5. Konsultacje
Karkarow siedział w swojej kabinie na żaglowcu. Było pogodne, listopadowe popołudnie. Jak zawsze o tej porze dnia na pokładzie panował spokój. Ale Igorowi się on bynajmniej nie udzielał. Podwinął lewy rękaw szaty i spoglądał na Mroczny Znak. Wydawało mu się, że znów zrobił się odrobinę wyraźniejszy... Poczuł znajome uczucie lodowatego strachu.
Z zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi. Poderwał wzrok, jednocześnie szybko zasłaniając Znak rękawem. Kto to mógł być? Nikogo się nie spodziewał. Wstał i sam otworzył drzwi. Na progu stała jedna z jego uczennic, Tatiana Karlikowa.
— O co chodzi? — zapytał Karkarow bez żadnego wstępu.
— Ja mam tylko takie pytanie — zaczęła Tatiana. — Odnośnie pracy semestralnej z Zaklęć...
Igor przez moment nie miał pojęcia, o czym Karlikowa mówi. Ze zrozumiałych względów myślał o czymś zupełnie innym. Dopiero po chwili przypomniał sobie, że zadał swoim uczniom esej na wolny temat — to miała być forma zaliczenia tego przedmiotu.
— No to niech pani pisze — stwierdził.
— Ale nie jestem pewna czy wybrałam odpowiedni temat...
Karkarow uśmiechnął się w typowy dla siebie, zimny sposób.
— Proszę pani, znając panią, jestem pewien, że jak pani wybierze temat, to na pewno będzie odpowiedni. Coś jeszcze?
Karlikowa zorientowała się, że profesor nie jest w tym momencie skłonny do udzielania konsultacji.
— Raczej nie — odparła, obrzucając go raczej dziwnym spojrzeniem. — Do widzenia.
Karkarow zamknął drzwi i wrócił za biurko.
Martwić się dalej.
