7. Gazeta
Wielka Sala, śniadanie.
— I co tam ciekawego słychać dzisiaj w kraju i na świecie? — zagadnął Igor.
Snape złożył Proroka Codziennego i zerknął z ukosa na Karkarowa.
— Znowu to samo.
— Co?
— Mógłbyś sobie kupić własną gazetę.
— Mógłbym — przyznał Igor. — Ale po co?
— Oszczędzasz?
— Kiedy tylko się da.
Snape westchnął.
— A zresztą. Masz, poczytaj sobie — powiedział, podając Proroka Karkarowowi. — Piszą o Turnieju.
— Naprawdę? — ożywił się Igor i zabrał się zachłannie do czytania artykułu. Mina mu nieco zrzedła, kiedy zagłębił się w jego treść. — Czy tutaj jest w ogóle choćby słowem wspomniane, że nie tylko Potter bierze udział w Turnieju? — warknął pod nosem.
— A gdzieś tam w ostatnim zdaniu chyba wspomnieli, że pozostali zawodnicy też przeżyli spotkanie ze smokami — odparł obojętnie Snape, ostrożnie upijając łyk Earl Greya. Na powierzchni herbaty wciąż pływało nieco fusów, które jakoś nie chciały dobrowolnie opadać na dno kubka.
— Do niczego jest ten artykuł — rzekł Igor zdecydowanie, składając gazetę.
— Wyjątkowo się z tobą zgadzam...
