishinoyą, Kageyama stracił jedyną osobę, z którą mógł spędzić ten czas. Trochę naburmuszony, ale nie znów aż tak bardzo, poszedł do automatu na tyłach szkoły, żeby zapić czymś smutki. Kiedy maszyna wypluła kartonik, Kageyama usłyszał czknięcie za rogiem budynku. Zainteresowany i niemający nic lepszego do roboty, zajrzał za niego i jego oczom ukazał się Yamaguchi, który siedział na ziemi i opierał ręce na zgiętych kolanach. Widząc znajomą osobę, Kageyama wyszedł zza rogu i przywitał się, zanim w oczy rzuciły mu się zaczerwienienia na twarzy kolegi.

- Yo, Yamaguchi.

- Cześć – bąknął tamten, wyraźnie zdziwiony niespodziewanym pojawieniem się kolegi z drużyny.

- Co tutaj robisz? Wszystko w porządku? – zapytał, spodziewając się dialogu na modłę słynnego angielskiego „how are you? - I'm fine". Zamiast tego usta Yamaguchiego niebezpiecznie zadrżały i już po chwili w jego oczach zebrały się łzy.

- Nie. – Krople jak grochy spłynęły po jego policzkach.

Kageyama z automatu zamarł. Ktoś płakał. Przy nim. Płakał! A on nie miał bladego pojęcia co ma zrobić!

- C-Co?... – Zdołał wyjąkać, starając się być miłym i delikatnym równocześnie, co wymagało od niego sporego wysiłku.

- Tsukki… - Yamaguchi powiedział tylko to jedno słowo i wszystko stało się jasne. Dupek musiał najwyraźniej w końcu przegiąć pałę i powiedzieć o dwa słowa za dużo. A że on i Yamaguchi się przyjaźnili, to musiało boleć podwójnie. A przynajmniej tak się Kageyamie wydawało, gdyby Hinata powiedział mu coś okrutnego, z pewnością by bolało…

Jednak teoria na to, jak czuł się Yamaguchi, nijak nie pomagała Kageyamie w uspokojeniu coraz bardziej chlipającego kolegi. Rozejrzał się dookoła spanikowany, aż jego wzrok padł na jego własne dłonie. Bez namysłu podał Yamaguchiemu zakupiony dopiero co kartonik soku.

Chłopak, mimo zdziwienia, równie bez namysłu przyjął prezent. Pociągając napój przez słomkę uspokajał się, równocześnie unikając wzroku Kageyamy. Ten został z nim do końca przerwy, patrząc jak Yamaguchi podnosi się z ziemi, ociera policzki i dziękuje mu kiwnięciem głowy. Po tym obaj wrócili do budynku szkoły, nie mówiąc ani słowa. To co zaszło miało być ich tajemnicą.


Po osiągnięciu pełnoletności Tanaka i Nishinoya zrobią sobie tatuaże


Po opuszczeniu Karasuno, to Tanaka był osobą ze starego składu, z którą Nishinoya widział się najczęściej. Czasami zdarzało im się zaciągnąć na jakąś randkę w ciemno, innym razem werbowali kolegów znajdujących się akurat w okolicy i szli grać w siatkówkę, zdarzało się, że po prostu się włóczyli. Przez cały ten czas wyczekiwali momentu, w którym obaj osiągną pełnoletność i będą mogli skosztować tego mistycznego alkoholu.

Ich pierwsze spotkanie z sake w roli głównego gościa skończyło się nadzwyczaj szybko, ale jego owocem był wcale niegłupi, ich zdaniem, pomysł, by „machnąć sobie gdzieś dziarę, którą jakaś urocza dama się zachwyci i umówi z którymś z nich". Rano, kiedy obaj starali się na wszelkie sposoby zaradzić coś na kaca, pomysł ten przekształcił się z „dziary" na coś małego i będącego przysięgą dożywotniego braterstwa czy czegoś podobnego.

Jak postanowili, tak zrobili. Wyszukali w internecie zaufane i polecane studio, starannie odliczyli ile jeszcze pieniędzy mogą poświęcić na szaleństwa świętowania i pojechali.

Na miejscu dostali od młodego obcokrajowca album, po czym mieli wybrać co chcą, a jeżeli nic im się nie spodoba, zaproponować coś od siebie. Młodzi mężczyźni wertowali książkę, odrzucając jedną opcję za drugą. Pominęli wszystkie kwiatowe motywy, przy artystycznie narysowanej burzowej chmurze Tanaka ze śmiechem zaproponował przyjacielowi, żeby wybrał to na pamiątkę swojego słynnego już „rolling thunder". Nishinoya zgryźliwie odpowiedział, żeby wytatuował sobie włosy na głowie.

Album powoli się kończył i obaj powoli nastawiali się na konieczność odłożenia ich pomysłu na inny termin, kiedy już się zdecydują co chcą, ale dosłownie na ostatniej stronie znaleźli swoją odpowiedź. Nie potrzebowali nawet słów porozumienia.

Po dobrej godzinie obaj dumnie wyszli ze studia, każdy ze swoim własnym konturem niewielkiego kruka na łopatce.