9. Budżet
Nienawidził początku roku szkolnego. I to z kilku powodów. Mnóstwo papierkowej roboty, każdy czegoś od niego chce, każdy uważa, że jego sprawa jest najważniejsza.
Na szczęście, postępowanie wedle zasady: „jeśli jesteś naprawdę dobry, to pozwolisz, by inni zrobili całą pracę za ciebie" umożliwiało mu zrzuceniu większości obowiązków na pozostałe osoby z zarządu szkoły. Jednak budżet na nadchodzący rok szkolny musiał ustalić sam. Tak istotnej kwestii nie mógł nikomu powierzyć. Był to dobijający fakt, zwłaszcza, że całość przypomniała orkę na ugorze.
Wydawać by się mogło, że szkoła, do której uczęszcza tak wielu uczniów z rodzin czystej krwi, posiadających – przynajmniej w większości przypadków – spory majątek, nie powinna mieć problemów ze stroną finansową. Cóż, rzeczywistość wyglądała nieco inaczej. Darowizny na rzecz szkoły niekiedy się trafiały, ale na ogół nie były to zawrotne sumy. Na domiar złego dotacje z Ministerstwa trzeba było wydzierać niemal siłą; jakoś nie dostrzegano potrzeby łożenia na edukację.
A utrzymanie zamku kosztowało. I to dużo.
Karkarow spojrzał na leżącą przed nim listę. Redukcja przewidywanych wydatków była niezbędna albo pójdą na dno jak mugolski okręt podwodny, w którym ktoś nie zamknął włazu.
Fundusze na statek, rzecz jasna, musiały zostać. Znowu co odważniejsi z grona pedagogicznego będą na to narzekać, ale cóż, przejdzie im gdzieś w okolicach października. A jeżeli ktoś go oskarży o defraudację funduszy, to powinien sobie obejrzeć zestawienie budżetu na nadchodzący rok. Karkarow nie miałby czego defraudować...
Dalej, finanse na remont. Trzeba będzie w końcu pomyśleć o renowacji północnego skrzydła, bo było to już odkładane od dobrych kilku lat. Profesor Berezowa zdecydowanie stwierdziła, że nie może pracować w takich warunkach. Przesadza. Sufit tylko trochę przecieka... Igor zamyślił się na moment. Chociaż, trzeba przyznać, ostatniej zimy dach prawie zawalił się pod ciężarem śniegu. Niech jej już będzie. Karkarow zaznaczył, że w tym roku renowacja dachu jest zdecydowanym piorytetem. Tym samym fundusze na inwestycje nieplanowane także znalazły swoje przeznaczenie. Koniec rozrzutności na ten rok.
Jego wzrok prześlizgiwał się po kolejnych punktach listy. Pomoce naukowe, pensje dla nauczycieli, wyżywienie... Utrzymanie hipogryfów...? Na Merlina, ileż te bestie kosztują. Ale pozbycie się ich nie wchodziło w grę. W końcu to symbol szkoły...
Igor dotarł do końca listy.
Cóż, z góry można było przewidzieć, jak się to skończy – tak samo, jak co roku. Karkarow nie miał wyrzutów sumienia, kiedy wykreślał ten punkt z listy.
W końcu po co komu ogrzewanie...?
Zawsze istniał jeszcze magiczny ogień, a jeżeli ktoś nie potrafił go rozpalić, to miał dobrą motywację, żeby się wreszcie tego nauczyć.
Posłowie:
Wzmianka o okręcie podwodnym – specjalnie dla Luany.
