- Zamach stanu to zbyt duże słowo, lepiej brzmi mały przewrót - westchnął Jiraiya.
- Ja bym raczej nazwał to utylizacją śmieci. – dodał Naruto.
Gaara był zdziwiony postawą blondyna. Nie spodziewał się, że może usłyszeć od niego takie słowa.
- Widzę, że jesteś zakłopotany trochę naszą propozycją Kazekage. Niestety na mnie już czas. Moja zbyt długa obecność w Suna może wzbudzić zbyt wiele podejrzeń. Dla dobra sprawy przyjmijmy, że Naruto został trenować pod okiem jednego z moich przyjaciół w kraju Herbaty, a ja po prostu przekazałem Ci gratulacje itp. Itd. No myślę że Naruto przekaże Ci szczegóły lepiej niż ja, więc do zobaczenia! – po tych słowach Pustelnik wyskoczył przez otwarte okno i z gracja wylądował na ziemi.
- Można u Ciebie palić w gabinecie? - zapytał się nieśmiało nosiciel dziewięcioogoniastego.
- Mi to nie przeszka…. Coooo? Ty palisz? – krzyknął z niedowierzaniem Kage Suny.
- No tak jakoś wyszło, wszystko przez naszego towarzysza w podroży. – odparł Naruto – więc jak nie przeszkadza Ci to?
Gaara skinieniem głowy i ruchem reki zezwolił przyjacielowi na odpalenie papierosa. Blondyn od razu wyjął jednego i oddal się w całości zatruwaniu swoich płuc. Po wypaleniu polowy fajka Naruto postanowił przerwać niezręczna ciszę:
- Nie krepuj się, odpowiem na każde twoje pytanie Gaara.
- Hmm…. To moje pierwsze pytanie brzmi następująco…. Co się kurwa z Toba stało?
- Ze mną nic. Jestem taki sam jak kilka lat temu. Po prostu nauczyłem się tego, iż musze hamować swój młodzieńczy entuzjazm w niektórych sytuacjach.
- Czyli dorosłeś, ten dzień musiał kiedyś nadejść… Ale po co to wszystko? Po co ten cały cyrk? Zdajesz sobie sprawę z ryzyka?
- Oczywiście , że zdaję sobie z tego sprawę – przerwał i zaciągnął się ostatkami tytoniu – A ten cyrk jest niezbędny akurat z tego względu, iż na egzaminie pojawią się wszystkie te szumowiny. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to nie ucierpi nikt niewinny. Za to możemy dzięki temu uratować życie babci Tsunade i wielu innym osobom.
- Robie to tylko dlatego, że Cię lubię….. – westchnął Gaara – Dostaniesz miejsce w drużynie 8. Akurat mam tam jeden wakat. Od dziś nazywasz się Toshiro Yasuhara i mieszkałeś na obrzeżach kraju Wiatru. Masz 15 lat i uznałem, że masz spory potencjał. Resztę musisz wykombinować sam.
- Już o to się nie martw akurat w ściemnianiu jestem dobry – odparł z uśmiechem na ustach Naruto.
- A i jeszcze jedno, nie możesz używać charakterystycznych dla siebie technik i musisz zmienić trochę styl walki żeby nikt Cie nie rozpoznał. – dodał Gaara.
- Wiem, wiem.. trochę to upierdliwe jakby powiedział Shikamaru – odparł z szerokim uśmiechem an ustach, drapiąc się przy tym w tył głowy.
- Taaa… mój przyszły szwagier ma takie powiedzonka… - westchnął Kazekage.
- Szwagier?
- Nom szwagier… Zresztą opowiem Ci to jak pójdziemy do mnie. Pijesz sake?
- Czasem się zdarza – odparł nieco zakłopotany Naruto.
- No to idziemy do mnie i pogadamy sobie przy sake.
Naruto skinął głową i zakrył swoją twarz podobnie jak przed wejściem do gabinetu Gaary. Po dostatecznym zakryciu swojej facjaty oboje wyszli na puste już ulice wioski Piasku. Pomimo godzin nocnych, za sprawą wciekłe święcącego księżyca, było dość jasno. Dzieki temu Naruto mógł spokojnie obserwować architekturę Suny-no-gakure. Nie wiedział czemu, ale podobały mu się te surowe wykonane z gliny i piaskowca budynki. Niestety nie miał zbyt dużo czasu na rozmyślanie, gdyż przed jego oczami ukazał się dwupiętrowy dom o ogromnym metrażu.
- No to zapraszam do środka – powiedział czerwono włosy i otworzył ogromne mosiężne drzwi. Blondyn wszedł do środka i zauważył ogromny salon w całości zrobiony z marmuru. Gaara poprosił przyjaciela o zajęcie miejsca przy małym drewnianym stoliku, a sam udał się w stronę półki z alkoholami znajdującej się w rogu salonu.
- A więc Naruto – rzekł Kazekage polewając przy tym przyjacielowi sake – słyszałem, że sama Mizukage nie mogła się oprzeć twojemu urokowi.
- Trochę przesadzone są te plotki – odparł z uśmiechem blondyn.
- Mamy czas więc opowiadaj.
Naruto rozpoczął swoją opowiesć robiąc jedynie przerwy na sake. Przyjaciele „obrobili" jedną, potem drugą i trzecią butelkę. Dopiero przy czwartej padli w objęcia morfeusza i zasnęli przy stole.
Rankiem dwójka przyjaciół przeżywała ciężkie chwile. Wyjście ze szponów kaca mordercy zajęło im dobre 2 godziny i to dzięki jakimś cudownym specyfikom z apteczki Gaary. Po zjedzonym śniadaniu Kazekage postanowił zapoznać przyjaciela z jego nowa drużyna. W tym celu dwójka młodzieńców udała się na pole treningowe numer 6. Naruto dostrzegł tam Kankuro wraz z dwoma dziewczynami.
- Kankuro plus dwie dziołchy… no to pięknie… czeka mnie cholernie ciężki tydzień – westchnął w duchu Jinchuriki.
- Gaara, fatalnie wyglądasz bracie…
- Ciebie też miło widzieć – odparł beznamiętnie Kazekage.
- Widze, że masz dla mnie nowego członka drużyny. Ja jestem Kankuro, a to Fumi i Ayako.
Naruto przyjrzał się swoim partnerkom z teamu. Fumi była niską filigramową dziewczyną o krótkich kruczoczarnych włosach. Ubrana była w czarne nieco szerokie spodnie i luźną koszulkę tegoż samego koloru.
- Płaska decha – pomyślał Naruto.
Jego oczy zwróciły się natomiast w stronę drugiej dziewczyny. Ta była już hojniej obdarzona przez naturę. Przynajmniej takie odczucia miał Twardogłowy Ninja Konohy. W oczy rzucił mu się jej ubiór. Pomaranczowa koszulka i czarna spodnica.
- Widzę, że ktoś tu lubi podobna kolorystykę odzienia co ja – zaśmiał się w duchu.
To, że była ona wyższa od Fumi i miała brązowe włosy spięte w kok akurat nie miało dla niego znaczenia. Cały czas jego mysli jak i oczy wędrowały w strone dekoltu młodej kunoichi. Gaara widząc głębokie zainteresowanie przyjaciela postanowił sam przerwać ciszę:
- To jest Toshiro Yasuhara i będzie on od dzisiaj nowym członkiem waszej drużyny.
Naruto ocknął się w tym momencie i pomachał do swoich nowych kompanów głupkowato jak to miał w stylu Kakashi.
- Czemu masz zasłoniętą twarz? – wypaliła prosto z mostu Fumi.
Gaara wpadł w zakłopotanie. Nie wiedział jak jego przyjaciel wybrnie z tego pytania, no bo jak im sensownie wytłumaczyć, te wszystkie szmaty na jego facjacie?
- Wolę nie pokazywać swoich szram. To długa historia, opowiem wam kiedyś - odparł bez zastanowienia Naruto.
Kazekage odetchnął z ulgą.
- Jednak mówiąc, że jest dobry w ściemnianiu nie blefował, cwana menda – pomyślał czerwonowlosy, a na jego twarzy pojawił się lekki szyderczy uśmiech.
- Dobra koniec tej zabawy – przerwał Kankuro – dziś wieczorem wyruszamy, wiec musze sprawdzić twoje umiejętności bojowe. Gaara stwierdził, ze jesteś przygotowany perfekcyjnie. Skoro tak to powalczysz z Ayako i Fumi jednocześnie. Potrzebujesz jakieś broni, bo widzę, że jesteś w tym aspekcie goły?
- Przydałaby się katana i może kilka shurikenów – odpowiedział Naruto.
- Katana mówisz… ciekawe. No dobra trzymaj.
Kankuro wręczył swojemu nowemu podopiecznemu katanę i około 10 shurikenów.
- Skoro już masz wszystko to zaczynajmy! – wykrzyczał Kankuro po czym razem z Gaarą odskoczyli na najblizsza wydmę.
Zanim Naruto zdążył cokolwiek zrobić przy nim pojawiła się Fumi okładając blondyna ogromna ilością ciosów. Uzumaki bez problemu blokował wszystkie uderzenia szatynki, gdy nagle usłyszał za swoimi plecami dziewczęcy glos:
- Futon: Renkudan!
Naruto intuicyjnie odskoczył kilka metrów w bok, a w miejscu gdzie niedawno stał, pojawił się całkiem spory krater wyrządzony przez kulę sprężonego powietrza.
- Niezła jest, prawie jak Shukkaku – pomyślał Naruto – Używanie wiatru może mnie zdemaskować, błyskawice w tym momencie są bezużyteczne , wiec zostaje mi tylko skorzystać z żywiołu lisa…
- Poslij je do piachu maly,niech te tępe suki wiedzą z kim walczą!- odezwał się dziewięcioogoniasty.
- Nie dam Ci tej satysfakcji… tym razem – odparł Naruto i przeszedł do wykonywania pieczęci:
- Katon: Jigoku Shūjin!
Po jego słowach z ziemi wyłoniło się kilkanaście cienkich płomieni, które połączyły się ze sobą kilka metrów nad głowami zdezorientowanych przeciwniczek, tworząc cos na kształt piramidy.
- Rzeczywiście jest dobry Gaara, ale Fumi ma jeden atut , wodne techniki – powiedział z przekąsem Kankuro do swojego brata.
- Myślę, ze mimo tego jest już i tak po walce – odpowiedział ze spokojem Kazekage.
Rozmowe braci przerwal glos Ayako:
-Futon: Kamikaze!
- Suiton: Mizurappa! – wykrzyknęła za swoją partnerką Fumi. Techniki obu kunoichi połączyły się w jeden ogromny wir, który zgasił płomienie ich niedawnego więzienia tworząc ogromne ilości pary wodnej. Zadowolone z siebie dziewczyny nie zauważyły, że za ich plecami pojawił się blondyn i powalił obie ciosem w kark, doprowadzając je do utraty przytomności. Naruto nie wiele myśląc zarzucił sobie je obie na ramiona i spokojnym krokiem ruszył w stronę dwóch obserwatorów.
- Mam nadzieje, ze nic im nie zrobiłeś? – powiedział z lekka obawa w glosie Gaara.
- Nic im nie będzie, za 15 minut odzyskają przytomność – odpowiedział zamaskowany blondyn.
-Ale jak? Jakim cudem załatwiłeś je tak szybko? – krzyknął z niedowierzaniem Kankuro.
- Wykorzystałem zasłonę dymną – odparł spokojnym tonem Naruto.
- Sprytne nie powiem… Ale nie mamy dużo czasu na pogaduszki. Za 3 godziny pod bramą główną wyruszamy do Konohy. Tylko się nie spóźnij Toshiro!
- Oczywiście sensei! Do zobaczenia za 3 godziny! – zasalutował Naruto i pobiegł w stronę wioski. Spod maski można było dostrzec ironiczny uśmieszek na jego twarzy:
- Kankuro sensei… No tego jeszcze kurwa nie grali. Nie wiem czy dam rade zwracać się tak do niego przez kilka dni. Chyba popuszczę w gacie ze śmiechu prędzej – pomyślał Uzumaki i zaczął się śmiać sam do siebie.
- Co o nim myślisz Gaara? – zapytał się brata, shinobi specjalizujący się w kontroli nad lalkami.
- Myślę, ze sporo namiesza podczas egzaminu…. – odpowiedział Kazekage po czym oboje udali się w stronę jego biura.
