2. Korespondencja
Igor Karkarow jednym machnięciem różdżki zwinął mapę, zawieszoną na ścianie. Przed chwilą dobiegł końca kolejny wykład z nawigacji. Cóż, tłumów nie było. Spojrzał na puste rzędy ławek. W zasadzie nie było wielkiej różnicy, czy uczniowie znajdowali się w klasie, czy nie. Westchnął. Jeżeli tak to będzie wyglądać... Co prawda statek wciąż jeszcze stał w suchym doku, a końca remontu próżno by wypatrywać, ale o szkoleniu załogi już należało pomyśleć. Problem w tym, że póki co nie było za bardzo z czego jej skompletować...
Nagle dostrzegł kawałek pergaminu leżący przy jednej z ławek. Uniósł brwi ze zdziwieniem. Nie może być! Czyżby ktoś notował...? Przywołał do siebie pergamin. Był zapisany dwoma różnymi charakterami pisma. Igor miał bliżej nieuzasadnione przeczucie, że nie spodoba mu się to, co przeczyta.
Ale nudy, co?
Taaa. A mówili mi, że to fajna sprawa.
Mnie też. A on od dwóch wykładów tylko gada o pogodzie i falach. Kiedy w końcu będą jakieś zaklęcia?
Pewnie w przyszłym stuleciu.
Karkarow przez moment stał z pergaminem w rękach. Po chwili podszedł do biurka i sięgnął po kartkę, na której miał spisane planowane tematy wykładów. Szybko przebiegł po niej wzrokiem, po czym dokonał niewielkiej zmiany, przesuwając wykład o katastrofach w magicznej żegludze na najbliższe zajęcia.
Po krótkim namyśle dopisał na marginesie:
„Podkreślić konsekwencje ignorancji warunków meteorologicznych w magicznej żegludze."
Posłowie:
Od razu przyznaję, że "Korespondencja" jest inspirowana tym: http : / / www . fanfiction . net / s / 2687501 / 9 /
